O tym, że posiadanie samochodu powoli będzie wychodziło z mody pisałem już na „Subiektywnie o finansach”. Z jednej strony nowe auta są coraz droższe (przez to, że naszpikowane technologiami). Z drugiej – coraz szybciej tracą na wartości (bo technologie szybko się starzeją). Bankowcy, firmy leasingowe oraz koncerny samochodowe coraz częściej promują „samochód na abonament”, czyli po prostu wynajem długoterminowy.

Idea jest prosta jak drut: zamiast kupować auto wypożyczam je na rok, dwa lub trzy lata i płacę comiesięczną ratę. Po zakończeniu umowy po prostu zwracam auto i przestaję płacić. W cenie raty jest ubezpieczenie, opony, serwis i wszystko czego auto potrzebuje, może poza płynem do spryskiwaczy i benzyną – to rzeba sobie kupować na własną rękę. No i mandaty płacić z własnej kieszeni.

Czytaj też: Pożyczyć od Fiata czy Raiffeisena? Porównuję oferty najmu długoterminowego

Czytaj też: Oto idea. Zamiast kupować auta możesz je… wynająć. Sprawdzam ofertę Idea Banku

Czy to się opłaca? Po upływie abonamentu co prawda jestem uboższy o znacznie mniejszą kwotę, niż w przypadku zakupu nowego auta, ale z drugiej strony nie mam też auta, które mógłbym sprzedać. Z reguły wynajem opłaca się jeśli ktoś używa auta nieprzesadnie często. Przy eksploatacji rzędu 30.000 km rocznie rzadko kiedy warto wynajmować.

Fiat kusi autem na wynajem. Koszt? Poniżej 1000 zł miesięcznie

Jednym z nielicznych na razie koncernów motoryzacyjnych, który promuje auta w abonamencie jest Fiat. Już w zeszłym roku Włosi testowali tę usługę, ale wtedy był to pilotaż, wybór aut był malutki. Teraz jest to już oferta pełną gębą, dlatego ponownie postanowiłem się jej przyjrzeć.

Do wyboru jest cała rodzina Fiatów 500 (L, X i standardowa „pięćsetka”), Tipo (sedan, wagon i „zwykły”) oraz Qubo. Minimalny okres wynajmu (moim zdaniem najbardziej opłacalny, co uzasadnię za chwilę) to jeden rok. Można wybrać opcję z wpłatą własną 10%, 5% albo bez wpłaty początkowej. Przy wpłacie wlasnej 10% miesięczny abonament zawsze zamknie się kwotą poniżej 1000 zł. Ale – szczerze pisząc – ja wolę wyższy abonament, lecz bez „wkładu własnego”.

Wybrałem ofertę ze średniej półki, czyli Fiata Tipo w wersji 1.4 POP i silnikiem 95KM. W opcji bez wpłaty własnej i przy wypożyczeniu na 12 miesięcy abonament wyniesie 1326 zł miesięcznie (przy okresie 23-miesięcznym – 1292 zł). Limit kilometrów, które mogę przejechać przy tak skalibrowanym abonamencie to 20.000 km.

Co się bardziej opłaca: kupić czy wynająć Fiata?

Alternatywą byłby zakup takiego Fiata na własność. Cennikowo ten model można mieć za 53.400 zł  To oznacza, że wynajem na rok będzie kosztował 30% ceny samochodu (15.900 zł), a wynajem 23-miesięcznym – 55% ceny samochodu (29.700 zł).

Jak to się ma do utraty wartości takiego samochodu? Po pierwszym roku od wyjazdu z salonu nowe auto traci mniej więcej 30% wartości. To porównywalna kwota do sumy abonamentów płaconych co miesiąc (choć mając auto na własność poniósłbym też koszty ubezpieczenia). W okresie 23-miesięcznym bilans wynajmu jest mniej korzystny – auto posiadane na własność już wolniej traci na wartości, a koszt abonamentu się nie zmienia.

źródło: Interia.pl

Od strony czysto finansowej zakup auta i jego wynajęcie na rok przynoszą bardzo porównywalny bilans. Przy założeniu, że nie przekroczymy 20.000 km rocznie, a w trakcie używania auta nie będzie żadnych „przygód”, np. szkód lub awarii (przy wynajmowanym aucie zawsze jest trochę więcej ceregieli) – wygoda przemawia za najmem. No i za rok można wziąć sobie nowe auto.

Czytaj też: Ile naprawdę kosztuje jeżdżenie własnym samochodem? Policzyłem to rzetelnie i…

źródło zdjęcia tytułowego: Kadr z klipu „Mirasa Fiat” (Kabaret Malina)

 

Gratulacje! Jesteś zapisany

Share This