Polacy szukają alternatywy dla depozytów w euro? Finax ma propozycję: Euro Depozyt. Czym jest, a czym nie jest ta propozycja? Recenzuję

Polacy szukają alternatywy dla depozytów w euro? Finax ma propozycję: Euro Depozyt. Czym jest, a czym nie jest ta propozycja? Recenzuję

Finax, czyli wywodzący się ze Słowacji fintech oferujący robodoradztwo i inwestycje w ETF-y, ma propozycję dla osób, szukających sposobów na bezpieczne lokowanie oszczędności w euro. Produkt o nazwie Euro Depozyt nie jest jednak do końca tym, na co mogłaby wskazywać jego nazwa. Jakie są jego wady i zalety?

Na początku czerwca opisywałem nowy produkt firmy Portu, skierowany do osób, które chciałyby odkładać oszczędności w euro, ale nie satysfakcjonuje ich zerowe oprocentowanie depozytów walutowych w polskich bankach. Rezerwa inwestycyjna – bo tak nazywa się ta usługa – polega na lokowaniu przez Portu pieniędzy klientów na depozycie bankowym, z oprocentowaniem zbliżonym do depozytowej stopy procentowej Europejskiego Banku Centralnego.

Zobacz również:

Gdy recenzowałem ten produkt po raz pierwszy, oprocentowanie wynosiło 2,75%, ale w połowie czerwca EBC zdecydował o podwyżce o 0,25 pkt proc., więc i Portu podniósł je do 3%. Pozostałe aspekty, wszystkie plusy i minusy tej oferty są takie same – można je przeczytać tutaj.

Finax i Euro Depozyt

Firmy inwestycyjne wyraźnie zauważyły rosnący popyt ze strony klientów na sposoby lokowania gotówki w twardej walucie. Bankowe oferty depozytów w euro czy dolarze są zazwyczaj nieoprocentowane, więc inwestor ma do wyboru trzymać waluty „na bezrobociu” albo kupować za nie instrumenty denominowane w EUR czy USD – ale to się wiąże z dodatkowym ryzykiem, które nie dla wszystkich jest akceptowalne.

Dlatego też swoją propozycję dla takich klientów pokazał Finax, czyli wywodząca się ze Słowacji platforma do inwestowania, głównie w fundusze typu ETF. Euro Depozyt, bo tak nazywa się ten produkt, ma dawać stopę zwrotu zbliżoną do podstawowej stopy procentowej EBC, a zgodnie z tą publikacją, „na dzień 22.06.2023 r. jego oczekiwana rynkowa stopa zwrotu wynosi 3,3%”.

Już na start wielki zgrzyt. Dlaczego? Ponieważ Euro Depozyt TO NIE JEST DEPOZYT. Wydawało się, że po historii z funduszami pseudopieniężnymi z czasów przed aferą GetBacku, firmy finansowe nauczyły się, że nie powinno się używać nieadekwatnych nazw w sprzedawanych produktach.

Euro Depozyt od Finax jest portfelem ETF-ów. Tyle tylko, że bardzo specyficznych – bo są to fundusze rynku pieniężnego, a więc takie, które inwestują w najbezpieczniejsze instrumenty: depozyty bankowe, krótkoterminowe obligacje rządowe i korporacyjne o najwyższych ratingach.

Z danych na stronie Finax wynika, że Euro Depozyt inwestuje w cztery takie ETF-y, a struktura aktywów w tych funduszach to ok. 60% depozyty overnight, 30% obligacje rządowe, 10% obligacje korporacyjne i poniżej 1% gotówka.

Warto jednak podkreślić, że ETF-y, które odpowiadają za depozytową część tego portfela tak naprawdę robią to przez swapy na stopę overnight na rynku międzybankowym strefy euro. A więc replikują za pomocą instrumentów pochodnych tę wartość, a nie realnie lokują tam pieniądze.

„Kiedyś postrzegaliśmy te fundusze jako bardziej ryzykowne, ponieważ oprócz ryzyka rynkowego i ryzyka stopy procentowej, inwestor ponosił ryzyko kredytowe kontrahenta (banku). To uległo jednak zmianie. Obecnie przepisy zezwalają detalicznym funduszom UCITS jedynie na ograniczoną niepokrytą pozycję w instrumentach pochodnych na kontrahenta, co znacznie obniża ryzyko kredytowe”

tłumaczy Finax. Nie zrozumcie mnie źle, nie chcę tutaj nikogo straszyć  – fundusze pieniężne, dzięki swojej dywersyfikacji i skupieniu na krótkoterminowych instrumentach mogą być oceniane nawet jako bezpieczniejsze niż depozyt w pojedynczym banku – pod względem ryzyka kredytowego, czyli groźby niewypłacalności. Jednak jest to nadal ryzyko inwestycyjne, a wycena tych instrumentów może podlegać wahaniom rynkowym.

A im więcej trzeba tłumaczyć zawiłości zabezpieczeń na rynku funduszy inwestycyjnych, lokujących pieniądze w instrumenty pochodne, replikujące indeks stawek niezabezpieczonych pożyczek overnight na rynku międzybankowym… sami rozumiecie.

Co ciekawe, Rezerwa inwestycyjna od Portu rzeczywiście lokuje pieniądze w bankach – a pieniądze klienta są objęte systemem gwarancji depozytów (a więc do równowartości 100 000 euro). Podobnie jak pieniądze, które można wysłać do Saxo, jednego z nielicznych zagranicznych banków, które przyjmują oszczędności od polskich klientów – także w euro.

Opłaty robią różnicę

Oprocentowanie obu produktów jest porównywalne, ale przewagę ma Euro Depozyt (3,3%) nad  Rezerwą inwestycyjną (3%). Tę różnicę niwelują jednak niemal w całości koszty. Finax liczy sobie za swój Euro Depozyt 0,5% rocznie, zaś Portu połowę mniej, bo 0,25% rocznie.

To oznacza, że finalnie oba produkty mogą dać taki sam zysk netto. A skoro o netto mowa, to w grę wchodzą przecież jeszcze podatki. W przypadku tradycyjnej lokaty bankowej to bank odprowadza za nas podatek. W przypadku tych dwóch produktów musimy to zrobić sami.

Czego możemy się spodziewać po obu firmach? Finax od początku 2022 r. ma zarejestrowany oddział w Polsce, a więc wystawia swoim klientom PIT-8C. Portu jest natomiast częścią czeskiego Wood&Company z siedzibą w Pradze, więc przygotowuje „roczne zestawienie podatkowe”. Kto inwestuje za pomocą zagranicznych platform, ten wie, czego się spodziewać. Kto tego jeszcze nie zrobił – musi liczyć się z tym, że spędzi na wypełnianiu PIT-u więcej czasu niż zwykle.

Finax jest relatywnie popularną marką w Polsce, która w przeciwieństwie do konkurencji jak Aion czy Wealthseed nie wycofała się z rynku. Dla jego użytkowników taki produkt może być dość wygodny w obsłudze – o ile sami nie zdecydują się zainwestować w takie ETF-y o niskim profilu ryzyka.

Przeczytaj też: Kolejny fintech kończy obsługę klientów detalicznych w Polsce. Posiadacze kont dostali dziś wypowiedzenia umów. I prośbę o zabranie pieniędzy

Zastanawiam się jednak nad potrzebą, jaką ma zaspokajać taki pseudo-depozyt. Osoba, która zarządza swoim portfelem ETF-ów, powinna utrzymywać pewną poduszkę płynnościową: na wszelki wypadek, żeby mieć z czego zainwestować w razie pojawienia się ciekawej okazji inwestycyjnej albo powstałej w wyniku wypłaty dywidendy.

Byłoby świetnie, gdyby ta gotówka nie leżała odłogiem, ale także mogła zarabiać – do czasu, aż zostanie zatrudniona do jakichś innych celów. Jednak do takiego rozwiązania konieczne jest, by wyjęcie środków z takiego produktu było możliwie szybkie. W przypadku zarówno Rezerwy inwestycyjnej, jak i Euro Depozytu na pieniądze trzeba czekać do 10 dni. Nie jest to więc rozwiązanie dla klientów, którzy rzeczywiście szybko obracają środkami.

Zostaje więc rzeczywiście alternatywa dla eurowej lokaty w banku. Oba te rozwiązania mają niskie ryzyko – Portu jest bezpieczne „ustawowo” dzięki gwarancjom depozytów bankowych (przynajmniej dopóki lokuje pieniądze klientów w obligacje, a nie w część inwestycyjną), a Finax ma produkt bezpieczny „technicznie”, dzięki inwestowaniu w specyficzne produkty i dywersyfikację (choć nadal klient ponosi niewielkie, ale jednak ryzyko rynkowe).

Teoretycznie ktoś, kto ma rachunek na jakiejś platformie inwestycyjnej, albo w biurze maklerskim, które oferuje dostęp do zagranicznych ETF-ów, mógłby we własnym zakresie zainwestować w fundusze rynku pieniężnego. Diabeł tkwi jednak w szczegółach – a dokładnie w opłatach. ETF-y w portfelu Euro Depozyt mają koszty roczne od 0,05% do 0,14%, ale trzeba przecież doliczyć także opłaty transakcyjne czy depozytowe (nomen omen), a także różnice kursowe. Wielce prawdopodobne, że Finax, który rozlicza takie transakcje „hurtowo”, ma niższe koszty niż klient biura maklerskiego „w detalu”.

Czytaj też: Jak przechowywać, oszczędzać i inwestować pieniądze w bezpiecznych miejscach na świecie? Dywersyfikacja geograficzna: pierwsze kroki

Źródło zdjęcia: Markus Winkler/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Michał
10 miesięcy temu

Myślę, że tego rodzaju pseudo depozyt nie tyle ma stanowić jakąś rezerwę do dalszego inwestowania co ma po prostu zapewnić mniejsze straty gotówce, która ma zostać użyta np za 1 rok lub 2 i w związku z tym nie wskazane jest jakiekolwiek ryzyko rynkowe. Ktoś może chcieć w niedługim czasie nadpłacić kredyt w EUR albo po prostu przekalkulował, że woli trzymać gotówkę w walucie, związanej z rynkiem gdzie na serio walczy się z inflacją, w przeciwieństwie do waluty związanej z nieobliczalnym NBP

Sylwia
2 miesięcy temu

Trzymam drobe pieniądze w Finax od grudnia 2021r. Przez te ponad 2 lata płacę tylko prowizję, zysku żadnego nie ma. W sumie na koncie mam mniej niż jak wpłacałam. Wliczając inflację jestem sporo na minusie…

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Sylwia

Sporo osób jest rozczarowanych inwestycjami w Finax. Ale przyznam, że nie badałem przyczyn – czy to kwestia kosztów, czy źle poukładane są te fundusze?

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu