27 lipca 2022

Oprocentowanie depozytów nie goni inflacji. Oszczędzających coraz bardziej uwiera podatek Belki. Czy należy go zlikwidować? A może to byłby… gruby błąd?

Oprocentowanie depozytów nie goni inflacji. Oszczędzających coraz bardziej uwiera podatek Belki. Czy należy go zlikwidować? A może to byłby… gruby błąd?

Banki płacą za depozyty dużo mniej niż wynosi inflacja. Prezes Jarosław Kaczyński zachęca banki, żeby podniosły oprocentowanie depozytów, bo jak nie, to ustawodawca może zainterweniować. Kłopot w tym, że aby zwiększyć dochodowość depozytów, wystarczyłoby zdjąć ten podatek, który już jest od lat, czyli tzw. podatek Belki (a dokładniej podatek od zysków kapitałowych). Czy powinniśmy do tego szefa PiS namawiać? A może wręcz przeciwnie?

Politycy i ekonomiści dumają, co zrobić z niskim (w porównaniu z obecną inflacją) oprocentowaniem depozytów. Co prawda powinno się je oceniać w relacji do tej inflacji, która będzie za rok, ale mało kto zwraca uwagę na takie detale. Oprocentowanie ma wzrosnąć tu i teraz.

Zobacz również:

Pomysłów jest sporo. Jedni mówią o podwyższeniu bankom rezerwy obowiązkowej (czyli będą potrzebowały więcej depozytów, żeby udzielać kredytów). Inni apelują o wprowadzenie obligacji antydrożyźnianych (rząd już poprawił ofertę obligacji). Jeszcze inni o to, żeby oprocentowanie depozytów powiązać – jak kredytów – ze stawką WIBOR. Prezes Jarosław Kaczyński straszy banki podatkami, jeśli nie podwyższą oprocentowania (nie musi straszyć, największe banki są przecież państwowe).

 

Pojawia się też pomysł zlikwidowania podatku Belki. Precyzyjniej mówiąc, jest to podatek od dochodów (zysków) kapitałowych. Tej „tymczasowo” postawionej konstrukcji wybiła właśnie 20. rocznica istnienia. W 2002 r. weszła w życie i spowodowała, że zyski z depozytów zostały obciążone 20% daniną na rzecz Skarbu Państwa. W uzasadnieniu do regulacji podano, że celem tego jest zwiększenie wpływów skarbowych z powodu trudnej sytuacji dochodowej państwa w latach 2001–2002. To było następstwem tzw. dziury Bauca, czyli potężnego jak na ówczesne czasy deficytu budżetowego, który został ujawniony w 2001 r.

W odpowiedzi na plany wprowadzenia nowego pomysłu zaktywizował się sektor bankowy, który oferował deponentom lokaty antypodatkowe. Przykład – oferta mBanku, który w zależności od wysokości depozytu proponował rocznie 11,6–12,3%. Dla porównania inflacja konsumencka według danych GUS na koniec grudnia 2001 r. wyniosła 5,5% w skali roku.

Później katalog przedmiotowy podatku został rozszerzony m.in. o dochody od zysków z obligacji, akcji, instrumentów pochodnych, funduszy kapitałowych i dywidend. Stopa podatku spadła symbolicznie do 19%. I tak zostało do teraz. W ciągu tych 20 lat pojawiało się szereg głosów kontestujących, że z tym, co miało być tymczasowe, należy jednak coś uczynić – obniżyć lub znieść kontrowersyjną daninę.

Podatek Belki: wprowadzić było łatwo, ale wyprowadzić trudniej

Sprawa tzw. podatku Belki została ujęta nawet w oficjalnych dokumentach. W przyjętej 14 lutego 2017 r. Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju (SOR) pojawiła się koncepcja obniżki podatku od dochodów z inwestycji długoterminowych (powyżej 12 miesięcy) z terminem realizacji inicjatywy do 2020 r. Zagadnienie zostało podniesione też w Strategii Rozwoju Rynku Kapitałowego (SRRK) uchwalonej 1 października 2019 r.

W dokumencie znalazł się zapis o obniżeniu – w limitowanym zakresie – stawki podatku w przypadku inwestycji trwających co najmniej 36 miesięcy. Została nawet zdefiniowana propozycja obniżki – 19% do 9%. I co ciekawe dla wszystkich inwestorów – a zatem bez rozróżniania, czy mowa o osobach fizycznych czy też prawnych. Jednocześnie zastrzeżono, że podczas fazy implementacyjnej SRRK zostanie określony limit kwotowy uprawniający do stosowania obniżki podatku.

Ale podatek Belki wciąż istnieje i dodatkowo zżera jedną piątą zysku nominalnego z inwestycji lub bankowego depozytu. Inwestycji, która nawet nominalnie – w przygniatającej większości przypadków – nie ma szans ochronić realnej wartości pieniądza. 27 czerwca Rzecznik Praw Obywatelskich wysłał nawet pismo w tej sprawie do Minister Finansów.

„[…] w związku z napływającymi do mojego Biura prośbami o interwencję w tej kwestii, […], zwracam się do Pani Minister o przedstawienie stanowiska co do zasadności wprowadzenia zmian legislacyjnych polegających na likwidacji podatku od zysków kapitałowych, ewentualnie ograniczenia jego zakresu zastosowania lub obniżenia stawki tego podatku. W szczególności proszę o ustosunkowanie się do zasadności opodatkowania zysków kapitałowych w przypadku zwykłych obywateli w związku z szybującą inflacją”

– czytamy w dokumencie. Pismo RPO wpisuje się w głosy wielu czytelników „Subiektywnie o Finansach”. Zwracają oni uwagę na to, że politycy zadbali o interesy kredytobiorców, oferując im różnego rodzaju rozwiązania systemowe, a jednocześnie oszczędzający zostali pozostawieni samym sobie.

Do sprawy podłączyli się też politycy. Opozycyjne PSL postulowało w maju, aby zlikwidować podatek od zysków kapitałowych, żeby ulżyć oszczędzającym Polakom. W tym samym miesiącu resort finansów na zapytanie Interia.pl odpowiedział: „obecnie nie prowadzimy prac w zakresie uchylenia tzw. podatku Belki”. Stanowisko rządu zdaje się być oczywiste. Rozkładając jednak na czynniki pierwsze odpowiedź ministerstwa, można zastanawiać się, czy możliwe jest np. obniżenie obciążenia, choć o uchyleniu nie ma mowy.

Podatek od zysków kapitałowych: jak to działa w Europie?

Zobaczmy zatem, co leży na stole. Jakie warianty ruchu w zakresie tzw. podatku Belki są w zasięgu. Zanim do tego jednak przejdę, to może mały rzut oka na planszę europejską, żeby ocenić, w którym miejscu się znajdujemy i jakie rozwiązania prawnopodatkowe w odniesieniu do zysków kapitałowych są stosowane na Starym Kontynencie.

Na wykresie: maksymalne stawki, jakie osiąga podatek od zysków kapitałowych dla osób fizycznych w europejskich państwach-członkach OECD (Źródło: taxfoundation.org)

Z powyższego zestawienia wynika, że polskie obciążenia podatkowe plasują się pod koniec stawki. Jesteśmy na 18. pozycji w rankingu europejskim. W bliskim towarzystwie Grecji i Węgier (15%) oraz Litwy i Estonii (20%). Pewnie wielu oszczędzającym Polakom marzyłoby się być rezydentem Szwajcarii, Słowenii, Słowacji, Czech, Turcji, Belgii i Luksemburga, bo tam funkcjonuje – zwykle pod pewnymi warunkami – zerowe opodatkowanie zysków kapitałowych.

Z pewnością nie uśmiechałoby się nam z kolei mieć rezydencji podatkowej w państwach skandynawskich. Skrajnym przypadkiem jest Dania, która się nie patyczkuje i pobiera 42% daniny od zysków kapitałowych. W dużym uproszczeniu – tam gdzie społeczeństwa są zamożne, służby skarbowe oczekują bardziej szczodrego dzielenia się zyskami (poza wyjątkami wyżej opisanymi) i podatek od zysków kapitałowych jest wysoki. Tam gdzie bogactwo jest mniejsze, fiskus nie jest tak łapczywy.

To wszystko jednak to prosta wyliczanka suchych danych statystycznych, które bez bliższego wejrzenia, co stoi poza nimi, mogą nieco dezorientować. O wiele ciekawsze zdają się rozwiązania systemowe wbudowane w poszczególne systemy podatkowe.

Weźmy na pierwszy ogień państwa, gdzie obowiązuje zerowa stawka. Bezwarunkowo do sprawy podchodzą jedynie Belgia i Szwajcaria. W pozostałych krajach podatek od zysków kapitałowych jest złożony. Liczy się przede wszystkim tzw. holding period, czyli minimalny okres, przez jaki należy utrzymywać aktywa w swoim posiadaniu. Ogranicza to korzystanie z udogodnień przez inwestorów o żyłce spekulacyjnej.

Premiuje za to podejście długoterminowe, przy czym jest to różnie rozumiane. Dość krótkie holding periods funkcjonują w Luksemburgu (6 miesięcy), Słowacji i Turcji (1 rok). Czechy już premiują inwestorów, którzy trzymają aktywa co najmniej 3 lata. W zupełnie innej lidze zdaje się grać Słowenia. Tam trzeba posiadać aktywa nieprzerwanie przez 20 lat, żeby skorzystać z zerowego opodatkowania. W przeciwnym razie „grozi” podatek od zysków kapitałowych w wysokości 27,5%.

Co jeszcze widać z analizy europejskich systemów podatkowych w tej materii ? To że można w niektórych państwach łączyć dochody z kapitału z dochodami osobistymi (klasyczny PIT). W kilku krajach to działa (np. Czechy). Unikalne rozwiązanie stosuje Francja. Tam obowiązuje dla większości podatników 30% stawka podatku od zysków kapitałowych. Dla najbardziej zamożnych przewidziana jest 4% dopłata.

Podatek od zysków kapitałowych: jakie scenariusze w Polsce są możliwe?

W jakim kierunku mogą potoczyć się sprawy opodatkowania dochodów kapitałowych i jakie są możliwe scenariusze rozwoju sytuacji? Zasadniczo są trzy ścieżki.

>>> Scenariusz 1: stawka podatkowa idzie w górę ze względu na recesję. Prawdopodobieństwo tego ruchu oceniam w okolicach zera, niemniej nie da się go wykluczyć. Żeby do niego doszło, do głosu musieliby dojść politycy mocno radykalni. Argumentowaliby podwyżkę podobnie jak przed laty. Sytuacja finansów publicznych jest niepokojąca, żeby nie powiedzieć dramatyczna. Czas wymaga poświęceń ze strony społeczeństwa. Po latach tłustych przychodzą chude. A do tego jeszcze cynicznie zwolennicy tego rozwiązania mogliby dodać: zobaczcie, co się stało na Cyprze. Tam rząd sięgnął po depozyty ludności, a my „tylko” trochę chcemy podwyższyć obciążenia od dochodów kapitałowych.

Taki przekaz byłby oczywistą, delikatnie mówiąc, półprawdą. W rzeczywistości cypryjski rząd w 2013 r. obciążył nadzwyczajnym podatkiem depozyty o saldzie powyżej 100 000 euro. Operację przeprowadzono jedynie w dwóch bankach: Laiki Bank i Bank of Cyprus. Przymusowe przejęcie depozytów przez Skarb Państwa wyniosło od 25 do 40% w zależności od wartości zgromadzonych środków.

Obecnie nie decydują w Polsce politycy o tak radykalnym obliczu, a sytuacja finansów publicznych, póki co, nie jest dramatyczna, choć kierunek, w którym zmierzamy, może niepokoić. Niewykluczone, że w przyszłej koalicji rządzącej znajdzie się Lewica, a ona ma postulat zrównania opodatkowania z pracy i kapitału.

>>> Scenariusz 2: status quo. Prawdopodobieństwo tego scenariusza oceniam na 60%. Politycy dochodzą do wniosku, że presja na banki, żeby podwyższały chętniej oprocentowanie depozytów w ślad za podwyżkami stóp procentowych, wystarcza, żeby śmiało spojrzeć w oczy deponentom. Giełda i tak jest w bessie, więc ewentualna obniżka tzw. podatku Belki pomogłaby jak umarłemu kadzidło. W ten scenariusz jest wpisana postępująca polaryzacja pomiędzy deponentami a kredytobiorcami, którzy są na uprzywilejowanej pozycji, gdyż otrzymują pomoc.

>>> Scenariusz 3: stawka podatkowa idzie w dół. Prawdopodobieństwo tego scenariusza oceniam na 30%. Od wielu lat dochody Skarbu Państwa z tytułu podatku Belki wahają się w granicach 3–4 mld zł rocznie, co stanowi obecnie ok. 1% dochodów całego budżetu państwa. Politycy mają dylemat. Czy ulżyć tylko jednej grupie (np. deponentom), czy też podejść do sprawy kompleksowo? Ta obniżka dobrze wpisywałby się w plany zapowiedziane w SOR i SRRK. Mogłoby stanąć na obniżce podatku Belki do 12%, czyli zrównaniem go z podatkiem PIT. Budżet na tym rozwiązaniu wiele nie traci, da się ten uszczerbek jakoś przeżyć.

>> Scenariusz 4: uchylenie podatku. To mało prawdopodobny scenariusz – w mojej ocenie szansa nie przekracza 10%. W przypadku niektórych osób, koncentrujących się na oszczędzaniu na rynku kapitałowym pod kątem emerytury, to nawet scenariusz z piekła rodem.

Czy uchylenie podatku Belki „zabiłoby” oszczędzanie na emeryturę?

W ramach III filaru emerytalnego istnieje kilka możliwości inwestycyjnych. Przykładem jest IKE i IKZE. KNF podał, że na koniec 2021 r. zostało założonych 796 489 kont IKE i 462 651 kont IKZE. Łącznie mieliśmy ok. 1,3 mln takich kont. Oba rodzaje produktów są zwolnione z podatku od dochodów kapitałowych, ale warunkowo. Głównym warunkiem jest osiągnięcie pewnego wieku – w IKE trzeba skończyć 60 lat lub nabyć wcześniej uprawnienia emerytalne, a w IKZE – trzeba ukończyć 65 lat. Dopiero po osiągnięciu tego wieku można wypłacić zgromadzone środki i uniknąć konieczności uiszczenia tzw. podatku Belki.

Załóżmy, że dochodzi do uchylenia opodatkowania dochodów kapitałowych. Mało istotne jest przy tym, czy to uchylenie będzie tymczasowe czy stałe. Po wprowadzeniu nowej regulacji inwestor mógłby sobie otworzyć rachunek maklerski, trzymać papiery wartościowe na nim tak długo, jak będzie chciał, po czym zamknąć pozycję w dowolnej chwili.

Co w takiej sytuacji czuliby inwestorzy, którzy „weszli” kiedyś do IKE i IKZE ? Gorzki smak to chyba mało powiedziane. W końcu decydowali się oni na dyspozycję własnymi środkami, gdy obowiązywały inne zasady. Uchylenie opodatkowania byłoby też wodą na młyn dla besserwisserów, którzy mówili, gdy uruchamiano IKE i IKZE: nie wierzcie politykom, bo mogą zmienić reguły gry.

A nagle doszłoby do tego, że każdy może tworzyć własne odpowiedniki IKE i IKZE na bazie rachunków maklerskich, z których można w dowolnym momencie wypłacić gotówkę i nie trzeba czekać na to przez dziesiątki lat – do osiągnięcia 60 lub 65 roku życia. Dodatkowo mogłoby się okazać, że inwestorzy, którzy ”weszli” w IKE i IKZE, zostali „uwięzieni” ze swoimi aktywami w instytucjach finansowych, bo prawo nie działałoby wstecz.

Co prowadziłoby do paradoksu, że gdyby pod rządami nowego prawa chcieli samodzielnie tworzyć „swoje” IKE i IKZE w oparciu o rachunki brokerskie, które miałyby zostać zasilone środkami z „prawdziwych” IKE i IKZE, to musieliby zapłacić tzw. podatek Belki.

Takie rozwiązanie doprowadziłoby do poważnej degradacji idei oszczędzania w III filarze. Napływ nowych środków do IKE i IKZE zostałby drastycznie ograniczony. Z wszelkimi konsekwencjami dalszej polaryzacji społecznej i oporu ze strony instytucji finansowych opiekujących się kontami IKE i IKZE.

Co zrobić z podatkiem Belki, żeby nie wylać dziecka z kąpielą?

Z punktu widzenia oszczędzających z pewnością najkorzystniejszy byłby Scenariusz 4. Tylko ma feler, który go moim zdaniem dyskwalifikuje. Wysadza w powietrze cały obowiązujący dotychczas system IKE i IKZE. Z tego powodu nawet go nie rozpatruję.

Polityka to wypadkowa kompromisów. Najlepszym rozwiązaniem byłoby w mojej ocenie nieznaczne obniżenie opodatkowania dochodów kapitałowych – np. o kilka punktów procentowych. Przyjmijmy na bazie danych z ostatnich lat, że do budżetu wpływały 3 mld zł podczas obowiązywania stawki 19%. Przy takim założeniu zmiana o jeden punkt procentowy warta byłaby ok. 160 mln zł. Obniżka do 12% kosztowałaby budżet 1,1 mld zł.

Po takim ruchu zostałby osiągnięty poziom opodatkowania dochodów kapitałowych w miarę zbliżony do Grecji i Węgier, a więc państw o dość podobnym do naszego PKB na osobę według parytetu siły nabywczej. Politycy w grze zwanej zarządzanie oczekiwaniami społeczeństwa zyskaliby jeden punkt do wiarygodności, gdyż pokazaliby, że dbają o obie strony „równania bankowego”, czyli kredytobiorców i deponentów. Jednocześnie takie postępowanie byłoby spójne z zapowiedziami umieszczonymi w SOR i SRRK.

Niektórych może kusić połączenie rozliczania dochodów osobistych z dochodami kapitałowymi. Jak wspomniałem wcześniej, taki model funkcjonuje w kilku krajach europejskich. Przykładowo, takie rozwiązanie mogłoby być korzystne dla inwestorów giełdowych, którzy ewentualne straty kapitałowe kompensowaliby sobie z dochodami osobistymi.

Tyle że są oni w mniejszości w porównaniu z resztą populacji rozliczającej dochody osobiste. Na koniec 2021 r. w Polsce było otwartych ok. 1,37 mln rachunków inwestycyjnych. Dla porównania liczba pracujących i emerytów wyniosła 22,8 mln osób. Inwestorzy giełdowi odpowiadają zatem 6% ogółu pracujących i emerytów. Na bazie zeznań podatkowych za 2021 r. złożonych za pomocą e-PIT populacja inwestorów giełdowych (PIT 38) w porównaniu z pracującymi, zleceniobiorcami, emerytami i rencistami (PIT 36 i PIT 37) jest jeszcze skromniejsza – stanowią oni 3,8%.

Połączenie dochodów osobistych i kapitałowych (dla inwestorów giełdowych) tak naprawdę czasem byłyby korzystne dla tej małej zbiorowości, a czasem nie. Łatwo policzyć: nie masz straty giełdowej, tylko pokaźny zysk z inwestycji, do tego doliczamy dochody osobiste i nagle się okazuje, że wskakujesz do wyższej grupy podatkowej.

Podobna sytuacja mogłaby mieć miejsce w przypadku nabywców obligacji skarbowych/korporacyjnych i deponentów. Korzystne z kolei dla inwestorów giełdowych byłoby to, że mogliby dokonywać kompensacji ewentualnych strat kapitałowych z dochodami osobistymi nie przez 5 lat, jak teraz, tylko non stop. To raczej nie byłoby najlepsze rozwiązanie, więc niech zostanie po staremu. Oddzielnie rozliczajmy dochody osobiste i oddzielnie kapitałowe.

POSŁUCHAJ KONIECZNIE: 114. odcinek „Finansowych Sensacji Tygodnia” już jest. Co o przyszłości deponentów i kredytobiorców można wywróżyć z wyników Banku Millennium? Czy banki zaczną dzielić się z klientami kosztami cyberwyłudzeń? Kto kogo wyzyskuje przy kredytach hipotecznych? Zapraszam do posłuchania tutaj.

———————————–

Posłuchaj najnowszych odcinków naszych podcastów

W najnowszym, 112. odcinku podcastu „Finansowe Sensacje Tygodnia” rozmawiamy o tym, czy starsi klienci banków potrzebują specjalnego traktowania i usług dostosowanych do ich wieku. A może potrzeba specjalnego traktowania tej grupy klientów to tylko mit? Jak powinny być zaprojektowane oddziały, strony internetowe banków, bankomaty, by przeciwdziałać wykluczeniu finansowemu seniorów? Gośćmi podcastu są Renata Rybarczyk, dyrektor biura wsparcia sprzedaży w Banku BNP Paribas oraz Maciej Chlebowski, dyrektor departamentu rozwoju i transformacji sieci oddziałów w Banku BNP ParibasZapraszam do posłuchania tutaj albo na Spotify, Google Podcast, Apple Podcast i na czterech innych platformach podcastowych.

W trzecim odcinku podcastu „Nowocześni Mobilni” mówimy o leasingu. „Polski Ład” spowodował nieco zmian w leasingu samochodów. Czy leasingowanie samochodów nadal się opłaca? Na co zwrócić uwagę, planując leasing samochodu? Wpłata wstępna powinna być wyższa czy niższa? Opłata za wykup minimalna czy maksymalna? I dlaczego najbardziej w najbliższym czasie może opłacać się leasing… samochodów elektrycznych? O tym wszystkim rozmawiamy z Marcinem Żochowskim z Volkswagen Financial Services Polska. Warto posłuchać, zwłaszcza jeśli masz firmę i chcesz minimalizować koszty używania samochodów w ramach prowadzonej działalności. Zapraszam do posłuchania kolejnego podcastu z cyklu „Nowocześni Mobilni”, poprzednich posłuchasz tutaj oraz tutaj.

Screenshot z nagrania podcastu Nowocześni Mobilni

zdjęcie tytułowe: Polsat News/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
44 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
andrzej
18 dni temu

Osobiście nie wierzę w likwidację lub obniżenie podatu Belki. W Polsce jak coś jest wprowadzone ” na chwilę ” to zostaje z nami na stale.Mocniej irytuje mnie w tej chwili brak OIPE tzn Ogólnoeuropejski Program Emerytalny. Mialo to być wprowadzone w sierpniu 2021 później w marcu 2022 i nic cisza.Mam IKE, fundusze inwestycyjne. IKZE mieć nie mogę bo jestem na karcie podatkowej. Czekam więc na to OIPE i doczekać się nie mogę.

Admin
18 dni temu
Reply to  andrzej

To prawda, OIPE by się przydało. Zaczynam podejrzewać, że nie jest wprowadzone, żeby wszyscy nie uciekli tam z naszych wspaniałych produktów emerytalnych 🙂

Niepewny
17 dni temu
Reply to  andrzej

Bogacze z PiS-u kupili za ogromne pieniądze obligacje.Może zniosą podatek żeby nie uszczuplać swoich zysków?

Dawid
17 dni temu
Reply to  andrzej

Podziękuj za to MEDIOM/PSEUDO DZIENNIKARZOM, którzy później zrobią reportaż/artykuł napiszą ,,1. Wyższe wpływy ze składki zdrowotnej pozytywnie wpływa na wzrost PKB, usprawni system opieki zdrowotnej 2.Wyższe składki do BFG pozytywnie usprawnia system finansowy 3.Podatek Beli jest konieczny żeby ułatwić dla budżetu państwa wpływy na bieżące potrzeby /wydatki budżetowe/ podatek belki usprawni pracę sektorowi bankowemu.To wszystko można znaleźć ale zaraz zaczniesz być wyzywany ,,Będzie NAM WYPOMINAŁ NAWIEDZONY/PIENIACZ/ NATRENT

Tomasz
18 dni temu

Moim zdaniem jakaś forma podatku od zysków kapitałowych powinna zostać zachowana, w przeciwnym wypadku możemy mieć 40% podatku od wynagrodzenia za pracę a brak podatku z zysków kapitałowych od fortuny odziedziczonej po rodzicach. Wydaje mi się, że najlpiej byłoby zrobić jeden podatek i zwyczajnie zyski z kapitału umieścić w PIT żeby się normalnie łapały do kwoty wolnej i PIT.

Marcin
18 dni temu
Reply to  Tomasz

Niech jeszcze banki pity nam przysyłają

XXL
18 dni temu
Reply to  Tomasz

Jakaś forma podatku tak, ale to co teraz jest to woła o pomstę do nieba. To nie podatek, ale mandat za „chomikowanie oszczędności”. Inflacja zjada około 10% oszczędności każdego roku. W tym tempie „zje” oszczędności o połowę w ciągu 9 lat, a dużą inflację mamy od dwóch lat, niską od trzech. Nie jestem przeciwko podatkowi. Jak dla mnie to może być podatek 90%, ale od zysku – czyli oprocentowanie minus inflacja. Teraz nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie oszczędzał na duże wydatki – dom, samochód czy emeryturę, bo jak się trochę zaoszczędzi, to ceny rosną, i można zaczynać od początku.… Czytaj więcej »

Hieronim
18 dni temu
Reply to  XXL

> Teraz nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie oszczędzał na duże wydatki 

Oczywiście, że będzie, ale jak w PRL, tj. w walucie.

Jacek
18 dni temu

Apelowanie do banków o podniesienie oprocentowania depozytów może poskutkować większymi dochodami budżetowymi z tytułu pobierania tego podatku, natomiast obniżenie jego stawki procentowej z dużym prawdopodobieństwem doprowadziłoby do spadku tych dochodów (i z czystej matematyki i z takiego powodu, że banki mogłyby też oferować nieco gorzej oprocentowane lokaty, bo dla klienta ważne są odsetki netto).
Wprowadzenie tego podatku było błędem od samego początku, bo teraz nie da się go zlikwidować, a nawet obniżyć bez poczucia, że zawsze ktoś byłby poszkodowany.

Marcin Kuchciak
18 dni temu
Reply to  Jacek

Tak – w odniesieniu do drugiej części ostatniego zdania Pana komentarza. Przydałoby się długofalowe myślenie o systemie. Przecież tzw. podatek Belki funkcjonował już wtedy, gdy wprowadzano IKE i IKZE. A był on deklarowany jako tymczasowy. I nikomu nie przyszło do głowy, że być może kiedyś on zniknie z systemu, co miałoby poważne implikacje dla oszczędzających w IKE i IKZE.

Adzik
18 dni temu

ponieśli ryzyko rynkowe 😉

Tobiasz
18 dni temu

Likwidacja podatku Belki przy tak wysokiej inflacji nie wpłynie na atrakcyjność depozytów, bo ich oprocentowanie i tak nie dogoni inflacji. Jeśli już coś robić z tym podatkiem to należy do sprawy podejść systemowo – zająć się ogólnie całym systemem podatkowym, który jest zły i nieefektywny. Już sam fakt, że praca w Polsce jest opodatkowana wyżej niż dochód z kapitału (mam na myśli nie tylko podatek dochodowy, ale i wszystkie podatki celowe dla niepoznaki nazwane składkami) jest delikatnie mówiąc nieco absurdalny.

Marcin Kuchciak
18 dni temu
Reply to  Tobiasz

Moim zdaniem jakikolwiek ruch w dół w zakresie podatku od dochodów kapitałowych wpłynie na atrakcyjność różnych form oszczędzania, bo tutaj matematyka jest nieubłagana. Co najwyżej można się zastanawiać nad tym, co dla kogo znaczy „atrakcyjny”. Pewnie mało kto wie, ale płatnicy podatku (np. banki w przypadku depozytów) są wynagradzani z tytułu terminowego poboru daniny – od 1 lipca br. wynagrodzenie wzrosło z 0,3% do 0,6% pobranego podatku. Dlatego ruch w dół stawki nie byłby dla nich korzystny. Co do systemowego podejścia – pełna zgoda. Bo jak się wyciągnie jedną kartę z misternie układanej piramidy, to wszystko może runąć (vide IKE… Czytaj więcej »

Adzik
18 dni temu

1. Jaki % ludności ma IK(Z)E ???
2. Umawiali się na 0% podatku i taki dostaną. Nic nie runie 🙂

Tobiasz
18 dni temu

Moim zdaniem sama likwidacja podatku bądź jego zmniejszenie samo w sobie nie wpłynie znacząco na atrakcyjność form oszczędzania. Generalnie trzeba tutaj wyróżnić dwie grupy, które roboczo można określić mianem „ciułaczy” i „inwestujących”. Nawet w obecnych polskich realiach większość stanowią „ciułacze”, czyli osoby posiadające niewielkie oszczędności. Jeśli chcą gromadzić kapitał i oszczędzać, z racji niewielkiej zamożności „zmuszone są” do deponowania środków w bankach lub ewentualnie w obligacjach skarbowych. Ich kapitał jest niewielki, zarobki niskie, przez co te osoby w przytłaczającej większości nie odkładają pieniędzy na rynkach finansowych (IKE/IKZE czy PPK). Dla nich redukcja stawki podatku Belki/ jego likwidacja niewiele zmienia, bo… Czytaj więcej »

Laszlo Kret
18 dni temu
Reply to  Tobiasz

Ten argument z IKE jest absurdalny. IKE jest jakąś ograniczoną korzyścią, to teraz mam płakać bo ktoś tę korzyść ROZSZERZA? Przecież to się nie trzyma kupy. Sam mam IKE (i małe IKZE) i gdyby tylko zniesiono Belkę to bym od razi leciał się pod tym podpisać.

Marcin Kuchciak
16 dni temu
Reply to  Laszlo Kret

To sugeruję, żeby to Pan powiedział innym uczestnikom systemu IKE/IKZE – jakieś 1,3 mln osób. Ciekawe, czy podzielą Pański pogląd, że to absurd.

Adzik
18 dni temu

dlaczego nie ma scenariusza najbardziej uczciwego tzn. opodatkowania zysku ponad inflację? GUS co miesiąc ogłasza jej wartość. Bankowość mamy elektroniczną, to nie byłby problem by to obliczyć. Faktycznie, aktualnie by to oznaczało brak podatku Belki przy realnych ujemnych stopach.

Marcin Kuchciak
18 dni temu
Reply to  Adzik

Bo jest to prawdopodobnie niewykonalne. Pomijam zresztą sens takiej inicjatywy, bo jednak nieuchronną cechą operowanie w warunkach gospodarki wolnorynkowej jest ponoszenie ryzyka za podejmowane decyzje. Proszę zwrócić uwagę, że w żadnym z państw europejskich OECD, takie rozwiązanie nie funkcjonuje, choć pewnie istnieją o wiele sprawniejsze systemy poboru podatków niż nasz. Dlatego być może poza wykonalnością takiego pomysłu wzięto pod uwagę sensowność realizacji takiej inicjatywy.

Adzik
18 dni temu

Niewykonalne??? To proste jak budowa cepa! Lokaty bankowe należą do najbezpiecznieszych form oszczędzania gwarantowanych przez Państwo więc z jakiego tytułu Państwo ma karać oszczędzających??? Podatek już min.raz zapłacili, inflacja jest kolejnym złodziejstwem a Ty byś chciał by od tego jeszcze podatek był pobierany? Cechą lokat jest bezpieczeństwo a ponoszenie ryzyka jest jego zaprzeczeniem.
Nie ma (!) takich rozwiązań bo do tej pory nie występowały ujemne realne stopy w takim stopniu.

Tobiasz
18 dni temu
Reply to  Adzik

Jest to nierealne. Przede wszystkim jest problem, jak liczyć tę inflację przy lokatach na kilka miesięcy albo 30 dniowych. Mamy ją liczyć w stosunku do analogicznych miesięcy w poprzednim roku przed założeniem lokaty, czy w danym roku liczymy tylko inflację miesiąc do miesiąca (wtedy punktem odniesienia byłaby inflacja w miesiącu otwarcia depozytu). Nie ma bezpiecznych form oszczędzania – wszystko wiąże się z jakimś ryzykiem, choćby takim, że wartość naszego kapitału będzie inna w dniu otwarcia lokaty i po jej zakończeniu. Nie do końca lokaty są gwarantowane przez państwo. To pewne uproszczenie – instytucją jest BFG, na który jak sama nazwa… Czytaj więcej »

XXL
18 dni temu
Reply to  Tobiasz

Jeżeli można pobierać odsetki od kredytów jako WIBOR + marża, to równie dobrze można pobierać odsetki od oprocentowanie depozytu minus jakiś wskaźnik inflacji, obojętnie jak go nazwiemy (CPI roczny, CPI miesięczny, itp.)

E.G
18 dni temu

Belka to podatek od ZYSKÓW kapitałowych . A jeżeli ich nie ma i są potężne straty ? Jakaś inna alternatywa ? Skarpetka ?

Lech
18 dni temu

Podatek powinien zostać zachowany.Gdyby go nie było, kapitał spekulacyjny na GPW,by szalał i wychodził kiedy chce bez podatku.Natomiast zmiana jego funkcjonowania powinna nastąpić.Dla osób oszczędzających na czarną godzinę, głównie starsi, muszą być z niego zwolnieni,np.do kwoty 10tys.(na wzór brytyjskiej ISA). Jeśli miałaby się zmniejszyć stawka, można zrekompensować ten krok inwestującym w IKZE, zniesieniem 10% podatku zryczałtowanego,przy wypłacie środków.

Lech
18 dni temu

Drobny inwestor nie ma,co do zasady, możliwości wpływania na kursy, może co najwyżej załapać się na trend.Duzi mogą dużo.Wychodzenie z inwestycji,bez podatku, byłoby nie do zaakceptowania.Nie chodziło mi o emocje i straszenie,ale o równe warunki dla wszystkich: małych i dużych.

Tomasz
18 dni temu
Reply to  Lech

Przecież podatek przy sprzedaży akcji płaci się raz w roku więc można milion razy sprzedawać ta sama akcję z jakimś zyskiem ale płaci się tylko raz, jeden podatek od „skumulowanego” zysku.
Opłacalność takiego procesu biorąc pod uwagę prowizję oczywiście jest beznadziejna.

XXL
18 dni temu
Reply to  Lech

Chodzi o zniesienie uciążliwości podatków od oszczędności.
Moim zdaniem podatek od inwestycji kapitałowych mógłby zostać taki jak jest. Ale są i inne możliwości, np. można pobierać podatek nie od dochodu, ale jako procent kwoty transakcji. Nawet niewielki procent uniemożliwiałby częste cykle kupno-sprzedaż, czyli czystą spekulację.
Co do ograniczenia kwotowego to uważam, że lepsze jest jednak wspomniana w artykule możliwość zwolnienia z podatku, gdy inwestycja jest długoterminowa, np. 10-letnia. A to dlatego, że właśnie oszczędności długoterminowe najbardziej cierpią przez inflację – nie da się obecnie oszczędzać na kupno mieszkania, wszyscy są zmuszeni brać kredyt, oszczędzanie nie ma sensu.

Marcin Kuchciak
18 dni temu
Reply to  XXL

Podatek Tobina, jaki zapewne Pan miał na myśli był już testowany (rodzaj daniny od obrotu). Szwecja zdecydowała się na ten ruch w 1984 roku, po czym po paru latach (1990 r.) zrezygnowała z niego. Nie było spodziewanych dochodów budżetowych, ale spadła kapitalizacja rynku akcji, obroty na rynku derywatów (futures i opcje) prawie zanikły. W efekcie sporo obrotu ze Sztokholmu zmigrowało do Londynu i Oslo. Węgrzy też romansowali z nim i sporo pieniędzy uciekło z Budapesztu do Lądka, żeby handlować w ramach dual-listingu. Moim zdaniem to świetny pomysł na dalszą eutrofizację naszego basenu giełdowego. Efektów ubocznych byłoby być może więcej: –… Czytaj więcej »

Ppp
18 dni temu

Długaśny artykuł, a wystarczyłoby jedno zdanie:
„Pieniądze oszczędzane są już opodatkowane, zatem odsetki od nich nie powinny być opodatkowane, ponieważ nie powinno się okładać kilkoma podatkami tych samych pieniędzy.”
Istnieje teoria, że to są inne pieniądze, ale to nieprawda – zwłaszcza przy wysokiej inflacji, kiedy opodatkowana jest faktyczna strata.
Pozdrawiam.

Piotr
18 dni temu

Droga Redakcjo,

bardzo chętnie przeczytam podobny artykuł o celowości oszczędzania na IKZE przy obniżce podstawowej stawki PIT do 12%? Może warto zadać oficjalne pytanie do MF czy planują wprowadzić jakieś zmiany?
Ja sugeruję umożliwić odliczanie 150% kwot wpłaconych na IKZE.

Adam
18 dni temu

Prawdę mówiąc idea oszczędzania w IKZE i tak została już wykoślawiona przy obniżeniu stawki podatkowej w pierwszym progu do 12%

Jacek
18 dni temu
Reply to  Adam

IKZE od samego początku było bublem (przy wypłacie wpadałoby się w jakąś nieznaną stawkę podatkową), który w pewnym momencie poprawiono. Jednak teraz znów stało się to gniotem.
Wniosek? Nie polegać na państwowych programach w zamyśle wspierających gromadzenie środków na emeryturę. Dlaczego? Rządzący nie myślą długofalowo, gdyż co 4 lata mogą zostać negatywnie zweryfikowani przez wyborców.

T-1000
18 dni temu

W Polsce polityka na pewno nie jest wypadkową kompromisów. A co do posiadania rezydencji podatkowej w krajach skandynawskich, mnie by się uśmiechało, bo obywatele tych państw wiedzą, po co płacą państwu podatki i co za to dostają.

Sławek
17 dni temu

W ramach ciekawostki- u mnie podatek Belki wynosi 100%

Admin
17 dni temu
Reply to  Sławek

Prawdziwy partiota nie wstydzi się oddawać ostatniej koszuli, gdy Państwo wzywa 🙂

Sławek
17 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Do moich koszul, kapitan Państwo, jak na razie się nie dobiera. Na szczęście…
A co do podatku Belki, to po prostu trzymam na koncie oszczędnościowym jakieś grosze i od tych groszy otrzymuję co miesiąc groszowe zyski. A, że ten grosz jest niepodzielny, to Kapitan Państwo, w ramach podatku Belki, dzielnie zabiera mi go co miesiąc z konta. W ten sposób tracę 100% moich zysków kapitałowych z konta oszczędnościowego.

Admin
17 dni temu
Reply to  Sławek

Domyśliłem się, że to chodzi o zaokrąglenia, dlatego żartuję 🙂

Jacek
17 dni temu
Reply to  Sławek

– Złamanego grosza ode mnie nie dostaniecie!
– Racja. Weźmiemy cały.

Michał
17 dni temu

Brakuje mi opcji:

– podatek pd zysków ze sprzedaży papierów wartościowych / instrumentów pochodnych itd zostaje na 19 %
– obiżamy / likwidujemy podatek Belki tylko dla lokat bankowych, obligacji skarbowych, czyli zachęcamy do, oszczędzania, ściągamy pieniądze z rynku i działamy antyinflacyjnie…

Największą tragedią tego podatku, jest to, że karze się ludzi którzy oszczędzają. Czyli podatek Belki od inwestycji tak, od oszczędności mniej lub wcale 🙂

Last edited 17 dni temu by Michał
Jacek
16 dni temu
Reply to  Michał

Oszczędzając uiścisz ten podatek zawsze, a inwestując tylko wówczas, gdy dobrze trafisz. Czyli mamy dokładnie odwrotnie.
Ale w zasadzie jeśli stracisz, to powinno się to dać odliczyć od podatku na udanych inwestycjach.

Ola
16 dni temu
Reply to  Michał

Przypomina mi się biblijna przypowieść o talentach – tam było odwrotnie i oszczędzający (ciułacz) został dotkliwie ukarany, w przeciwieństwie do inwestorów.

Wojtek
16 dni temu

„nie wierzcie politykom, bo mogą zmienić reguły gry”
hehehe hahaha dobre 😀

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!