Czy to możliwe? Nikt nie chce rodzinnych obligacji „500+”? Jest proste wytłumaczenie!

rodzina500pluslogoWygląda na to, że na razie bardzo niewielu jest chętnych do tego, by pożyczyć rządowi pieniądze otrzymane w ramach programu „Rodzina 500+”. Z danych opublikowanych kilka dni temu przez Ministerstwo Finansów wynika, że w pierwszym miesiącu sprzedaży specjalnych obligacji „rodzinnych” Polacy przeznaczyli na nie niespełna… milion złotych. To liczba żałośnie niska, stanowiąca mniej więcej 0,1% łącznej kwoty przeznaczonej przez Polaków na zakupy obligacji rządowych w minionym miesiącu (a było to 870 mln zł). Biorąc pod uwagę, że program „Rodzina 500+” trwa już pół roku i że do kieszeni rodziców trafiło w tym czasie już jakieś 8 mld zł, Ministerstwo Finansów mogło się spodziewać większych wpłat na „rodzinne” obligacje. Zwłaszcza, że w zeszłym miesiącu rząd zainwestował w specjalną kampanię reklamową w telewizji, zaś w badaniach opinii publicznej 20-25% ludzi wykazuje, iż kasę otrzymaną w ramach „Rodziny 500+” przeznacza na oszczędzanie.

Czytaj też: Szczegóły oferty obligacji 500+ oraz subiektywna recenzja 

BO NISKI PROCENT, A DŁUGOŚĆ MA ZNACZENIE? Z czego może wynikać żenująco małe zainteresowanie beneficjentów rządowego programu oszczędzaniem w rządowym skarbcu? Sądzę, że przede wszystkim z nieprzesadnie wysokiego oprocentowania zaoferowanego przez ministra. Nawet jeśli jakaś część uczestników „Rodziny 500+” nie wydała otrzymanych od rządu pieniędzy na jedzenie, wakacje, wyprawkę szkolną lub lepszą opiekę dla dzieci, na wódkę albo zakup samochodu na szrocie, to zapewne znaleźli sobie inny sposób oszczędzania, niż obligacje oprocentowane na 1,75-2% w skali roku. Rentowność „rodzinnych” obligacji nie powala na kolana, ale jeszcze bardziej może boleć długi termin oszczędzania – można wybrać sześć lub 12 lat. A przecież 80-90% popytu na obligacje w każdym miesiącu stanowią zakupy najkrótszych obligacji dwuletnich. Polacy nie nawykli do długoterminowego oszczędzania i pod tym względem obligacje „rodzinne” nie zadają szyku.

Czytaj też: Dobra zmiana? Te dane pokazują, że rzuciliście się do gromadzenia

Czytaj też: Już połowa z nas to robi. Większość nie tak jak trzeba. 10% to ogiery!

BO OSZCZĘDZAMY TYLKO NA NIBY? Niewykluczone też, że Polacy po prostu ściemniają w badaniach i żeby pokazać się ankieterom z lepszej strony deklarują chęć oszczędzania pieniędzy, a tak naprawdę łatają nimi dziury w domowym budżecie. Zobaczymy czy w danych NBP za okres trwania „Rodziny 500+” będzie widać ponadprzeciętne przyrosty pieniędzy ulokowanych na kontach oszczędnościowych albo na promocynych depozytach. Jeśli coś takiego wyjdzie, będziemy mieli żywy dowód na to, że nie wszystkie pieniądze z rządowego programu są wydawane na bieżące wydatki, choć rządowe obligacje niekoniecznie są pierwsze na liście „przechowalni” dla tych pieniędzy. Nie mogę wykluczyć, że z czasem będzie rosła liczba rodzin, która dzięki pieniądzom z „500+” zaspokoiła podstawowe potrzeby i będzie gotowa coś-tam odkładać. I może nawet w tych specjalnych obligacjach?

Czytaj: Płodność ma znaczenie. Przegląd bonusów za rodzinne oszczędzanie

BO OBLIGACJE PODNIECAJĄ TYLKO EMERYTÓW? Nie wydaje mi się, by rządowe obligacje były szczególnie popularne wśród rodzin, niezależnie od tego czy mówimy o rodzinach mających prawo do zakupu obligacji „rodzinnych”, czy o pozostałych. Patrząc na strukturę popytu na wszystkie rządowe obligacje widać, że między 80% a 90% ich comiesięcznej sprzedaży przypada na punkty sprzedaży banku PKO BP, a tylko 10% na ścieżkę internetową. Z drugiej strony aż 80% kupujących stanowią osoby powyżej 50-tki. Te dwa fakty pokazują, że obligacje rządowe to po prostu produkt dla osób dojrzałych lub emerytów, będących już poza tym czasem, w którym najlepiej się zarabia i ma się największą zdolność oszczędzania.

aaaobligacje

CZAS OBLIGACYJNYCH „SPECJALSÓW”? Nie znaczy to oczywiście, że obligacje są produktem „na wymarciu” Co to to nie. Wprawdzie raptem 10 mld zł z 700-800 mld zł naszych oszczędności trzymamy w obligacjach rządowych, ale ich sprzedaż ostatnio jest solidna. W całym zeszłym roku nabywców znalazły papiery za 3,2 mld zł, a w tym roku już teraz (choć jeszcze dwa miesiące przed nami) jest to 4 mld zł. Tym co przyciąga do obligacji nowych klientów są specjalne emisje krótkoterminowych obligacji. W zeszłym roku duże kilkaset milionów przyniosła sprzedaż 11-miesięcznych obligacji oprocentowanych na 2% w skali roku. Teraz, gdy przyszedł czas wykupu, duża część z nich – szacuję, że o wartości 500 mln zł – została zrolowana na inne obligacje, przeważnie dwuletnie. Jeśli rząd chce zwiększać popularność obligacji wśród innych klientów, niż ci w wieku 50 plus, to powinien organizować częściej specjalne oferty krótkoterminowych obligacji.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss