Gorączka złota: firmy łowią naiwnych

Na światowych rynkach finansowych trwa gorączka złota. Cena uncji kruszcu osiąga kosmiczne ceny, prawie 1300 dol za uncję. gdy jeszcze w kwietniu nie przekraczała 1150 dol., zaś rok temu za uncję złota płacono raptem 990 dol. Już wtedy o złocie mówiono, że jest drogie. Teraz pojawiają się prognozy mówiące, że cena uncji może dojść nawet do 1500 dol. O przyczynach runu na złoto pisze w Gazecie Wyborczej” mój redakcyjny kolega Tomek Prusek. Kłopoty gospodarki amerykańskiej, obawa przed bankructwami krajów strefy euro, nadciągająca era wysokiej inflacji, okres hucznych ślubów w Indiach, skąd napływa duża część popytu na złoto… Efekt widzicie na wykresie:

Kurs złota do dolara 09.2010

Szum wokół złota zmobilizował mnie do zwrócenia uwagi na różnej maści firmy, które na tym wzroście zainteresowania chcą ubić własny interes. Nie chodzi mi o handlowców z Mennicy Polskiej, czy Investors TFI, czyli firm, które bez przerwy wypuszczają komunikaty naganiające do kupowania złota – czy to w postaci sztabek (Mennica), czy też udziałów w funduszu inwestycyjnym lokującym w złoto oraz w kontrakty na kruszec. Myślę raczej o firmach, które namawiają prostych ludzi, nie zorientowanych w przyczynach wzrostu ceny złota (i tym, że jest on wywołany w dużej mierze przez spekulacje funduszy hedgingowych), do sprzedawania im złotej biżuterii bądź kupowania okolicznościowych monet.

Pierwszy przypadek to usługa „Gotówka za złoto”. Jej reklamy możecie oglądać w programach telewizyjnych w czasie zarezerwowanym dla telesprzedaży. Nic dziwnego, to jeden z najnowszych pomysłów tej samej firmy, która zarządza systemem telesprzedaży „Mango”. Koncepcja jest prosta: korzystając z wysokiej ceny złota na giełdach nakłonić ludzi, żeby sprzedali swoją złotą biżuterię lub monety. Spoty są oczywiście tak zrobione, że mniej wyrobiony czytelnik po ich obejrzeniu nie może myśleć o niczym innym, jak o pozbyciu się swoich świecidełek.

Sęk w tym, że klienci „Gotówki za złoto” nie mogą liczyć, że dostaną od tego korespondencyjnego lombardu górę pieniędzy, mimo że w reklamie mówi się o „najwyższej możliwej cenie”. Wszystko dlatego, że firma zastrzegła w regulaminie, że za złote przedmioty płaci tylko cenę wynikającą z wagi i próby kruszcu. Nie bierze pod uwagę żadnych innych wartości: jubilerskiej, historycznej, a tym bardziej sentymantalnej (to ostatnie jest akurat zrozumiałe). 

Ile osób się na to nabiera? Biorąc pod uwagę panującą od pewnego czasu swoistą gorączkę złota – zapewne niemało. Inna sprawa, że firma sporo inwestuje w potencjalnego klienta. Każdy, kto zgłosi przez telefon chęć odsprzedaży złota i zgodzi się podać firmie swoje dane, dostaje pocztą kurierską specjalny pakiet kopert, umowy do podpisania i regulaminy. W opakowanie trzeba włożyć złote przedmioty i kurier – znów na koszt „Mango” – zawozi je do siedziby firmy ubezpieczoną paczką. Tam fanty są wyceniane, a klient może zdecydować czy godzi się na finansową ofertę firmy. Jeśli tak, dostaje pieniądze (pocztą lub na konto). Jeśli nie, przedmioty są mu odsyłane.

Gotówka za złoto umowaPrzetestowałem ten proces i wygląda na przygotowany bardzo solidnie. Zamówiłem pakiet kopert, następnego dnia kurier mi go dostarczył. A ponieważ nie odesłałem firmie żadnych świecidełek, to jeszcze ze dwa razy dzwoniła do mnie miła pani i pytała czy mam jakieś wątpliwości i czy już się zdecydowałem. Specjalne koperty, kurier w obie strony, ubezpieczenie, reklamy telewizyjne, call-center… te wszystkie koszty muszą odbijać się na cenie, którą firma oferuje klientowi za złoto. Dlatego korespondencyjnego lombardu Wam nie polecam. Choć od razu dodam, że wiele banków mogłoby się uczyć od „Mango” tego, jak tworzyć umowy zrozumiałe dla klientów i przejrzyste. Wystarczy rzut oka na umowę i już widać który punkt czego dotyczy. A całość jest napisana klarownym, jasnym językiem. Nawet jeśli w umowach są kanty, firma nie chowa ich za prawniczym językiem. Każdy, kto przeczyta umowę od deski do deski, wie na czym stoi.

Na gorączce złota kapitał chce też zbić „Skarbnica Narodowa”, niewielka (przynajmniej w Polsce, bo – jak donoszą czytelnicy w komentarzach do tego wpisu – ma możnych protektorów za granicą) spółka, która oferuje złote i srebrne medale okolicznościowe. Firma korzysta na podobieństwie nazwy do Mennicy Polskiej, która bije monety i drukuje banknoty będące w obiegu. Monety „Skarbnicy”… pardon, medale, bo nazwa „monety” jest ponoć zastrzeżona dla produktów Mennicy, oczywiście nigdy prawnym środkiem płatniczym nie będą i są zwykłym gadżetem. Ale „Skarbnicę” również, w dobie wyjątkowej koniunktury na kruszec, stać na kampanię reklamową w telewizji oraz na świetnie wydane inserty (pakiety informacyjne), wkładane do gazet codziennych.

Firma robi wokół sprzedaży „monet”-medali dużo szumu. Każda edycja jest limitowana (co robi wrażenie, że świecidełka te są niemal bezcenne), jedna rodzina może kupić, Mon Dieu, tylko jedną. Do każdej jest dołączany specjalny certyfikat, tak jakby to był obraz Moneta. A to tylko zwykła moneta, to znaczy medal. :-). Jak ktoś się nie zorientuje… może się naciąć i przez przypadek zamówić całą serię medali, po kilkadziesiąt zlotych za sztukę. Na forach internetowych klienci „Skarbnicy” opisują tego typu sytuacje. Cóż, jak gorączka to gorączka… Osobiście jeszcze nie prześwietliłem firmy zbyt dokładnie, więc jeśli macie jakąś wiedzę o jej działalności – zapraszam do podzielenia się nią w opiniach do wpisu.

Skarbnica Narodowa

„Subiektywnie o finansach” w liczbach: Do tego blogu przynajmniej raz w miesiącu zagląda 86.000 osób, którzy klikają jego notki 124.000 razy (przeciętna z miesięcy styczeń-sierpień 2010, uśrednione dane StatCounter i Stats4You). W sierpniu 2010 r. blog odwiedziło 108.000 użytkowników (uśrednione dane StatCounter i Stats4You).

Zajrzyj też do Facebook, na stronę blogu „Subiektywnie o finansach”. Znajdziesz tam zapowiedzi kolejnych wpisów, luźne spostrzeżenia na temat banków, które nie zmieściły się w blogu oraz dyskusje na tematy dotyczące pieniędzy. Jeśli chcesz napisać lub przeczytać coś na temat swojego banku – zajrzyj na stronę blogu w Facebook!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss