26 czerwca 2023

Aplikacja mObywatel tak samo „ważna” jak plastikowy dowód osobisty. Co to dla nas oznacza? Jak się teraz legitymować? I czy to bezpieczne?

Aplikacja mObywatel tak samo „ważna” jak plastikowy dowód osobisty. Co to dla nas oznacza? Jak się teraz legitymować? I czy to bezpieczne?

Koniec z pamiętaniem o portfelu. Lada moment dokumenty elektroniczne będą tożsame z tymi plastikowymi. Co już umożliwia i co umożliwi w przyszłości superaplikacja mObywatel? Gdzie będą honorowane dokumenty cyfrowe? Jak zweryfikować czyjś dowód osobisty? Czy trzymanie dokumentów w telefonie jest bezpieczne? Odpowiadam!

Zobacz również:

Niedawno Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę „o aplikacji mObywatel”, która niemal zrówna dokumenty elektroniczne, dostępne w aplikacji mobilnej, z tymi tradycyjnymi. A więc mObywatel będzie miał wreszcie taki sam status jak plastikowy dowód osobisty. Minister Cyfryzacji ogłosił oficjalną datę wejścia zmian w życie. Będzie to 14 lipca 2023 r. (dokładnie miesiąc po podpisaniu ustawy przez głowę państwa).

Aplikacja będzie trzecim obok dowodu osobistego (tego plastikowego) i paszportu dokumentem tożsamości obowiązującym w Polsce. To bardzo dobry ruch, bo możliwość wykorzystania elektronicznych dokumentów zdecydowanie wymagała doprecyzowania. mObywatel nie wszędzie jest uznawany, choć w wielu miejscach już można go używać zamiast dowodu osobistego (np. w hotelach, pociągach, niektórych urzędach).

Co to w ogóle jest ten mObywatel? Dla tych, którzy jeszcze się nie spotkali z tą aplikacją, dwa słowa wprowadzenia. W dużym skrócie – jest to taki nasz wirtualny portfel z dokumentami, których elektroniczne wersje widzimy na ekranie telefonu. Dostęp do nich jest możliwy po wcześniejszej – jednorazowej – autoryzacji (np. profilem zaufanym) i – każdorazowo – logowaniu z użyciem PIN-u i hasła (lub biometrii, jeśli smartfon pozwala na taką formę logowania).

Było to bardzo wygodne narzędzie (nie ukrywajmy – każdy z nas nosi przy sobie telefon komórkowy), ale jednak problematyczne, bo nie wszędzie respektowano taką formę dokumentów.

mObywatel będzie jak plastikowy dowód

W wielu miejscach dokument mobilny był wystarczający. Mogliśmy go użyć do potwierdzenia wieku w sklepie, podczas kontroli policyjnej, przy zakładaniu karty lojalnościowej, w pociągu, w przychodni (zapisując się do lekarza) czy odbierając list polecony. Przydawało się to też w życiowych sytuacjach (np. umowa sprzedaży samochodu i potwierdzenie danych kontrahenta).

Natomiast w sytuacjach, w których prawo wymagało okazania dowodu osobistego (np. w banku, przekraczając granicę, u notariusza, rejestrując kartę SIM w biurze operatora telekomunikacyjnego), aplikacja była bezużyteczna. Nie wynikało to ze złej woli urzędników, a po prostu z regulacji prawnych. Teraz to się zmieni, bo w najnowszej ustawie zrównano dokumenty mobilne z tymi tradycyjnymi.

Nie wszystkie przepisy ustawy wejdą w życie 14 lipca. mObywatel jako „środek bezpieczeństwa finansowego do identyfikacji klienta oraz weryfikacji jego tożsamości” ma być stosowany dopiero od 1 września bieżącego roku. Swoją drogą ciekawe, jak wtedy w banku rozwiążą sprawę skanowania dowodów osobistych. Oczyma wyobraźni już widzę bankowców, którym przełożeni każą (bo najczęściej to jednak procedury ustalają wyżsi rangą pracownicy)… fotografować telefony klientów.

Ustawa dotyczy nie tylko dowodów osobistych. Wygodniej będziemy się posługiwać też m.in. elektronicznym prawem jazdy, mLegitymacją nauczyciela, mLegitymacją szkolną, elektronicznym dokumentem umożliwiającym wykonywanie zawodu lekarza i lekarza dentysty oraz mLegitymacją osoby niepełnosprawnej. One też – podobnie jak dowód osobisty – są „zamknięte” w mObywatelu i też będą honorowane na równi z plastikowymi lub papierowymi dokumentami.

Czytaj też: mObywatel: nie tylko „baza” naszych dokumentów, od dowodu osobistego po kartę pacjenta. Teraz państwowa apka ułatwia też logowanie do urzędów. Jak to działa?

Dokumenty elektroniczne a kwestia bezpieczeństwa

Cyfryzacji nie zatrzymamy. Nasz smartfon z biegiem czasu umożliwia nam wykonywanie coraz większej liczby czynności. Wgrywamy do niego pocztę elektroniczną i komunikatory (komunikacja ze światem), karty płatnicze (możemy robić zakupy i wypłacać z bankomatu), karty lojalnościowe (nie trzeba już chomikować ich stosiku w portfelu), aplikacje bankowe (przelew z dowolnego miejsca na świecie), aplikacje biletowe (opłacamy parkingi, bilety komunikacyjne itd.) itd.

Nie dziwi więc, że Ministerstwo Cyfryzacji pozwoliło nam trzymać w telefonach dokumenty (dowody osobiste, prawa jazdy, dowody rejestracyjne, recepty, legitymacje, karty dużej rodziny itd.) za pośrednictwem aplikacji mObywatel i stopniowo poszerza jej zakres.

Zawsze w takich sytuacjach pojawiają się pytania odnośnie bezpieczeństwa. W końcu od tego, czy ktoś poprawnie i rzetelnie zweryfikuje naszą tożsamość (lub kogoś, kto się akurat pod nas podszywa) zależy bezpieczeństwo naszych finansów i danych osobowych.

Aplikacja mObywatel

Kilka przykładów, co można zrobić z fałszywym dowodem osobistym? Można zaciągnąć kredyt w naszym imieniu, można zawnioskować u operatora komórkowego o nową kartę SIM i przechwycić naszą aplikację bankową, można wypłacić gotówkę w placówce banku, można gdzieś zmienić dane kontaktowe. Takie oszustwo będzie do odkręcenia, ale poświęcimy na to masę czasu, nerwów i pieniędzy (prawnicy).

Pytanie brzmi, czy faktycznie będzie się łatwiej pod kogoś podszyć, gdy wystarczy okazać dowód osobisty na ekranie smartfona, a nie plastikowy dokument? Skoro ChatGPT bez problemu fabrykuje zdjęcia, to wydaje się, że nieprzeszkoleni pracownicy mogą mieć problem z weryfikacją takiego dokumentu. Słowo klucz w tym wypadku to „nieprzeszkolony”. Wydaje mi się, że – wbrew pozorom – weryfikacja elektronicznego dokumentu może być bezpieczniejsza niż dokumentu plastikowego. Z trzech powodów.

Po pierwsze, nie da się go zgubić. Nawet jeżeli zgubimy telefon, to dostęp do naszych dokumentów będzie zabezpieczony logowaniem z wykorzystaniem jednej lub dwóch danych weryfikacyjnych. Możemy też zdalnie dezaktywować mObywatela. Dowód plastikowy ktoś może znaleźć i wykorzystać.

Po drugie, systemy informatyczne są rzetelniejsze niż człowiek. Nie wiadomo, czy enigmę udałoby się złamać, gdyby niemieccy żołnierze trzymali się procedur. Pracownik, weryfikując plastikowe dowody, musi polegać na swoich umiejętnościach, spostrzegawczości i intuicji. Weryfikator wykona część pracy za niego (musi tylko zawsze go używać, no i sprawdzić zdjęcie itp.).

Po trzecie, skończy się (mam nadzieję) wszechobecne skanowanie naszych dokumentów. Już jest lepiej niż kiedyś, ale ciągle ktoś (bank, operator, wypożyczalnia, bukmacher itd.) czasem prosi o skan dowodu osobistego. A takie dane zawsze mogą skądś wyciec.

Czytaj też: Waloryzacja kapitału: to ma być nowy patent banków na frankowiczów? Pogromca bankierów odpowiada: „nie ze mną te numery”. I wyprowadza trzy ciosy

Jak będzie wyglądać weryfikacja mObywatela? Na razie fatalnie

Nie ukrywajmy – obecnie nikt rzetelnie nie weryfikuje dowodów osobistych. Po prostu porównuje się dane (imię, nazwisko, PESEL) i tyle. Dlatego tak ważna była ustawa, która zakazała (ograniczyła) sprzedaży dowodów kolekcjonerskich.

Na zdjęcie patrzy już zdecydowanie mniej osób, a nawet jeśli ktoś patrzy, to nic nie weryfikuje. Wiele osób wygląda już inaczej niż podczas robienia zdjęcia dowodowego. Jedni noszą okulary, inni farbują włosy, jeszcze inni zgolili lub zapuścili brodę. Dziesięć lat ważności dowodu, to szmat czasu.

W mObywatelu proces weryfikacji będzie bardziej skomplikowany. Osoba, która sprawdza dowód, nie tylko będzie musiała zweryfikować dane i zdjęcie, ale też może (miejmy nadzieję, że tak będzie) skorzystać z aplikacji mWeryfikator, która służy do potwierdzenia danych osoby korzystającej z aplikacji mObywatel.

Dokumenty elektroniczne - weryfikacja

Ta aplikacja jest już dostępna w sklepach z aplikacjami, ale w momencie, gdy chciałem ją przetestować… nie działała. Chciałem wyciąć dla Was kilka screenów z procesu weryfikacji elektronicznego dowodu osobistego, ale nie udało mi się nawet uruchomić mWeryfikatora – pojawiał się błąd aktualizacji. Patrząc na opinie w Gogle Play, nie jest to nowy problem i nie byłym jedyny.

mWeryfikator błędy

Pozostaje mieć nadzieję, że to tylko chwilowe komplikacje, bo – jeśli wejdzie nam w nawyk zostawianie dokumentów w domu, a problemy z aplikacją służącą do weryfikacji będą się powtarzać – to mogą nas spotkać przykre sytuacje (w urzędzie, banku, na poczcie itp. odeślą nas z kwitkiem).

Poza tym sama aplikacja nie jest prosta do podrobienia, bo elementami zabezpieczeń są też m.in.: falująca biało-czerwona flaga, aktualna data i godzina, hologram, który zmienia kolory przy przechyleniu telefonu oraz grafika tła.

Dokumenty elektroniczne to dopiero początek!

Zrównanie dokumentów z elektronicznych z tymi plastikowymi to kolejny krok w kierunku stworzenia rządowej superaplikacji dla obywateli. Choć dla niektórych taka wizja może być przerażająca (już są głosy, że na razie dobrowolna aplikacja stanie się obowiązkowa), to niewątpliwie jest to ułatwienie.

Co w przyszłości znajdziemy w mObywatelu? Na stronie aplikacji (tutaj link – następnie klikamy „przejdź do projektu”) możemy otworzyć projekt i pobawić się przyszłymi funkcjami (chociaż to na razie bardziej reklama niż prawdziwy projekt, bo niewiele można wyklikać).

Aplikacja m.in. ułatwi nam załatwianie spraw urzędowych (np. wystawienie pełnomocnictwa, opłacenie sprawy urzędowej, częściowe lub całkowite wypełnienie wniosku itd.); przypomni nam o ważnych terminach (np. o niedopłacie podatku, mandacie do zapłaty czy o terminie ważności dowodu osobistego); powiadomi nas o ważnych sprawach (np. o przyjęciu dziecka do przedszkola, o uzyskaniu dofinansowania z gminy itd.); czy zwiększy nasze bezpieczeństwo (np. pozwoli nam zastrzec PESEL, udostępni certyfikaty szczepień itd.).

Przykładowo wystawienie elektronicznego prawa jazdy ma trwać niecałą sekundę, bo będzie ono dostępne w aplikacji od razu po zdanym egzaminie. To oznacza, że możemy wyjść z egzaminu, wsiąść do samochodu i pojechać do domu jako kierowca. Już wyżej wspomniana ustawa ma umożliwić „dokonywanie płatności elektronicznych” bezpośrednio w aplikacji. Jest więc spora szansa, że skończy się donoszenie dokumentów do urzędu, bo wszystkie w mgnieniu oka wyciągniemy z telefonu komórkowego. Oby.

Czytaj też: Dokumenty elektroniczne to dopiero początek. Każdy z nas może tego używać, ale prawie nikt tego nie robi! Jak podpisać dokument profilem zaufanym? Bez drukowania, bez papieru, za darmo

Niedługo zostanie udostępniona nowa wersja aplikacji, dumnie nazwana mObywatel 2.0 (ciągle czekamy na Polski Ład 2.0). Janusz Cieszyński, Minister cyfryzacji, zapowiedział na Twitterze, że już ją testuje (screen poniżej). Premiera zapowiadana jest na najbliższe dni.

mObywatel 2.0

Zdjęcie główne: Onur Bindy / unsplash

Subscribe
Powiadom o
35 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Jacek
10 miesięcy temu

Nie podniecajcie się tym. Nie będzie to działać prawidłowo przez wiele miesięcy, a nawet lat i będzie szwankować właśnie wtedy, kiedy będzie najbardziej potrzebne. Za rok wspomnicie moje słowa.

Admin
10 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Oby nie, może to będzie jedna z tych nielicznych rzeczy, którzy oni nie spieprzą

Dudek
10 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Używam aplikacji regularnie od wielu już mięsiecy. Policja akceptowała takie dok podczas kontroli. Urzędy to samo
Poczta identycznie.

Nie było dotychczas z nią problemów 🙂 wiec nie wiem skąd taki negatywny komentarz.

Dylan Never
10 miesięcy temu
Reply to  Dudek

Nie narzekający Polak to Polak tylko w połowie…

Jacek
10 miesięcy temu
Reply to  Dylan Never

Właśnie został usunięty negatywny komentarz obywatela, któremu aplikacja nie zadziałała na poczcie. Było i nima… Negatywne komentarze są po prostu nie od malkontentów, tylko od ludzi, którzy używają aplikacji z różnym skutkiem.

Admin
10 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Skąd usunięty? My nie usuwamy komentarzy

Jacek
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Stąd usunięty. Jeden pan napisał, że był na poczcie i mu m-obywatel nie zadziałał, a nie chciał blokować kolejki i poszedł do domu. W domu mu się to osblokowało. Nie wymyśliłem przecież tego. Był negatywny wpis (szkoda, że nie zrobiłem zrzutu ekranu) i zniknął.

Admin
10 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Niemożliwe (albo błąd techniczny). Usuwamy tylko niezgodne z prawem, jak są złamane obyczaje, to cenzurujemy, ale nie usuwamy

Adam
10 miesięcy temu

I zacznie się skanowanie ekranu smartfona….

Admin
10 miesięcy temu
Reply to  Adam

Tak, chociaż ani mWeryfikatora to nie oszuka, ani znaków wodnych nie odtworzy

Adam
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Owszem. Natomiast na pytanie osoby z banku o skanowanie dowodu to będą niezłe miny 🙂

Adam
10 miesięcy temu

Miejmy nadzieję, że tym razem potestują prawidłowo i nie będzie takich dziur jak wyszła ostatnio w moj.gov.pl, gdzie każdy mógł sobie przeglądać cudze paszporty.

Admin
10 miesięcy temu
Reply to  Adam

Oby

~marcin
10 miesięcy temu

mWeryfikator prawdopodobnie zda się psu na budę, gdy dane będą prawdziwe, a jedynie zdjęcie będzie podmienione. „Poza tym sama aplikacja nie jest prosta do podrobienia, bo elementami zabezpieczeń są też m. in.: falująca biało-czerwona flaga, aktualna data i godzina, hologram, który zmienia kolory przy przechyleniu telefonu oraz grafika tła.” Proszę wybaczyć: tak pewnie brzmi oficjalny przekaz, ale jak się to ma do rzeczywistości? Proszę zapytać jakiegoś twórcę smartfonowych gier, jakim problemem jest zrobienie w aplikacji falującej flagi czy też zmiana koloru „hologramu” w zależności od danych z żyroskopu smartfona. Rzekłbym: śmiech na sali. Poza tym raczej nikt nie będzie fałszował… Czytaj więcej »

Admin
10 miesięcy temu
Reply to  ~marcin

Jeśli ktoś włamie się do smartfonu. podmieni zdjęcie to oczywiście mWeryfikator też da się oszukać, ale – o ile mi wiadomo – tego typu aplikacje mają mechanizm pokazujący, że ktoś w nią ingerował. Ale gdyby to wyglądało rzeczywiście tak, jak Pan pisze, to będzie wesoło w kraju

jsc
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Panowie pomijają jedną rzecz… te dane są tak szyfrowane, że próba nieumiejętna próba ingerencji zwyczajnie je rozwali.

~marcin
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Aplikacja może mieć podpis cyfrowy – za jego weryfikację odpowiada system operacyjny smartfona. Tak długo, jak system operacyjny w smartfonie pozostanie nietknięty, może on np. odmówić uruchomienia zmodyfikowanej aplikacji. Tyle, że przestępca, który zechce podszyć się pod kogoś i ukraść jego pieniądze z konta, zmodyfikuje też system operacyjny smartfona – proszę wpisać w Google „rootowanie Androida” czy „Android root”. A wtedy wszystko staje się możliwe. Nie mówię, że jest to zabawa dla przedszkolaka – ale łamanie immobilizerów samochodowych też nie jest, a jednak duża kasa do ukradzenia powoduje, że opłacalne jest zapłacenie specjalistom, działającym po ciemnej stronie. Tu można zobaczyć,… Czytaj więcej »

Admin
10 miesięcy temu
Reply to  ~marcin

Dość szybko to może zostać ujawnione, bo jeśli dane z jednego Obywatela pojawią się w kilku miejscach naraz…

~marcin
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie nie, te same dane nie pojawią się w wielu miejscach naraz. Zcrackowany mObywatel pozwoli po prostu przestępcy na wyświetlenie własnego zdjęcia przestępcy oraz danych osobowych okradanej ofiary (które trzeba będzie jakoś zdobyć). Gdy obecnie złodziej chce okraść Jana Kowalskiego, to musi sobie wyrobić fałszywy, plastikowy dowód osobisty – ze zdjęciem złodzieja oraz z danymi Jana Kowalskiego. Taki dowód pozwoli złodziejowi iść do oddziału banku i wybrać pieniądze Jana Kowlaskiego z konta. I tak samo będzie z mObywatelem – tyle, że tutaj nośnikiem danych będzie zcrackowana aplikacja (pozwalająca wyświetlić dane potrzebne złodziejowi) zamiast kawałka plastiku (z nadrukowanymi danymi potrzebnymi złodziejowi).… Czytaj więcej »

Admin
10 miesięcy temu
Reply to  ~marcin

OK, ale każda próba werufikacji (np. aplikacją mWeryfikator) oznacza wpadkę, przy kolekcjonerskim dowodzie (też, niestety, łatwo dostępnym) jest tylko kwestia czujności i oczu tego, kto zerka na dokument

~marcin
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

A faktycznie, może tak być. Na rządowej stronie opis jest trochę niejasny: „sprawdzisz: imiona i nazwisko, zdjęcie w niskiej rozdzielczości, […]”. Jeśli to oznacza, że na podstawie wprowadzonego do mWeryfikatora nazwiska / PESEL-u ściągnie się z rządowego serwera i wyświetli w mWeryfikatorze zdjęcie przypisanej do dokumentu osoby, to złodziejowi pozostanie się ucharakteryzować tak, żeby przypominać okradaną osobę (fałszerstwo zdjęcia w okazanym przez złodzieja mObywatelu wyjdzie od razu). Czyli będzie podobnie jak w przypadku posługiwania się ukradzionym dowodem plastikowym.

Admin
10 miesięcy temu
Reply to  ~marcin

To jest z pewnością do wyjaśnienia

Łukasz
10 miesięcy temu
Reply to  ~marcin

Nie będzie, i jest na rynku cała masa softu, którego nikt nie crackuje, bo się nie da – wystarczy prosty wymóg, by aplikacja była połączona z internetem i wtedy cała reszta leży po stronie serwera, a aplikacja na telefonie to będzie tylko wyświetlacz. Danych na serwerze nie spreparujesz, bo musiałbyś się na ten serwer najpierw włamać (a to zupełnie inna skala tematu). A do weryfikacji starczy, że będzie kod QR, zmieniany co minutę, jak kody do 2FA w aplikacjach służących do dwuskładnikowego uwierzytelniania, weryfikator powinien skanować ten kod i potwierdzać w ten sposób autentyczność wyświetlanych danych. To akurat sprawdzone i… Czytaj więcej »

Admin
10 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

Dzięki za cenne uzupełnienie!

~marcin
10 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

„aplikacja na telefonie to będzie tylko wyświetlacz” Właśnie tym ma być mObywatel – wyświetlaczem. Który po zcrackowaniu będzie wyświetlał to, co chcemy. „A do weryfikacji starczy, że będzie kod QR, zmieniany co minutę, jak kody do 2FA w aplikacjach służących do dwuskładnikowego uwierzytelniania” Tak, to zdecydowanie ma sens. Nie wiem, czy tak działa mObywatel – jeśli tak działa, to i tak skończy się na tym, że: a) Telefony ofiar będą infekowane złośliwym oprogramowaniem, które będzie wykradać dane z mObywatela i przesyłać te dane w czasie rzeczywistym na serwer przestępców – skąd będą następnie pobierane przez sfałszowanego mObywatela. b) Przy zakupie… Czytaj więcej »

Rafał
10 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

OOOOO! Panie Jacek!!!! Maila oddali!!!! O tej poczcie i w ogóle. 🙂

Chorobnik
10 miesięcy temu

Łatwiej sfałszować aplikację i wygenerować swój „obrazek dowodowy” niż stworzyć plastikowy dowód z hologramem.

Admin
10 miesięcy temu
Reply to  Chorobnik

Ale ta aplikacja też ma „hologram”… i w dodatku do potwierdzenia tożsamości potrzebny jest czytnik, którego się tak łatwo nie oszuka jak urzędnika dowodem kolekcjonerskim

Jacek
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ci sami twórcy oprogramowania do tej aplikacji ujawnią bądź sprzedadzą sposoby shackowania. Nawet jak ich będzie tylko kilku i podpiszą cyrograf z rządem o osobistej odpowiedzialności. Albo „nieznany sprawca” wlamie się do systemu. I będzie pozamiatane. Jak można twierdzić, że będzie to bezpieczniejsze. O święta naiwności!

Admin
10 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Gdyby tak to działało, to żadna aplikacja by nie działała, bo wszystkie były zhakowane. System zabezpieczeń polega na tym, że nie jest podatny na działania jednej osoby, choćby nawet ona wiedziała bardzo dużo o tym systemie

Jacek
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Od lat nie mogą sobie poradzić z oszustami, dzwoniącymi z prawdziwych numerow banków, a Pan twierdzi, że tego systemu nie można złamać? Co za optymizm.

Jacek
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Doprawdy, długo już żyję na tym świecie i stwierdzam, że jeszcze żadna aplikacja rządowa czy państwowych instytucji nie działała zawsze perfekcyjnie i nie szwankowała. Czasem trudno jest kupić bilet na pociąg przez internet, o czym wielu lPolaków doskonale wie, zacina się i zrywa aplikacja autostradowa. Ostatnio sprzedawaliśmy nieruchomość i praktycznie żaden z dwunastu potrzebych dokumentów nie dał się załatwić przez internet. Konsekwencją sprzedaży domu była chęć założenia przeze mnie lokaty w ING – OKO Bonus Max. Przez internet? Zapomnij. Musiałem udać się do siedziby banku.

Laszlo Kret
10 miesięcy temu

A czy ta aplikacja nie zaciąga jakichś prywatnych danych ze smartfona? Np. aktualnej lokalizacji, informacji o aplikacji i logowaniu się do nich, listy kontaktów itp?

koko
10 miesięcy temu

…. a kiedy beda czipy podskórne …juz nie moge się doczekac …

Jacek
5 miesięcy temu

Dlaczego aplikacja w której jest tak wiele ważnych naszych danych nadal nie ma wbudowanego zabezpieczenia kluczem U2F ?! Hasła można złamać, biometrię nie każdy stosuje a i ona nie jest pozbawiona wad. Natomiast klucz U2F jest obecnie nie do podrobienia więc dlaczego tego nie ma? Banki już zaczynają go stosować, portale społecznościowe też a w aplikacji w której powinno być to priorytetem, tego zabrakło.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu