Czarowanie rzeczywistości na rynku nieruchomości? „Nie ma śladu po załamaniu” kontra „popyt wciąż mniejszy, niż przed pandemią”. Kto ma rację? Co ze spadkami cen?

Czarowanie rzeczywistości na rynku nieruchomości? „Nie ma śladu po załamaniu” kontra „popyt wciąż mniejszy, niż przed pandemią”. Kto ma rację? Co ze spadkami cen?

Patrzenie ekspertów na rynek nieruchomości zawsze zależało trochę od tego, po której jego stronie stali. Stąd – niezależnie od koniunktury w gospodarce – w mediach zawsze bardzo popularną opinią było „kto nie kupił, przegrał życie”, wydawana przez działy analiz deweloperów, pośredników finansowych, firm oferujących produkty inwestycyjne oparte na nieruchomościach oraz agencje pośrednictwa nieruchomościowego. Dziś również rynek podzielił się na „urzędowych optymistów” i tych, którzy liczą na spadek cen. Kto będzie miał rację?

Od kilku miesięcy próbujemy wyjaśniać zmieniającą się rzeczywistość na rynku nieruchomości. Już przed pandemią rynkowi mieszkań coraz bliżej było do rynku finansowego, bo co drugie mieszkanie było kupowane jako inwestycja. Po pandemii inwestorzy się wykruszyli, ale niskie, realnie ujemne stopy procentowe sprawiają, że wiele osób nie widzi alternatyw wśród możliwości powierzenia pieniędzy i kupuje mieszkania.

Zobacz również:

Problem w tym, że jednak skutki globalnej pandemii mogą mieć długofalowe, trudne do przewidzenia skutki dla rynku nieruchomości. Spadek liczby studentów to spadek popytu na mieszkania na wynajem. Brak turystów z zagranicy to śmierć najmu krótkoterminowego. Wzrost bezrobocia, to obawa o spłacalność kredytów i popyt na nowe.

Właśnie czytamy najnowsze opracowania i przecieramy oczy ze zdumienia. Takiego rozdźwięku co do oceny sytuacji na rynku mieszkaniowym, jeszcze nie było. Komu wierzyć? Kto finalnie będzie miał rację?

Czytaj też: Czy studenci „załatwią na amen” rynek najmu? Uczelnie zapowiadają na nowy rok akademicki nauczanie zdalne. Czy stancje będą stały w tym roku puste?

Czytaj też: Ceny mieszkań: wielkie przegrupowanie. Cztery trendy na drugie półrocze, czyli jakie mieszkania będą teraz w cenie?

„Grzanka” na rynku kredytów. Iluzja, czy fakt?

Punktem wyjścia do moich rozważań jest opinia Bartosza Turka z firmy HRE Investments. Ocenianie argumentów przez pryzmat tego kto mówi, a nie co mówi, to niezbyt nieelegancki chwyt. W tym przypadku trudno jednak oddzielić „twórcę” od jego „dzieła”.  Bartosz Turek to na rynku nieruchomości  znana persona, były wieloletni analityk Home Broker. Dziś pracuje w firmie HRE Investments, która doradza przy inwestycjach w na rynku nieruchomości (a więc trudno ją uznać za bezstronnego obserwatora rynku). W jego wypowiedzi, którą cytuje PAP, czytam:

„Po załamaniu popytu na kredyty mieszkaniowe niemal nie ma już śladu. Wartość kredytów, o które wnioskujemy, jest prawie taka sama jak przed rokiem. Kusząca jest cena, bowiem oprocentowanie kredytów jest o jedną trzecią niższe, niż przed rokiem.

Bartosz Turek przekonuje też, że już trzeci miesiąc z rzędu „dane o popycie na kredyty można uznać za całkiem niezłe” – szczególnie w porównaniu do wyników z kwietnia czy maja, kiedy lockdown doprowadził do bardzo mocnego spadku popytu na nowe kredyty mieszkaniowe (nawet o ponad jedną czwartą względem wyników z 2019 r.).

HRE cytuje dane, z których wynika, że w trakcie wakacji 2020 r. o kredyt hipoteczny ubiegało się 71.400 osób. To tylko o 5.000  mniej, niż w analogicznym okresie 2019 r. Statystyki w górę „ciągnie” też średnia wnioskowana kwota kredytu. Ta w sierpniu wynosiła 290.000 zł i była o 4% większa, niż przed rokiem. Czyli: nieco mniej osób wnioskuje o nieco większe kwoty kredytów. Ale czy to oznacza, że po kryzysie nie ma śladu?

Czytaj też: Pierwszy bank podał wyniki za pandemiczne półrocze. Czy są powody do paniki i banki czeka kredytowe tsunami? A może pandemia rozejdzie się bankowcom po kościach?

Czytaj też: Kryzysowe strachy. Klienci „oddają” deweloperom już zarezerwowane mieszkania. Po raz pierwszy od dekady pojawiła się „ujemna sprzedaż” mieszkań! Co to zwiastuje?

Co mówią dane BIK o rynku hipotek?

Spójrzmy na dane Biura Informacji Kredytowej, do którego zwracają się banki z zapytaniem o wiarygodność potencjalnych kredytobiorców. . Jak było w sierpniu? Okazuje się, że banki i SKOK-i przesłały zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę niższą o 3,1% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku, liczba chętnych pytających o kredyt była o 2.410 osób mniejsza, niż przed rokiem (spadek o 6,8%) i wyniosła 32.660 osób. Sierpień  był jeszcze gorszy, niż lipiec – licząc miesiąc do miesiąca liczba wniosków spadła o 16%.

„Popyt na kredyty cały czas jest mniejszy, niż rok temu” – to z kolei informacja od biura nieruchomości TrinityHouse. Jak to wytłumaczyć? Odpowiedź jest prosta i zgodna z tym, co mówili nam wcześniej eksperci firmy JLL (dawniej Reas). Z rynku odpadają kolejne grupy kupujących: po inwestorach „hurtowych”, którzy kupowali dużą liczbę mieszkań w budynkach, przyszedł czas na klientów z niższej półki, którzy kupowali mieszkania relatywnie tanie, z myślą o przeprowadzce.

Dlaczego odpadają? Bo banki stawiają znacznie większe wymagania potencjalnym kredytobiorcom. Chodzi o wyższe wymagania odnośnie wkładu własnego (choć ING wrócił niedawno do poziomu wkładu własnego sprzed pandemii, czyli 20%, zaś my znaleźliśmy ostatnio co najmniej cztery banki, które wciąż są gotowe pożyczyć pieniądze na mieszkanie z 10%-owym wkładem własnym).

Ostali się za to inwestorzy bardzo zamożni oraz dysponujący nadpłynnością finansową. To tacy nabywcy, którzy kupują duże metraże w drogich lokalizacjach jako długoterminową inwestycję – stąd rośnie średnia wartość transakcji na rynku nieruchomości.

Oczywiście: nie ma już nieruchomościowej hekatomby, która groziła nam, gdy spojrzało się na dane za drugi, pandemiczny kwartał. Oto kilka „czarnych liczb” z drugiego kwartału: spadek liczby transakcji na rynku pierwotnym – 64%. Spadek liczby udzielonych kredytów – 20%. Spadek wartości udzielonych kredytów – 19%. Licząc rok do roku spadki miały podobną skalę 18-23%. Na niektórych lokalnych rynkach zanotowano… ujemną sprzedaż nieruchomości!

Ale czy można powiedzieć, że „po załamaniu popytu na kredyty mieszkaniowe niemal nie ma już śladu”? Moim zdaniem nie można. I nie chodzi tylko o to, że liczba wniosków o kredyt po prostu spadła i kropka. Problem w tym, że przez pandemię nastąpiły zmiany na rynku, które jeszcze bardziej utrudniły zakup mieszkania osobom… nazwijmy je „najbardziej potrzebującymi”. A jest ich sporo. W Polsce deficyt mieszkań szacuje się na co najmniej 650.000 lokali.

Wzrósł wkład własny, podrożał kredyt (średnio o 0,5 pkt proc., dziś średnia marża to już 3% powyżej stawki WIBOR), a kryteria przyznawania zostały zaostrzone. Osoby pracujące w zawodach „podwyższonego ryzyka” (jeśli chodzi o gospodarcze skutki covid-kryzysu), np. w turystyce, gastronomii, czy prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą, są przez banki bardzo uważnie prześwietlane. .

A ceny mieszkań? W drugim kwartale – licząc rok do roku – są o 6,5% wyższe. Ale w danych opisujących zmianę sytuacji kwartał do kwartału widać, że galopada cen się co najmniej zatrzymała. W Warszawie, w drugim kwartale, cena transakcyjna nowego mieszkania spadła 0 3,9%. To pierwszy taki przypadek od 3 lat. Choć są inne dane, które mówią, że ceny w Warszawie w drugim kwartale wzrosły o 1%.

Czytaj też: Jak wykorzystać koronakryzys do zakupu mieszkania od dewelopera po okazyjnej cenie? Oto strategia negocjacyjna na czas pandemii

Czytaj też: Kiedy będzie najlepszy moment na zakup mieszkania? I jak bardzo do tego czasu spadną ceny u deweloperów? Są nowe prognozy!

Spadek cen o 15% w 2020 r.? W PKO BP przelicytowali?

O tym, jak się mogą zmienić ceny w niedalekiej przyszłości, traktuje najnowszy, opublikowany na początku września raport  bankowego Centrum AMRON, które analizuje rynek nieruchomości. Być może lockdown i nasz lęk przed koronawirusem nie spowodują załamania na rynku nieruchomości, a jedynie jego ochłodzenie.

„Oczekiwane przez niektórych obserwatorów rynku obniżki cen mieszkań nie nastąpiły. Okres kilku miesięcy spowolnienia to zdecydowanie za krótko, aby wywołać istotne zmiany poziomu cen na rynku nieruchomości, zwłaszcza jeśli uwzględnione zostaną dodatkowe czynniki, takie jak choćby oczekiwanie relatywnie szybkiej poprawy sytuacji gospodarczej, utrzymujących się na wysokim poziomie kosztów budowy mieszkań i cen gruntów pod zabudowę wielorodzinną czy bliski zera poziom stóp procentowych”

Rzeczywiście, wszyscy posiadacze oszczędności w bankach są „ugotowani” po decyzji RPP, która obniżyła stopy procentowe prawie do zera. Ciułacze popędzili w ramiona pośredników finansowych oferujących alternatywne inwestycje dla lokat bankowych: w tym nieruchomości, ale też obligacji korporacyjnych. Pamiętajmy: gdy sprzedawca w banku powie, że obligacje, certyfikaty inwestycyjne czy inne cuda są bezpieczne jak lokata, to trzeba brać nogi za pas.

Ale chyba oddala się wizja analityków PKO BP, którzy na początku czerwca prognozowali, że średnie ceny mieszkań w tym roku spadną o 15%. Oczywiście, pewnie nie we wszystkich miastach tak głębokie spadki byłyby możliwe, ale wizja, że w Warszawie będzie można znowu kupić fajne lokum za 8.000 zł/metr rozpaliła wyobraźnię wielu, którzy czekają na pandemiczną korektę cen.

Nie zmienia to faktu, że na rynku nieruchomości rządzą dziś długoterminowi inwestorzy, którzy nie kupią każdego mieszkania lub apartamentu, lecz wybierają te najpewniejsze długoterminowo. Rynek nieruchomości może się wkrótce rozwarstwić – ceny tych bardziej luksusowych ruszą znów w górę, a tych ze średniej i niskiej półki – raczej (w najlepszym razie) staną w miejscu.

Źródło zdjęcia: PixaBay

 

Subscribe
Powiadom o
32 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Michał
2 miesięcy temu

Pamiętacie film Thank you for Smoking? Tam lobby tytoniowe wplywalo na masy poprzez wyniki karkolomnych „badan” Academy of Tobacco Studies, ktore – cytujac glownego bohatera – potrafilo udowodnic, ze grawitacja nie istnieje. Mniej wiecej w tych samych kategoriach mozna okreslic dzialalnosc HRE i ich czolowego analityka na rynku nieruchomosci.

Łukasz
2 miesięcy temu
Reply to  Michał

Zaklinanie rzeczywistości przez zwolenników rychłego „pękniecia bańki” jest równie śmieszne jak analizy Turka. Póki co jednak to on ma rację. Proszę nie piszcie tylko „zobaczymy za rok/dwa/10 lat….” bo piszecie to od kilku lat, a w tym czasie masa ludzi na tych mieszkaniach mniej lub więcej zarobiła.

Piotrek
2 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

Zarobią jak sprzedadzą mieszkania. Na razie mają wirtualne zyski!

Marek
2 miesięcy temu
Reply to  Piotrek

Należy też uwzględnić to że wartość nabywcza pieniądza się zmniejsza. Więc zarobek może oznaczać stratę 🙂

PAWEŁ
2 miesięcy temu
Reply to  Michał

Bartosz Turek juz dawno przegral reputacje i wiarygodnosc. Jak to mowią kazdy ma swoją cenę.

W sprawie tych samych mieszkań
2 miesięcy temu
Reply to  Michał

Dla kogo te badania ?myślę że dla sprzedających.Ponowne zaklinanie rzeczywistości, miałem kupić mieszkanie od pół roku dzwonią do mnie ci sami ludzie ,W sprawie tych samych mieszkań.Rynek się zatrzymał chodzi o warszawę

Andy
2 miesięcy temu

Sam od roku szukam w Warszawie dużego mieszkania 4-5 pokojowego 100-120m na wlasne potrzeby, celuje w 5 konkretnych dzielnic i również na początku roku miałem nadzieję, że pandemia obniży ceny i powiem z pierwszej ręki, że tak się nie stało. Po lockdownie ponownie wróciłem do szukania. Miałem kilka inwestycji na oku w których sprzedaż się miała rozpocząć w Q2, lecz zostało to przesunięte. Naprawdę miałem nadzieję że te ceny spadną szczególnie, że mam gotówke i nie potrzebuje kredytu i liczyłem na świetną pozycję negociacyjna i co się okazało? Po lockdownie 25 mają pojechałem do jednego developera którego inwestycja mnie najbardziej… Czytaj więcej »

Basia
2 miesięcy temu
Reply to  Andy

Bądź cierpliwy, rynek nieruchomości nie reaguje zaraz, on działa na zasadzie przyczynowo skutkowej. Jeśli będzie wysokie bezrobocie, kolejne restrykcje, upadek branży gastronomicznej, turystycznej i brak wsparcia państwa wszystko to spowoduje załamanie gospodarcze, które już widać na horyzoncie w każdym niemal kraju. Na to zareaguje rynek nieruchomości w następnej kolejności. W 2007 roku też pompowano ceny mówiąc że nie spadną, ale ten kryzys nie dotyczyl Polski, teraz już tak. Nie bądź głupcem, poczekaj do końca grudnia, wtedy zobaczysz pierwsze spadki.

zzzz
2 miesięcy temu
Reply to  Andy

troche dziwne bo kumpela „siedzi’ w nieruchomosciach w warszawie i mowi ze nic nie idzie, troche wtorny ,ale nowe wogole …

W sprawie tych samych mieszkań
2 miesięcy temu
Reply to  zzzz

100% prawda

Krzysiek
2 miesięcy temu
Reply to  Andy

Trochę farmazony wypisujesz, albo jesteś nieogarnięty w temacie. Wystarczy zerknąć na olx by zobaczyć jak bardzo przybyło ogłaszających najem mieszkań i niemogących znaleźć lokatora. Przybyło też ofert sprzedaży mieszkań na rynku wtórnym. Natomiast nowe mieszkania sprzedają się znacznie wolniej. O wiele łatwiej jest obecnie nabyć atrakcyjne mieszkanie będące już w trakcie budowy. W kontraście do minionego roku, gdy takie mieszkania znikały jeszcze, gdy nawet nie było dziury w ziemi pod nie. No i ceny podlegają negocjacjom i promocjom typu 100 zł taniej od ceny ofertowej każdego metra kwadratowego mieszkania. Również sytuacja, która była nie do pomyślenia w minionych latach. A… Czytaj więcej »

Andy
2 miesięcy temu
Reply to  Krzysiek

Owszem, ale większość to mieszkania po studentach= stare budownictwo, stare dzielnice czyli mieszkania po babci, albo 3 pokoje 53 metry urządzone po kosztach aby wynajmować na pokoje. Ładnych dużych mieszkań, widnych, z sensownym rozkładem, nie okna w okna wybudowanych po 2010r z balkonem min 10 m2 i 2;miejscami w garażu i w cenie nie rzyczeniowej = npv15 k z metra jest obecnie na sprzedaż ledwie kilka. W rok jak prawie codziennie sprawdzam portale pojawiło się naprawdę jedno fajne i rozsądne mieszkanie, i chciałem je nawet kupić, ogłoszenie na Morrison pojawiło się w piątek wieczorem, akurat weekend miałem już zaplanowany, lecz… Czytaj więcej »

floridian
2 miesięcy temu
Reply to  Andy

Twoje obserwacje dotyczą wyłącznie górnego segmentu rynku, gdzie zamożni (w tym wielu powracajacych z zagranicy) kupują duże nowe mieszkania na własne potrzeby i dla których wyłożenie milliona lub więcej gotówką nie jest problemem. Tu jest i będzie przez jakiś czas rynek sprzedawcy. Zupełnie inna sytuacja panuje na rynku wtórnym, szczególnie mniejszych mieszkań i kawalerek tzw wynajemek. Tam jest ruina.

Sadem
2 miesięcy temu
Reply to  floridian

Najdroższe mieszkania w największej części wcale nie są kupowane przez powracających z zagranicy tylko przez całe układy deweloperskie. Jak ktos nie ma pojęcia o tym rynku to podpowiadam: budujący mieszkania zatrudniają podwykonawców do wszelkich prac: sa ci od rusztowan, od murowania, elektryki, hydrauliki, tynków, stolarki, wylewek itd. Ci najmniejsi rozliczają się pieniedzmi, ci wieksi biorą tylko czesc zaplaty a resztę w mieszkaniach. Oczywiscie to żadne przestępstwo, a przelewy się zgadzają ale jak ktos nie kupi „dobrowolnie” najdroszego apartamentu to nie ma czego szukać na następnej budowie. Jest to samo napedzajaca się banka ktora prędzej czy później peknie. Dlaczego? Bo największe… Czytaj więcej »

Zeroxx
2 miesięcy temu

1. To co narazie widzimy do ceny ofertowe. Deweloperzy szcztucznie je zwiększają, aby dawać większe rabaty. 2. Zapytania o kredyty w BIK to jeszcze nie udzielenie kredytu. Banki są teraz ostrożniejsze, więc odmownych decyzji będzie więcej. 3. Na wszystkich rynkach mamy aktualnie rekordową liczbę dostępnych ofert na wynajem, mimo gorącego okresu jakim jest wrzesień. W październiku zacznie się panika, tych co nie wynajęli. Części zdecyduje się na wyjście z inwestycji. 4. Deficyt 650000? To przecież jeszcze 3 lata z taką podążą jak aktualna. Zwrot z inwestycji teraz to około 20 lat. Co będzie z 4? 5. Inflacja? Inflacja na mieszkaniach… Czytaj więcej »

and
2 miesięcy temu
Reply to  Zeroxx

mam takie same odczucia

Marcin
2 miesięcy temu
Reply to  Zeroxx

Zgadzam sie z Twoja opinia. Nawet w komentarzach mozna zaobserwowac dwubiegunowosc. Teraz to jestesmy jeszcze rozpedzeni gospodarczo plus pomoc rządu. „Nikt” nie chce aby bylo gorzej, natomiast zmiana koniunktury jest nieublagalna.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Marcin

To prawda, wciąż działa urok tarcz antykryzysowych. Ale wśród moich znajomych mało komu się nie pogorszyło

Matys
2 miesięcy temu

Przy prawie zerowych stopach procentowych ludzie wyciągają pieniądze z banków. Przy zerowej wiedzy inwestycyjnej kupują tylko to co teoretycznie znają. A wciąż pokutuje pogląd , że na mieszkaniu/nieruchomości nie można stracić. Obstawiam ciągle rosnącą przewagę zakupów za gotówkę względem kredytów. Dopóki ludzie mają oszczędności pozwalające na zakup za gotówkę mieszkań to spadek bym się nie nastawiał

Maciej W.
2 miesięcy temu

Działam na rynku nieruchomości w mieście akademickim (Poznań) od kilkunastu lat. Mam kilkadziesiąt pokoi na wynajem. Na rynku nieruchomości jest dramat! Najemcy (studenci) wyparowali. Kupowanie mieszkań przestało się opłacać, skoro nie można ich wynająć. Ceny oferowane przez deweloperów to kolos na glinianych nogach. Robią dobrą minę do dramatycznej sytuacji. Ci, którzy teraz kupią mieszkanie utopią pieniądze. Co więcej z rozmów z wyprowadzającym się z mieszkań najemcami wynika, że już nie zamierzają nigdy więcej wracać do miasta – nawet po opanowaniu COVID-19. Ale wracając do sedna: Cena mieszkań była funkcją m.in. cen wynajmu. A ceny wynajmu zaczynają dążyć do poziomów sprzed… Czytaj więcej »

Wojciech
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej W.

Dekade temu zysk z lokaty byl na poziomie 5% stopa zwrotu z wynajmu 6-7%. Dzisiaj jest to odpowiednio 0% i 3-4%. Jest tez prawie milion imigrantow z Ukrainy.

Jacek
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej W.

Dokładnie taka sama sytuacja z wynajmem jest we Wrocławiu. W świetnej lokalizacji (centrum rzut beretem od trzech uczelni wyższych) , gdzie w normalnych latach stała kolejka studentów, nasze oferty po obniżce ceny o 10-15 % czekały na najemców ok 2 tygodni. Nigdy przedtem (od 6 lat) to się nie zdażyło. Na grupach w fb, olx i dla studenta.pl masa ofert. Mniej więcej na jedno zapotrzebowanie studenta 20-40 ofert najmu. Widać po wyposażeniu wielu mieszkań, że nie były one przygotowane pod studenta , a pod wynajem krótkoterminowy. Myślę, że wiele mieszkań/pokoi zostanie pusta. Wtedy zobaczymy „czy król jest nagi”

Antek
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej W.

Kolega @Maciej W. troszeczkę popłynął… Już to widzę jak z ukochanej Warszawy wszystkie słoiki wracają do rodziców albo budują domy. Na wioskach nie ma pracy. Pracodawca umożliwia pracę zdalną tylko przez część tygodnia. Mam kontakt z wieloma średnimi/dużymi firmami poczynając od Orange Polska, przez firmy ubezpieczeniowe typu PZU, ZUS, duże banki, dealerów samochodowych itp. w 90% przypadków pracownicy tydzień pracują w domu, tydzień w biurze (rotacyjne zespoły) lub 2 dni w biurze, 3 dni w domu lub normalnie zasuwają do biura. ŻADEN z pracowników oprócz jednej firmy marketingowej (zresztą on ma wyższe stanowisko i może więcej od „śmiertelnika”) nie siedzi… Czytaj więcej »

Matik
2 miesięcy temu

Przy każdym artykule w którym jest opis „rynek nieruchomości ani drgnął, ceny wróciły do tych sprzed pandemii” widzę dopisek malutkimi literami, że artykuł sponsorowany przez jakiegoś dewelopera … resztę sami sobie dopiszcie

Pan Krzysztof
2 miesięcy temu

Nie ma kryzysu, w którym nie tanieją nieruchomości i nie ma kryzysu, w którym nie mówią, że tym razem będzie inaczej.

Agnes
2 miesięcy temu

Kupiłam w marcu i jakoś ceny deweloper oferuje te same do tej pory. Jedyna zmiana jest taka, że najlepsze mieszkania z pięknymi, wielkimi tarasami już się wyprzedały.
Jak zapytałam z fejkowego maila o te same mieszkania na które dostałam ofertę w marcu – to cena bez zmian. Pytając o jakiekolwiek mozliwości negocjacji choćby miejsca postojowego w garazu podziemnym otrzymałam odpowiedź odmowną już w przedbiegach.

bart
2 miesięcy temu

ja myśle że zapominamy że Covid zmienił naszą rzeczywistość tj Home Office terez pracując w Korpo nie trzeba mieszkać np Warszawie – można być 1 m-cu w biurze – czyli np można mieszkać w małej mijscowośći w New York już tak mają i cierpią …

Jacek
2 miesięcy temu
Reply to  bart

Racja. Obaj moi synowie pracują od w tej sposób i nie zanosi się, aby to sie miało zmienić. Duża, znana firma myśli o redukcji powierzchni wynajmowanej pod biura. Druga firma nigdy nie miała swoich biur dla pracowników- od jej zarania wszyscy pracują online (programiści) Jeśli takich firm będzie coraz więcej , to co się stanie z tysiącami metrów powierzchni biurowych w centrach miast?

Antek
2 miesięcy temu

Kolega @Maciej W. troszeczkę popłynął… Już to widzę jak z ukochanej Warszawy wszystkie słoiki wracają do rodziców albo budują domy. Na wioskach nie ma pracy. Pracodawca umożliwia pracę zdalną tylko przez część tygodnia. Mam kontakt z wieloma średnimi/dużymi firmami poczynając od Orange Polska, przez firmy ubezpieczeniowe typu PZU, ZUS, duże banki, dealerów samochodowych itp. w 90% przypadków pracownicy tydzień pracują w domu, tydzień w biurze (rotacyjne zespoły) lub 2 dni w biurze, 3 dni w domu lub normalnie zasuwają do biura. ŻADEN z pracowników oprócz jednej firmy marketingowej (zresztą on ma wyższe stanowisko i może więcej od „śmiertelnika”) nie siedzi… Czytaj więcej »

Adam S.
2 miesięcy temu

Prawda jest taka, że mamy koniec rynku sprzedającego i żadne zaklinanie rzeczywistości tego nie zmieni.
Brace yourselves, winter is coming.

Djdk
1 miesiąc temu

Oczywiście eksperci będą zachęcać do kupna mieszkania, ale w taki sam sposób eksperci zachęcali do kredytu we frankach. Jesteśmy na chwilę przed wielkim krachem, spadek cen mieszkań będzie o 30, 40 i 50 n%. Kto może lepiej niech teraz jeszcze sprzeda… Puki co deweloperzy odsprzedają sami sobie wzajemnie mieszkania aby w ten sposób utrzymać trend i pewność że lokata w mieszkaniach się opłaci. Nie mówiąc już o tymj

Djdk
1 miesiąc temu

Skoro ludzie tracą pracę, tracą płynność gotówkowa j zdolność kredytową, skoro studenci studiują w domu, a obcokrajowcy też od nas wyjechali, skoro ,,kryzys” jest doskonałym powodem do podniesienia stup procentowych i skoro wiele mieszkań stoi pustych bo nie ma chętnych na najem, to jakim cudem ceny mają rosnąć? Przez ile key deweloperom będzie się opłacało wzajemne odsprzedawanie sobie mieszkań bez zysku?

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu