Do Biedronki po zakupy i… bardzo tani kredyt. Ale są warunki. Auchan też pożycza. „Za darmo”

Do Biedronki po zakupy i… bardzo tani kredyt. Ale są warunki. Auchan też pożycza. „Za darmo”

Z coraz większym zaciekawieniem obserwuję sojusze międzysektorowe z udziałem przedstawicieli branży bankowej. Mam bowiem coraz silniejsze przekonania, że tradycyjne banki, z siecią placówek i eksponowanym szeroko logo, nawet jeśli będą coraz piękniejsze, będą też powoli ustępowały miejsca bankom działającym „w tle”, jako dostawcy finansowania dla konsumentów nie mających z tymi bankami nic wspólnego. Jesteś u operatora telekomunikacyjnego, to przy okazji skorzystasz z finansowania bankowego w wymianie telefonu. Wchodzisz do samolotu, a bank współpracujący z linią lotniczą proponuje pożyczkę na wycieczkę wakacyjną. Jesteś w sklepie, to możesz przy okazji płacenia za zakupy zassać mały kredycik gotówkowy. Niektóre polskie banki próbują już działać według tego modelu, przynoszącego korzyści obu stronom (czy korzysta na tym trzeci uczestnik, klient – to sprawa dyskusyjna). Taki np. prezes Alior Banku skoczył z tej okazji do Tesco. Sęk w tym, że wciąż zbyt często są to próby ze wszech miar nieudolne. Swoją szansę koncertowo marnuje, moim zdaniem, Bank Pekao, który ma partnerstwo strategiczne z siecią sklepów Biedronka, liczącą pewnie ze 2500 punktów sprzedaży w całej Polsce.

Biedronka była pierwszą dużą siecią detaliczną, w której można było płacić za pośrednictwem telefonu i systemu PeoPay. Ale szybko okazało się, że klienci Pekao dla samej tylko przyjemności płacenia smartfonem w Biedronce nie założą sobie PeoPay’a, zaś Bierdronka wprowadziła tradycyjne płatności kartowe przy których PeoPay przestał być atrakcją (choć teraz, w nowej postaci, znów nabiera blasku). Obecnie Pekao reklamuje w sklepach Biedronka już nie PeoPay’a, lecz ciekawe rozwiązanie kredytowe – 1000 zł pożyczki na rok z oprocentowaniem 0,01%. Pożyczka jest wpłacana na specjalną kartę płatniczą, którą przez pierwsze pół roku można płacić… wyłącznie w Biedronce. Nie będzie honorowana w żadnym innym punkcie handlowym, ani w bankomatach. A więc mamy tu typowy program lojalnościowy: tani kredyt w zamian za wyłączność na jego wykorzystanie (przynajmniej w dużej części, jeśli nie w całości) w ramach konkretnej sieci. Albo inaczej: Biedronka oferuje swoim lojalnym klientom praktycznie darmowy kredyt, który można zassać przy okazji codziennych zakupów.

Zobacz również:

pekao_biedroPrzedsięwzięcie ma charakter promocji, która kończy się już z końcem grudnia 2014 r. Pomysł jawi się nam jako nader zacny przykład dobrej współpracy między sklepem, mającym dostęp do milionów klientów i bankiem, który temu sklepowi napędza obroty. Niestety, rzeczywistość skrzypi. Pierwszy problem polega na tym, że kredytu nie można wziąć bezpośrednio w sklepie. Trzeba iść do Banku Pekao i powiedzieć, że jest się klientem Biedronki – wtedy dopiero w banku spiszą z nami wniosek kredytowy i tego samego lub następnego dnia wypłacą pieniądze (tak powiedzieli mi w infolinii, dwa razy się upewniałem, że w XXI wieku bank może przez 24 godziny rozpatrywać wniosek o szybką pożyczkę – niestety, to nie jest żart). W dodatku żeby bank w ogóle zechciał rozpatrzyć wniosek kredytowy na 1000 zł, trzeba wydrukować ze strony banku, wypełnić i przynieść w zębach zaświadczenia o zatrudnienia oraz dwa dowody tożsamości. Drugi problem z preferencyjnym kredytem dla klientów Biedronki jest jeszcze bardziej prozaiczny – że wcale nie jest on taki supertani. Oprocentowanie rzeczywiście jest symboliczne, ale prowizja za udzielenie pożyczki wynosi 6%. A – jak wiemy – prowizja liczona od całego kredytu z góry boli bardziej, niż oprocentowanie liczone od spadającego salda.

Owe 60 zł prowizji to tyle, ile kosztuje kredyt z oprocentowaniem 11% bez prowizji. Owszem to jeden z tańszych kredytów gotówkowych na rynku, ale pamiętajmy, że przez pół roku będziemy mogli go „używać” tylko w sklepach Biedronka. Bank i sieć sklepów mogły się bardziej wysilić. I sporządzić ofertę albo łatwiej dostępną (konieczność biegania do oddziału Banku Pekao bardziej wkurza, niż rozczula) lub jeszcze bardziej atrakcyjną cenowo (żeby klientom sklepów chciało się biegać z rozwianym włosem do banku). Karta pre-paid, na której będzie „załadowany” kredyt, też nie musi być dla klienta całkiem darmowa. Gdybym po pół roku chciał wypłacić z karty to, co zostało po robieniu „obowiązkowych” zakupów w Biedronce przez pierwsze pół roku, to zapłacę 5 zł prowizji (przy pekaowskich kartach typu pre-paid nie ma czegoś takiego, jak „bankomat własny”, wszystkie bankomaty są obce i obciążone taką samą prowizją). Z taryfy opłat wynika, że sprawdzenie za pomocą SMS-a ile pieniędzy zostało na karcie kosztuje 20 gr., natomiast ta sama operacja w bankomacie – już 3 zł (bez opłat sprawdzamy tylko w systemie bankowości internetowej Pekao). Można więc nadziać się na dodatkowe opłaty, które – nieznacznie, ale jednak – podbijają koszt kredytu. 

kredytoney1O ile jednak o kredycie reklamowanym w Biedronce można powiedzieć, że przynajmniej nie zabija ceną, to kredyt z hipermarketu Auchan (a przy okazji też w Leroy Merlin) jest marketingową jazdą po bandzie. Przekaz marketingowy jest następujący: tu (czyli w sieci punktów Oney, współpracujących z bankiem Credit Agricole) możesz dostać kredyt bez żadnych odsetek. W odróżnieniu od oferty „biedronkowej” tu mamy w każdym sklepie punkty obsługi klientów i na miejscu można wypełnić wniosek o pożyczkę. Czy ktoś z czytelników wierzy, że jest to darmowy kredyt? Oczywiście: nie jest. Ale nie sądziłem, że aż tak wiele dzieli go od darmowości. Po pierwsze: minimalny limit pożyczki bez odsetek to 12.000 zł. W sam raz starczy na zakupy świąteczne na wypasie ;-). O ile odsetek w tej „superofercie” rzeczywiście brak, to jest prowizja i ubezpieczenie. Prowizja wynosi… 9,99%. Już ona sama sprawia, że każdy potencjalny klient powinien wiać na pierwsze napotkane drzewo, widząc na horyzoncie punkt Oney. A ubezpieczenie też nie jest tanie: kosztuje mniej więcej 10 zł za każdy pożyczony tysiąc miesięcznie. Pożyczamy więc 12.000 zł i choć pożyczka jest bez odsetek, płacimy na starcie 1200 zł prowizji i 1500 zł ubezpieczenia – w sumie koszt „kredytu bez odsetek” wynsi 2700 zł. To równowartość kredytu z oprocentowaniem… 40% w skali roku. Jeśli takimi „atrakcjami” Auchan i Leroy Merlin chcą przyciągać klientów i budować ich popyt na większe zakupy, to współczuję. Stuknijcie się Państwo w głowę.

POŁÓŻ POD CHOINKĘ SUBIEKTYWNOŚĆ Z AUTOGRAFEM. Jeśli nie masz dobrego pomysłu na prezent dla najbliższych pod choinkę, to zapraszam do mojej specjalnej oferty gwiazdkowej. Moją najnowszą książkę  „Jak żyć, wydawać i zarabiać z głową” możesz mieć z duuuużym rabatem i na dokładkę z moim autografem. Wystarczy, że klikniesz ten link, wrzucisz książkę do koszyka i przy wycenie zamówienia wpiszesz kod promocyjny „samcik20”.

Samcik_podpis

Możesz też kupić w bardzo promocyjnej cenie dwie książki – mój poradnik o oszczędzaniu pieniędzy i budowaniu finansowej zamożności oraz powieść z giełdą w tle o tym jak źli ludzie robią wielkie pieniądze na „wyciskaniu” nas, drobnych ciułaczy oraz o dobrych ludziach, którzy próbują im w tym przeszkodzić. Dwie świetne książki pod choinkę zamówisz w mocno obniżonej cenie klikając ten link.  Kto woli e-booki, powinien udać się na zakupy samcikowych książek do sklepu www.publio.pl.

SUBIEKTYWNOŚĆ Z GRAND PRESS ECONOMY! Spotkał mnie w zeszły czwartek kolejny zaszczyt. Redakcja branżowego miesięcznika „Press” przyznała mi nagrodę Grand Press Economy dla najlepszego dziennikarza zajmującego się tematyką ekonomiczną. „Za profesjonalizm, przestrzeganie zasad etyki dziennikarskiej i rzetelną prezentację tematyki ekonomicznej”. Nominowanych dziennikarzy zgłaszali ekonomiści, eksperci ze świata finansów, dziennikarze oraz szefowie redakcji ekonomicznych. Jest mi niezwykle miło, że po dziewięciu latach od odebrania nagrody Grand Press (za cykl tekstów o nieprawidłowościach w SKOK-ach) moja praca znów została doceniona. Ale pewnie by do tego nie doszło, gdyby nie sukces blogu „Subiektywnie o finansach”, do którego walnie się przyczyniacie. 

gpeconomysamcik3

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu