29 października 2016

Dziś zmiana czasu, ale nie ma się z czego cieszyć. Do odrobienia macie miliardy. Przed TV ;-)

Jak co roku zmieniamy czas na zimowy, przesuwając zegarki. Jest to przyjemniejsza operacja, niż wiosenne przesunięcie czasu do przodu, czyli w stronę słońca. Dlaczego? Bo oznacza, że przynajmniej w tę jedną noc możemy się porządnie wyspać (no, chyba, że ktoś cierpi na bezsenność, wtedy ma najgorszą noc w roku, bo najdłuższą). W zmiany czasu dwa razy w roku bawi się jedna czwarta świata, a pozostałe trzy czwarte się z niej śmieją. Bo chociaż obyczaj przesuwania wskazówek oraz gmerania w systemach informatycznych, by wytłumaczyć to wszystko komputerom, ma długą brodę, to uzasadnienie jego funkcjonowania jest coraz bardziej dyskusyjne.

ZMIANA CZASU, CZYLI NIEMCY ZNÓW NAS WROBILI. Kiedy na ten genialny pomysł wpadł amerykański prezydent Benjamin Franklin – postulując, by ludzie zimą wcześniej chodzili spać i wcześniej wstawali – chodziło mu głównie o spadek zapotrzebowania na świeczki. Potem – gdy jako pierwsi w 1916 r. ten pomysł w praktyce zastosowali Niemcy – zaczęto mówić o oszczędności energii elektrycznej w tym czasie, gdy obowiązuje czas letni, a teraz – gdy już prawie wszystko mamy na prąd i jego zużycie w zasadzie nie zależy od pory dnia i nocy – mówi się, że to wszystko dla zdrowia. Bo za dnia funkcjonuje się łatwiej i bardziej optymistycznie, niż po ciemku. W zaistniałej sytuacji najbardziej upokarzające jest tednak to, że znów małpujemy po Niemcach, których może nie uczyliśmy jeść widelcem, ale – to nawet lepsze – podszkoliliśmy jak porządnie naostrzyć nagie miecze ;-). oraz jak uprawiać dobry seks. Albo raczej moglibyśmy uczyć, ale Wanda nie chciała. :-)). Na zielono inne kraje i okolice, w których też bawią się w przestawianie zegarków.

DST1

ZMIANA CZASU A „DOBRA ZMIANA”. Nie rozumiem dlaczego w erze dobrej zmiany nie odeszliśmy od zwyczaju zmieniania czasu. Skoro mamy rząd, który zmienia wszystko jak leci, to mógłby też zmienić zmianę czasu. To nie tylko zwyczaj rodem z Niemiec – już ten argument byłby wystarczający – ale i koncept bardzo popularny w krajach Unii Europejskiej, która, jak wiadomo, jest tworem ze wszech miar podejrzanym. Choć akurat ten argument jest bronią obosieczną. Bodaj jedynymi krajami w Europie, które czasu nie zmieniają, są bowiem Islandia, Białoruś i Rosja. „Wstawanie z kolan” w sprawie czasu mogłoby więc narazić nas na podejrzenie, że chcemy się podlizać wiadomo komu. Temat jest więc politycznie trudny i może dlatego nie wszedł jeszcze na komitet polityczny.

Czytaj też: Wkurza cię zmiana czasu? Oto dowód na to, że jest… absolutnie niezbędna 😉

Czytaj też: Dobra zmiana? Polacy rzucili się do gromadzenia

Czytaj też: Diagnoza z poduszką, czyli czy jesteś gotowy na turbulencje w budżecie?

ILE KOSZTUJE SIEDZENIE W DOMU? Poszukajmy więc dobrych stron tej sytuacji. Może dzięki temu, że będziemy więcej czasu pracy spędzać przy świetle dziennym, nieco poprawi się wydajność (trudniej będzie zaspać do pracy :-)). Może dzięki długim zimowym wieczorom ciut więcej damy zarobić elektrowniom? Ale są i potencjalne straty. Wielu z nas nie będzie się chciało wyjechać z miasta, pójść do kina lub teatru, ani do restauracji, nie wybierzemy się na basen, ani do siłowni. Będzie ciemno i zimno, więc z rozrywek zostanie kominek i „Wiadomości TVP”. Jasne, uwarunkowania klimatyczne też mają tu znaczenie – jest zima, więc musi być zimno 🙂 – ale ciemność, która z powodu zmiany czasu zapanuje już od 16.00 też może grać pewną rolę.  

budetdomowy1Jakie straty poniesie gospodarka z powodu naszej mniejszej ochoty do rozrywania się? Jakiś czas temu firma Deloitte wyliczyła, że na rozrywkę rocznie wydajemy 70-75 mld zł. GUS-owskie dane o budżetach gospodarstw domowych z grubsza to potwierdzają. Przeciętny dochód rozporządzalny (po opłatach, składkach, podatkach) na osobę w gospodarstwie domowym to 1340 zł. Średnio w gospodarstwie domowym mamy 2,7 osoby, co oznacza, że miesięcznie do wydania jest 3600 zł. Z tego 20% idzie na comiesięczne opłaty, a 25% na żywność i napoje, 10% na transport (paliwo, eksploatacja samochodu jeśli ktoś ma, bilety miesięczne, dojazdy do pracy), a pośród innych pozycji jest też niecałe 7% na rekreację i kulturę oraz nieco ponad 4% na podróże i hotele. Wychodzi, że przeciętne gospodarstwo domowe wydaje na tego typu przyjemności – na które chęć przychodzi głównie jak jest ciepło i słonecznie – 11% budżetu. Czyli: 360-380 zł miesięcznie. Sumując wszystkie gospodarstwa domowe w kraju – wyjdzie pewnie z 60 mld zł rocznie.

Czy wydawalibyśmy na rozrywkę więcej pieniędzy, gdyby czasu nie przesuwać? I gdyby dłużej było ciemno rano oraz dłużej jasno wieczorem? Cóż, pewnie wydatki na podróżowanie byłyby takie same (nie sądzę, żebyśmy z powodów „czasowo-klimatycznych” kupowali więcej weekendów w spa, albo zrezygnowali z wyjazdów na narty w Alpach na rzecz podróżowania po kraju). Ale może wydawalibyśmy więcej na rekreację i kulturę? Niechby tylko nasze wydatki z tego tytułu wzrosły o 10%. Zrobiłoby się 3 mld zł więcej w kieszeniach właścicieli kin, teatrów, knajp, klubów, torów bowlingowych, stołów bilardowych… Można się załamać od samego słuchania ilu przedsiębiorców więdnie z powodu ciemności ;-). Ale jest nadzieja: jeśli siedzimy w domu i walcząc z jesienno-zimową deprechą wgapiamy się w telewizor, to też możemy wspierać gospodarkę ;-)).   

RATUNEK PRZED… TELEWIZOREM? Niedawno firma doradcza PwC opublikowała raport, z którego wynika, że nasze wydatki na oglądanie telewizji i wideo (czy to w ramach abonamentu za kablówkę, abonamentu za VOD, czy też za usługi pay-per-view) wynoszą dziś 2 mld dolarów rocznie, czyli jakieś 8 mld zł. Sporo, ale… Jeśli każdy z nas – zniechęcony tym, że zaraz po obiedzie jest już ciemno i zimno – jesienno-zimową porą przeznaczy tylko 25-30 zł miesięcznie „kupowanie” telewizji, to… „odrobicie” zdecydowaną większość z pieniędzy, które gospodarka straci z tego powodu, że rzadziej będziecie wydawać pieniądze „na mieście” i wybierzecie towarzystwo farelki. Zatem już od niedzieli trzeba podjąć ważne wyzwanie: piloty w dłoń i do roboty! Czyli do oglądania! Trzeba oglądać do upadłego, bo gospodarka czeka na nasz ratunek ;-). Aha, tylko nie kupować mi abonamentów w jakimś-tam amerykańskim Netfliksie, czy innym niemieckim Onecie. Tylko polskie, nasze, narodowe VOD ;-)).  

domowewideo1patna_TV1

OBEJRZYJ TRZECI ODCINEK „KASOWNIKA SAMCIKA”. To mój nowy tygodnik wideo. W trzecim odcinku głónym tematem są sprytne sposoby na oszczędzanie, a w poprzednich było m.in. o studiowaniu, pracowaniu, czy zaciąganiu kredytu hipotecznego. Poza poradami finansowymi w każdym wydaniu solennie obiecuję czerstwy żart prowadzącego :-)), ciekawostkę o pieniądzach oraz finansowy trik Samcika. Żeby nie przegapić kolejnych odcinków – zapraszam do subskrybowania kanału YouTube „Subiektywnie o finansach”  

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss