3 marca 2019

Czy polscy uczestnicy programu Miles and More są dyskryminowani? Dlaczego Niemcowi wolno więcej? Sprawdzam!

Dlaczego polscy uczestnicy programu Miles and More nie mogą zapłacić punktami za podatki lub opłaty lotniskowe, a jedynie za „latającą” część biletu lotniczego? „W Niemczech piszą, że to ograniczenie dotyczy tylko Polaków” – donoszą czytelnicy. Czy rzeczywiście? A jeśli tak, to skąd bierze się taka dyskryminacja?

Zbieranie mil lotniczych nie jest już tak opłacalne, jak kiedyś, ale mimo wszystko lepiej mile przy okazji lotów zbierać, niż gdyby miały przepaść. Każda poważna linia lotnicza ma swój program lojalnościowy. Podróżujący LOT-em zbierają mile w programie Miles and More, organizowanym przez Lufthansę (obie linie należą do tego samego sojuszu – Star Alliance).

Żeby przelecieć się po taniości po Europie trzeba zgromadzić jakieś 25.000-30.000 mil, co jest możliwe po jakichś 15-20 lotach. Innymi słowy – wydadz na bilety kilkanaście tysięcy złotych, to dostaniesz jeden tani lot. Przelicznik jest więc dość typowy dla różnego rodzaju programów lojalnościowych, gdzie udział przekłada się na jakieś 5% zniżki.

Nie zmienia to faktu, że jeśli ktoś kilka razy w roku lata do Stanów albo do Azji, to w punktach jest na tyle mocny, że do Londynu, czy do Barcelony leci sobie potem za drobne. Miłe i wiem, że wielu moich czytelników nie przepuści żadnej okazji do zbierania mil. Tym bardziej, że można to robić np. zamawiając na stronie Miles and More hotele albo wynajmując samochody (przy dobrych wiatrach można dzięki temu uzbierać drugie tyle mil, co z samego latania). Poza tym „lotnicze” karty, umożliwiające zbieranie punktów, oferują mBank i Diners Club.

Tutaj: Okazje milowe w LOT

Ale od czasu do czasu przychodzicie do mnie z pytaniem: dlaczego nie można za mile kupić biletu za zero? Odpowiedź jest prosta: nie można, bo uczestnik programu nie może zapłacić punktami za podatki lub opłaty lotniskowe. To bywa denerwujące, bo czasem te elementy stanowią zauważalną część biletu lotniczego (150-200 zł).

Jeden z czytelników zwrócił moją uwagę na to, iż – wiele na to wskazuje – ta „szykana” jest stosowana wyłącznie wobec polskich pasażerów. Ów czytelnik przysłał mi fragmenty regulaminów Miles and More i materiałów marketingowych powieszonych na stronie Lufthansy. A tam wprost piszą: „Wykorzystaj mile na opłacanie podatków, opłat lotniskowych i dopłat linii lotniczych”. A na dole dwie gwiazdki i informacja: „nie dotyczy uczestników programu Miles and More mieszkających w Polsce”.

Jak to możliwe, że Niemiec może finansować punktami podatki i opłaty lotniskowe, a Polak nie może? Skąd ta jawna dyskryminacja? Czy Niemcy znowu nas biją? Nie byłby to pierwszy przykład złego traktowania „ludów słowiańskich” przez niemieckie firmy – pamiętacie, że niemiecka chemia ma wyższą jakość jeśli jest produkowana na niemiecki rynek, a niższą, gdy ma jechać na Wschód?

Czytaj też: Odwołany lot, linia lotnicza zwraca pieniądze, ale… jedynym wygranym tej sytuacji jest bank

Czytaj też: Dziwne zjawiska na lotnisku w Dubaju. Roaming wyłączony, a dane… się pobrały

Zapytałem o to przedstawicieli LOT-u, czyli firmy, która na naszym rynku jest operatorem programu Miles and More. Tam potwierdzili, że funkcjonalność programu w Polsce jest węższa, niż w Niemczech. Twierdzą, że polscy klienci po prostu finansowania punktami podatków i opłat lotniskowych… nie chcą.

„Linie lotnicze będące partnerami programu Miles & More mają całkowitą autonomię w kształtowaniu oferty na swoim rynku. 1 października 2015 roku została podjęta decyzja biznesowa, podyktowana stosunkowo niewielkim zainteresowaniem klientów, o wycofaniu oferty wykorzystania mil na opłaty lotniskowe i podatki. Decyzja ta obejmuje klientów z rynku polskiego podróżujących na rejsach europejskich”

A więc – moi drodzy – jesteście sami sobie winni. Nie byliście zainteresowani, więc Wam skasowali. Na otarcie łez mam dla Was drugą część wyjaśnienia. Dzięki ograniczeniu funkcjonalności programu zbierania mil lotniczych LOT mógł „podrasować” ofertę w innych parametrach:

„Jednocześnie została zwiększona dostępność biletów w najniższych taryfach milowych, została wprowadzona promocja najMILszy poniedziałek (bilety-nagrody na połączenia LOT dostępne od 10 000 mil) czy inne usługi m.in.: vouchery zniżkowe do sklepu AirKiosk.lot.com czy możliwość wykorzystania mil na wstęp do Business Lounge w Warszawie”

Fakt, możliwość skorzystania z pokojów Business Lounge za 5.000 mil jest dobrym pomysłem. Tak „normalnie” komercyjny wstęp do salonów „Polonez” i „Mazurek” możliwy jest wyłącznie dla pasażerów LOT-owskiej klasy Premium Economy i kosztuje 120 zł, więc z Miles and More jest dużo łatwiej i taniej. Choć pewnie większość uczestników programu woli się nie rozdrabniać i wziąć nagrodę w postaci jakiegoś lotu w miłe miejsce.

Czy doskwiera Wam brak możliwości finansowania punktami opłat lotniskowych i podatków? A może to fakt bez znaczenia, skoro zwykle te elementy stanowią nie więcej, niż 10-20% ceny biletu? Dawajcie znaki, a ja przekażę je szefom naszej narodowej linii lotniczej.

Tutaj: Zbieranie mil lotniczych, poradnik dla początkujących

 

22
Dodaj komentarz

avatar
12 Comment threads
10 Thread replies
3 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
17 Comment authors
AnnaKrzysztofŁukaszPiotrMichał Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anna
Gość
Anna

Z Milami… jest jak z prawdą i sempiterną:każdy ma swoją zatem pewnie i Organizatorzy programu jakąś tam mają.To samo można jednak powiedzieć i o podróżnych.Jeżeli ktoś lata na stosunkowo krótkich ,bo europejskich trasach a jeszcze bez przesiadek, to pobyt w saloniku VIP jest mało atrakcyjny.Ale jak ktoś jest typowy plecakowiec czy plecakowczyni (?!)latający poza Europą klasą ekonomiczną (często extra ekonomiczną) „na kilka taktów” z przesiadkami, które mogą wydłużyć się z rozmaitych powodów niezależnych z planowanych kilku do kilkunastu godzin, to salonik ze swoimi wygodami jest naprawdę dobrodziejstwem.A trzeba jeszcze wspomnieć i o „normalnych stop-overach” przy najtańszych lotach, które to postoje… Czytaj więcej »

Arek_W
Gość
Arek_W

Problem jest szerszy ponieważ nie można dokonywać zakupów na stronie worldshop.eu. I to nie jest decyzja klientów, tylko decyzja LOTu. Generalnie tylko Polacy maja ograniczenia w programie Miles and More w wszystkich obszarach od biletów do zakupów. Myśle, że jest to związane z obowiązkiem LOTu do dopłat na rzecz Lufthansy/Worldshop za punkty wykorzystane przez uczestników. Podsumowując, nikt sie o nic klientów LOTu nie pytał.

railman
Gość
railman

A ja się pytam, jakim prawem LOT ogranicza moje prawa do wydawania punktów, które zbierałem latając wyłącznie rejsowymi lotami Lufthansy (lotem nie latam, bo jako monopolista z Wrocławia do Warszawy jest niekonkurencyjny)? I pytam dlaczego jako klient Lufthasy nie mogę wydać punktów w ich sklepie on-line? Jedno i drugie to czysta dyskryminacja ze względu na miejsce zamieszkania. Jestem też klientem mBank, ciekawe co on powie na taką dyskryminację.

Paweł
Gość
Paweł

Jest to trochę wkurzające, ale niezbyt bolesnye Wystarczy na chwilę zmienić swój adres na Niemiecki. Adres wysyłki dostawy może być dalej w Polsce. Pozdrawiam!

railman
Gość
railman

Aż bez skrupułów sprawdzę.

Piotr
Gość
Piotr

Potwierdzam. Od bodaj 2 lat nie można zamawiać nagród ze sklepu punktami Miles and more, ale wystarczy zmienic adres zamieszkania na np Słowacki (ja tak mam) i już bez problemu można wysyłać do Polski.
Gdy pytałem na infolinii dlaczego tak jest otrzymałem dopowiedź, że z Polski było za dużo zwrotów…. Więc jesteśmy dyskryminowani a czy jesteśmy tego sami sobie winni to już inna sprawa.

Andrzej
Gość
Andrzej

To ciekawe.. Ja bez problemu kupowałem w worldshop.eu z dostawą do Polski. Ale dodam, że wszystkie mile „wylatane” z Lufthansą a nie z LOTem.

railman
Gość
railman

Może ważne jest, przez którą linię przystąpiłeś do programu, a nie którą obecnie latasz….

Andrzej
Gość
Andrzej

LOTem nie latam. Bardzo możliwe, że chodzi albo o linie z jaką się zapisujesz albo na której wylatujesz mile.

Mirek
Gość
Mirek

Myślę że większym problemem jest zbieranie tych mil, zarówno w wersji poza lotniczej jest u nas bieda (słabe przelicznik z kart, mało możliwości, słabe bonusy, wystarczy popatrzeć na niemieckie oferty, tsm można przebierać w ofertach i to jeszcze za grube bonusy, a u bas do karty śmieszne 2k mil) jak i lotniczej gdzie w podstawowych taryfach można dostać wręcz żenujące stawki np. Lecę teraz KTW-FRA-OPO i dostanę za to bodajże 125 mil (haha). Dopiero jak ktoś lata biznesowo i ktoś jeszcze mu za to placi to na szansę coś uzbierać. LOT też niespecjalnie się stara z bonusami. Najmilszy poniedziałek jedyna… Czytaj więcej »

Artur
Gość
Artur

Korzystam i sobie chwalę, zwłaszcza na auta i hotele, mając świadomość ograniczeń programu. Nie mogę jednak zrozumieć dlaczego nie sposób – jako polski uczestnik programu – wykorzystać mil na zakupy w dedykowanych sklepach milowych na lotniskach będąc bezpośrednio nań. W sieci mogę dokonać wyboru towaru, a po przybyciu…estutmirlajd, nie ta kraina, panie Havranek. Taka przygoda spotkała mnie we Frankfurcie. Nie mogłem krzyknąć, że biją, jako że mowę mi odjęło 😉

Piotr
Gość
Piotr

Sprawa idzie dalej – nie możemy również „kupować” za punkty w sklepie lufthansy w internecie ale już w punktach na lotniskach tak.
Totalny bezsens!

PIotr
Gość
PIotr

Można – musisz tylko zmienić adres na gdzieśw Niemczych lub Słowacji i możesz zamawiać do Polski

Marcin
Gość
Marcin

Ograniczenia w zakupach biletów to jedno. Polscy użytkownicy mają potężne ograniczenia przy korzystaniu z większości usług programu M&M. Sklep world-shop, umożliwiający np. zakup eleganckich zegarków jest niedoatępny wyłącznie dla klientów z PL. W zamian można skorzystać z usług polakiego sklepiku LOTu i wymienić punkty na model Dreamlinera. 🙂

Filip
Gość
Filip

Miles and More dla turystycznych klientów to jedna wielka żenada. W tańszych taryfach dostaje się 125-250 mil za przelot, trzeba zbierać pół życia na jeden bilet, do którego często trzeba dopłacić w podatkach więcej niż cena biletu kupionego „z ulicy”. Nie raz widziałem, że podatki były wyższe niż cena biletu i kiedyś pisałem do Pana Macieja, który stosowny artykuł zamieścił w Gazecie Wyborczej. Nic z tego nie wynikło. Pisałem też do UOKiK, który umył ręce, mimo iż to ewidentne oszustwo. Jedyny sens programu jest taki, gdy lata się w drogich taryfach i wymienia mile na bilety biznes. Ale trzeba wydawać… Czytaj więcej »

szymon
Gość
szymon

Jestem aktywnym uczestnikiem Miles & More od jakichś 7 lat i nie przypominam sobie, żeby Lot kiedykolwiek pytał o tę funkcjonalność, jaką jest opłata milami za podatki i opłaty lotniskowe. Coś czuję, że odpowiedź Lotu to ściema na zasadzie: „powiemy, że sami chcieli i tak nam tego nie udowodnią, że tak nie powiedzieliśmy”. Wiadomo, że Polak jest szczególnie wyczulony na punkcie ceny, więc skąd miałby z własnej woli zgodzić się na ograniczenie w promocji? To się trochę kupy nie trzyma. Myślę, że wszyscy się zgodzimy, że warto byłoby płacić znowu milami za podatki. W aktualnej konfiguracji latania z punktów opłaca… Czytaj więcej »

Tomek
Gość
Tomek

To tłumaczenie LOTu to po prostu kłamstwo. W 2007 dojechałem do 147.000 mil premiowych i kiedy chciałem kupić bilety na loty do Szkocji to okazało się wtedy, że opłaty lotniskowe do biletów za punkty są wyższe niż koszt biletów Ryanair. Wybór był prosty. Bilety za punkty opłacały się wyłącznie na dalekich trasach. Więc niech Lot Of Trouble nie ściemnia.

Paweł
Gość
Paweł

Miałem dokładnie takie same doświadczenia. Lot często lata z przesiadką, a to powoduje, że opłaty lotniskowe są już wyższe. Jeżeli na tej samej trasie lata Ryanair to cały bilet będzie kosztował mniej niż same opłaty lotniskowe.

No ale, z drugiej strony Lotowskie Prince Polo piechotą nie chodzi. 🙂

Michał
Gość
Michał

Opłaty lotniskowe to nie zawsze kwestia 150-200 zł. Dla przykładu, wylot z Warszawy do Nowego Jorku, 1-go października na 10 dni, kosztuje w Miles&More 60.000 mil plus 742 złote, to samo bez mil to 2859 złotych. W specyfikacji opłat największą pozycję stanowi „International/Domestic Surcharge” za 456 złotych, co chyba nie jest ani podatkiem, ani opłatą lotniskową – bo opłata lotniskowa to osobny punkt.

Łukasz
Gość

Sam brak możliwości opłacania podatków milami mi aż tak bardzo nie doskwiera, gdyż u naszego narodowego przewoźnika te dopłaty są akceptowalne (w przeciwieństwie do podatków doliczanych do lotów chociażby Lufthansy).
Bardziej ubolewam nad brakiem dostępności „rodzinnego konta Miles & More”, dostępnego np. w Niemczech. W rezultacie zbieram mile na czterech różnych kontach – tyle dobrze, że w przypadku najmłodszych uczestników mile nie wygasają do ukończenia 18. roku.

Krzysztof
Gość
Krzysztof

Kawał skur…..stwa to jest fakt, że będąc Polakiem nie ma możliwości zamówienia niczego z worldshop’u…ani na adres domowy ani do odbioru na bramce

Anna
Gość
Anna

Dzień dobry, Jedynie wymiana na loty ma sens. Komentarz z ofertą Airkiosku jest śmieszny biorąc pod uwagę moje doświadczenia z tym podmiotem. Wlasnie po raz kolejny nie otrzymaliśmy przesyłki z zamowieniem. Tym razem miała być dostawa na pokład (na razie out-of-office z Airkiosku, czekamy). Poprzednio odbiór osobisty w jednym z biur LOT – podobno DHL zagubił paczkę, a nie mają już wiecej tego towaru. Zwrócono voucher, chociaz towar był zakupiony voucherem z miles-and-more, i jeśli nie ma tego produktu, to pozostała oferta nie była dla mnie interesująca. Czuję sie oszukana, bo alternatywą dla tego produktu był rejs z najmilszego poniedziałku… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss