7 stycznia 2019

Czy przymusowe przewalutowanie kredytów naruszałoby prawo własności? Europejski trybunał zbadał ten zarzut banków i…

Czy przymusowe przewalutowanie kredytów naruszałoby prawo własności? Europejski trybunał zbadał ten zarzut banków i…

Ostatnio niespodziewanie w centrum uwagi znów znaleźli się frankowicze. To przede wszystkim z powodu lawiny ich pozwów przeciwko bankom, które zalały sądy. Doszło ich w całym zeszłym roku co najmniej 7.000. Sądy alarmują, że już nie dają rady, a politycy znów są pod presją, by uregulować sprawę franków ustawowo. Niespodziewanie dostali ze Strasburga argument, że tak wolno

Zalew spraw sądowych, w których frankowicze domagają się odwalutowania lub unieważnienia ich umów kredytowych to efekt uznania przez polityków i bankowców, że sprawa franków sama się rozwiąże. Kurs „szwajcara” trochę spadł, większość ludzi grzecznie spłaca raty, a desperaci, którzy poszli do sądu wygrywali tylko czasami.

Zobacz również:

Kłopot w tym, że teraz w sądach powoli zaczyna się kształtować nowa linia orzecznicza, znacznie bardziej prokonsumencka. Sędziowie już prawie nie zastanawiają się czy w umowach kredytów indeksowanych do franka są niezgodne z prawem (nieprecyzyjne) zapisy – przyjmują to niemal bez dyskusji. I coraz częściej nie mają też wątpliwości, że wykreślenie „lewych” zapisów ma ciężkie dla umowy i korzystne dla kredytobiorcy konsekwencje.

Przymusowe przewalutowanie? Banki grożą europejskim sądem

W tej sytuacji chętnych do sądzenia się z bankami jest coraz więcej, a posłowie znów muszą rozważyć, czy nie trzeba załatwić sporu jakąś ustawą. Bo jeśli sądy seryjnie zaczną odwalutowywać lub unieważniać umowy, a państwo będzie udawało, że nic się nie dzieje, to politycy i urzędnicy wyjdą na niezbyt rozgarniętych.

Czytaj też: Frankowicze „odpalili” swoją najskuteczniejszą broń? Paraliżuje lepiej, niż demonstracje 

Do tej pory jednym z argumentów przeciwko ustawowemu załatwieniu sprawy – np. poprzez automatyczne przewalutowanie kredytów – były dla polityków ciężkie konsekwencje finansowe dla banków (trzeba byłoby oddać ludziom wagony pieniędzy, co – zdaniem części analityków – mogłoby narazić na szwank bezpieczeństwo deponentów) oraz ryzyko sporów prawnych z właścicielami banków.

Chodzi o to, że część banków ma zagranicznych właścicieli, którzy mogliby uznać, że zostali okradzeni. I mogliby sądzić się z polskim rządem w europejskich trybunałach. Niespodziewanie ten argument właśnie został zniwelowany przez orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Odrzucił on pod koniec grudnia 2018 r. skargę węgierskich banków z grupy kapitałowej OTP, które zakwestionowały uchwaloną w tym kraju w 2014 r. ustawę o przymusowym przewalutowaniu kredytów.

Banki twierdziły, że ustawa wprowadziła nowe standardy prawne działające z mocą wsteczną, naruszając ich prawo własności. I że przepisy zbyt głęboko zaingerowały w umowy pomiędzy bankami i klientami (co łamie swobodę zawierania umów). I że ustawa z definicji określiła wszystkie umowy za nieuczciwe, a przecież każda jest inna i trzeba by było zbadać każdą z osobna.

Czytaj więcej: Przedawnienie, czyli największy wróg frankowicza. Jak się przed nim zabezpieczyć? Oto dwa sprawdzone sposoby

Węgierska ustawa pod ostrzałem

Przypomnijmy: chodzi o ustawę, na podstawie której wiosną 2015 r. wszystkie kredyty hipoteczne we frankach mogły zostać przewalutowane na forinty. Operacja ta nie była dla klientów przymusowa, ale jeśli ktoś nie chciał zmienić waluty kredytu na rodzimą, musiał napisać specjalne oświadczenie do banku.

Kurs, po jakim kredyty zmieniły walutę, nie był przesadnie atrakcyjny dla klientów, tylko ciut niższy od bieżącego kursu rynkowego. Ale klienci dostali od banków rekompensaty za niesłusznie pobrany spread oraz podwyżki oprocentowania (na Węgrzech kredyty frankowe były oprocentowane „decyzją zarządu”). W całej operacji pomagał węgierski bank centralny, który zabezpieczył dla banków kilka miliardów euro, żeby nie musiały wymieniać walut bezpośrednio na rynku walutowym.

Tutaj: Więcej o antyfrankowej ustawie uchwalonej i przeprowadzonej na Węgrzech

Węgrzy byli pierwszym krajem, który kompleksowo rozprawił się z frankami, nieco pomagając klientom, ale nie niszcząc do cna banków. No, może poza tym, że np. te austriackie się w większości z Węgier po tym numerze wyniosły. Ale węgierscy bankowcy i tak walczyli o swoje. Najpierw były pozwy w sądach lokalnych, te poprosiły o pomoc Trybunał Konstytucyjny, który zatwierdził przepisy (stwierdził, że ustawa wprowadziła ogólne zasady dotyczące uczciwości, które mogą działać z mocą wsteczną, poparł też cel ustawy jako „naprawienie” prawa ze względu na potencjalnie dużą liczbę sporów dotyczących pożyczek walutowych).

Bankowcy wciąż jednak nie odpuszczali i poszli do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Cóż, bankowiec też człowiek. A akcjonariusz banku, pozbawiony dywidendy i ograbiony z pieniędzy – tym bardziej „też człowiek”.

Trybunał: prawo własności banków kontra ochrona praw publicznych i konsumentów

Trybunał odrzucił skargę banków. Uznał, że ustawa rzeczywiście realizowała uzasadnione cele: ochronę praw konsumenta jako słabszej strony kontraktu z bankiem, ochronę interesu publicznego i ochronę sprawnego zarządzanie wymiarem sprawiedliwości. Nie zgodził się, że ustawa zawierała zbyt krótkie terminy i nie dała bankom możliwości przygotowania się do jej skutków.

Odnosząc się do zarzutu zbyt głębokiej ingerencji w warunki umów Trybunał przypomniał, że warunki każdej umowy mogą zostać uznane za nieuczciwe na mocy dyrektywy Unii Europejskiej dotyczącej nieuczciwych warunków umów z 1993 r., obowiązującej na Węgrzech od 2004 r. (w Polsce też zresztą ten argument jest jednym z ważniejszych w linii „ataku” prawników reprezentujących frankowiczów).

Trybunał sprawdził też, czy prawo gwarantowało równowagę między interesem publicznym, a potrzebą ochrony praw spółek, zważając na to, że państwo ma pewne obowiązki wynikające ze specyficznej pozycji sektora bankowego (to sektor regulowany) i koniecznej reakcji państwa na globalny kryzys finansowy (czyli coś w rodzaju „siły wyższej”).

Czytaj więcej: Precedensowy wyrok w sprawie franków? Sąd ogłasza, że to była ruletka, a nie kredyt. I oddala roszczenia klientki. A ona się z tego cieszy

Czytaj też: Sąd Najwyższy wreszcie pomógł frankowiczom? Koniec probankowej interpretacji art. 385 Kc!

Czytaj też: Czy teraz sądy zaczną masowo unieważniać kredyty frankowe? Jest wreszcie uzasadnienie głośnego wyroku przeciwko bankowi ING!

Węgierskie banki: ustawa uprzywilejowała klientów naszym kosztem!

Banki upierały się, że ustawa z 2014 r. – która z mocą wsteczną zaklasyfikowała warunki umów jako nieuczciwe – miała zbyt drastyczne konsekwencje i doprowadziła do uprzywilejowania tamtejszych frankowiczów. Bankowa grupa OTP musiała zwrócić klientom 142 miliardy forintów (równowartość 140 mln zł). I że ustawa nie uwzględniała korzyści, jakie klienci czerpali z kredytów w walutach obcych (np. kupili za nie mieszkania, na które w innych okolicznościach nie byłoby ich stać, a które zyskały dziś na wartości).

Trybunał odpowiedział, że przepisy z 2014 r. skodyfikowały już istniejącą praktykę sądową w odniesieniu do kredytów frankowych, a przepisy nie dają instytucjom finansowym bezwarunkowego prawa egzekwowania umów, bo instytucje te są również związane zasadą uczciwości i koniecznością działania w dobrej wierze. Trybunał dodał, że banki miały możliwość podjęcia próby obalenia domniemania nieuczciwości ich umów na drodze sądowej, ale nic nie wskórały. Stąd prawo, które „zatwierdziło” kształtującą się wówczas linię orzeczniczą sądów.

Czytaj więcej o tym: TSUE odpowiedział na trzy ważne pytania o franki. Czy to orzeczenie zatrzęsie polskimi sądami?

Czytaj też: TSUE ostrzega, że nie wolno ograniczać odszkodowań wynikających z abuzywności

Czytaj też: Najsłynniejszy polski frankowicz powraca. Spróbuje udowodnić, że kredyt frankowy… narusza jego prawa człowieka. I nie jest bez szans

Można ustawą pomagać sądom

Kredyty węgierskie były zupełnie inne, niż polskie (nie uzależnione od stawki LIBOR), ustawa węgierska była zupełnie inna, niż te, które są proponowane na naszym podwórku, ale jedna okoliczność jest bardzo podobna – europejskie organy sądownicze stwierdzają, że przewalutowanie kredytów frankowych nie łamie ani wolności umów, ani prawa banków do sprawiedliwego osądzenia każdej z umów, ani równości stron kontraktu. A ochrona interesu publicznego i sprawnego zarządzania systemem sądownictwa jest ważniejsza, niż prawa prywatnych firm.

Nie zdziwię się, jeśli polscy frankowicze wykorzystają tę sprawę jako dodatkowy argument dla polityków, by nie strachali się uchwalania prawa, którego skutkiem mogłoby być przewalutowanie kredytów. Inna sprawa, że projekty zgłaszane przez prezydenta trudno uznać za spełniające postulaty stowarzyszeń frankowiczów. W grze jest dalej idący projekt Kukiz’15, ale on z kolei nie ma poparcia w partii rządzącej.

 

Subscribe
Powiadom o
37 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
1 rok temu

Nie zgadzam się z tezami Autora. W wyroku Wielkiej Izby TSUE C-154/15 i in. (Naranjo i in.) wskazano jednoznacznie, że interes publiczny nie może służyć ograniczaniu uprawnień konsumenta z dyrektywy (to nie konsument zagraża interesowi publicznemu, a nieuczciwi przedsiębiorcy). Z kolei w tezie 4 wyroku C-51/17 OTP Bank, który prawdopodobnie był inspiracją do artykułu, TSUE wyraźnie wskazał, że: Artykuł 4 dyrektywy 93/13 należy interpretować w ten sposób, że wymaga on, aby prosty i zrozumiały język warunków umowy podlegał ocenie z odniesieniem, w momencie zawarcia umowy, do wszelkich okoliczności związanych z zawarciem umowy, a także do wszystkich pozostałych warunków umowy, n… Czytaj więcej »

Gerard
1 rok temu

Panie Macieju,

A może skomentuje Pan koniec epopei „najsłynniejszego frankowicza” Tomasza Sadlika? Nagle okazało się (po 5.5) roku że BTE wystawiony był niezgodnie z prawem. I co teraz? Cytując klasyków : „zatkało kakao”?

T1000
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

No Pan nie ma? Słabo!

Antyfrankowicz
1 rok temu

Moim zdaniem frankowicze to zazwyczaj ludzie wywodzący się z klasy średniozamożnej, którzy zwietrzyli interes w 2007-2009 by wziąć kredyt na przekorzystnych warunkach. Jak typowi „Janusze Biznesu” polecieli na tym dealu, niedoczytawszy warunków umowy oraz nie wiedząc jak poważne ryzyko może nieść kredyt w obcej walucie mieszkając w tak niestabilnym i „głupim” ekonomicznie kraju jak Polska. 1. Czy inwestując w „stabilny, zrównoważony i bezpieczny” fundusz też mam prawo iść do sądu ze względu na poniesioną stratę? 2. Czy w sytuacji gdy kupię dużo dolarów, myśląc że za rok będą warte więcej niż w momencie kupna, a sytuacja okaże się odwrotna dostanę… Czytaj więcej »

Max
1 rok temu
Reply to  Antyfrankowicz

A ile z tych franków, o których Pan pisze Pan widzial na oczy, a czy banki je widziały. Banki franków nie miały, nie kupowały i nie sprzedawały/udzielały. Banki zastosowały potrójną waloryzację: 1. Oprocentowaniem + 2. kursem kupna/sprzedaży waluty, której nie miały + 3. spreadem od kursów walut, których nie sprzedały i nie kupiły. Indeksacyjne zapisy abuzywne w umowach umożliwiały bankom ominięcie przepisów o odsetkach maksymalnych. – to jak lichwa. Widzi Pan różnicę?

MaxPayne
1 rok temu
Reply to  Max

I tak nie będzie konwersji. Frajerze.
Płać i płacz, mieszkanko i tak masz 2x więcej warte niż wtedy.

henryk5pio
1 rok temu
Reply to  Max

A co to ma za znaczenie? Sądy + ustawy już sobie poradziły choćby ze spreadem. Wy frankowicze chcecie teraz rozwiązać umowy i wyplątać się z interesu, który w momencie jego zawierania wyglądał dla was korzystnie, a teraz jest o wiele mniej korzystny. Nie rozumiem jak można było wierzyć w to, że kurs walut do końca czasu trwania umowy kredytowej się nie zmieni. Mam tylko maturę, ale sam nigdy takiej umowy bym nie podpisał z dwóch powodów: 1) Kredyt powinno się brać tylko w walucie, w której się zarabia i to zawsze w rozmowach około finansowych powtarzali mi rodzice. 2) Uważam,… Czytaj więcej »

Antyfrankowicz
1 rok temu
Reply to  henryk5pio

Henryku, nareszcie ktoś kto popiera moją opinię. Wszakże wypowiedź, którą negatywnie oceniło ponad 25 osób wskazuje na dużą aktywność naiwniaków-januszy z mieszkaniami za CHF o tyle zdarzają się osoby OBIEKTYWNE które widzą co tu się dzieje. Ludzie zawsze wyciągają łapy po pieniądze, gratisy i upusty, więc wcale mnie nie dziwi że próbujecie (frankowicze) zrobić dobry biznes i płacić mniej za wpadkę z przeszłości. Jednak uważam to za żałosne i liczę po cichu na to, iż rząd nic w waszej sprawie nie zrobi. Wystarczające rozdawnictwo jest w tym kraju, a zwrot takich kwot w wyniku pozytywnego rozpatrzenia sprawy frankowiczów może znacznie… Czytaj więcej »

d w
1 rok temu
Reply to  Antyfrankowicz

Czytając powyższy post, jako „frankowicz”, jestem dobrej myśli. Oznacza, że lobby bankowemu nadal nie udało się dorobić poważnych argumentów.
A stwierdzenie, że Polsce grozi upadek gdy będzie przestrzegane prawo, zostawiam do przemyślenia czytelnikom.

Adaś Niezgódka
1 rok temu
Reply to  Antyfrankowicz

Rząd ciemniaku napewno nic nie zrobi ale pomoże nam TSUE i tyle w tym temacie

Kama
1 rok temu
Reply to  henryk5pio

Powiadasz „jak sobie pościelisz tak się wyśpisz” ? Ok, rozumiem twoją irytację, z wypowiedzi wnioskuję, że max co w życiu osiągnąłeś to matura i mieszkanie z rodzicami. Cóż pogratulować życiowej zaradności. Czekaj dalej, może kiedyś coś z nieba samo spadnie.

do Kamy
1 rok temu
Reply to  Kama

@Kama – Oceniasz człowieka na podstawie wypowiedzi, która jest diametralnie odmienna w stosunku do Twojej? Z Twojej wypowiedzi natomiast wynika iż Ty z jedyne co osiągnęłaś to zdolność kredytowa na mieszkanie, jak Twoje dzieci dorosną to może już spłacisz. Zaradnością nazywasz życie na kredycie? Zaradnością jest zapierdalanie po 14h dziennie żeby tego kredytu nie mieć lub chociaż ledwo odczuć. Zaradnością jest zarabianie na bankach dzięki promocjom i bezpłatnym kartom kredytowym lub promocją na lokaty czy systemie poleceń, a nie kredyt na 5% rocznie odsetek z 400k PLN lub CHF. Wzięłaś 400k a spłacisz 700k. Frajerstwo, wolę popracować 6 lat i… Czytaj więcej »

Luke
1 rok temu
Reply to  Antyfrankowicz

A moim zdaniem masz w nosie prawo. Wyroki i artykuły przepisów prawnych masz za podpalkę. Samś cwaniakiem, więc tak oceniasz innych. Bzdury piszesz, ponieważ kredyty pseudofrankowe były sprzedawane tym, których nie było stać na kredyty złotowe.
To nie jest strata wyrolana czynnikami ekonomicznymi tylko wadliwe skonstruowaną umową. Kto odpowiada za towar? Klient czy sprzedawca? Klienci VW są winni wadliwemu oprogramowaniu w samochodach?

LOL
1 rok temu
Reply to  Luke

Luke, Ty poważny jesteś?
Jak władujesz w fundusz 100k i po tygodniu utopisz połowę to co zrobisz? Powiesz „UMOWA ZAWIERAŁA KLAUZULE ABUZYWNE BO STRACIŁEM PINIONSZKI”?

T1000
1 rok temu
Reply to  LOL

Człowieku, twoja analogia jest na poziomie podłogi.

LOL
1 rok temu
Reply to  Luke

Towarem jest X-ilość CHF, dostałeś 200k CHF, wartych 400k PLN, whats the problem?
Potem 200k CHF warte jest 800k PLN? Ryzyko wpisane w każdy jebany kredyt.

Robin
1 rok temu
Reply to  LOL

Do LOL.. Dostałem PLN, a nie CHF! To kredyty Złotowe! I zgodnie z art. 69prawa Bankowego, powinienem oddać to co dostałem! Odwołuj sie do przepisów Prawa, a nie do własnych dewagacji. W innym wypadku twoje wypociny nie są warte sumienia sprzedanego banksterom.

Robin
1 rok temu
Reply to  Robin

Art. 69prawa Bankowego, został w 2011r,zmieniony na potrzeby Bankierów! (bo inaczej po co byl zmieniany?) Umowy tzw. Frankowe natomiast podpisywane w latach 2006-2008, i powinny być rozpatrywane na dzień podpisywania Umowy – jak mówi TSUE.

To....
1 rok temu
Reply to  Antyfrankowicz

Antyfrnkowicz – duże niezrozumienie tematu. Klient banku ma prawo wybrać taki a nie inny kredyt (tak jak wybiera się w sklepie lodówkę czy telewizor). Banki natomiast zlamaly prawo i do umów wprowadziły sporo niedozwolonych prawnie zapisów. Nie chodzi o wzrost kursu tylko kto łamie prawo frankowicz czy bank.

Marcin
1 rok temu

Nigdy nie będzie ustawy, która ma uregulować te umowy tak żeby były zgodne z prawem polskim oraz wspólnotowym.politycy tego nie poprą. Nasz rząd jest pro banksterski, siedzi w kieszeni banków. Nie ugryzła ręki która je karmi. W takim kraju żyjemy.

Marcinek Fraj3r3k
1 rok temu
Reply to  Marcin

I bardzo dobrze, że jest pro-bankowy. Bank postępuje zgodnie z prawem, a to że przeciętny studenciak po maturze i jakichś gównianych studiach na SGH/UW/UKSW umie lepiej czytać, pisać i używać mózgu zanim podpisze umowę to problem CHFrajerów. Dlaczego rząd miałby regulować ustawy i zrywać umowy, które nie naruszały w 2007-2009 przepisów prawa powszechnego? Aktualnych również nie naruszają. Jak zainwestuję w fundusz i po roku stracę 50% oszczędności też mam miauczeć jak kot pod domem Prezesa Kaczyńskiego? Jak cena towaru, który jako firma kupuję i wykorzystuję do dalszej produkcji wzrośnie to mam iść z tym do sądu? Nie ku**a. Więc siedź… Czytaj więcej »

Maciej
1 rok temu

Postępowanie Banku zgodnie z prawem, a z własną bankową interpretacją tegoż prawa to dwie różne rzeczy kolego. Pokaż mi zapisy z Prawa Bankowego obowiązujące 2007-2009 które dopuszczają podwójną waloryzację, czy też indeksację. Argument, że te umowy były indywidualnie negocjowane z klientami też się nie obroni – wszystko leciało po jednym szablonie – stąd słusznie kredytobiorcy dochodzą swoich praw w sądach.

Mariusz
1 rok temu

Moim zdaniem frankowicze to zazwyczaj ludzie wywodzący się z klasy średniozamożnej, którzy zwietrzyli interes w 2007-2009 by wziąć kredyt na przekorzystnych warunkach. Jak typowi „Janusze Biznesu” polecieli na tym dealu, niedoczytawszy warunków umowy oraz nie wiedząc jak poważne ryzyko może nieść kredyt w obcej walucie mieszkając w tak niestabilnym i „głupim” ekonomicznie kraju jak Polska. 1. Czy inwestując w „stabilny, zrównoważony i bezpieczny” fundusz też mam prawo iść do sądu ze względu na poniesioną stratę? 2. Czy w sytuacji gdy kupię dużo dolarów, myśląc że za rok będą warte więcej niż w momencie kupna, a sytuacja okaże się odwrotna dostanę… Czytaj więcej »

Henryk Hajduk
1 rok temu

My jako konsumenci ju od dawna o tym wiemy, banki też ale nie chcą tego przyznać ani oficiajnie ani tez na sali rozpraw. Czekaja o wyroku sądów. Sady niestety prezentuja rózny poziom i z ich dedukcja bywa róznie. Generalnie widzą oni dyrektywy i orzecznictwo w swoim interesie a w interesie konsumentów nie widza dyrelktywy 93/13 ani orzecznictwo TSUE. Państwo polskie źle przetłumaczyło wspomniana dyrektywe i wohule nie zaimplementowało do polskiego porządku prawnego a sedziowe udaja lub nie wiedza, ze tak jest stad ich orzecznictwo bywa rózne w zaleznosci na pogode….

Łukasz
1 rok temu

Macieju, zapomniałeś o nabitychwmbank? 🙂 Niemożliwe, nie ty 😀 „Kredyty węgierskie były zupełnie inne, niż polskie (nie uzależnione od stawki LIBOR)” – w Polsce też takie są i mają się dobrze.

Łukasz
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Dowolność ustalania oprocentowania i dowolność ustalania kursu wirtualnego waluty… Czego chcieć więcej?

Max
1 rok temu
Reply to  Łukasz

Wirtualnego kursu wirtualnej waluty

Chf ka
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie nie były, tylko nam podniesiono marżę z 1,7 na 3,5 a potem w promocji dali aneks na 2,5 procent. Multibank w 2004 miał dokładnie model węgierski i nawet przy próbie zapisania w umowie Libor+marża to mówili albo bierzesz taki albo wogole. Wiem bo pytaliśmy o to…

Bartosz
1 rok temu

Jak już chyba wszyscy wiemy tzw. kredyty „frankowe” to kredyty złotówkowe bo udzielone w polskiej walucie. Zgodnie z prawem bankowym to kredyty złotówkowe, jesli dobrze pamiętam to NBP w oficjalnych dokumentach o tym wspominało a także ZBP w „białej księdze” . Zatem nie ma czego przewalutowywać. Bo jak przewalutowac złotówkę na złotówki?

Yebać Frankowiczów
1 rok temu

Polecam artykuł.

Zygfryd
1 rok temu

Ciebie yebać

Stefan Burczymucha
1 rok temu

Większość jadących tu po frankowiczach nie rozumie istoty problemu, nie potrafi ogarnąć prawa, nie jest w stanie pojąć, że EU to nie Białoruś i prawa konsumentów są stawiane wyżej niż interes korpo sprzedający wadliwy produkt. Zapewne nawet nie przeczytało raportu Rzecznika Finansowego (zapewne i tak by nie zrozumieli wywodu). Kredyt to produkt, a jak został skonstruowany wadliwe to mozna go zwrócić. I ta już sądy przyklepuja. Te same cebulaki i wsiury, które tutaj jadą po frankowiczach jestem pewien, że na forach motoryzacyjnych rzucają mięsem w stronę VW, że jak to możliwe, że w USA są odszkodowania za dieselgate, a u… Czytaj więcej »

Stefan Burczymucha
1 rok temu
Marian Paździoch
1 rok temu

Bankowe trolle za pisiont groszy dwoją się i troją, ale z ich bełkotu niewiele wynika. Widać naprawdę musi być słabo, skoro już nic nowego wymyślić nie potrafią, poza obrażaniem ad personam i straszeniem rzekomym „armagiedonem”, gdy prawo będzie przestrzegane 🙂 W bulandyjskim grajdołku faktycznie lichwiarze (zwani dla niepoznaki) bankami mogą robić co chcą, bo „sorry, takie mamy sądy” i cały ten bezmiar pseudosprawiedliwości. Jednak na szczęście jesteśmy w UE, a tam konsument / osoba prywatna nie jest bezbronna w starciu z wielkim bogatym korpem.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu