7 kwietnia 2023

Prezes NBP: „Inflacja wyższa niż na Zachodzie? Taki mamy… koszyk”. Dlaczego prywatna inflacja wydaje się nam wyższa niż oficjalna?

Prezes NBP: „Inflacja wyższa niż na Zachodzie? Taki mamy… koszyk”. Dlaczego prywatna inflacja wydaje się nam wyższa niż oficjalna?

Prezes NBP podczas występu: „W Polsce inflacja wyższa, niż na Zachodzie? Taki mamy kli… koszyk”. Dlaczego prywatna inflacja wydaje się nam wyższa niż oficjalna? I co jest nie tak z naszym koszykiem zakupowym? Każdego roku Główny Urząd Statystyczny aktualizuje skład i strukturę koszyka zakupowego Polaków, który służy do obliczania wskaźnika inflacji. Co możemy z niego wyczytać? Jak zmieniła się struktura wydatków naszych domowych budżetów? Czego kupujemy mniej, a czego więcej?

Prezes Narodowego Banku Polskiego podczas swojego ostatniego występu za jedną z przyczyn, która powoduje, że inflacja jest w Polsce wyższa niż na Zachodzie, uznał… koszyk zakupowy. A konkretnie to, że jest on inny niż u obywateli zamożniejszych państw. Większy w nim jest udział żywności i energii, a to właśnie te składniki domowych budżetów nabijają w największym stopniu inflację.

Zobacz również:

Prezes Adam Glapiński przyznał też, że koszyk zakupowy przyjmowany do wyliczania inflacji zmienił się w Polsce tak, że inflacja będzie wyższa niż według poprzedniego. Skoro tak, to postanowiłem przyjrzeć się naszemu koszykowi zakupowemu: co jest z nim nie tak?

GUS podał niedawno, że inflacja w marcu 2023 r. wyniosła 16,2%. Czyli że za produkty i usługi statystyczny Kowalski w lutym wydał o tyle więcej niż w marcu 2022 r. Wskaźnik inflacji to nie tylko informacja o tym, o ile wzrosły ceny towarów i usług. Oficjalny wskaźnik inflacji służy choćby do ustalenia (waloryzacji) wysokości emerytur i rent, w oparciu o niego projektowany jest budżet państwa.

Na podstawie wskaźnika inflacji ustalane jest oprocentowanie tzw. obligacji antyinflacyjnych. Teoretycznie banki uwzględniają inflację przy kształtowaniu oprocentowania depozytów i kredytów o zmiennej stopie procentowej. Inflacja zwykle jest też pretekstem do wnioskowania u pracodawcy o podwyżkę, a jej wysokość może uzasadniać płacową waloryzację.

Jak więc widzicie, wskaźnik inflacji ma wiele praktycznych i istotnych dla naszych pieniędzy zastosowań. Ale rzecz jasna to średnia, z którą nie każdy z nas musi się zgadzać. Zapewne wiele osób odnosi wrażenie (ja też jestem w tej grupie), że prywatna inflacja jest wyższa od oficjalnej.

Dlaczego tak się dzieje? Chciałbym zabrać Was za inflacyjne kulisy. Pokażę, jak GUS liczy wskaźnik cen oraz co można wyczytać z aktualizowanego każdego roku systemu wag, a więc struktury naszych wydatków.

Kilka ciekawostek i mitów o inflacji

GUS – co zrozumiałe – nie jest w stanie zbadać cen wszystkich towarów i usług dostępnych w danym momencie na rynku i wyliczyć z niej średniej. Dlatego przygotowuje listę tzw. reprezentantów towarów i usług (tzw. koszyk reprezentantów) wytypowanych do badania. GUS co miesiąc monitoruje ceny dokładnie tych samych produktów i usług, ale co roku ta lista jest modyfikowana (o czym więcej piszę w dalszej części). Dane o cenach pochodzą z różnych źródeł: od ankieterów, którzy – wyposażeni w tablety ze specjalnym oprogramowaniem – spisują ceny w lokalnych punktach sprzedaży, od 5 do 22 dnia każdego miesiąca.

Ankieterzy zaglądają do supermarketów, hipermarketów, do małych osiedlowych sklepów, kiosków, odwiedzają targowiska. Ceny monitorują również w centrach handlowych nastawionych na sprzedaż hurtową, jeśli w takich punktach zakupy mogą zrobić konsumenci.

Oprócz pracy ankieterów źródłem danych budujących wskaźnik inflacji są też cenniki, zarządzenia i decyzje dotyczące cen jednolitych, obowiązujących na terenie całego kraju lub lokalnie, wydawane przez organy administracji centralnej i samorządowej.

Dane mogą też pochodzić od prywatnych firm. Przykładowo, w przeszłości dane o cenach polis OC zbierali ankieterzy. Od 2018 r. GUS dostaje je bezpośrednio od firm ubezpieczeniowych. Źródłem danych jest też internet. Ze stron internetowych pochodzą np. dane o cenach biletów lotniczych.

Większość cen produktów monitorowana jest raz w miesiącu, ale np. ceny warzyw i owoców, które są bardziej wahliwe, ankieterzy monitorują dwa razy w miesiącu.

O jakiej skali danych mówimy? W 2019 r. GUS gromadził dane ponad 230 000 cen w miesiącu, a z każdym rokiem baza się powiększa. Wynika to z tego, że stale poszerza się oferta produktów konsumpcyjnych oraz możliwości techniczne pozyskiwania informacji o cenach – m.in. przez internet oraz pozyskiwanie ich bezpośrednio od sieci handlowych i innych firm. W 2019 r. najwięcej cen jednostkowych zbierano w grupie „Żywność i napoje bezalkoholowe” (ok. 72 000), najmniej w grupie „Łączność” (ok. 1500).

I jeszcze dwa słowa o inflacyjnych fake newsach. Mogliście gdzieś usłyszeć lub przeczytać o tym, że wskaźnik inflacji uwzględnia… ceny lokomotyw. GUS zapewnia, że lista produktów – reprezentantów do badania cen konsumpcyjnych nie obejmuje i nigdy nie obejmowała produktów, które nie są kupowane przez gospodarstwa do celów bieżącego spożycia, czyli tzw. dóbr niekonsumpcyjnych, a więc m.in. wspomnianych lokomotyw, szyn czy tankowców. Są one ujęte w innych badaniach statystycznych, np. w badaniu cen producentów (tzw. inflacja producencka).

Przeczytaj też: W lutym mieliśmy zobaczyć szczyt inflacji. Czy od marca będziemy zjeżdżać z inflacyjnej górki? Sprawdziłem ceny w okolicznych sklepach. Wnioski?

30 000 gospodarstw domowych na celowniku GUS

Na podstawie cen jednostkowych zbieranych na poziomie lokalnym, w różnego rodzaju punktach handlowych, dane są agregowane. Ale żeby policzyć ostateczny wskaźnik inflacji, niezbędna jest jeszcze wiedza o strukturze wydatków gospodarstw domowych.

Ma ona kluczowe znaczenie przy mierzeniu inflacji. Ostatnio media pisały o gigantycznym wzroście cen cebuli. Potwierdzam, w moim osiedlowym sklepie cebula zdrożała w ciągu roku o ponad 130%. Ten fakt będzie miał jednak marginalny wpływ na wskaźnik inflacji, bo statystycznie stanowi niewielki ułamek naszych wydatków. Ale już niewielki wzrost np. cen benzyny może wyraźnie podnieść inflację, bo statystyczny Polak na paliwo wydaje kilkadziesiąt, a może nawet kilkaset razy więcej niż na cebulę.

Dlatego GUS co roku modyfikuje strukturę wydatków budżetów domowych. Na tej podstawie ustala, jaka jest struktura wydatków na żywność, utrzymanie mieszkania, transport, łączność, zdrowie czy usługi finansowe. Można więc powiedzieć, że system wag jest odzwierciedleniem zwyczajów konsumpcyjnych przeciętnego gospodarstwa domowego.

Dane o wydatkach gospodarstw domowych pochodzą z badania budżetów gospodarstw domowych. To cykliczne badanie ankietowe, mierzące wydatki i dochody ponad 30 000 gospodarstw domowych. Losowo wybrani do badania wypełniają specjalne książeczki, w których zapisują swoje codzienne zakupy. Stąd GUS wie, co kupujemy i w jakiej ilości.

Takie badanie GUS przeprowadza każdego roku, a powstały na jego podstawie system wag służy do obliczania inflacji w kolejnym roku. Czyli inflacja liczona w 2023 r. bazuje na danych o strukturze wydatków gospodarstw domowych z 2022 r. To właśnie zmiana systemu wag spowodowała, że GUS musiał zrewidować odczyt inflacji za styczeń 2023 r. Wstępne dane mówiły o wzroście cen o 17,2% w skali roku, po czym GUS zrewidował je do 16,6%.

Takie badanie ma sens z kilku powodów. Struktura naszych wydatków stale się zmienia, bo zmieniają się nasze przyzwyczajenia, np. rezygnujemy z jedzenia mięsa na rzecz produktów roślinnych, wówczas w strukturze wydatków powinien zwiększyć się udział np. warzyw i owoców. Poza tym na rynku pojawiają się nowe towary i usługi, a inne z niego wypadają, np. wskutek postępu technicznego. Przykładem mogą być telefony komórkowe, a raczej smartfony, które do narożnika sprowadziły telefony stacjonarne.

Przeczytaj też: Inflacja pobiła rekord ćwierćwiecza – 18,4%. Wyższa już chyba nie będzie, ale pozostawi po sobie cztery „pamiątki”. Będziecie ich dotykać każdego dnia

Struktura wydatków gospodarstw domowych

Struktura wydatków gospodarstw domowych dostępna jest „od ręki” na stronie internetowej GUS od 2014 r. Możemy zatem prześledzić, jak na przestrzeni prawie dekady zmieniły się nasze przyzwyczajenia zakupowe. GUS bada strukturę wydatków ogólnie i z rozbiciem na koszyk osób zatrudnionych „na etacie”, emerytów i rencistów czy rolników.

Wyjaśnijmy jeszcze, w jaki sposób należy interpretować dane. Wyobraźmy sobie, że w 2014 r. jakiś produkt „ważył” w koszyku 0,5%, a w 2023 r. jego udział wynosi 1%. Co to oznacza?

„W przedstawionym przykładzie prezentowany jest udział procentowy wybranej grupy klasyfikacji, a więc zmiany tej struktury odzwierciedlają jedynie zmianę wagi (udziału) danej grupy w badaniu wskaźników cen towarów i usług konsumpcyjnych i nie muszą być związane bezpośrednio ze zmianami wydatków konsumpcyjnych akurat w danej grupie. Na przykład wzrost wydatków w innej grupie, a tym samym wzrost wydatków ogółem przy jednoczesnym braku zmian wydatków w interesującej nas grupie spowoduje zmniejszenie jej udziału procentowego w badaniu”

– wyjaśnia Główny Urząd Statystyczny. Przeanalizowałem strukturę naszych wydatków od 2014 r. Co z niej wynika? Jak zmieniły się nasze przyzwyczajenia zakupowe w ciągu dekady? Na co wydajemy mniej, a na co więcej?

Zacznę od głównych kategorii zakupów publikowanych przez GUS, które w poniższej tabeli uszeregowałem według wielkości udziału w wydatkach gospodarstw domowych w 2023 r. (przypomnę tylko, że struktura wydatków obowiązująca w 2023 r. pochodzi z badania budżetów domowych przeprowadzonych w 2022 r.).

Najwięcej wydajemy na żywność i napoje bezalkoholowe. I to się nie zmieniło. Widać natomiast znaczący – bo aż o 2,4 pkt proc. – wzrost udziału wydatków na żywność od 2014 r. Nieco mniej niż w 2014 r. (o 2 pkt proc.) stanowią wydatki na utrzymanie mieszkania lub domu oraz nośniki energii, czyli prąd, gaz i ogrzewanie.

Trzecia w kolejności kategoria to transport, a więc wydatki na paliwo do prywatnych środków transportu czy różnego rodzaju bilety na transport zbiorowy. Stanowią one niespełna 10% wydatków przeciętnego Polaka, nieco więcej niż w 2014 r.

Wydatki na pozostałe kategorie (z wyjątkiem edukacji) oscylują wokół 4-6%. W porównaniu z sytuacją sprzed 9 lat więcej wydajemy na zdrowie (o 0,5 pkt proc.), wyposażenie mieszkania czy remonty (o 0,7 pkt proc.), na wizyty w restauracjach, kawiarniach oraz pobyt w hotelach (o 0,55 pkt proc.) oraz na edukację (o 0,04 pkt proc.), choć udział tej ostatniej kategorii stanowi tylko 1,21% wydatków przeciętnego polskiego gospodarstwa domowego.

Spadł natomiast udział wydatków na rekreację i kulturę, napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe, usługi finansowe, łączność oraz odzież i obuwie.

Mniej wydajemy na mięso, więcej na warzywa i owoce

Sporo ciekawych informacji o zmianie naszych zwyczajów zakupowych kryje się głębiej, a więc w danych o strukturze wydatków konkretnych produktów. I znów zacznę od kategorii „Żywność i napoje bezalkoholowe”. Największy udział w tej kategorii stanowią wydatki… na mięso – to 6,29% koszyka, ale w analizowanym okresie udział mięsa spada – w 2014 r. było to 6,55%. Można to wyjaśnić rosnącą w ostatnich latach modą na dietę wegetariańską i wegańską.

Drugą w kolejności kategorią jest pieczywo i produkty zbożowe (4,38% zawartości koszyka). To więcej niż w 2014 r. (4,04%), ale udział samego pieczywa spadł w analizowanym okresie z 1,98 do 1,59%. Mniejszy jest udział w koszyku mąki, kasz i ziaren zbóż. Rośnie spożycie „pozostałych wyrobów piekarskich”. Dane pokazują też, że Polacy stali się fanami pizzy. Na przestrzeni ostatniej dekady udział wydatków na pizzę wzrósł z 0,19 do 0,36%.

Czego konsumujemy więcej? Od 2014 r. wzrosło spożycie ryb i owoców morza (z 0,78% do 0,86%), mleka, serów i jaj (wzrost z 3,34% do 3,73%), olejów i tłuszczy (z 1,16% do 1,25%). Istotnie wzrósł też udział owoców (z 1,32% do 1,8%) i warzyw (z 2,39% do 3,03% zawartości koszyka).

ZOBACZ TEŻ WIDEO: Skąd wzięła się jajeczna drożyzna?

Co ciekawe do podkategorii „warzywa” GUS zalicza również chipsy. Ich udział w koszyku zwiększył się z 0,1% do 0,23%. Więcej niż w 2014 r. konsumujemy też cukru, miodów, czekolady i innych wyrobów cukierniczych (udział wzrósł z 1,62% do 1,83%).

Wiadomo, że z dzietnością w Polsce nie jest najlepiej. Nie pomogły programy typu 500+. Być może tym należy tłumaczyć spadek udziału w koszyku produktów dla dzieci (z 0,23% do 0,17%). Dane GUS pokazują też, że coraz więcej wydajemy na dania gotowe (wzrost z 0,1% do 0,25%).

Zerknijmy teraz do kategorii „napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe”. Cała kategoria mniej waży w koszyku przeciętnego Kowalskiego niż w 2014 r., ale w jej ramach nieznacznie wzrósł udział alkoholu (z 4,25% do 4,26%). Mniej konsumujemy wina i piwa, za to więcej wyrobów spirytusowych. Wyraźnie wzrosło też spożycie piw niskoalkoholowych i bezalkoholowych (z 0,01% w 2014 r. do 0,09% obecnie).

Przeczytaj też: Myślisz, że wysoka inflacja to Twój największy problem na zakupach? Niestety, rozpędziła się też… shrinkflacja. Jak ją rozpoznać na półce w sklepie?

Struktura wydatków: mniej na utrzymanie mieszkania

Co zmieniło się w strukturze wydatków związanych z utrzymaniem mieszkania? W tej kategorii mieszczą się zarówno czynsze, jak i wydatki na energię elektryczną i ciepło. Choć ostatnie podwyżki cen energii mogłoby sugerować, że ta kategoria będzie „ważyć” coraz więcej w naszych budżetach, to w rzeczywistości w ciągu blisko dekady te wydatki spadły z 21,7% do 19,63%, ale wzrosły względem 2022 r.

Mniej przeznaczamy na „konserwację”, czyli remonty (spadek z 2,1% w 2014 r. do 0,81% w 2023 r.), energię elektryczną (spadek z 4,61% do 4,24%), węgiel (z 2,42% do 1,63%) i energię cieplną (z 2,44% do 2,28%). Z kolei więcej w koszyku waży zużywanie wody (było 1,3%, a jest 1,36%), wywóz śmieci (było 0,9%, a jest aż 1,67%) i drewno opałowe (wzrost z 0,51% do 0,56%). Obrastamy w sprzęty domowe. Na urządzenia gospodarstwa domowego (pralki, lodówki itd.) przeznaczamy obecnie przeciętnie 0,92% budżetu, w 2014 r. było to 0,61%.

Jak już wcześniej wspomniałem, cała kategoria „zdrowie” w strukturze wydatków urosła z 5,22 do 5,71%. Widać jednak spore różnice w wydatkach między gospodarstwami zarabiającymi „na etacie” a gospodarstwami emerytów i rencistów. Pierwsza grupa na wyroby medyczno-farmaceutyczne, urządzenia i sprzęt medyczny przeznacza obecnie 2,87% budżetu, druga grupa blisko dwa razy więcej – 6,86%. W ciągu blisko dekady dwukrotnie wzrósł też udział wydatków na usługi paramedyczne.

Telefonia stacjonarna w odwrocie

Spada udział wydatków w kategorii „łączność”. Co prawda więcej wydajemy na sprzęt telekomunikacyjny, ale mniej na usługi telekomunikacyjne, a usługi telefonii stacjonarnej są w głębokim odwrocie. Jeszcze w 2014 r. przeznaczaliśmy na nie 0,62% budżetu, dziś zaledwie 0,05%, czyli ponad 12 razy mniej.

Nie będzie raczej zdziwieniem, że mniej przeznaczamy na kulturę. Generalnie w ciągu 9 lat udział wydatków w tej kategorii spadł z 1,47% do 1,01%. Mniej wydajemy na kina, teatry, koncerty, książki, gazety i czasopisma.

Rośnie natomiast udział kategorii „Restauracje i hotele”. W 2014 r. stanowiła ona 4,56% przeciętnego budżetu, obecnie 5,11%. Ale szczyt przypadł na rok 2019 (6,2%). Coraz bardziej dbamy o higienę. W ciągu 9 lat udział usług fryzjerskich i kosmetycznych w koszyku niemal się podwoił.

Na koniec zerknijmy do kategorii najbardziej związanej z naszym serwisem, a więc do usług finansowych. Przyznam, że wyniki mocno mnie zdziwiły. Ubiegły rok, kiedy przeprowadzano badania na potrzeby aktualizacji systemu wag, upłynął pod znakiem rosnących stóp procentowych, a więc droższych kredytów. W niektórych bankach rosły też opłaty związane z prowadzeniem rachunków.

W danych GUS widać, że na usługi bankowe przeznaczamy więcej, ale jest to wzrost symboliczny. W 2023 r. ta kategoria stanowiła… 0,04% wydatków przeciętnego gospodarstwa domowego, w 2022 r. 0,03%, a w 2014 r. 0,11%. W tym momencie pewnie chwytają się za głowę posiadacze kart kredytowych, debetów czy kredytów.

Większy udział stanowią wydatki na produkty ubezpieczeniowe (obecnie to 0,86% całego koszyka), ale i one się kurczą. Ubezpieczenia związane z mieszkaniem pochłaniają 0,19% wydatków (0,26% w 2014 r.), związane ze zdrowiem 0,04% (0,45% w 2014 r.), a polisy komunikacyjne 0,61% (0,66% w 2014 r.). Udział ubezpieczeń podróżnych jest śladowy (0,01%).

————

POSŁUCHAJ TEŻ NASZEGO PODCASTU

W 151. odcinku podcastu „Finansowe Sensacje Tygodnia” zabieramy Was do Ukrainy. Jak w czasach wojny działa ukraińska gospodarka? Co jest, a czego brakuje na sklepowych półkach? Jak funkcjonują przemysł, transport, zaopatrzenie? Czym płacą Ukraińcy i jak ukraiński rząd radzi sobie z wypłatą świadczeń socjalnych? Naszym gościem jest Michał Kozak, dziennikarz ekonomiczny, od kilkunastu lat mieszkający w Ukrainie. Zapraszają Maciej Danielewicz i Maciej Bednarek. Podcast jest do odsłuchania pod tym linkiem.

Ekipa „Subiektywnie o Finansach” co środę publikuje nowy odcinek podcastu „Finansowe Sensacje Tygodnia” (w skrócie: FST). Rozmawiamy o tym co nas zbulwersowało albo zaintrygowało w minionym tygodniu i zapowiadamy przyszłe sensacje wokół naszych portfeli. Poza cotygodniowym podcastem możesz też posłuchać tekstów z „Subiektywnie o Finansach” czytanych przez ich autorów. Ten cykl podcastowy nazywa się „Subiektywnie o Finansach do słuchania” (w skrócie: SDS).

Wszystkie nasze podcasty znajdziesz pod tym linkiem, a także na wszystkich popularnych platformach podcastowych w tym Spotify, Google Podcast, Apple Podcast, Overcast, Amazon Music, Castbox, Stitcher)

————

Struktura wydatków: dlaczego dane GUS nie zgadzają się z naszymi, „prywatnymi” pomiarami?

Znając kulisy obliczania inflacji przez GUS, łatwiej nam zrozumieć, dlaczego oficjalny wskaźnik może rozmijać się z prywatną inflacją. Dane o cenach pochodzą z każdego zakątka Polski, a następnie są uśredniane na poziomie krajowym. Jeśli żywnościowa inflacja mieszkańców dużych miast jest wyższa od oficjalnej, oznacza to, że są miejsca, gdzie zakupy można zrobić taniej (GUS w swoich obliczeniach uwzględnia również cenowe promocje). Z kolei struktura wydatków pochodzi z badania budżetów ok. 30 000 gospodarstw domowych i również jest agregowana i uśredniana.

Prawdopodobnie nie ma w Polsce ani jednego gospodarstwa domowego, którego struktura wydatków i rzeczywiste koszty życia pokrywają się z danymi GUS. Każdego miesiąca miliony gospodarstw domowych dokonują setek milionów transakcji w sklepach i punktach usługowych. Z tej masy GUS musi ulepić jedną liczbę odzwierciedlającą średni wzrost cen i usług konsumpcyjnych.

Jeśli zależy nam na danych odzwierciedlających rzeczywisty sposób konsumpcji i wzrost cen, musimy wziąć sprawy w swoje ręce, a więc na bieżąco monitorować wydatki i ceny.

————

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> Nie przegap nowych tekstów z „Subiektywnie o Finansach” i korzystaj ze specjalnych porad Macieja Samcika na kryzysowe czasy  zapisz się na weekendowy newsletter Maćka Samcika i bądźmy w kontakcie! W każdą sobotę lub niedzielę dostaniesz e-mailem najnowsze porady dla Twojego portfela.

>>> Zapisz się też na nasz „powszedni”, poranny newsletter „Subiektywnie o świ(e)cie” – przy porannej kawie przeczytasz wszystkie najważniejsze wieści dla Twojego portfela, starannie wyselekcjonowane i luksusowo podane przez Macieja Danielewicza i ekipę „Subiektywnie o Finansach”.

————

ZOBACZ ZAPIS NASZEGO NOWEGO WEBINARU!

Jak lokować oszczędności w erze dezinflacji? Jak na niej skorzystać?

————

ZNAJDŹ NAS W MEDIACH SPOŁECZNOŚCIOWYCH!

Jesteśmy także w mediach społecznościowych, będzie nam bardzo miło, jeśli zaczniesz nas subskrybować i śledzić: na Facebooku (tu profil „Subiektywnie o Finansach”), na YouTube (tutaj kanał „Subiektywnie o Finansach”) oraz na Instagramie (tu profil „Subiektywnie o Finansach”).

Źródło zdjęcia: Maciej Bednarek

Subscribe
Powiadom o
22 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Michał
1 rok temu

„Losowo wybrane do badania gospodarstwa domowe wypełniają specjalne książeczki, w których zapisują swoje codzienne zakupy.”
Z ciekawości – losowo wybrane spośród wszystkich w kraju czy tylko jakiejś listy chętnych? I jeśli to pierwsze, to można odmówić? (domyślam się, że wielu ludziom nie będzie się chciało przepisywać paragonów do książeczki)

Ppp
1 rok temu
Reply to  Michał

Losowo. Kilkanaście lat temu zostaliśmy wylosowani, choć wcale nie byliśmy chętni. Dostaliśmy za to, o ile pamiętam, kilka ręczników.
A w temacie:
W prawdzie GUS nie bierze pod uwagę lokomotyw, ale nie łapie tez faktu, że z pewnych rzeczy można zrezygnować (kino, teatr, wakacje, restauracja), a z innych nie (jedzenie, media, mieszkanie). Dlatego jest powszechne poczucie, że GUS oszukuje, bo to, co ludzie MUSZĄ kupować drożeje szybciej od tego, z czego mogą zrezygnować lub łatwo o zamiennik.
Pozdrawiam.

jsc
1 rok temu
Reply to  Ppp

W tymi lokomotywami to na poważnie? Na prawdę zapomnieliście, że taniejące lokomotywy były jedną z metod darcia łacha z Gomułki?

Stef
1 rok temu

Koszyk GUSu nie uwzględnia lokomotyw ale uwzględnia AGD, sprzęt komputerowy i telefony.

Bez sensu bo ich nie kupujemy co miesiąc.
Właściwie powinno być kilka koszyków, emeryt, singiel, rodzic.

Romek
1 rok temu
Reply to  Stef

Jest kilka koszyków tylko ciężko się do nich dokopać.

jsc
1 rok temu
Reply to  Stef

(…)Bez sensu(…)
zgadzam się. Prostowanie kawałów o Gomułce nie ma sensu.

Chorobnik
1 rok temu

Jeśli na allegro kupiłem cebulę taniej niż w pobliskim supermarkecie to coś jest nie tak. Poza tym przy dwa razy wyższej inflacji wkrótce będzie u nas drożej niż na zachodzie. Ceny ze strony Tesco Irlandia: 1kg cebuli 1€, 1l oleju 1,55€, 400g pomidorów w puszce 0,39€, 1kg mrożonego kalafioru 0,98€. Ostatnio w jednym z niemieckich dyskontów z bibelotami kupiłem notatnik made in Poland za 10 zł dla Polaków, natomiast u Niemca jest po 2€.

stef
1 rok temu
Reply to  Chorobnik

Już jest drożej dezodorant znanej marki Polska 9,99 zł, Niemcy 1,49 Euro,
Pasta do zębów Polska 9,99 zł, Niemcy 1,99 Euro.

Sławek
1 rok temu
Reply to  stef

Już od dawna wiele produktów niemieckich jest dużo tańsza niż te polskie szczególnie kosmetyki czy chemia no i oczywiście lepsza jakość,wiem bo pracuje tam 5lat

Mario
1 rok temu

Panie Macieju, ale w poprzednim miesiącu wskaźnik Pana prywatnej inflacji prawie idealnie wstrzelił się w to co podał GUS: 17% vs. 16,2%. Zobaczymy co będzie dalej.

Marek
1 rok temu

To ja już nic z tego nie rozumiem albo jestem durniem albo pan prezes do spółki z gusem robią wszystko żeby ze mnie go zrobić. Pan prezes mówi że obecny zweryfikowany koszyk inflacyjny zwiększy inflację na koniec roku a przecież po weryfikacji koszyka inflacyjnego styczniowa inflacja została zweryfikowana w dół z 17.2% do 16 . 6%. Przecież to się kupy nie trzyma może pan coś z tego rozumie panie Macieju.

Monika
1 rok temu
Reply to  Marek

Ja też się zastanawiam czy pan Glapa jest bardziej głupi, czy bardziej bezczelny.

Sosna
1 rok temu
Reply to  Marek

Dokładnie, skoro przez inflację większą część koszyka stanowi żywność (bo z jedzenia nie można zrezygnować, w przeciwieństwie do np. nowego telefonu), a żywność zdrożała bardziej, niż inne kategorie produktów, to – na zdrowy rozum – korekta koszyka powinna podbić inflację, a nie ją zbić.

Celina
1 rok temu

Ten koszyk jest bez sensu, ponieważ nie uwzględnia kosztów nabycia mieszkania czy domu. Chyba, że ja tego nie widzę. Mój koszyk jest totalnie inny. Na alkohol i wyroby tytoniowe nie wydaję 5 %, jak będzie to 0.5 % to i tak czyste szaleństwo w naszym wydaniu. Na inne rzeczy wydaje dużo więcej. Coś za coś.

Muchomor
1 rok temu

Skład koszyka inflacji również pokazuje, że wzrost cen odbija się na poziomie życia. Skoro wzrasta procentowa część wydatków przeznaczona na żywność to jednoznacznie świadczy o tym, że towary pierwszej potrzeby wypierają inne bardziej „luksusowe” wydatki.

E.G
1 rok temu

Polska Glapińskiego . „Kabaret ,kabaret choć śmiechu w nim mało i słowa w nim gorzkie bez blasku i zalet , bo tak proszę państwa fatalnie się stało że życie przerosło kabaret „

qtrya
1 rok temu

„Inflacja wyższa niż na zachodzie”. No ale tak to właśnie jest . Przysłowiowa cebula podrożała procentowo bardziej niż przysłowiowe zegarki Rolexa. Dlatego w biedniejszych krajach np.w Estonii (gdzie udział przysłowiowej cebuli w łącznych wydatkach gospodarstw domowych jest większy) inflacja jest wyższa niż np. w Luksemburgu (gdzie większy udział w koszyku wydatków mają przysłowiowe zegarki Rolexa). Pomimo, że oba kraje mają tę samą walutę a więc i tę samą politykę stóp %.

Last edited 1 rok temu by qtrya
Radek
1 rok temu
Reply to  qtrya

Wina Polaków i Estończyków, że zamiast kupować rolexy ciagle tylko ta cebula i cebula 😉

Stef
1 rok temu
Reply to  qtrya

Estonia biedniejsza? Od kogo niby. Estonia jest stosunkowo bogatym krajem przez związek z Finlandią i małą populację.

qtrya
1 rok temu
Reply to  Stef
  1. Znajdź zestawienie PKB na głowę w poszczególnych krajach Europy
  2. bedzie tam wiersz „Estonia” i inny „Luksemburg”.
  3. Porównaj liczby przyporządkowane tym krajom
jsc
1 rok temu
Reply to  Stef

Przede wszystkim to Estończycy mają łeb na karku… Przykładowo inchnia informatyzacja biurokracji wyprzedza resztą o całą długość. Nawet amerykańska i japońska się chowają. Do tego stopnia, że rzeczona Finlandia skonfederowała swój system informatyczny z estońskim na potrzeby estońskiego ruchu pracowniczego… a są to grube procenty.

Last edited 1 rok temu by jsc
Tomasz
1 rok temu
Reply to  qtrya

A jakież to są przysłowia z cebulą i Rolexami bo jestem bardzo ciekawy? Mocno Pan nadużył tego przymiotnika.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu