I ty możesz być kantorem walutowym, czyli rusza społecznościowe „czencz many”

Od kilku lat przyglądam się życzliwie rynkowi pożyczek społecznościowych. A więc platformom, które pozwalają z jednej strony pożyczać pieniądze od innych internautów, a z drugiej – inwestować własne pieniądze w pożyczki, czyli „bawić się” w bank. Były wokół tego wszystkiego kontrowersje prawne, bowiem niektórzy spece od podatków uważają, że nie można „bawić się” w prywatne pożyczki przez internet, nie rejestrując działalności gospodarczej. Ale z drugiej strony – jest do ciekawy pomysł na zróżnicowanie portfela inwestycji. Sam przekonałem się, że społecznościowe inwestowanie nie jest łatwe, lecz jestem w stanie uwierzyć, że jeśli poświęci się więcej czasu, pieniędzy i uwagi, to można na pożyczkach internetowych zarobić. Największy tego typu serwis, sopocki Kokos.pl, stale coś nowego kombinuje. Jakiś czas temu wprowadził pożyczki z gwarancją, potem otworzył się na krótkoterminowe pożyczki-chwilówki, na których w dwa tygodnie można zarobić 2,5%, a teraz uruchamia… społecznościową wymianę walut. Komu nie chce się wymieniać walut w kantorze, ani w banku, może złożyć ofertę i kupić lub sprzedać walutę w handlu z innym internautą.

Kokos.pl wymiana walut

Kokos.pl – podobnie jak starszy stażem serwis Walutomat.pl – działa tu jako pośrednik. Każdy zarejestrowany uczestnik serwisu może wystawić zlecenie kupna lub sprzedaży dowolnej waluty. Trzeba tylko podać kwotę i walutę „wyjściową”, pożądany kurs wymiany oraz walutę, którą chcemy uzyskać w zamian. Zlecenie staje się aktywne po przelaniu przez internautę pieniędzy w walucie „wyjściowej” na podane przez Kokos.pl konto pośredniczące. O ile bank, z którego klient przelewa pieniądze, nie pobiera za tę czynność żadnych prowizji, to i Kokos.pl ich nie pobiera (serwis ma konta walutowe w wielu bankach, więc można wybrać do transferu taki bank, w którym pieniądze od klienta do Kokosa.pl idą przelewem wewnętrznym). W momencie, gdy zlecenie danego internauty uda się skojarzyć ze zleceniem innego, Kokos.pl przelewa z jednego ze swoich kont walutowych pieniądze na konto nabywcy. Prowizja wynosi 0,15% wartości transakcji. Problemy? Trzeba przelać pieniądze na konto pośrednika. No i trzeba pamiętać, że jeśli w transferze biorą udział banki, w których Kokos.pl nie ma kont walutowych, to po drodze mogą zdarzyć się prowizje (jeden z przelewów może nie być przelewem wewnętrznym).

Czy społecznościowe wymienianie walut będzie dla klientów Kokosa.pl atrakcją? Nie jestem przekonany. W tej branży konkurencja jest potwornie ostra, działa kilka internetowych kantorów, które walczą ze sobą na noże, wyciskając wszystko, co się da z różnic kursowych. W ogóle społecznościowe usługi finansowe na razie jeszcze są dość małą niszą. Choć kwotowo nie jest to już mały interes – w samym tylko Kokosie.pl (a jest to jeden z kilku działających na rynku serwisów), Polacy pożyczyli już prawie 100 mln zł. Działania i nowe pomysły takich serwisów, jak Kokos.pl, wyznacza rosnąca w siłę konkurencja. Robią ją serwisom pożyczek społecznościowych zwykłe firmy pożyczkowe. Z punktu widzenia pożyczkobiorców jest do drogie źródło gotówki, ale bardzo szybkie i nie wymagające formalności. Branie pożyczek poprzez serwisy społecznościowe wymaga czasu i więcej zachodu. Choć z drugiej strony tą drogą można zapożyczyć się po kosztach nawet mniejszych, niż w banku (bo bez ukrytych opłat i ubezpieczeń). Mimo wszystko trudno sobie wyobrazić, by pożyczki społecznościowe mogły być zagrożeniem choćby dla firm pożyczkowych, nie mówiąc już o bankach. 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss