13 czerwca 2017

Dziwaczne polisy: składki są tu… wyższe, niż odszkodowanie. „Mam to płacić przez 32 lata?”

Dziwaczne polisy: składki są tu… wyższe, niż odszkodowanie. „Mam to płacić przez 32 lata?”

Jak odróżnić dobre ubezpieczenie od kanciarskiego? Najprostsza metoda to porównanie łącznej sumy składek z wartością kasy, którą otrzymamy, gdyby należało nam się odszkodowanie (w przypadku śmierci lub wypadku) albo świadczenie (w przypadku choroby, albo np. dożycia wieku emerytalnego). Dostaję bardzo dużo listów od czytelników, którzy proszą mnie o opinię w sprawie swoich polis. Czy warto jeszcze płacić składki? Czy to, co można dostać w zamian, jest warte ponoszonych kosztów?

„Jestem matką samotnie wychowującą dwóch nastolatków. Jakiś czas temu dałam sobie wcisnąć jakieś „bardzo korzystne” ubezpieczenie. Czy zechciałbyś rzucić na nie swoim okiem? Polisa została podpisana w 2002 r., data jej zakończenia to 2034 r., czyli jeszcze 17 lat płacenia. Czy jest to dla mnie dobra i pewna, bezpieczna forma zabezpieczenia na przyszłość przy rocznej opłacie 1500 zł? Z każdym rokiem coraz trudniej jest mi tą kwotę uzbierać i w terminie opłacić”

Zobacz również:

– zapytała jedna z czytelniczek, przedstawiając mi dokumenty ubezpieczenia zawartego z firmą MetLife za pośrednctwem jednego z dużych pośredników ubezpieczeniowych. Polisa nazywa się „Życie+” i – z tego co się zorientowałem – jest hybrydą, a więc ubezpieczeniem, które „płaci” zarówno w przypadku śmierci jego posiadacza, jak i w przypadku dożycia określonego wieku. Już sam ten fakt nieco zamydla sytuację, ale mimo wszystko postanowiłem spróbować odpowiedzieć czytelniczce na jej pytanie.

Moja czytelniczka rocznie płaci ponad 1500 zł Umowa ma trwać przez 32 lata, z których 15 lat już upłynęło. W tym czasie – o ile składka nie zmieniała się (a nic mi o tym nie wiadomo, choć nie wykluczam, że była indeksowana inflacją) – moja czytelniczka zapłaciła jakieś 22.000 zł. Gdyby te pieniądze wpłacała na bankowy depozyt oprocentowany średnio na 5%, miałaby dziś 34.000 zł. Przez kolejnych 17 lat moja czytelniczka wpłaci tytułem składek (nie licząc żadnych indeksacji i innych sensacji) kolejne 25.000 zł, które – gdyby je oszczędzała i lokowała w banku – dałyby 34.000 zł (tym razem zakładam tylko 3% zysku). Koszt polisy wynosi więc 47.000 zł w wartościach nominalnych i 68.000 zł w wartościach uwzględniających utracone korzyści.

Ale to oczywiście nie jest jeszcze żaden zarzut do firmy ubezpieczeniowej. Składki są ceną świętego spokoju i ich wysokość bez dodania punktu odniesienia nic nam nie mówi. Co klientka dostaje w zamian? Suma ubezpieczenia na wypadek dożycia końca okresu ubezpieczenia – czyli 2034 r. – wynosi 33.000 zł i chyba jest stała (widziałem rocznicowe dokumenty polisy z kilku różnych lat i podawano tę samą kwotę). Słaby interes. Jest też odszkodowanie na wypadek śmierci – 42.000 zł. To również mniejsz suma, niż składka płacona przez 32 lata. Gdyby klientka zeszła z tego padołu łez w ciągu pierwszych 20 lat opłacania składki, jej spadkobiercy dostaliby więcej pieniędzy, niż mogłaby zebrać sama, odkładając pieniądze na koncie bankowym. Po owych 20 latach trwania umowy umierać jej się już „nie opłaca”.

Jest też ubezpieczenie na wypadek trwałego inwalidztwa (na 80.000 zł) i to jest jedyna część umowy, która będzie miała „dodatnią” wartość z punktu widzenia mojej czytelniczki przez cały czas opłacania przez nią składki. Ostatnim elementem polisy jest udział w zyskach z obracania pieniędzmi klientki przez firmę MetLife. Premie nominalnie są dość wysokie – 4-5% rocznie – ale chyba są liczone od dość mikrej kwoty, bo przez 15 lat opłacania składek na rachunku mojej czytelniczki zebrało się raptem 1700 zł.

Ta polisa to ni pies ni wydra. Nie pasuje do znanego mi modelu ubezpieczenia, w którym płacę składkę np. 10 zł i w zamian mam gwarancję, że jeśli coś złego mi się zdarzy – dostanę np. 500 zł. W tym modelu wszyscy płacący po 10 zł składają się na odszkodowanie dla pechowca, któremu przydarzy się nieszczęście i jeszcze dodatkowo na 100 zł zysku dla firmy ubezpieczeniowej.

Ale polisa „Życie+” nie przypomina takiego układu. Tu klientka płaci 47.000 zł (a tak naprawdę 68.000 zł biorąc pod uwagę, że mogłaby te pieniądze gdzieś ulokować) za ubezpieczenie, które „zapłaci” jej 33.000 zł jeśli dożyje do finału, 42.000 zł jeśli nie dożyje i 80.000 zł jeśli będzie miała wypadek i zostanie inwalidą do końca życia. Tu ważna uwaga: odpowiedzialność ubezpieczyciela pojawia się już od pierwszego dnia (a więc już w momencie, w którym klientka nie miałaby żadnych własnych oszczędności, nawet gdyby chciała odkładać w banku zamiast na polisie).

Ale i tak proporcje między wpłacanymi kwotami, a potencjalnymi wypłatami są dla mnie co najmniej kontrowersyjne. Po części wynika to z istoty polis ze zwrotem części składki. Ponieważ ludzie nie lubią „wyrzucać pieniędzy w błoto”, to ubezpieczyciele wymyślili polisy, w których zapłacona składka – w całości lub części – wraca do Ciebie jeśli dożyjesz do końca polisy. A więc nie „wyrzucasz pieniędzy w błoto”. Tyle, że ten medal ma  drugą stronę: w takiej polisie dostajesz odszkodowanie o nędznej – w relacji do wpłaconych składek – wartości. Łączenie oszczędzania z ochroną zawsze się słabo kończy – nawet umierać się „nie opłaca”, nie mówiąc już o oszczędzaniu.

Sam mam polisę, która kosztuje mnie ponad 200 zł miesięcznie, ale ta składka stanowi 1% sumy ubezpieczenia na wypadek mojej śmierci lub ciężkiego inwalidztwa. Znam tańszych ubezpieczycieli, znam i droższych, ale generalnie taka proporcja do mnie przemawia. Polisa „Życie+” powinna mieć raczej w nazwie minus. Kłopot polega na tym, że aby się z niej wycofać moja czytelniczka musi zaakceptować potężną stratę. Z wpłaconych 22.000 zł może dziś odzyskać 6000 zł (tyle wynosi wartość wykupu). Być może da się ją zakwestionować w sądzie, ale to inna historia. Ja wiem jedno – tak długo, jak firmy ubezpieczeniowe będą oferowały ubezpieczenia, które mają niewiele kosztować i niewiele dawać, tak długo branża ta nie podniesie się z wizerunkowych tarapatów.

Subscribe
Powiadom o
89 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Sparky
5 lat temu

Nie pojmuję, jak można „dać sobie wcisnąć” jakiś produkt finansowy (pomijając te sytuacje, gdy są to produkty łączone i nie dadzą Ci kredytu jak nie weźmiesz karty).
Czy jak się idzie do sklepu po 3 bułki to wracam z dziesięcioma „bo mi wcisnęli”?

Jeśli czytelniczka nie umie odpowiedzieć sobie na pytanie „Czy jest to dla mnie dobra i pewna, bezpieczna forma zabezpieczenia na przyszłość” to podstawowa zasada brzmi – nie wchodzić w to! Z definicji. Choćby wszyscy dookoła to kupili i przekonywali.

Filip
5 lat temu
Reply to  Sparky

Wnioskuje o KK w banku, chce limit 5000. Otrzymuje 10000 bo taką mam aktualnie zdolność. Informuję że jest za wysoki, odpowiadają że będzie możliwość obniżyć limit dopiero po wydaniu KK i jak to nazwać?

Chl
5 lat temu
Reply to  Filip

Citibank?

MarcinZ
5 lat temu

Ja proponuję do tematu podejść na zasadzie „sunk cost”. Zobaczyć ile można dostać teraz i jako alternatywa – trzymanie do końca i wpłacanie składek. I wybrać co się bardziej opłaca. Sam tak zrobiłem z polisą na życie i dożycie kilkanaście lat temu i nie żałuję, że mam ją do dzisiaj.

z17
5 lat temu

Nie jestem w stanie w krótkim komentarzu wyczerpać dość złożonego tematu, ale mam kilka zasadniczych uwag do Pana tekstu. 1. W polisach Życie+ w przypadku zgonu wypłacana jest zarówno suma ubezpieczenia na wypadek śmierci, jak i bieżąca wartość wykupu polisy. Więc Pana obliczenia ile otrzymaliby spadkobiercy klientki gdyby „zeszła z tego padołu łez” są błędne. Nieprawdą jest krzyczące kursywą stwierdzenie, że „w takiej polisie dostajesz odszkodowanie o nędznej – w relacji do wpłaconych składek – wartości”. Śmierć ubezpieczonego -z punktu widzenia czysto finansowego- jest tu akurat zdarzeniem bardzo korzystnym. 2. Ta polisa –jedna z najstarszych na polskim rynku, sprzedawana nieprzerwanie… Czytaj więcej »

Geguś
4 lat temu
Reply to  z17

„ma za zadanie zwrócić klientowi po dożyciu określonego w umowie okresu kwotę zwaloryzowanych składek, które wpłacił przez te wszystkie lata. ”

Wg mojej polisy muszę dojechać do setki. Nieprawdaż, że nieosiągalne? A co kest osiągalne? A zerwanie polisy, wypłacenie tego co można dostać i poszukać lepszej oferty. Ale nie z Metlife.

Pozdrawiam.

Panie Macieju, czytelniczka nie została poinformowana rzetelnie przez doradcę jak działa jej produkt. Lub przez 15 lat zapomniała – a przedarcie się przez OWU nie jest dla każdego łatwe. Otrzymał Pan dokumenty i wyjaśnienia od czytelniczki – ale już te wyjaśnienia były błędne w podstawowych założeniach. To mogło wprowadzić Pana w błąd co do zasady działania takich produktów. Patrząc na same liczby w ubezpieczeniach bez wczytania się w OWU można wyciągać błędne wnioski. Może warto aby czytelniczka dopytała się też u źródła (doradcy lub chociaż infolinii Metlife) jak działa jej produkt lub zadała pytanie jakiejś osobie z branży w ramach… Czytaj więcej »

Kolejny błędnie podany przez Panią model wypłat sumy ubezpieczenia. 1. W przypadku dożycia do 32 rocznicy polisy ———————————— Ubezpieczyciel wypłaci 33.000 zł. Ale przez te wszystkie lata była ochrona ubezpieczeniowa – gdzie szczególnie w przypadku ubezpieczenia na życie składki wraz z wiekiem – szczególnie w tak długo trwającym produkcie bardzo rosną. I to że wypłata będzie mniejsza niż suma wpłat jest całkowicie naturalne. Gdyby ubezpieczyciel oddał dokładnie tyle co wpłaciliśmy i jeszcze zindeksował to o inflację – musiałby dokładać do interesu – gdy w produkcie jest uebzpieczenie na życie i na inwalidztwo – te koszty muszą być. 2. W przypadku… Czytaj więcej »

Inne cechy takiej polisy – które warto sprawdzić w OWU jak wyglądają. To (różnie w różnych produktach): – czasami pieniądze z części oszczędnościowej można 'wypożyczyć’ – wpłaty obowiązkowe być może nie muszą być przez 32 lata – koszt wypłaty – czyli zakończenia produktu mógł się zmienić – i teraz będzie niższy (Ale trzeba go liczyć od kwoty wpłaconej na część oszczędnościową, a nie od sumy składek – bo część z nich to życie-casco i nie ma logicznego uzasadnienia dlaczego miałyby być zwracane) – są produkty gdzie jeżeli przy zaprzestaniu wpłacania składek produkt 'pobiera’ sobie opłatę za ubezpieczenie z tej części… Czytaj więcej »

nerkofil
5 lat temu

Moja TŻ (towarzyszka życiowa) płacąc przez wiele lat ubezpieczenie grupowe w PZU, z okazji urodzenia dziecka otrzymała. .300 zł! Wyszło jej, że żeby wyjść na swoje, musi rodzić co dwa lata.
A jeszcze w ramach crosselingu zaproponowano nam odkładanie na konto po 200zl miesięcznie aż do 18-tki córki. I nie, żeby tam jakiś procent składany, nawet roczne odsetki – otrzymała by goły wkład! :-)) (no dobrze na bonus dołożyli okrojona zyciowke i 4 str. maszynopisu OWU).

Dzięki ci PZU, to ja nawet na BitCoinach lepiej wyjdę ;-))

A to czy to dobry produkt – zależy od tego jakie były oczekiwania? I w jakim celu był założony – i czy wysokości sum ubezpieczenia są odpowiednie (np. w stosunku do posiadanego majątku, oszczędności, dochodów w rodzinie gdy Pani zabraknie). Plusem np. jest to, że przez 32 lata nie trzeba robić żadnych badań lekarskich i po przejściu jakichś poważniejszych chorób składka na część ubezpieczenia na życie się nie zmieni. A gdyby chcieć na nowo samo ubezpieczenie zawrzeć po poważniejszej chorobie składka byłaby dużo wyższa. Jak już pisałem – jestem zwolennikiem posiadania wielu ubezpieczeń. Zbyt wiele znam historii gdy tych ubezpieczeń… Czytaj więcej »

nerkofil
5 lat temu

@Remugiusz:
Pięknie i klarownie to wytlumaczyles, aż sobie na kwadracikach różnej wielkości to rozrysowalem i wygląda logicznie, ale taka kolorową planszę dla „klientów myślących kategoriami FINANSOWY zysk-strata” powinien mieć na biurku każdy ubezpieczyciel.
Albo zwyczajnie, sprzedawać trzy odrębne produkty, na osobne umowy, ew.powiazane jakaś „hurtową zniżką” w składce rocznej. Wtedy Pani Lucynka widziała by od razu ile i za co płaci, mogła by z którejś skladowej zrezygnować, zmodyfikować ją, co wiązało by się z klarowna zmiana wartości płacone składki.
Może do Pani Lucynki bardziej przemawiał by prosty kalkulator stawki z kolorowymi suwaczkami, z rozbicie na subprodukty?

I’m impressed, I have to say. Actually rarely do I encounter a blog that’s each educative and entertaining, and let me inform you, you might have hit the nail on the head. Your thought is excellent; the problem is one thing that not enough persons are speaking intelligently about. I’m very glad that I stumbled across this in my search for one thing referring to this.

5 lat temu

Good post. I study one thing more challenging on different blogs everyday. It would at all times be stimulating to learn content from other writers and observe just a little something from their store. I’d want to use some with the content material on my blog whether or not you don’t mind. Natually I’ll give you a hyperlink in your web blog. Thanks for sharing.

5 lat temu

I used to be very happy to search out this internet-site.I needed to thanks on your time for this excellent read!! I undoubtedly having fun with each little bit of it and I have you bookmarked to take a look at new stuff you weblog post.

Spot on with this write-up, I really think this web site wants much more consideration. I’ll probably be again to read way more, thanks for that info.

5 lat temu

Youre so cool! I dont suppose Ive read something like this before. So good to search out anyone with some original ideas on this subject. realy thank you for starting this up. this web site is something that is needed on the net, someone with just a little originality. helpful job for bringing one thing new to the web!

Can I just say what a aid to find somebody who actually is aware of what theyre talking about on the internet. You definitely know the best way to bring an issue to gentle and make it important. More people must read this and understand this facet of the story. I cant imagine youre no more well-liked because you definitely have the gift.

You made some decent points there. I looked on the web for the difficulty and located most people will go along with with your website.

5 lat temu

you will have a fantastic weblog right here! would you wish to make some invite posts on my blog?

This web page can be a walk-by for all of the data you wanted about this and didn’t know who to ask. Glimpse right here, and you’ll undoubtedly discover it.

5 lat temu

That is the fitting weblog for anybody who needs to seek out out about this topic. You realize a lot its nearly onerous to argue with you (not that I actually would need…HaHa). You definitely put a new spin on a subject thats been written about for years. Great stuff, simply great!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!