12 października 2010

Getin idzie na wojnę z mBankiem! Zapłaci klientom za konto i dorzuci doradcę

Dziś Getin Bank, którego właścicielem jest najbogatszy Polak Leszek Czarnecki, zaprezentuje dziennikarzom nowy system bankowości internetowej, którym zamierza podbić serca nowoczesnych klientów. Miałem już okazję go testować i przyznam, że zrobił na mnie niezłe wrażenie. Jeśli będzie dobrze promowany wśród internautów – spodziewam się nie lada fermentu na rynku. Getinowy system nie jest może jakąś rewolucją, ale w powiązaniu z kilkoma pomysłami, które bank Czarneckiego zastosował przy okazji, by wyróżnić się od konkurencji, propozycja staje się interesująca.

Ale po kolei. O planach Getinu, by postawić, obok „fąflowej” nogi tradycyjnego banku, który ma półtora miliona klientów i twarz pana Piotra Fronczewskiego…

…także nogę internetową, pisałem już na stronach tego blogu jakiś czas temu. Niewiele nowego mogę dodać: system www.Getinonline.pl, który oficjalnie ruszy w ciągu kilku dni, jest przejrzysty i ergonomiczny. Żeby wykonać przelew wystarczą od biedy cztery kliknięcia (jak ktoś chce wpisać tytuł przelewu lub wysłać przelew nie zdefiniowany – to więcej), żeby założyć lokatę – ze trzy. Na głównym ekranie, poza saldem konta, jest wykaz wszystkich posiadanych przez klienta produktów finansowych i graficzny podział portfela.

W sumie nie ma co się podniecać, bo tak powinien wyglądać każdy nowoczesny system bankowości internetowej. Ale nie każdy tak wygląda i trzeba przyznać, że w Getinie odrobili pracę domową. Zrobili lekki (bez żadnych linków i wyskakujących okienek), intuicyjny w użyciu system, którego nie muszą się wstydzić. Zresztą jest to bardzo podobne dzieło do systemu www.Openonline.pl, który działa w Open Finance.

W nowej internetowej ofercie Getinu są trzy wyznaczniki, które sprawiają, że jest bardziej ciekawa, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka (o ile oczywiście w praktyce będzie wyglądała tak, jak w wersji demo). Po pierwsze każdy klient www.Getinonline.pl będzie miał przyporządkowanego konkretnego doradcę. Jego zdjęcie, adres e-mail i telefon będą widoczne zaraz po zalogowaniu. Według słów ludzi z Getinu, którzy przygotowali system, ma to być namiastka bankowości prywatnej – zamiast zwykłego call center, jak w innych bankach, klient dostanie prywatnego doradcę, który będzie twarzą banku i pierwszym kontaktem.

Można powiedzieć: banał i ruch pod publikę. Jeden pracownik call center będzie miał do ogarnięcia pewnie ze stu klientów, więc o prywatnej bankowości nie ma mowy. Ale jednak internetowy klient Getinu może się poczuć doceniony, widząc na ekranie zdjęcie konkretnego doradcy, codziennie tego samego, który w każdej chwili jest do jego dyspozycji. Niby drobiazg, ale cenny. I chyba wniosłem w jego wprowadzenie pewien wkład, bo – o ile pamiętam – podczas testów serwisu www.Openonline.pl, do których zostałem zaproszony, postulowałem dodanie zdjęcia doradcy klienta. I proszę: w GetinOnline.pl fotka jest!

Drugi wyznacznik, oprócz związania klienta z konkretnym doradcą, to butikowa koncepcja getinowej bankowości internetowej. Klient, by z niej korzystać, nie musi zakładać konta. Nie wciska mu się konta ROR i trzech oszczędnościowych w pakiecie. Może z osobna kupić samą lokatę, ubezpieczenie, kartę kredytową albo produkt strukturyzowany. Bez żadnych zobowiązań i sprzedaży łączonej, tylko kontrakt czasowy bez konieczności odnowienia. Getin – ten sam, który wymyślił „strukturę” o nazwie Pareto, najbardziej nieprzejrzysty program inwestycyjny w Polsce i ten sam, który niemiłosiernie wyciska soki z klientów kredytów hipotecznych! – stawia na… przejrzystość i prostotę. Koniec świata!

W każdym z segmentów rynku Getin ma mieć jedną z najlepszych ofert (np. w lokatach będzie na początek proponował „antybelkę” dającą tyle, ile zwykła lokata na 7%, w kartach kredytowych – plastik bez żadnych opłat, w debetówkach – możliwość wypłacania za darmo gotówki w bankomatach w całej Polsce), ale każdą będzie można kupić z osobna. Produkty mają być nieskomplikowane, łatwe do opowiedzenia przez telefonicznych doradców i pozbawione haczyków. W to ostatnie – patrząc na przeszłe dokonania Getin Banku – jest mi uwierzyć najtrudniej, ale kto wie, może nastąpiło wielkie nawrócenie? A może Getin stwierdził, że w internetowej części biznesu bankowego trzeba grać według innych reguł, bo i klient jest bardziej „kumaty”?

Trzecia nowość www.Getinonline.pl to ciekawy program money-back dla osób, które zdecydują się założyć konto. Otóż nie dość, że konto i karta do niego są darmowe, to jeszcze za ich aktywne używanie Getin zapłaci. Premia za poszczególne operacje wynosi zawsze złotówkę: jest przyznawana np. za przelew albo za płatność kartą w wysokości co najmniej 100 zł i jeszcze za kilka innych czynności. Tu też widać prostotę – zawsze do zarobienia jest 1 zł. Już widzę klientów wykłócających się w supermarkecie, by większe zakupy rozbić im na dwie transakcje po 100,1 zł każda :-).

Bonusy gromadzą się na specjalnym koncie i obrazowane przez świnkę, widoczną w centralnym miejscu strony głównej ekranu widocznego po zalogowaniu. I mają motywować klientów do aktywności. Im więcej kasy jest na koncie premiowym, tym świnka szerzej się uśmiecha. Może nie jest to tak korzystny money-back, jak np. w Toyota Banku, która zwraca nawet do 3% każdej transakcji, ale jest chyba lepszy od pomysłu BOŚ Banku, który co prawda zwraca pieniądze z transakcji, ale zarazem każe sobie płacić 10 zł za konto. Wiadomo, że kto daje i zabiera… W Getinie konto jest darmowe, a bank i tak płaci za aktywność.  

Brak prowizji za usługi, dedykowany każdemu klientowi konkretny doradca oraz ciekawie rozwiązany money-back to trzy rzeczy, które powodują, że w mBanku, Inteligo i innych bankach mocnych na rynku klientów internetowych, powinni czuć pewien niepokój, tudzież ssanie w dołku. Klienci online są mało lojalni, więc mogą dość żywo odpowiedzieć na ofertę, która w tych kilku punktach jest lepsza, niż standardy rynkowe. Od maja tego roku, kiedy Open Finance zaproponował konta online (które są protoplastami tych getinowych) otworzyło je 15.000 osób. Z kolei przez ostatnie trzy lata 80.000 osób kupiło przez internet w Open Finance lokaty – w sumie za 3 miliardy złotych. Getin nie jest więc w internecie jakimś totalnym nowicjuszem.

Pamiętacie słynną wojnę o przeciekający melonik Aliora? Coś mi mówi, że tym razem między mBankiem i Getinem szykuje się internetowa wojna po Wuju…

Co ciekawe Getin nie zamierza likwidować swojej starej bankowości internetowej, e-getin.pl, z której korzysta 180.000 klientów. Przynajmniej przez rok stary i nowy system będą działały obok siebie. Przedstawiciele Getinu pytani o to ilu internetowych klientów chcieliby pozyskać, mówią o kilkudziesięciu tysiącach w ciągu roku. W porównaniu do dwóch milionów klientów mBanku nie będzie to rewolucja, ale konkurencja na internetowym rynku z pewnością się zaostrzy.

———————————————————————

Zajrzyj też do Facebooka, na stronę blogu „Subiektywnie o finansach”. Znajdziesz tam zapowiedzi kolejnych wpisów, luźne spostrzeżenia na temat banków, które nie zmieściły się w blogu oraz dyskusje na tematy dotyczące pieniędzy. Jeśli chcesz napisać lub przeczytać coś na temat swojego banku – zajrzyj na stronę blogu w Facebooku! Okienko znajdziesz – w bocznej szpalcie blogu.

Subiektywnie o finansach” w liczbach: Do tego blogu przynajmniej raz w miesiącu zagląda 92.800 osób, którzy klikają jego notki 126.000 razy (przeciętna z miesięcy styczeń-wrzesień 2010, dane StatCounter). We wrześniu 2010 r. blog odwiedziło 107.000 użytkowników, którzy kliknęli jego notki 143.400 razy (dane StatCounter).

———————————————————————-

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss