16 października 2023

Powyborczy szał zakupów na warszawskiej giełdzie. Państwowe banki i Orlen przedmiotem pożądania. Większość inwestorów „głosuje” na zmianę. Czy ona nadejdzie?

Powyborczy szał zakupów na warszawskiej giełdzie. Państwowe banki i Orlen przedmiotem pożądania. Większość inwestorów „głosuje” na zmianę. Czy ona nadejdzie?

GPW po wyborach – szaleństwo zakupów. Wszystko wskazuje na to, że dotychczasowa opozycja przejmie władzę w naszym pięknym kraju. Większość wyborców przyjęła tę wiadomość z entuzjazmem, ale optymizm ten udzielił się także światowym inwestorom lokującym w Polsce pieniądze. Złoty się umacnia wobec innych walut, a na giełdzie hossa, której przewodzą spółki z udziałem Skarbu Państwa. Rynki już liczą na to, że polskie – nisko wyceniane – aktywa zyskają teraz na wiarygodności i atrakcyjności. Ale ile w tym racjonalności, a ile chciejstwa?

Wyborcy dotychczasowej opozycji i najwyraźniej także inwestorzy mają nadzieję, że sytuacja gospodarcza w Polsce się poprawi. Wobec euro i dolara polska waluta zyskała po ogłoszeniu exit-poll aż 7-8 groszy. A na warszawskiej giełdzie po wyborach wystrzeliły notowania akcji, ze szczególnym uwzględnieniem spółek… kontrolowanych przez państwo. Tych, które przez wiele lat były obarczone ryzykiem politycznej nieprzewidywalności.

Zobacz również:

Bank Pekao zyskał na wartości 13%, PKO BP poszedł w górę o ok. 11%, Orlen zyskał aż 8,5%. Tylko wzrosty tych trzech spółek zwiększyły ich wartość rynkową o astronomiczne 15,5 mld zł. Mocno zyskały na wartości także inne banki – również te prywatne, jak mBank, Bank Millennium czy Santander Bank. W dziesiątce najbardziej zwyżkujących spółek znalazła się również… Agora, czyli medium sprzyjające siłom demokratycznym.

Indeks WIG20 zakończył pierwszy dzień po wyborach na plusie wynoszącym aż 5,3%. Ostatnio wzrosty w takiej skali jednego dnia polska giełda zanotowała… dzień po wybuchu wojny w Ukrainie, gdy rynek odreagowywał część potężnych spadków wywołanych szokiem po rosyjskiej agresji. A przedtem – w szalonym pandemicznym 2020 r. Żeby znaleźć kolejny dzień ze zwyżką WIG20 o ponad 5%, trzeba cofnąć się… 0 10 lat, gdy w maju 2010 r. EBC ogłaszało skup obligacji zagrożonych bankructwem państw strefy euro.

GPW po wyborach
GPW po wyborach. WIG20 i szaleństwo zakupów

Trzeba więc docenić, jak historycznym wydarzeniem były dla inwestorów wyniki wyborów, które – jak wszystko na to wskazuje – oznaczają odsunięcie od władzy rządzącą przez 8 lat Zjednoczoną Prawicę.

Skąd wzrosty na GPW tuż po wyborach?

Nie pytałem każdego z kupujących akcje inwestorów o jego motywy. Mogę się jednak domyślać, że za takimi decyzjami stoi przekonanie, że nowa władza wprowadzi w kraju kilka zmian korzystnych dla inwestorów. O jakie zmiany mogłoby chodzić?

Po pierwsze, że poprawi się jakość zarządzania spółkami z udziałem Skarbu Państwa – że przestaną być wykorzystywane jako przedłużenie rządu do realizacji programu politycznego, że powołani menedżerowie będą dobierani raczej według kompetencji, a nie „naszości” i że strategia tych firm stanie się bardziej nastawiona na cele biznesowe, a nie – nazwijmy to – misyjne.

Po drugie, zyskujące akcje banków mogą świadczyć, że inwestorzy liczą na to, iż kolejny rząd wycofa się z obciążających sektor finansowy programów. Przedłużenie wakacji kredytowych było obietnicą PiS. Sprawę kredytów frankowych dotychczasowa władza zignorowała tak bardzo, jak się tylko dało, co sprawiło, że zrealizował się najgorszy możliwy scenariusz dla banków. Może rynek liczy, że nowy rząd będzie bardziej „odpowiedzialny” w tej kwestii.

Po trzecie, nastąpi być może poluzowanie praktycznego monopolu, który w praktyce państwo sobie wypracowało w wielu sektorach gospodarki. Paliwa, energia – tutaj rynek dostał po swojej niewidzialnej łapie, a decyzję podejmuje wąskie grono polityków i prezesów.

Nie jest wcale lepiej na rynku medialnym. Wspierane przez dotacje media publiczne, kontrolowane przez państwo częstotliwości, a także płynące szerokim strumieniem z państwowych spółek pieniądze za „reklamy” i „partnerstwa” przy konferencjach pozwalają jednym redakcjom funkcjonować w obfitości (mimo braku widzów i czytelników), zaś inne skazują na nieustanną walkę o przeżycie.

Giełda wycenia przyszłość. Ale jak daleką?

Giełda wycenia przyszłość – mówi rynkowe powiedzonko. I to, co do zasady, jest święta prawda. Inwestorzy przewidują, jak w kolejnych miesiącach, kwartałach i latach będzie radziła sobie gospodarka i poszczególne spółki. A w odniesieniu do tych oczekiwań szacują swoje przyszłe zyski. Wzrosty cen akcji, które obserwowaliśmy w powyborczy poniedziałek, pokazują, że optymizm znacząco się zwiększył. Czy jest to uzasadnione?

Gdy spojrzeć tak na chłodno, to widać, co się w najbliższych miesiącach… nie zmieni. Przede wszystkim nie zmieni się rząd. Pierwsze posiedzenie nowego Sejmu powinno się odbyć do 30 dni po wyborach. A więc najpóźniej w połowie listopada. Potem prezydent ma 14 dni na wytypowanie szefa nowego rządu, który ma kolejne 14 dni na wygłoszenie expose i uzyskanie wotum zaufania. Jeśli Andrzej Duda desygnuje kogoś z PiS, to do połowy grudnia nadal ta partia będzie formalnie sprawowała władzę.

Dopiero po fiasku tej procedury, kandydata na premiera może wskazać Sejm, co może potrwać kolejne dwa tygodnie. Nie jest więc wykluczone, że nowi ministrowie zaczną się urządzać w swoich gabinetach dopiero na początku 2024 r. A więc za dwa i pół miesiąca.

A to oznacza, że prezesi spółek z udziałem Skarbu Państwa mają jeszcze dwa miesiące na „uporządkowanie” spraw. Na przyjęcie budżetów i planów sprzedażowych na przyszły rok, na zawieranie i rozwiązywanie kontraktów, na wypłacanie premii i dodatków, na zatrudnianie i zwalnianie, na zaciąganie kredytów czy inne „inwestycje”.

Nowy minister aktywów państwowych (czy jak tam się będzie nazywał ten resort w nowej układance) też nie dobierze się tak od razu do prezesów. Zacznie od wymieniania rad nadzorczych – a w przypadku spółek akcyjnych to oznacza kolejne tygodnie oczekiwania.

Co będzie dalej? Jeśli wierzyć obietnicom wyborczym, nowi menedżerowie tych firm będą apolityczni, fachowi i wybierani w konkursach. Na których rozstrzygnięcie trzeba będzie czekać kolejne tygodnie. Generalnie – to bardzo dobrze. Dość było już ręcznego sterowania spółkami i wsadzania ludzi do zarządu „za zasługi” albo ze względu na „nadzwyczajne sytuacje życiowe”. Ale to wszystko trwa.

Wychodzi jednak na to, że realnie na nowe zarządy trzeba będzie poczekać pewnie kwartał – jak nie dłużej. A na efekty wprowadzonych przez nowe ekipy menedżerskie zmian – może i lata.

Nowe znaczy (na razie) stare?

W 2024 r. będziemy głosować dwukrotnie: w wyborach samorządowych i do Parlamentu Europejskiego. I oba te „święta demokracji” przypadną najprawdopodobniej wiosną. Czy atakowany przez media publiczne koalicyjny rząd, który do tego ma przeciwko sobie NBP, prezydenta i Trybunał Konstytucyjny będzie miał tyle samozaparcia, żeby przywrócić rynkowe zasady?

Ukrócenie manipulacji cen przez Orlen oznaczałoby, że paliwo mocno zdrożeje. To samo może stać się z prądem, jeśli skończono by z dopłatami. Być może inwestorzy liczą na to, że nowa koalicja nie przedłuży wakacji kredytowych, ale jeśli NBP uzna nagle, że „inflacja wróciła” (w listopadzie publikacja nowych projekcji inflacji!), to zacznie podnosić stopy. W końcu do tego wzywają „opozycyjni” członkowie RPP.

Czy na progu rozpoczynającej się samorządowo-europejskiej kampanii wyborczej rząd zdecyduje się na niekorzystne dla kredytobiorców decyzje? Albo czy idąc za „odpowiedzialnymi gospodarczo” podpowiedziami sektora bankowego, postanowi uregulować jakoś kwestię kredytów frankowych?

Wielkie nadzieje ekonomiści i rynki pokładają w odblokowaniu pieniędzy unijnych. I z pewnością rząd KO-3D-L będzie miał cieplejsze relacje z oficjelami w Brukseli niż PiS. Wymogi wobec KPO są jednak postawione twardo. A uchwalić jakiekolwiek większe reformy w tak zabetonowanym układzie instytucji będzie bardzo trudno.

Nie mówiąc już o tym, że prace nad nowymi przepisami nie zostaną (oby!) przeprowadzone w tydzień. Tego już też mieliśmy aż nadto. Łatwo się mówi o uproszczeniu prawa podatkowego, ale na przykładzie Polskiego Ładu doświadczyliśmy, jak trudno jest przygotować kompleksową reformę, nawet jak się ma do dyspozycji całe moce administracji państwowej – z legislatorami, analitykami i danymi podatkowymi.

Najbliższe miesiące upłyną – moim zdaniem – jeszcze pod znakiem chaosu, niepewności, brutalnej walki politycznej i trudnych negocjacji. Nawet scenariusza przedterminowych wyborów nie należy zaliczać do political fiction.

Inwestorzy kupujący na GPW po wyborach akcje banków czy Orlenu na kilkunastoprocentowej zwyżce mają w sobie bardzo dużo optymizmu i wiary w proces demokratyczny. Ja tyle nie mam. Ale już od dawna tak mocno nie trzymałem kciuków za to, że się mylę.

Przeczytaj też: Wybory parlamentarne: demokratyczna opozycja wygrywa z PiS. Osiem rzeczy, które powinny się z tego powodu zmienić wokół naszych portfeli

Zobacz najnowszy wideofelieton „Subiektywnie o Finansach”:

Źródło zdjęcia: Austin Chan/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
17 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Stef
7 miesięcy temu

Warszawa ul. Traktorzystów z 4 paliw dostępna tylko verva 98 w cenie… 5,99 za litr. Na pozostałych paliwa h awaria instrybutora. Co ciekawe na płonie zamiast ceny kreski czyli także awaria pylonu z cenami…
Ps
99 jest ttlko dlatego że ok 13.00 była cysterna ale 18 000 litrów na długo nie starczy. To właściwie 300 tankowane po 60 l.

Admin
7 miesięcy temu
Reply to  Stef

Zastanawiam się czy Orlen nie chce sprzedać jak najmniej paliwa po dumpingowej cenie. No i ciekawe kiedy to się skończy. Bo nie wierzę, że prezes Obajtek przed odejściem będzie chciał pokazać ludziom, że jest kompletnym nieudacznikiem, który wysuszył z paliwa wszystkie stacje

PawełS
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja obstawiam niestety inny scenariusz. Do grudnia (czyli dopóki PIS będzie u władzy) ceny paliw zostaną, albo i wręcz spadną. Dzięki temu inflacja w dół i stópki w dół… A jak się zmieni rząd i Orlen będzie musiał podnieść ceny, żeby nie zbankrutować, to Glapcio też będzie musiał podnieść stópki, żeby ujarzmić inflację. I co wtedy powie PIS? „Wina Tuska”!

Admin
7 miesięcy temu
Reply to  PawełS

W tzw. międzyczasie Orlen może być „zdeobajtkowany” i to może zmienić sytuację

Mike
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja podejrzewam, że to jest tak samo jak na przełomie grudnia i stycznia tzn. paliwo w wakacje nie taniało pomimo ze były ku temu wszelkie powody (tania ropa na gieldach, slabnacy do zlotowki dolar). Gdy na stacjach dużych koncernów, w tym oczywiście na Orlenie też, paliwo sprzedawali po 6,6zl (minus wakacyjny rabat 0,30zl) przy hipermarkecie normalnie stała po 6,2 zł. Transport nie korzystal z bonow – to oznacza to ze realnie tak samo jak w grudniu wszyscy przepłacali, a więc teraz było z czego propagandowo obniżać. Po przegranych wyborach wypluja wszystko co zostało ale nie ma przy tym znaczenia czy… Czytaj więcej »

Admin
7 miesięcy temu
Reply to  Mike

Zobaczymy jakie będą wyniki Orlenu za Q3, to może zweryfikować Pańską hipotezę

jsc
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Może i jest… jego koledzy odpalili aferę taśmową Banasia, która prawpodobnie przekreśliła wariant przedterminowych wyborów. Koncertowy samobój…

Stef
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Dziś już wróciło. Wszystko do normy. Dostępność 4/4 a verva 98 już po……. 6,59zł. A 95 po 5,99, czyli sprzedawali wczoraj 98 w cenie 95 żeby nie drażnić klientów.

0xmarcin
7 miesięcy temu

XD XD XD Wiosną ’24 mamy wybory samorządowe i do parlamentu EU, do tego czasu nowy rząd nie zrobi niczego co mogło by wkurzyć świeżo zdobyty elektorat. Nie tylko zakładam że wakacje kredytowe zostaną, ale od zaraz wejdzie 800+ a na horyzoncie zacznie majaczyć kredyt 0%. Dopiero po tych wiosennych wyborach zacznie się zaciskanie pasa.

Osobiście nie rozumiem tej euforii na GPW, jeden partyjny człowiek zostanie zastąpiony innym. Nie przypominam sobie żeby okres panowania PO był jakoś szczególnie dobry dla polskiej giełdy. Analitycy na wszystko mają wyjaśnienie, ale czasami na rynku rządzą emocje i sympatie a nie zdrowy rozsądek…

Admin
7 miesięcy temu
Reply to  0xmarcin

Dobra diagnoza. Przez pierwsze pół roku w 2024 r. raczej będzie spokojnie (choć PiS będzie starał się bujać łódką)

Stef
7 miesięcy temu
Reply to  0xmarcin

KPO? Które rozrusza gospodarkę i da zyski firmom z GPW?

Ola
7 miesięcy temu
Reply to  Stef

I wprowadzi oplaty za drogi i podniesie wiek emerytalny i pare innych ladnych rozwiazan wiec szczerze to mam gdzies zyski firm z GPW. Zobaczymy miny wyborcow KO za jakis czas

Belbeniusz
7 miesięcy temu

Starzy ludzie mogą pamiętać nagłe wprowadzenie „Podatku od wydobycia niektórych kopalin” i jego wpływ na kurs KGHM w 2012. Tak że z tym traktowaniem spółek z udziałem SP jako zaplecza finansowego rządu może być różnie.

Laszlo Kret
7 miesięcy temu

I zobaczcie jakim szambem jest Polska — wygrywa KO z przybudówkami i Agora idzie do góry. Przecież w normalnym kraju to kto rządzi nie może mieć wpływu na wyniki poszczególnych firm medialnych (co innego cały sektor, który podlega tym samym regulacjom). No ale to jest Polandia właśnie, tutaj się zmienia władza i teraz strumień państwowych pieniędzy będzie płynąć do Agory na reklamy i inne takie niezależne artykuły. Oczywiście, gdyby tygodnik Sieci czy innej szmatławce były notowane na GPW to by leciały teraz na pysk. Albo szybowały po wygranej PiSu. Dla tych mniej bystrych, nie mam nic przeciwko temu, że inwestorzy… Czytaj więcej »

Admin
7 miesięcy temu
Reply to  Laszlo Kret

To, że Agora nie będzie dyskryminowana przy dystrybucji budżetów reklamowych nie oznacza, że Polska jest szambem. To oznacza tylko tyle, że inwestorzy zakładają, że będzie normalnie, czyli gówniane wydawnictwa z zerowym zasięgiem nie będą dostawać więcej pieniędzy niż wysokozasięgowe media, które się nie podobają jakiemuś tłukowi przy władzy

Laszlo Kret
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Po pierwsze, to czemu te budżety reklamowe w państwowej kasie służą? Jaki ja, jako płatnik podatków, mam z tego benefit, że Orlen czy inne KGHM lub PZU się ogłaszają?

Ano, to są po prostu nieuwzględnione w statystykach pieniądze na prowadzenie całorocznej kampanii wyborczej. Ja ci zapłacę za reklamę, a ty mnie podrapiesz po plecach.

I tak, to jest szambo a nie wolne media. A to szambo kształtuje naród, a naród wybiera sobie swoją „elitę”.

Admin
7 miesięcy temu
Reply to  Laszlo Kret

To jest zupełnie inne zagadnienie. Każda firma ma budżet na akcje promocyjne, edukacyjne, reklamę, marketing. Nic w tym dziwnego. Gorzej jeśli ta firma jest państwowa lub jest monopolistą. Lub są obie te rzeczy naraz. Ale to nie jest kwestia marketingu tylko konstrukcji gospodarki. A to rządy Zjednoczonej Prawicy ostro monopolizowały gospodarkę i tworzyły państwowe molochy

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu