12 czerwca 2022

Czy banki przez wakacje kredytowe poniosą wielkie straty? A może tylko oddadzą część tego, co (niesprawiedliwie) zarobiły? I dlaczego tak się wzbraniają? Policzyłem

Czy banki przez wakacje kredytowe poniosą wielkie straty? A może tylko oddadzą część tego, co (niesprawiedliwie) zarobiły? I dlaczego tak się wzbraniają? Policzyłem

Bankowcy żądają ograniczenia wakacji kredytowych. Chcą, żeby były dostępne tylko dla niektórych klientów. I sugerują, że, kto skorzysta z wakacji, może mieć kłopoty z zaciąganiem kolejnych zobowiązań. Klienci śmieją im się w nos, nie chcą o tym słyszeć: „oszukiwali nas przez lata, to teraz chętnie przyjmiemy od nich pieniądze” – komentują setki czytelników „Subiektywnie o Finansach”. Będą z tego kłopoty czy nie? Czy banki stać na wakacje kredytowe? A może nie poniosą żadnych strat, tylko zmniejszą swoje zyski? Postanowiłem to policzyć

Ustawa o wakacjach kredytowych wyszła z Sejmu. Niemal jednogłośnie rządzący i opozycja poparli pomysł, żeby klienci mogli nie zapłacić teraz (czyli przełożyć na koniec harmonogramu) czterech rat w tym i czterech w przyszłym roku. I żeby z tej możliwości mógł skorzystać każdy, bez względu na dochody, udział raty kredytowej w domowym budżecie oraz metraż posiadanej nieruchomości. Nie zostali wyłączeni nawet ci kredytobiorcy, którzy mają kredyt o stałej stopie procentowej (im raty nie wzrosły, bo nie mogły).

Zobacz również:

Czy to dobrze, że każdy będzie mógł skorzystać? Biorąc pod uwagę, że dla dużej części kredytobiorców wzrost raty kredytowej jest nie do udźwignięcia (sięga 40% dochodów gospodarstwa domowego) – chyba nie ma innego wyjścia. Ostatnio dostaję po kilka e-maili dziennie ze „świadectwami” wzrostu rat do poziomów, które mogą rzeczywiście być niebezpieczne dla finansów rodzin, które do mnie piszą.

Czytaj też: W Polsce kredyt hipoteczny jest jak rosyjska ruletka. Ile maksymalnie mogłeś pożyczyć z banku, żeby było bezpiecznie? I jak długo musisz pracować, żeby „odrobić” utraconą zdolność kredytową?

Ostatnio pisaliśmy na „Subiektywnie o Finansach” o tym, jak bankowcy przygotowują się do tego „armageddonu”. Tak właśnie określają wakacje kredytowe szefowie największych banków. Na pewno mają organizacyjny ból głowy, bo w trzy tygodnie być może będzie trzeba przygotować systemy informatyczne, bankowość internetową i sieć placówek do obsługi być może nawet milionów wniosków.

Umów kredytów hipotecznych jest w Polsce 2,5 mln (w tym 2,1 mln złotowych), w sumie nasze zadłużenie pod zastaw nieruchomości przekracza 511 mld zł. Bankowcy spodziewają się, że z wakacji kredytowych zechcą skorzystać wszyscy albo prawie wszyscy, którzy mogą. A nie mogą tylko frankowicze lub posiadacze nieruchomości inwestycyjnych, w których nie mieszkają.

Półtora miliona wniosków o wakacje i drugie tyle o nadpłatę kredytu?

W zasadzie każdemu te wakacje się opłacą, bo co prawda to tylko odroczenie raty (a nie umorzenie), ale nieoprocentowane (niezapłacone raty są przesuwane na koniec harmonogramu). Poza tym pieniądze można od razu przeznaczyć na nadpłatę kapitału kredytu, co spowoduje spadek zadłużenia i pozwala obniżyć wszystkie przyszłe raty. Wtedy banki stracą na wakacjach kredytowych w sposób trwały.

Opłacą się każdemu. Czy banki stać na wakacje kredytowe dla nas?
Opłacą się każdemu. Czy banki stać na wakacje kredytowe dla nas? (zdjęcie: Sasint/Pixabay)

Czytaj też: Czy to dobry moment na zakup mieszkania? Kiedy warto nadpłacić kredyt hipoteczny? Czy dziś lepiej mieć kredyt czy oszczędności? Pytania na czas wysokiej inflacji

Może więc się okazać, że trzeba będzie przyjąć i w krótkim czasie przeprocesować np. 1,5 mln wniosków o wakacje kredytowe, z których część zostanie złożonych „analogowo”, czyli w placówkach. Nie wiadomo, czy banki będą np. sprawdzały status klienta (czy rzeczywiście chce wakacji od kredytu na lokal, w którym mieszka), ale samo wprowadzenie zmian w harmonogramach kredytowych siedmiocyfrowej liczby klientów może być kłopotem. Potem być może trzeba będzie przyjąć np. milion wniosków o nadpłacenie części kredytu. I znów przeliczyć klientom raty.

Banki nie tylko boją się klęski organizacyjnej – straszą też kosztami. Narodowy Bank Polski oszacował koszt wakacji kredytowych na 20 mld zł. Związek Banków Polskich mówi o 30 mld zł. Nie bardzo wiadomo, jak oni to wyliczyli – prawdopodobnie przyjęli założenie, że klienci nie zapłacą odsetek w tej wysokości (co spowoduje analogiczny ubytek w przychodach banków). Co prawda te odsetki teoretycznie będą zapłacone w przyszłości, ale jeśli klienci tymi pieniędzmi będą nadpłacać kredyty…

Banki snują narrację, że – przez te koszty – w przyszłości nie będą mogli udzielić 1,1 mln kredytów hipotecznych (bo „wyprztykają się” z kapitału) oraz dają do zrozumienia, że mogą tej „akcji” nie przetrwać i będzie trzeba je ratować na koszt podatników. Klienci z kolei pukają się w czoło i pytają: „ile zarobiliście na odsetkach dzięki podwyżkom stóp procentowych?”.

Przypominają też, że WIBOR, od którego zależy oprocentowanie kredytów, nie odzwierciedla prawdziwego kosztu pozyskania kapitału na kredyty (ostatnio rozjechał się z oprocentowaniem depozytów, a to w ten sposób banki finansują akcję kredytową). Kto ma rację? Czy banki stać na wakacje kredytowe? Policzmy.

Czy banki stać na wakacje kredytowe? Były jak pączki w maśle, ale…

Generalnie banki przez lata żyły jak pączki w maśle. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Przez ostatnich dziesięć lat (2012-2021) łączny zysk branży wyniósł 127 mld zł. Do 2020 r. było to 13-16 mld zł rocznie, dopiero ostatnie dwa lata były kiepskie – z powodu rezerw na kredyty frankowe branża praktycznie nie zarobiła pieniędzy w 2020 r., a w 2021 r. zysk wyniósł tylko 8,9 mld zł.

Te 127 mld zł to fura grosza – choć bankowcy od razu powiedzą, że ich zyski są realnie coraz mniejsze, bo zjada je inflacja, a poza tym odnoszą się do coraz większych kapitałów własnych. Wynoszą one ostatnio 220 mld zł, co oznacza, że rentowność pieniędzy włożonych przez akcjonariuszy to w porywach 4-5%. Znacznie więcej można zarobić na zwykłych obligacjach niż na byciu akcjonariuszem banku. Dlatego do Polski ostatnio nie wchodzą nowe banki, lecz raczej są sprzedawane.

No dobra, ale wakacje kredytowe nie oznaczają bezpośrednio spadku zysków banków, a jedynie uszczuplenie ich dochodów odsetkowych. Czy nie jest tak, że banki po prostu „oddadzą” klientom to, co na nich zarobiły z powodu podwyżek stóp procentowych? W dużej części tak właśnie będzie.

W poprzednich pięciu latach banki miały 35-49 mld zł rocznie wyniku odsetkowego (czyli zarobku na różnicy między oprocentowaniem depozytów i kredytów). Średnia to 42 mld zł rocznie (dla porównania: roczny dochód z prowizji wyniósł w tym czasie średnio 13,5 mld zł, a koszty działania banków – średnio 36 mld zł rocznie).

Co się stało w 2022 r., gdy stopy procentowe ruszyły z kopyta i z poziomu 0,1% skoczyły do 6%, zaś WIBOR z poziomu 0,2% do 7%? Oczywiście banki automatycznie podniosły oprocentowanie kredytów i czekały jak tylko długo się dało z podnoszeniem oprocentowania depozytów (zawsze robią tak samo). Zarobiły na tym fortunę. Od stycznia do kwietnia przychody banków z odsetek wyniosły 28,8 mld zł (rok wcześniej – 15,8 mld zł). Z kolei zapłacone klientom odsetki od depozytów to 5,8 mld zł (rok wcześniej 1,3 mld zł).

Łatwo policzyć, że na czysto banki zarobiły na tej „akcji” jakieś 7,5 mld zł. I od razu było to widać w zysku netto sektora bankowego, który do kwietnia wyniósł 9,1 mld zł (rok temu o tej samej porze – 4,3 mld zł). Mamy więc 7,5 mld zł „nadmiarowych” przychodów banków i 4,5 mld zł „nadmiarowych” zysków, wynikających z tego, że wzrosły stopy procentowe.

Czy to jakiś skandal? Nie, banki w czasie wysokich stóp procentowych zwykle więcej zarabiają na marży odsetkowej, ale mają też większe straty kredytowe (bo więcej osób nie stać na spłacanie drożejących kredytów). Na razie widać zyski, ale jeszcze nie widać kosztów.

Liczymy, czy banki stać na wakacje kredytowe dla każdego!

Czy banki stać na wakacje kredytowe? Przy założeniu, że średnie oprocentowanie kredytu w skali roku wzrośnie o 6 pkt. proc. i że z wakacji skorzystają posiadacze kredytów o wartości 380 mld zł (czyli wszyscy poza frankowiczami i właścicielami mieszkań inwestycyjnych kupionych na kredyt), to w tym roku mówilibyśmy o 23 mld zł odsetek do zapłaty w skali roku, z których jedna trzecia nie zostanie uiszczona (a jeśli ludzie wykorzystają te pieniądze do nadpłacenia kapitału – większość z nich to również trwałe straty banków).

„Mówilibyśmy”, bo z konieczności upraszczam. Nie mam dostępu do wszystkich istotnych danych, ale przecież 99% kredytów ma raty annuitetowe, czyli takie, w których najpierw jest więcej odsetek, a potem więcej kapitału. Jedna trzecia wszystkich kredytów hipotecznych to kredyty relatywnie „nowe”, tutaj w ratach płaconych przez klientów są niemal tylko odsetki. Realnie więc strumień odsetek, który nie popłynie do banków jest na pewno większy niż 30% z 23 mld zł (bo wartość tych odsetek jest wyższa niż „symetryczne” 23 mld zł, ale nie wiem, o ile wyższa).

Wakacje kredytowe mają być „wypłacane” w tym i przyszłym roku – w przyszłym roku banki też musiałyby zaksięgować uszczerbek w wysokości odsetek od co trzeciej raty. W sumie możemy mówić – w skali tych dwóch lat – o kwotach rzędu 15 mld zł, może 20-25 mld zł (jeśli przyjmiemy, że realnie strumień odsetek będzie wyższy, niż wynikałoby to z ich symetrycznego rozłożenia na cały kredyt). Przypomnę, że tylko w czterech pierwszych miesiącach tego roku banki zarobiły na odsetkach o 7,5 mld zł więcej niż rok temu.

Oczywiście nie ma gwarancji, że w całym roku ów „nadmiarowy” dochód odsetkowy da się utrzymać na takim poziomie, bo jednak oprocentowanie depozytów ruszyło w górę. Ale gdyby się to udało – wtedy „nadmiarowe” dochody odsetkowe banków w tym wyniosłyby 22,5 mld zł, czyli więcej niż koszt wakacji kredytowych w ciągu dwóch lat.

Czy banki stać na wakacje kredytowe? Prezes Michał Gajewski (Santander), prezes Cezary Stypułkowski (mBank) i kredytobiorca na wakacjach
Czy banki stać na wakacje kredytowe? Prezes Michał Gajewski (Santander), prezes Cezary Stypułkowski (mBank) i kredytobiorca na wakacjach (źródło: Europejski Kongres Finansowy. Pixabay)

Czy banki stać na wakacje kredytowe? Bezapelacyjnie. Stanowią one w skali roku koszt na pewno nie większy niż ten wynikający z ekstradochodów odsetkowych banków. Dlaczego więc bankowcy tak protestują i przygotowują dla chętnych na wakacje kredytowe różne „niespodzianki”?

Informacja o skorzystaniu z wakacji ma być widoczna w BIK – więc teoretycznie może być „wilczym biletem”, jeśli chodzi o starania o kolejne kredyty. A ostatnio dowiedzieliśmy się, że niektóre banki przewidują wpisywanie korzystających z wakacji kredytowych na wewnętrzne listy „ryzykownych” kredytobiorców.

Pod moim ostatnim tekstem o wakacjach kredytowych i planach banków na ich „umniejszenie” jest gruba dyskusja o tym, czy banki mogą legalnie ograniczać dostęp do kredytów, powołując się na tego rodzaju okoliczności (skorzystanie z wakacji nie musi świadczyć o braku wiarygodności kredytowej) i czy w ogóle będą to robiły.

Moim zdaniem jest to raczej straszak, choć po covidowych wakacjach kredytowych pojawiły się przypadki, w których klienci dostali ban na kolejne kredyty. Bank musi uzasadnić odmowę udzielenia kredytu, ale zwykle te uzasadnienia są ogólne i nic nie mówią.

Czego tak naprawdę boją się banki?

Czy banki stać na wakacje kredytowe? Stać. Ale im nie o to chodzi. Moim zdaniem przyczyny, dla których bankowcy tak protestują, są dwie. Pierwsza to fakt, że wakacje kredytowe nie są jedynym ich nowym obciążeniem.

Premier Morawiecki zadeklarował utworzenie dodatkowego funduszu pomocowego dla klientów o wartości 3,5 mld zł. Jak się domyślacie, to nie premier będzie się składał na ten fundusz. Dodatkowo zwiększy się też o 3,5 mld zł bankowa składka na Fundusz Wsparcia Kredytobiorców (o kwoty 1,4 mld zł w 2022 r. oraz 2 mld zł w 2023 r.). Bankowcy spodziewają się też kilkumiliardowej dopłaty do Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. A przede wszystkim – nowych rezerw na portfel kredytów frankowych.

W latach 2019-2021 banki utworzyły rezerwy w wysokości 19,3 mld zł na wypłaty „odszkodowań” dla klientów wygrywających procesy o unieważnienie swoich kredytów walutowych. To się już wydarzyło i nie będzie rzutowało na kondycję banków w przyszłości, ale bankowcy doskonale zdają sobie sprawę, że tak naprawdę utworzyli rezerwy tylko na 25% portfela kredytów frankowych. Nie ma żadnej gwarancji, że do sądów nie pójdzie większa grupa klientów. Jeśli będzie to połowa wszystkich frankowiczów (nie jest to wykluczone) – trzeba będzie dołożyć jeszcze 20 mld zł.

Bankowcy widzą też na horyzoncie recesję i spodziewają się wyższych strat kredytowych. Banki mają „na stanie” 1,1 biliona zł udzielonych kredytów, z czego 500 mld zł to hipoteczne, 250 mld zł to konsumpcyjne, a 350 mld zł – dla firm (z grubsza). Każdy 1% wzrostu odsetka niespłacanych kredytów oznacza więc konieczność wpisania w straty 11 mld zł (tak naprawdę mniej, bo część wierzytelności można odzyskać przez windykację lub z zabezpieczenia).

Ale nawet jeśli przyjmiemy, że realna strata banku to tylko połowa niespłaconego kredytu, mówimy o kwocie 5-6 mld zł. Dziś odsetek tzw. NPL, czyli niespłacanych na czas kredytów, to 6-7%, ale w złych czasach (np. recesji) zwykle ten wskaźnik rośnie do 12-15%, a czasem i do 20%. Nawet jeśli będzie to tylko 5 pkt. proc., to banki muszą się szykować do strat rzędu 25-30 mld zł.

Mamy więc branżę, która do tej pory zarabiała 13-16 mld zł rocznie, od dwóch lat tylko po 4-5 mld zł rocznie (bo ciążą jej kredyty frankowe), która w tym roku może zarobić 25 mld zł (dzięki drastycznym podwyżkom stóp) i która spodziewa się nowych kosztów w postaci wakacji kredytowych (15 mld zł przez dwa lata), nowych zrzutek na różne fundusze (7 mld zł w dwa lata), wzrostu kosztów sporów z frankowiczami (10-20 mld zł, może więcej) i wzrostu strat kredytowych (25-30 mld zł rozłożone na kilka lat).

Prawdopodobnie banki będą też mniej zarabiały po zmianie wskaźnika referencyjnego dla kredytów z WIBOR na jakiś inny, niższy. Jeśli ten nowy będzie niższy o 1 punkt procentowy, to mówimy o spadku przychodów odsetkowych o 4-5 mld zł w skali roku. Dziś „wycena” wskaźnika, który jest planowany na podmianę jest o 2 punkty procentowe niższa od WIBOR-u.

Prezesi (byli i obecni) banków debatują czy stać ich na wakacje (zdjęcie: Europejski Kongres Finansowy)
Prezesi (byli i obecni) banków debatują, czy stać ich na wakacje (zdjęcie: Europejski Kongres Finansowy)

Nawet przy zarobkach rzędu 16-20 mld zł rocznie (a na tyle bankowcy mogą chyba liczyć przy umiarkowanie wysokich stopach procentowych) mówimy o nowych obciążeniach rzędu 50-90 mld zł w ciągu kilku lat. I to – moim zdaniem – jest główny powód głośnych protestów i działań podejmowanych przez bankowców. O ile na franki, recesję i składki nakładane przez rząd nie mają wpływu, to wakacje kredytowe teoretycznie mogliby „uwalić”.

Kto tak naprawdę odpowiada za krzywdę kredytobiorców?

Drugi powód ostrej postawy bankowców to ten, że w oczach opinii publicznej to banki są wszystkiemu winne, a tymczasem za obecną sytuację kredytobiorców w głównej mierze odpowiada państwo. To polityka polskiego rządu spowodowała, że stopy procentowe muszą rosnąć tak szybko. To polityka polskiego banku centralnego (rządzonego przez bliskiego kolegę prezesa Jarosława Kaczyńskiego) spowodowała, że stopy spadły do zbyt niskiego poziomu, a potem prezes NBP zachęcał Polaków do brania kredytów, korzystając z taniego pieniądza.

Czytaj też: W tym kraju uznali, że sprawa cen nieruchomości jest najważniejsza. Zrobienie porządku wpisali w zadania… banku centralnego. I są już pierwsze efekty!

Owszem, bankowcy nie „wyprodukowali” na czas kredytów o stałej stopie procentowej, ale to rząd powinien stworzyć ustawę, która odpowiednio preferuje inwestycje w listy zastawne zamiast inwestycji w obligacje. Nie zrobił tego, bo potrzebował, żeby banki kupowały obligacje. I żeby z tych pieniędzy finansować transfery społeczne.

To KNF powinien ustawić tak wagi ryzyka przy udzielaniu kredytów (czyli ile „podkładu” kapitałowego bank musi mieć, żeby udzielić kredytu), żeby bankom bardziej opłacało się sprzedawać kredyty o stałej stopie. I to bank centralny mógłby wprowadzić na rynek instrumenty zabezpieczające ryzyko zmian stóp procentowych, które banki mogłyby kupić, co pozwalałoby stworzyć w Polsce kredyty na stały procent na 10-20 lat.

Dzisiaj kredytobiorcy płacą w większej części za to, że w rządzie jest sporo ekonomicznych analfabetów, którzy nie chcą albo nie potrafią pomyśleć o tym, co będzie za dwa lata (a czasem nawet za dwa tygodnie). Ktoś tych ludzi wybrał do władzy. Banki mają oczywiście swoje za uszami (pompowanie rentowności kredytów poprzez cross-selling, kreowanie dodatkowej marży na spreadzie między WIBOR-em a rzeczywistym kosztem pieniądza depozytowego), ale to nie one „wyprodukowały” te wysokie raty.

Więc jakoś mnie nie dziwi, że banki nie mają ochoty za to płacić. I że mogą stosować różne dziwne metody, żeby ograniczyć swój rachunek. Bierzcie to proszę pod uwagę, wylewając żale. Bankom oczywiście część tych pomyj się należy, ale pamiętajcie, że to my sami pośrednio wybraliśmy rząd, który tak ustawił relacje między nami a bankami.

————-

Posłuchaj podcastu: Marcin Grabiszewski z BNP Paribas i Maciej Samcik odpowiadają na Wasze pytania o kredyt hipoteczny

W podcaście „Finansowe Sensacje Tygodnia” moim gościem był Marcin Grabiszewski, który odpowiada za ofertę kredytów hipotecznych w BNP Paribas Bank Polska. Zadajemy mu wszystkie pytania dotyczące kredytów hipotecznych, które dziś chodzą Wam po głowie. Pytamy m.in. o to, czy nadchodząca opcja wakacji kredytowych każdemu się opłaci, jaki dzisiaj wybrać kredyt hipoteczny, jak banki badają zdolność kredytową chętnych na kredyt hipoteczny, czy klienci polubili kredyty o stałej stopie procentowej przez 10 lat, czy dziś lepiej mieć kredyt czy oszczędności oraz o refinansowaniu, wcześniejszym spłacaniu, nadpłacaniu i niedopłacaniu kredytów hipotecznych. Warto posłuchać! Zapraszam więc do posłuchania pod tym linkiem.

Podcast jest też na Spotify, Google Podcast, Apple Podcast i pięciu innych, popularnych platformach podcastowych. Macie na temat „wojna a nieruchomości” swoją opinię, doświadczenia albo już widzicie, jak zmienia się rynek? Piszcie na kontakt@subiektywnieofinansach.pl!

————-

Chcesz porady w sprawie inwestowania oszczędności? Zapisz się na newsletter Samcika!

I na koniec ogłoszenie. Jeśli masz pytania dotyczące swoich oszczędności, chciałbyś uzyskać moją poradę, to zapisz się na newsletter „Subiektywnie o Finansach”. Do subskrybentów od czasu do czasu wysyłam specjalny e-mail, w którym informuję, w jaki sposób odbiorcy newslettera będą mogli uzyskać na wyłączność moją poradę dotyczącą swojej sytuacji finansowej w czasie kryzysu koronawirusowego. Jak uzyskać poradę na wyłączność? Kliknij tutajzapisz się na mój newsletter i bądźmy w kontakcie!

————-

Boisz się inwestowania? Skorzystaj z bankowych promocji

Obawiasz się inflacji? Zastanawiasz się, co zrobić z pieniędzmi leżącymi w banku na 0,00001%? Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – to aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także zestawienie dostępnych dziś okazji bankowych (czyli 200 zł za konto, 300 zł za kartę…). I zacznij zarabiać na bankach:

>>> Ranking najwyżej oprocentowanych depozytów

>>> Ranking najlepszych kont oszczędnościowych. Gdzie zanieść pieniądze?

>>> Przegląd aktualnych promocji w bankach. Kto zapłaci ci kilka stówek? I co trzeba zrobić w zamian?

zdjęcie tytułowe: Europejski Kongres Finansowy/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
117 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Grunwi
18 dni temu

Biedne banki, nie zarobią niebotycznych pieniędzy tylko bardzo duże pieniądze. Oh, no! Anyway…

Mike
18 dni temu

Porządny artykuł i pełna zgoda jednak w ostatnim akapitcie czegos zabraklo. Panie Macieju indolencja rzadu to jedno, ale to właśnie banki „wyprodukowaly” te raty, sztucznie zawyżając WIBOR. Gdyby był on przez nich uczciwie określany po rzeczywistym koszcie pozyskiwania pieniędzy to cala dyskusja byłaby o te 7,5 miliarda (jak sam Pan pisze) słabsza. Nie można wyssać z rynku 7,5 miliarda i nie liczyć się z konsekwencjami. Jasne koniec końców raty i tak byłyby wyższe ale nastawienie ludzi do banków zupelnie inne. Oni sami dali pretekst rzadowi aby w nich walic bo jak sam Pan zauwazyl teraz mowa jest o nowym wskazniku,… Czytaj więcej »

Mike
16 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Według mnie ta część która nie wynika z marzy WIBORowej o której mowimy jest w istocie tak mala ze pomijalna, a przynajmniej taka byc powinna. Skoro banki maja zarabiać na marzy bazowej a wskaznik ma je tylko chronic przed utratą wartosci pieniądza w czasie to przyrównanie zysku rok do roku przy tej samej liczbie kredytow powinno wykazywać wzrost jedynie o samą inflację. Rosna stopy procentowe, rosna wiec zyski z odsetek od kredytow ale jednoczesnie rosnie koszt pozyskania pieniadza o identyczna wartosc wiec jest const. Jesli zysk z odsetek rosnie szybciej niz koszt znaczy to ze wskaznik nie oddaje rzeczywistosci i… Czytaj więcej »

Kamil
18 dni temu

Ostatnie akapity tego artykułu są świetnym podsumowaniem tego problemu. Rząd narobił bałaganu, a teraz chce go posprzątać pieniędzmi banków. Bankowcy krzyczą, bo rentowność u nich spada, zagraniczni inwestorzy krzyczą o barbarzyństwie i najchętniej by się wynieśli, tylko nie maja komu tego sprzedać. Wibor nie na tutaj nic do rzeczy, za kilka miesięcy zrówna się ze stopami procentowymi. Jak tak dalej pójdzie, to cześć banków wycofa się z consumer finance, bo jest to nieopłacalny biznes, zbyt upolityczniony. BNP narazie wstrzymał kredyty hipoteczne, city ogłosił wyjście z biznesu konsumenckiego, GE wycofał się z rynku, DB wycofał się z rynku. Szykuje się zastój… Czytaj więcej »

Bogdanow
18 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

UE wymusza konto bezpłatne.

Bogdanow
17 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Może warto zakazać sprzedaży wiązanej?

Bogdanow
16 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

No właśnie, w praktyce ten zakaz to fikcja. Autentyczny zakaz miałby sens.

swiatlak
18 dni temu
Reply to  Kamil

Citi (zakładam, że tym jest wspomniane „city”) tak ogłosił, że organizuje coraz większe promocje, by przyciągnąć nowych klientów, a przy tym burdel mają nie do opisania.

Bartek
18 dni temu

„Łzy wzruszenia nie pozwalają mi się rzucić Państwu do gardeł”.
Nie ma takiej siły, żeby kogoś przekonać o krzywdzie banków. Różnica pomiędzy oprocentowaniem kredytów i lokat mówi do nas z witryn banków „bo możemy i co nam zrobisz”. A jak ktoś jest wystarczająco kumaty, to zdaje sobie sprawę, że bank za moje 100PLN lokaty na 4%-5% udziela kilka tysięcy kredytów za kilka/kilkanaście %.

Racjonalny
18 dni temu
Reply to  Bartek

Tyle ze kredytobiorcy podpisali umowy z takimi a nie innymi zasadami jej splacania. Jezeli ja komus pozyczam srodki to na moich zasadach,nie chcesz – nie bierzesz u mnie pozyczki. Prawidlowa legislacja uniemozliwa nadmierne uprzywilejowanie jednej ze stron – w Polsce tego nie ma.Podobnie było z kredytami walutowymi i spread:
– kredyt przeliczał kredyt z pln na walutę wg kursu sprzedaży,a spłatę kredytu w ratach wg kursu kupna,czyli pobierał od 7,5% i więcej dodatkowego wynagrodzenia.
I jak sprawę rozwiązano- praktycznie tylko poprzez możliwość spłaty w walucie kredytu…

Wojtek
18 dni temu
Reply to  Bartek

I to chyba często umyka w porównaniach oprocentowania kredytów i depozytów. Kredyt nigdy nie jest w 100% pokryty depozytami.

Rafał
18 dni temu

Panie Redaktorze, nie wie Pan czy banki planują jakieś zachęty (a nie tylko straszenie BIKiem lub banem na kredyty w przyszłości) dla swoich klientów które miałyby odwieźć ich od korzystania z wakacji? Np. obniżka oprocentowania na 8 miesięcy o kilka% lub zwrot części odsetek jeśli spłacali kredyt zgodnie z harmonogramem

Arek
18 dni temu
Reply to  Rafał

Rafał pomysł oprocentowanie kredytu 8% a inflacja 14%. Czy ty na prawdę tego nie rozumiesz?

Zenek
18 dni temu

Chyba musi być jakieś parcie bo zadzwonili z mille z propozycją ugody. Doczytałem się że mille oferuje najgorsze warunki ale po sumowaniu prowizji, ubezpieczeń itd po przeliczeniu wszystkiego na pln wyszło mi że rocznie zarabiali na mnie 2.4% . Spłaciłem całość chociaż mogłem przewalutować na pln 7% stałe przez 5lat chyba też nie najgorzej.

Zenek
18 dni temu

Parcie ma też mbank i to jest dramat. Przeniosłem się chwilowo z ing bo mbank ma ciekawy moduł do budżetowania. – reklama kredytu praktycznie przy każdym zalogowaniu – na telefonie po zamknięciu ekranu pojawia się jakaś kolejna reklama – dashboard tragedia, 1/3 ekranu zawalona bezużytecznymi widgetami czy reklamami typu załóż konto dla dzieci. A brak innych podstawowych danych, W bankowosci funkojonalność systemu transakcyjnego jest praktycznie taka sama od 20 lat i nie ma co kombinować, można założyć konto u konkurecji i zobaczyć jak to wygląda skoro sami nie mają pomysłu jak wypełnić treścią dashboard. – w trakcie rozmowy dla czacie… Czytaj więcej »

Aaa
17 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Też tak mam ale robię to raz w miesiącu 😉

Aaa
17 dni temu
Reply to  Zenek

Nie mam reklam w mBanku na PC 😉 polecam adblock 😉

zenek
16 dni temu
Reply to  Aaa

Mam uBlock Origin i nie blokuje bo to nie jest typowa reklama. Zaraz po zalogowaniu popup zeby wziac kredyt z prowizja 0%. Dzien w dzien. Dalej na pulpicie: w lewej kolumnie: emakler i reklama kredytu. Srodkowa kulumna: stan konta (ok), Miejsce na twoj produkt (po co jak nic nie ma), Bankowanie dla najmlodszych (reklama gdzie nawet nie jestem targetem), po prawej wiadomosci i reklama mieszkaniowych planow i historia (ok). Jakby wyciac reklamy to tam po prostu nic by bylo

Jakub
17 dni temu
Reply to  Zenek

Wyłącz zgody marketingowe i reklam nie będzie w ogóle

2022
18 dni temu

Banki będą bezradne tak jak dzisiaj bezradni są kredytobiorcy. Pewnie podniosą opłaty za konta, karty itp. może nawet spróbują wprowadzać jakieś ” czarne listy” ale szybciutko im przejdzie…. Jest coś takiego jak konkurencja i zawsze znajdzie się ktoś, kto udzieli kredytu jeśli tylko wnioskujący jest wypłacalny. Ja osobiście skorzystam i to bez jakichkolwiek skrupułów i wyrzutów sumienia. Zrobię to tym bardziej, że jest to pierwsza decyzja tego rządu na której mogę skorzystać…. pewnie też ostatnia a więc już mam swój plan.

maciej
17 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Macieju, a co mnie obchodzi jakiś przyszły kredyt hipoteczny. Nigdy nie zamierzam zaciągać kolejnego. Większość ludzi nie będzie chciała kolejnego. Po co? Już mam swoje lokum, nie potrzebuje innego.

Karola
17 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

hmmm mam 38 lat i od 06.2020 mam 3 kredyt hipoteczny 😉 (ale nie jednocześnie, po prostu zmieniałam mieszkanie )

Michał
17 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

PKO, PEKAO i Alior będą kredytować hipotecznie nawet jeśli inne banki nie. Rząd już będzie musiał przypilnować 😉

Michał
17 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Tanio to już było
i nie wróci więcej 😉

Jacek
18 dni temu
Reply to  2022

Jaka konkurencja?
Banków pod szyldem skarbu panstwa, ktore kontroluja juz wiekszosc rynku depozytowo-kredytowego PiSlandii?
I zrobia to co 'naczelnik’ przez swoich pachołków każe.

Sam mam kredyt, sam skorzystam z tak niefotrunni zapisanych w ustawie 'kielbaso-wyborczej’ jaką przygotowali pachołki. Ale prawda jest taka, ze zapłacimy za to finalnie jako kliencie, tylko w dłuższej perspektywie. Ale kto – zwłaszcza u głównego winowajcy, czyli w partii naczelnika – patrzy dalej, niz najblizsze wybory.
Smutne 🙁

Raider
18 dni temu

Kolejny artykuł z cyklu „Biedni kredyciarze”. Nie zapomnę artykułu, z zeszłego roku, o marynarzu, co chwalił się gigantycznymi zarobkami z kilku mieszkań na kredyt. Jeszcze się wywyższał, że kupił sprzęty z demobilu, Pani z Ukrainy mu sprząta i biznes „sam się robi”. No to teraz jak mu mini ratka skoczyła, a ludzie zamiast do jego Wygwizdowa polecieli do Bułgarii, już tylko mu zostają wakacje. Przecież każdemu kredyciarzowi „bankster” albo taksówkarz stał z pistoletem przy głowie i zmuszał do wzięcia kredytu. Wolny rynek oferuje jedyne słuszne rozwiązanie – nie stać cię, to sprzedaj i żyj oszczędniej – a nie jakieś wakacje.… Czytaj więcej »

Bogdanow
18 dni temu
Reply to  Raider

Ustawowy zakaz kredytu na więcej niż 20 lat byłby całkiem rozsądnym pomysłem.

Bogdanow
17 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

I to nie byłoby takie złe.
Ceny mieszkań pewnie by przestały tak rosnąć….

Przemysław
16 dni temu
Reply to  Bogdanow

Nie przestałby rosnąć. Po prostu rynek mieszkań byłby w zagranicznych rękach. Nie u Polaka który sobie rzepkę skrobie i jakoś spłaca kredyt, żeby jego dzieci miały mieszkanie/dom tylko w rękach duńskiego/norweskiego/szwedzkiego funduszu który temu Polakowi w cenie kredytu wynajmie to mieszkanko.
Dla zagranicznych inwestorów ceny mieszkań w dużych polskich miastach są bardzo atrakcyjne.
Przez taki proces przeszły Niemcy czy Wielka Brytania. W Polsce taki proces już trwa ale nadal na małą skalę. Gdy Polaków przestanie być stać na zakup mieszkania czy to na kredyt czy za gotówkę to takie fundusze będą miały jeszcze większe pole do popisu.

Wanda
18 dni temu
Reply to  Raider

„ nie stać cię, to sprzedaj i żyj oszczędniej – a nie jakieś wakacje. ” Brawo, bardzo mądrze! Tyko czy aby nie trzy-cztery dekady za późno? Jak są wychowywane obecne generacje? Tiktok, coraz krótszy tydzień pracy, luzowanie ilościowe, tani kredyt, praca zdalna, auto w leasingu gdzie się płaci jakieś śmieszne kwoty za auta kosztujące po 100k € i więcej, kredyty na 30 lat i dłużej i to pod korek, szkoda że nie na sto lat, albo kredyt wielopokoleniowy, ja biorę a resztę dopłacą dzieci 😉 Wychowaliśmy pokolenia leni chcących dużo i łatwo zarabiać i jeszcze uprawiać day trading na amerykańskich… Czytaj więcej »

swiatlak
17 dni temu
Reply to  Wanda

Kurde… Jestem gościem w średnim wieku, też chciałbym dużo i łatwo zarabiać (czasem się udaje, czasem – nie) i mam nieodparte wrażenie, że to dość popularne podejście od bardzo dawna. Co gorsza, uprawiam też daytrading, acz nie na akcjach. Chyba czuję się podle 🙂

Radek
17 dni temu
Reply to  Wanda

Tak z ciekawości: jakiej wysokości są te raty?

„ auto w leasingu gdzie się płaci jakieś śmieszne kwoty za auta kosztujące po 100k €”

Wanda
16 dni temu
Reply to  Radek

Tzw. klasa wyższa to jest w przeważającej mierze optymalizacja podatkowa. Ile kosztuje to zależy od firmy i księgowego. Czasem nic nie kosztuje 😉 Kiedyś dobry samochód był dowodem zamożności właściciela i przedmiotem pożądania. Dziś nie jest dowodem na nic poza zakredytowaniem/zaleaaingowaniem. Nie mówiąc o jakości tych aut, które są bardzo dobrze dostosowane do krótkich okresów leasingowych i…rozsypują się po kilku latach. I ostatnie szczytowe osiągniecie „elektryk” za pół miliona, którym ciężko dojechać z Warszawy do Katowic a o ładowaniu tego auta w polskich realiach – gdyby żył mógłby nakręcić film Bareja z dialogami Tyma 😉

Raider
17 dni temu
Reply to  Wanda

Wychowanie wynosi się z domu. Tu jest problem. Może wreszcie pora skończyć z byciem miłym dla wszystkich i zacząć nazywać rzeczy po imieniu! Chama chamem, prostaka prostakiem, alkoholika alkoholikiem, złodzieja złodziejem itd. Po 2015 jakoś wszyscy nagle nazywają podkarpackiego alkoholika lejącego i gwałcącego żonę 3 razy w tygodniu „Suwerenem”. Modelowy wyborca PiS. Taki burak rozumie tylko język kija. On musi poczuć brutalnie konsekwencje swoich decyzji – wtedy może – bo amebę ciężko podejrzewać o myślenie abstrakcyjne – coś zrozumie. Trzeba wreszcie skończyć z tą chorą uprzejmością dla prostactwa. Dokładnie tak samo dla kredyciarzy zadłużających się pod korek i innych idiotycznych… Czytaj więcej »

Wanda
16 dni temu
Reply to  Raider

Tak, to jest szerszy problem chyba tzw. poprawności. Mamy słabych studentów, których trzeba oślimi mostami przepuszczać bo nie wolno im powiedzieć, że się nie nadają, miernych artystów kończących szkoły asp a potem tworzących potworki w stylu pomników Kaczyńskiego, które nie przypominają Kaczyńskiego, dzieciaki w szkołach, w stosunku do których nie można stosować dyscypliny bo to je stresuje itd. Tworzymy sobie społeczeństwo leniwych, miernych słabeuszy i faktycznie chyba zacząć trzeba od rodziny.

Krzysztof
17 dni temu
Reply to  Raider

Kredyty sa super sprawa tylko trzeba do nich podchodzic z glowa.
Mam hipoteke na mieszkanie inwestycyjne, obecnie wzrosły czynsze tak ze wplywa miesiecznie 2.5x wiecej niz rata.
Jak byly niskie stopy procentowe to mialem zmienne oprocentowanie po pierwszej podwyzce zmienilem na stale 4% przy inflacji 14% – uwazam ze to dobry biznes bardziej oplacalny niz gdybym wylozyl gotowke lub co gorsza musial ta gotowke zbierac.

Natomiast ludziom obecnie narzekajacym na wysokie odsetki i raty żal bylo placic 200-300 pln wyzsza rate i zyli w iluzji ze stopy nie wzrosna a juz napewno nie mocno.

Jacek
9 dni temu
Reply to  Krzysztof

Kolego, mój bank pierwsze stałe oprocentowanie zaproponował na poziomie 7%. Więc nie mów tutaj o paru stówkach. Każdy miał inną sytuację.

Jacek
17 dni temu
Reply to  Raider

Gdyby nie dostępność kredytów, to ceny mieszkań by nie rosły w takim tempie.

Patryk
18 dni temu

Gdzie można przeczytać dokładną treść nowych regulacji na ten temat? Mam kredyt na mieszkanie deweloperskie, którego jeszcze nie odebrałem, więc go jeszcze nie zamieszkuje. Interesuje mnie to, czy mogę skorzystać z wakacji kredytowych.

Tymoteusz
18 dni temu

Ciekawe czy w związku z zawieszeniem raty (wakacje kred.) zawieszą Ubezpieczenie Pomostowe, które się płaci co miesiąc do czasu wpisu do Hipoteki..? Ma ktoś wiedzę w tej kwestii?

Mateusz
18 dni temu

Proszę się postawić w sytuacji banku. Mam 100 000, pożyczam komuś na 2 lata. W pierwszym roku nie ma inflacji, to ktoś oddaje mi umówioną prowizję, np 2% kapitału rocznie. W kolejnym roku inflacja wyskakuje na 10%, a ja dalej będę mu porzyczał na 2%. Z tego po dwóch latach będę miał 104 000 ale żeby za te pieniądze kupić sobie tyle samo dobra co dwa lata temu to straciłem na inflacji, musiałbym mieć 110 000.
Po to są stopy procentowe

Seniorita
18 dni temu
Reply to  Mateusz

Ale chyba akcja kredytowa tak nie wygląda. Proszę poczytać o rezerwie cząstkowej. Bank nie ma 100% pieniędzy, które nam pożycza. To nie działa tak jak w przypadku zwykłych pożyczek pomiędzy osobami fizycznymi czy prawnymi nie będącymi bankami. Ja pożyczając 100k muszę te pieniądze fizycznie mieć (zarobić, dostać, ukraść), a bank nie dysponuje całą kwotą, która pożycza. Jeżeli się mylę, to proszę Pana Samcika o wyjaśnienie tej kwestii.

Ania
18 dni temu
Reply to  Mateusz

Tylko dlaczego we Francji czy Niemczech tym. Samym bankom opacs się pożyczać na stałe oprocentowanie.ns caly okres kredytowania na oprocentowanie poniżej 2 procent. W Polsce są jedne z najdroższych kredytów w Europie.

Wojtek
18 dni temu

Z tym bronieniem banków i obarczaniem całą wina rządzących to trochę jak z tłumaczeniem, że dziewczyna sama jest sobie winna, bo aż się prosiła z tą krótką spódniczką. Ok, rządzą nami chciwi idioci, dali warunki do strzyżenia, to banki korzystały. Ale skoro banki wykorzystywały sytuację to znaczy że nie są winne? W końcu skan te 7mld się wzięło…

Tom
18 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

W moim pytaniu wyzej dla Pana Wojtka padlo wyjasnienie. Teraz juz bedzie sprawiedliwie. Bo wycena ich spadnie, przy tym nic nie zarobia. Wiec Ci ktorzy winia banki dostali co chcieli. Zle banki zostaly ukarane.

Pozdrawiam, akcjonariusz PKOBP i PEKAO. 😉

Tom
18 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Dokladnie Panie Macieju.

Tom
18 dni temu

A moze jakas jasna estymacja ile w ciagu 3-5lat banki beda mialy roznych kosztow, a ile w tym czasie zarobia?

Tom
18 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

No wlasnie to chcialem uslyszec, czyli brzydko mowiac akcjonariusze bankow moga sobie otwarcie powiedziec, ze sa w czarnej d….i ich wycena na GPW drastycznie sie obnizy.

Bogdanow
16 dni temu
Reply to  Tom

Nie ma sensu estymować nawet. Wystarczy podliczyć ile po drodze wyborów i innych wydarzeń. Wszystko się jeszcze w tym okresie kilkakrotnie zmieni.

Mariusz
18 dni temu

Witam mam pytanie czy jeżeli wybudowałem dom na kredyt dom nie jest odebrany ale w nim mieszkam czy będę mógł skorzystać z wakacji by nadplaci kredyt ?

Spy24
18 dni temu

W jakim pięknym kraju żyjemy. Zawsze znajdzie się sposób żeby wydymać tych którzy coś mają lub jak to ostatnio bywa tych którzy mogą coś mieć. Frankowicze bo zadłużyli się we frankach a nie złotuweczkach. Złotuwkowicze bo co prawda zadłużyli się w złotych no ale okazali się za mało przewidujący. Oszczedzający bo oszczędzają zamiast wydawać albo brać kredytu. No a teraz jeszcze banki bo za dużo m.in. przez rząd zarobiły. Podoba mi się

Piotr
18 dni temu

Banko to łykną. Za to prezesi i wyższa kadra zarządzająca sra w majtki, bo im bonusy utną, gdy nie wyrobią KPI.

ObywatelRP
18 dni temu

Jeśli bankom nie pasuje to niech się wyniosą do Hiszpanii z tymi swoimi kredytami. Tylko chwila chwila… tam będą oferować pożyczki ze stała stopa 2-4% przez cały czas trwania kredytu ? O matko boska … tak można ? Można … a u nas lichwa na nieograniczony niczym procent… „j#bal ich pies” , wakacje kredytowe wezme, nadpłace kredyt bo to jest w moim interesie, a straszyć, ze w przyszłości nie dacie mi już kredytu to sobie możecie… „Nie strasz nie strasz bo się …” – 😉

Krzysztof
17 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Akurat Raiffaisen wrocil do polski narazie tylko z oferta (całkiem niezla zreszta) kredytu gotowkowego

Michał
18 dni temu

Redaktor Samcik znowu namiętnie obwinia o wszystko obecny rząd, nie pamięta już chyba tych impotentów intelektualnych i oszustów z PełO ” piniedzy nie ma i nie będzie” mawiał Wincent ich finansowy gigant😀 Oni już nie wrócą do władzy, nie będziecie nas już okradać i wzbogacać się kosztem zwykłych ludzi i nawet te stronnicze teksty na tym blogu tego nie zmienią. Pozdrawiam

Michał
17 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Obrażać ludzi to szanowny redaktor potrafi, ale to oznaka słabości i czucia się lepszym od innych, nie zazdroszczę harakteru.

maciej
17 dni temu
Reply to  Michał

Ciężko się nie czuć lepszym od [CENZURA-red] Michała. 😀

Michał
17 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Oczywiście zjadło mi c w charakterze 😃

Miroslawa
18 dni temu

Banki stać na takie wakacje. Niech wreszcie banki działające w Polsce wezmą odpowiedzialność za kredyty zwłaszcza hipoteczne. Tak jak to jest na zachodzie Europy. Tam drobny klient spłacający kredyt za mieszkanie czy dom nie odczuwa tak szalejącej inflacji. Bardziej martwią się inwestorzy i właśnie banki. Poza tym jeśli bankowcy twierdzą, że nie stać ich na takie wakacje w tym trudnym czasie to należy zapytać, czy w ogóle stać ich na działalność bankowa!

Tom
17 dni temu
Reply to  Miroslawa

Podziekuj Glapinskiemu, Morawieckiemu, NBP i calemu temu folwarkowi. Pleciesz jak Kaczynski a zgaduje, ze Twoj poziom wiedzy z ekonomii to najwyzej podstawowka. Z reszta uwazam, ze uprawiasz zwykly trolling.

Skoro my nie jestesmy Niemcami ani USA to trzeba bylo ta sytuacje od COVIDa rozegrac w inny sposob. Oni sa silna gospodarka to moga sobie pozwolic na wiecej.

My taka nie jestesmy dlatego znajdujemy sie w miejscu w ktorym sie znajdujemy. A niby dlaczego banki maja ponosic odpowiedzialnosc za glupote rzadzacych i jeszcze wieksza ludzi, ktorzy na nich oddali swoj glos.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!