22 stycznia 2019

Córka czytelnika ma pakiet „no limit”, więc namiętnie SMS-uje. A telekom grozi zerwaniem umowy i ciężkimi karami. „No limit, ale bez przesady”

Córka czytelnika ma pakiet „no limit”, więc namiętnie SMS-uje. A telekom grozi zerwaniem umowy i ciężkimi karami. „No limit, ale bez przesady”

Pan Dominik ma córkę prowadzącą – jak wszystko na to wskazuje – bogate życie towarzyskie z użyciem smartfona. Problem w tym, że telekom, w którym opłaca abonament, zagroził rozwiązaniem umowy, bo uznał, że użytkowniczka łamie regulamin. A mianowicie: wysyła za dużo i za często SMS-y. Czytelnik zaprzecza. Sprawa może się skończyć w sądzie.

Polacy kochają SMS-ować. Jesteśmy narodem, który od lat jest w europejskiej czołówce pod względem liczby wysyłanych krótkich wiadomości tekstowych rocznie.

Zobacz również:

Według Urzędu Regulacji Elektronicznej w 2017 r. (nowszych danych nie ma) Polacy wysłali 49,2 miliarda wiadomości. To trochę mniej niż w ubiegłych latach, bo mamy coraz więcej alternatyw w postaci komunikatorów na smartfony, ale to i tak niebotyczna liczba. Na jednego aktywnego użytkownika wychodzi jakieś 77 wiadomości miesięcznie. 

Do niedawna nie zdawałem sobie sprawy, że jeśli wysyłam za dużo SMS-ów, to telekom może zerwać ze mną umowę. Farsa? Powiedzcie to panu Dominikowi.

Czy córka pana Dominika wysyła za dużo SMS-ów?

Pan Dominik przeniósł numer córki do nowej sieci na promocyjnych warunkach, tj. gwarantujących nielimitowane bezpłatne połączenia w kraju oraz nielimitowane wiadomości tekstowe SMS. Po kilku miesiącach od przenosin zaczęły się problemy. Czytelnik opisał nam bardzo szczegółowo swoją wersję tej historii, dołączając do niej 14 różnych dokumentów – skany umów, faktury, reklamacje i odpowiedzi na reklamacje.

A wszystko sprowadzało się do faktu, iż nowy operator, Orange, stwierdził, że córka pana Dominika korzysta z telefonu z naruszeniem warunków umownych. Konkretnie zaś została oskarżona o „SMS-owe spamowanie”, czyli wysyłanie zautomatyzowanych wiadomości reklamowych SMS. Grozi to rozwiązaniem umowy z winy klienta w trybie natychmiastowym, wraz z naliczeniem kar umownych. Pan Dominik złożył reklamację, ale firma ją odrzuciła. Co napisała?

„Liczba wysyłanych z tego numeru wiadomości SMS w ciągu jednego okresu rozliczeniowego oraz ich częstotliwość wskazują, że karta SIM jest wykorzystywana do zautomatyzowanego przesyłania danych. Stanowi to naruszenia warunków umowy i jest działaniem na szkodę naszej firmy. Jeśli nadal będą Państwo korzystać z karty SIM niezgodnie z umową będziemy musieli  wypowiedzieć umowę”

Nasz czytelnik odpisał krótko – że to absurd. I że nie zgadza się z takim postawniem sprawy oraz prosi o ponowne rozpatrzenie reklamacji. Wskazał, że „rzekoma wysyłka automatyczna” to SMS-y do 27 powtarzających się numerów (w domyśle zapewne – kolegów i koleżanek córki). Odpowiedź?

„Nie bierzemy pod uwagę liczby numerów, na które wiadomości są wysyłane, ale liczbę wysyłanych SMS-ów w ciągu jednego okresu rozliczeniowego i ich częstotliwość. Nasze stanowisko jest ostateczne. Proces reklamacyjny uznajemy za zakończony. Kolejne zgłoszenia pozostawimy bez rozpatrzenia. Roszczeń można dochodzić na drodze sądowej”

Kto ma rację? Pan Dominik załączył billingi numeru córki. Faktycznie – wysłanych SMS-ów jest tam sporo –  w jednym miesiącu było tam 3283. Tak to wygląda jeśli chodzi o częstotliwość (za screenu wycięliśmy numery telefonów odbiorców). 

Tak na oko taki biling faktycznie może budzić podejrzenia – czy tak częste wysyłanie SMS-ów to już wysyłka automatyczna (np. przy pomocy jakiegoś dodatkowego oprogramowania)? A może ktoś się włamał do telefonu? Niczego nie można wykluczyć, łącznie z tym, że klientka po prostu zatraca się w tym esemesowaniu. 

Co to jest wysyłka automatyczne i od jakiego progu się zaczyna?

Ale pomyślmy. Czy te 3,2 tys. wiadomości to dużo? Załóżmy, że z 24 godzin doby jesteśmy aktywni przez jakieś 16 godzin (przez pozostałych osiem godzin śpimy). Wtedy wystarczy wysłać siedem SMS-ów na godzinę dziennie, żeby dobić w ciągu 30 dni do wyniku ponad 3300 SMS-ów. Czyli na upartego byłoby to możliwe – to prywatna sprawa każdego z nas ile czasu poświęca na wysyłanie SMS-ów zamiast na życie.

Jak ustalić od kiedy zaczyna się „wysyłka automatyczna”, a kiedy tylko szybkie pisanie na klawiaturze smartfona? Jakie są kryteria? Czy 2000 SMS-ów to też łamanie regulaminu? A może 1000 SMS-ów? A może tylko 50, ale wysyłanych co sekundę? Gdzie jest to napisane? Niestety, regulamin tego nie określa. To arbitralna decyzja operatora, „na podstawie częstotliwości i liczby wysyłek”.  Granice są nieostre, więc pole do interpretacji – nieograniczone.

A jeśli ktoś na serio wysyła tych kilka tysięcy SMS-ów w miesiącu? Może warto by wprowadzić jednak limity w ofertach „bez limitu”. Wtedy przynajmniej byłyby jasne kryteria. Albo wprowadzić do regulaminu zastrzeżenie, że można takiego klienta skierować na „SMS-owy odwyk”? Historia czytelnika skończy się prawdopodobnie w sądzie. No, chyba że jego córka się opanuje i zamiast z SMS-ów zacznie korzystać z Messengera albo innej tego typu aplikacji.

Już po publikacji Orange przesłało nam swoje stanowisko.

Przepraszamy klienta za niekomfortową sytuację w jakiej się znalazł. Przesłane do czytelnika pismo miało charakter ostrzegawczy i nie wywoływało żadnych skutków prawnych. Wysłaliśmy je do tych klientów, którzy wysyłali na tyle dużo SMS, że mogło to zostać zinterpretowane, jako wysyłka zautomatyzowana. W takich sytuacjach bierzemy pod uwagę częstotliwość wysyłki oraz jej skalę, a analizę ponawiamy w kolejnych okresach rozliczeniowych.

Wysyłka automatyczna to dodatkowo płatna usługa biznesowa, w ramach której klient, może wysłać duże ilości SMS na wiele numerów w krótkim czasie.  Pozwala wysłać nawet kilka tysięcy SMS do dużej grupy numerów. SMS w ramach tej usługi są wysyłane w inny sposób niż z telefonu komórkowego.

W niektórych przypadkach klienci biznesowi wykorzystują zwykłe numery telefonu do wysyłek do dużych grup klientów, co może nadmiernie obciążyć sieć. Dlatego przypominamy klientom o wynikających z umowy ograniczeniach związanych ze skalą wysyłki SMS.

źródło zdjęcia: PixaBay

Subscribe
Powiadom o
41 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Grzegorz
2 lat temu

Dlaczego ma się opanować i zacząć korzystać z messendżera? Ma nielimitowane smsy i z nich korzysta. Może Orange się opanuje i przestanie robić klientów w bambuko z ofertą „bez limitu”?

Krzysztof A.
2 lat temu

Tenże sam Orange jeszcze nie tak dawno w ofercie na karcie oferował pakiet 2000 SMSów ważny kilka dni 🙂

Karim
2 lat temu

Osoby w tym wieku korzystają głównie z komunikatorów. Trochę dziwne jest, że ona jedna tak umiłowała smsy, których liczba z roku na rok maleje. Nie wiemy też czy operator nie zajrzał do ich treści wszak wszystkie przeszły przez jego SMSC. Z drugiej strony samych smsów wcale nie musiało być tak dużo, ponieważ używając niestandardowych znaków (np. polskich diakrytycznych lub cyrylicy) jeden sms wysyłany jest w kilku wiadomościach.

Lech
2 lat temu
Reply to  Karim

Z tego, co wiem, operator nie gromadzi treści smsów. Kiedyś, gdzieś na przełomie wieków (a może i wcześniej) pamiętam, jak Orange ustami swojego rzecznika zaprzeczało właśnie temu gromadzeniu, ale zamiast użyć argumentu, że jest to tajemnica korespondencji, że prawo zabrania itp. to użyło argumentu, ileż to smsów się w ciągu roku wysyła, jakaż to ilość danych, i gdzie by to trzeba było zapisywać. A, jak się mi wówczas okazało, po przeliczeniu tej niebagatelnej liczby smsów i pomnożeniu przez 160 bajtów, i uwzględnieniu kompresji typu ZIP (a może nawet i nie), wyszło, że spokojnie roczne smsy użytkowników Orange można by zapisać… Czytaj więcej »

Andrzej
2 lat temu

Wg mnie to jakiś absurd. Jak byłem w wieku gimnazjalno-licealnym, to wysyłałem może nie tysiące smsów, ale setki na pewno – wtedy w ofercie heyah, sms kosztował chyba 0,5 gr. Były różne pakiety i wykorzystywało się każdą okazję, żeby było taniej. Dzisiaj jesteśmy w dobie komunikatorów i nikt nie patrzy, na ilość wysyłanych wiadomości. Jedno zdanie wysyła się czasami w trzech wiadomościach. Przekładając tą formę pisania na smsy, można faktycznie nabić ilościowo sporo wysłanych wiadomości w krótkich odstępach czasowych. Młode osoby nie rozstają się teraz z telefonami i odpisują nawet w nocy. Wydaje mi się, że to bardzo prawdopodobne, że… Czytaj więcej »

henryk5pio
2 lat temu
Reply to  Andrzej

Dokładnie tak. Zamiast pisać długą wiadomość wielu ludzi ją tnie, aby doszła szybciej, czy to SMS-em czy w jakimś komunikatorze, dzięki czemu rozmówca wie, że piszemy o czymś i nie dajemy mu tym znać, by nie napisał czegoś, co spowoduje dezaktualizację tego co pisaliśmy/zmianę tematu. A co do 7 sms-ów na godzinę, to jest to jeden sms na 8,5 minuty. Nie jestem przekonany, czy to jest kompulsywne/namiętne sms-owanie, zwłaszcza, że pamiętam jak w gimnazjum moje koleżanki i kuzynki namiętnie i szybko smsowały.

msw
2 lat temu

Godz. 6:43, aż 3 smsy w ciągu minuty na (chyba) ten nam numer – nie dziwię się, że telekomowi to śmierdzi na kilometr.

Natomiast ja się dziwię, czemu latorośl nie używa Whatsappa itp.? Jeśli nie ma smartfona (w co wątpię) – ok, może słać pierdylion smsów. Ale jeśli ma smartfona, to jaki jest sens smsów?

QVX
2 lat temu
Reply to  msw

Wystarczy pisać z polskimi znakami etc. i z jednego SMS-a robi się kilka wysłanych.

Lech
2 lat temu
Reply to  msw

Nic nie śmierdzi. To może być jeden sms z polskimi znakami (wysłany jako 3 smsmy), albo po prostu 3 wiadomości w minutę. Takie jak:
* Cześć
*Już wstałam
*Zaraz wychodzę.
Teza, że to „śmierdzi na kilometr” może wyjść tylko od totalnego ignoranta, jakim zapewne jesteś, i żal, że takim ignorantem jest też pracownik Orange.

msw
2 lat temu
Reply to  Lech

Millennial pokemon na codzień używający znaków diakrytytycznych? Haha, Lechu, dobry żart.

Fakt, po tylu latach nieużywania smsów, zapomniałem, że sms ma max. 160 znaków.

Lech
2 lat temu
Reply to  msw

Czasami się nie używa znaków diakrytycznych, czasami używa. Nie ma w tym nic śmiesznego. Wystarczy jeden znak, czy nawet przypadkowa litera wciśnięta spoza standardowego zestawu i już się z 1 smsa robią trzy, mimo że tradycyjnie byłby to 1 sms. Czyżby właśnie tacy niedoinformowani pracownicy pracowali w Orange? 🙂

Krzysztof A.
2 lat temu
Reply to  msw

Po 1 – negatywna (bo określenie „pokemon” względem młodej osoby ma wydźwięk pejoratywny, nawet jeśli nie było to Twoją intencją) ocena osoby wyłącznie na podstawie wieku wskazuje na Twój niezwykle wysoki poziom. Rzeczywiście, na pewno nie ma wykształconych młodych ludzi szanujących język, sami idioci, a tylko starsze pokolenia są wspaniałe co swoją wypowiedzią pięknie udowodniłeś 🙂
Po 2 – większość osób nie wyłącza autokorekty, a nawet jeśli ją wyłącza, to telefon w znakomitej większości wypadków „podpowiada” nad klawiaturą pisownię ze znakami diakrytycznymi i większość osób z tego korzysta.

Wiem, że nie na temat ale „chamstwa nie zniesę”.

Jan
2 lat temu
Reply to  msw

„Millennial pokemon na codzień używający znaków diakrytytycznych?”
Wystarczy, że ma włączony słownik w telefonie który automatycznie dodaje polskei znaki.

kjonca
2 lat temu

Wystarczy, że były wysłane sms-y „do całej klasy” (20-30 osób). 100 takich smsów i mamy 3000. 100 smsów do całej klasy, w ciągu miesiąca nie tak trudno wysłać.

msw
2 lat temu

Inna hipoteza: 3300 smów x 20 gr = 660 zł. Przy abonamencie 30-50 zł nie dziwię, że telekom wierzga, bo ewidentnie jest w plecy.

Krzysztof
2 lat temu
Reply to  msw

Gdyby to były smsy w sieci to pół biedy, ale pewnie odbiorcy są w innych sieciach.

Grzegorz
2 lat temu
Reply to  msw

A ja się dziwię. Szczegółnie przy ofercie „bez limitu”. Sory na jednym kliencie zarabiają bo nie korzysta wcale z smsów a na innym tracą. Nie róbmy świętych z Orange.

Lulek
2 lat temu
Reply to  msw

Z czym jest w plecy? Wiesz, że przesłanie SMSa to jest koszt zerowy dla operatora? Że dzieje się to, niejako, przy okazji obsługi sieci? Do drugiej połowy lat 90-tych były sieci, w których SMSy były darmowe bo się firmy nie zorientowały, że za to można kasować. Więc nie jest na niczym w plecy tylko cwaniakuje – telekomy to tacy sami oszuści jak firmy ubezpieczeniowe – sprzedają wszystko i kasę biorą ale jak przychodzi do wyegzekwowania ich zobowiązań to nagle zaczynają się problemy. Plany „no limit” to jest sztandarowy przykład – zawsze jest wszystko całkowicie bez ograniczeń ale potem przeczytasz, że… Czytaj więcej »

Lech
2 lat temu
Reply to  Lulek

To nie jest koszt zerowy dla operatora, bo za doręczenie smsa do innej sieci operator wysyłający płaci operatorowi-odbiorcy pewną groszową sumę. W skali masowej to się jakoś bilansuje (bo Orange też pobiera opłaty od operatorów zewnętrznych), nawet w skali użytkownika może się to bilansować (bo nawet wysyłając poza sieć, zwykle z tej „pozasieci” użytkownik otrzymuje smsy), być może tutaj mamy do czynienia z użytkownikiem, który tylko wysyła, a nie odbiera, operatora to bardzo boli, i wyszło, jak wyszło.

Emil
2 lat temu

Jeżeli to automat by wysyłał smsy, to byłoby to 3000 sms, ale na minutę i przez całą dobę. Orange ewidentnie się ośmiesza.

Lech
2 lat temu

To raptem 100 smsów dziennie. Teraz mam 40 lat, więc już nie te czasy, ale jeszcze 20 lat temu, jak człowiek był młody i zakochany, taka liczba nie była niczym dziwnym. A zwłaszcza teraz, gdy forma komunikacji tekstowej jest powszechna. Zastanawiające tylko, dlaczego ta córka nie używa komunikatorów? Tak czy siak wniosek jest jeden – lepiej omijać Orange, bo nie radzi sobie z obsługą całkiem normalnego ruchu telefonicznego.

Bardzo ciekawy artykuł 🙂 Rzeczywiście, można się dziwić, czemu to akurat smsy są preferowaną formą komunikacji

artyen
2 lat temu

„Liczba wysyłanych z tego numeru wiadomości SMS w ciągu jednego okresu rozliczeniowego oraz ich częstotliwość wskazują, że karta SIM jest wykorzystywana do zautomatyzowanego przesyłania danych.” Jak dojdzie do sądu, to „wskazuje” musi się Orangowi przerodzić w twardy dowód, bo na nim spoczywa ciężar dowodowy, że były podstawy do rozwiązania umowy. Nie wiem, jak jest tutaj, ale jeśli nastolatka wysyła 3 tys. SMS-ów na miesiąc, to nie jest jakiś niecodzienny widok. Orange chyba powinien sobie trochę odpuścić to zadufanie i przemyśleć sprawę ponownie.

SaaS
2 lat temu
Reply to  artyen

Po stanowisku i uzasadnieniu Orange widać, że odpowiedź jest pisana na odwal się, byle powiedzieć nie, a jeśli klient będzie nadal cisnął i sprawa nabierze rozgłosu, jak tutaj, to się przeprosi i jednak uzna reklamację – przecież te 3000 SMSów to dla operatora dosłownie groszowe sprawy.
Gdyby to było 30 lub 300 tysięcy wiadomości, to jasne, że musiałby to robić automat, ale raptem 100 dziennie i to ciągle do tych samych numerów, jaki byłby sens tego biznesu?

QVX
2 lat temu

O już się wycofują z pogróżek etc. A tak naprawdę chodzi o coś innego. Po prostu abonamenty mają niskie limity danych i masowe używanie komunikatorów etc. (także do rozmów) pozwala na masowe „koszenie” klientów na limitach danych, pakietach dodatkowych etc. Zauważmy, że sam smartfon, różne apki etc. generują spory ruch, a darmowe wi-fi nie zawsze jest dostępne w danym miejscu. Po prostu ktoś policzył, że gdyby ta dziewczyna wysłała tyle wiadomości przez komunikator, to sieć by sporo zarobiła na dodatkowych pakietach danych (w abonamencie ma niewiele), a że używa SMS-ów (w abonamencie), to nic nie zarobią; zatem trzeba ich postraszyć,… Czytaj więcej »

Lech
2 lat temu
Reply to  QVX

Mało wiarygodna analiza. Obecnie w abonamentach, czy pakietach prepaidowych jest tyle internetu (5-10gb lub więcej), że w żaden sposób nie „kosi się” na użytkownikach korzystających z komunikatorów, ponieważ 1) komunikatory i przesyłanie tekstu nie zużywa dużo danych 2) To, co użytkownik ma w zupełności mu wystarczy, i aby wysłać na przykład 10 tysięcy wiadomości w miesiącu, nie potrzebuje dodatkowego pakietu internetu.

QVX
2 lat temu
Reply to  Lech

Smartfon generuje całkiem spory ruch – obsługa systemu, apek producenta etc. Zdziwiłbyś się, ile tego jest. Jeszcze przeglądanie sieci, mapy etc. i naprawdę niewiele zostaje z tych np. 2 GB. Zgadzam dię, że 5 GB to obecnie minimum, ale to była promocja i przydzielony pakiet mógł być zmniejszony.

Lech
2 lat temu
Reply to  QVX

Promocja polega zwykle na tym, że przydzielony pakiet jest większy. 2gb w abo to chyba 5 lat temu, dziś standardem jest 10gb. No i rozmawiamy tu o komunikatorach, które używają mało danych. Jak komuś za mało 5, czy 10gb, to nie dlatego, że wysyła 100 wiadomości dziennie, tylko dlatego, że zużywa internet na inne cele, więc nie możesz argumentować, że „skok na kasę” spada na dużo piszących. Nota bene podawane przez ciebie „mapy” jako coś zasobożernego to nieprawda – mapy spokojnie działają na „lejku” 32kbps, więc mogą być nawet za darmo (taki lejek jest w Virginmobile bez opłat), a nawet… Czytaj więcej »

QVX
2 lat temu
Reply to  Lech

Ależ zgadzam się, że komunikatory mało obciążają pasmo. Jednakże tutaj była wyraźna próba zastraszenia. Może po prostu ktoś wyrywkowo przeanalizował ruch na tym koncie i policzył, że jeśli ta nastolatka przestanie SMS-ować, to może ten limit przekroczy, gdy zacznie używać komunikatora. NIestety u wszystkich usługodawców jest nacisk na „drobne” oszczędności i każdy pracownik robi, co może. Mi niedawno w innej sieci w jednym koncie z grupy rodzinnej wyłączyli współdzielenie limitu danych i tak samo mętnie się tłumaczyli, że w tego typu koncie nie można współdzielić (w chwili zawarcia umowy można było), a gdy się postawiłem, to jednak okazało się, że… Czytaj więcej »

Lech
2 lat temu
Reply to  QVX

Ta, ktoś przeanalizował. „Wypowiemy mu umowę, to może jak zacznie wysyłać przez komunikator, to doliczy mu się 5 megabajtów więcej” – rzeczywiście, „brzmi logicznie”. Byś się już nie ośmieszał brnięciem w te absurdy.

Twoja prywatna sprawa nikogo tu nie interesuje, to tylko kwestia interpretacji zapisów umownych.

QVX
2 lat temu
Reply to  Lech

Akurat „wypowiedzenie umowy”, „kara umowna”, „sąd” etc. to typowe straszaki bez pokrycia po napisaniu których 80% konsumentów ulegnie, a pozostałych 20% najwyżej się przeprosi, więc nie ma to znaczenia. Natomiast co do meritum. Jak rozumiem twoja interpretacja to, że taka liczba SMS-ów wyczerpała realne limity i przyczepili się jak mogli. Z ofert bezlimitowych korzystam od lat i kiedyś w regulaminach były zapisy, że oznacza to zwykle 2000 minut przeliczalnych na SMS-y w relacji 1 do 4, czyli tutaj dziewczyna zużyła 820 minut. A zatem masz rację, że od Orange trzeba trzymać się jak najdalej, skoro nie dość, że stosują limity… Czytaj więcej »

Lech
2 lat temu
Reply to  QVX

„Jak rozumiem” – rozumiem to w ten sposób, że standardowy abonent w ofercie bez limitu, nawet jak tych smsów poza sieć wysyła tysiące, to podobną liczbę otrzymuje z powrotem. Być może tutaj nastolatka wyłącznie wysyłała smsy, a żadnych nie otrzymywała. I nagle w systemie pojawił się alert, że jakiś użytkownik płaci 30zł, a kosztuje operatora 150zł (3000 x 5 groszy stawki interconnectowej za smsa pomiędzy operatorami). A dalej poszło z automatu – wypowiedzenie umowy i rżnięcie głupa.

Iks
2 lat temu

Zatrważające jest, jak wielu tutejszych komentatorów musi mieć dwucyfrowe iq, skoro nie potrafią znaleźć przynajmniej kilka trywialnych powodów, dlaczego ktoś pisze smsy zamiast komunikaty messengerem/whatsupem.

Lech
2 lat temu
Reply to  Iks

To właśnie „klienci” tych komunikatorów 🙂

Magab
1 rok temu
Reply to  Iks

Aplikacja do wysyłania smsów wyglada i działa jak Messenger. A skoro nie ma limitów, to po co inne apki?

Ppp
2 lat temu

Po pierwsze: Jeśli granica nie jest jednoznacznie określona, to nie można się na nią powoływać – a za źle napisany regulamin należy szarpać jego autora, a nie klienta.
Po drugie: aby stwierdzić spam, należy przeanalizować TREŚĆ. Jak ktoś ma wprawę i wielu znajomych, SMS co 2-3 minuty (jak na bilingu), to nic nadzwyczajnego i nie jest dowodem na spamowanie, reklamy itp.
Pozdrawiam.

anonymous
2 lat temu

Artykuł to indolencja orange a komentarze to gównoburza o nic. Po pierwsze aplikacja komunikatora może w ramach zachowania kompatybilności przesyłać komunikację tekstową pochodzącą z komunikatorów jako SMS bo nie wiadomo czy odbiorca przypadkiem nie ma nokii3310 która przecież nie obsługuje żadnego mesendżera. W związku w występowaniem znaków diakrytycznych lub emotek każdy znak może być dzielony na pojedynczą wiadomość, np. na pojedynczy SMS a oprogramowanie w telefonie odbiorcy ponownie składa taką komunikacje ponownie w całość. Innymi słowy jedno zdanie złożone z 10 znaków może być przesłane jako 20 smsów i nie ma mowy o żadnym generowaniu sztucznego ruchu czy spamkomunikacji.

Sławek
2 lat temu

Każdy operator tak straszy. W PLUS GSM zablokowali siostrzeńcowi numer jak dzwonił zarezerwować nocleg w Zakopanem. Większość rozmów trwała kilka sekund. Po 2 tygodniach odblokowali nr i dopasowali mu konto w ramach przeprosin.

Truth
1 rok temu

„Dlatego przypominamy klientom o wynikających z umowy ograniczeniach związanych ze skalą wysyłki SMS.” Przecież umowa nie miała ograniczeń!!!

Magab
1 rok temu

Te aplikacje do wysyłania smsów wyglądają i działają jak messengery, więc wysłanie takiej liczby smsów nie powinno dziwić. Sam Orange sprzedaje te telefony z takim oprogramowaniem, więc dlaczego ma pretensje do klientki?

szary
1 rok temu

ja w miesiac mialem i po10-20 tysiecy wiadomosci, jak ktos duzo pisze to nie jest problem, a smsy jak smsy, z jednego moze zeobic sie i dziesiec po przez dodanie emotikon czy polskivh znakow, orange widze sie osmiesza.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!