22 stycznia 2019

Córka czytelnika ma pakiet „no limit”, więc namiętnie SMS-uje. A telekom grozi zerwaniem umowy i ciężkimi karami. „No limit, ale bez przesady”

Córka czytelnika ma pakiet „no limit”, więc namiętnie SMS-uje. A telekom grozi zerwaniem umowy i ciężkimi karami. „No limit, ale bez przesady”

Pan Dominik ma córkę prowadzącą – jak wszystko na to wskazuje – bogate życie towarzyskie z użyciem smartfona. Problem w tym, że telekom, w którym opłaca abonament, zagroził rozwiązaniem umowy, bo uznał, że użytkowniczka łamie regulamin. A mianowicie: wysyła za dużo i za często SMS-y. Czytelnik zaprzecza. Sprawa może się skończyć w sądzie.

Polacy kochają SMS-ować. Jesteśmy narodem, który od lat jest w europejskiej czołówce pod względem liczby wysyłanych krótkich wiadomości tekstowych rocznie.

Zobacz również:

Według Urzędu Regulacji Elektronicznej w 2017 r. (nowszych danych nie ma) Polacy wysłali 49,2 miliarda wiadomości. To trochę mniej niż w ubiegłych latach, bo mamy coraz więcej alternatyw w postaci komunikatorów na smartfony, ale to i tak niebotyczna liczba. Na jednego aktywnego użytkownika wychodzi jakieś 77 wiadomości miesięcznie. 

Do niedawna nie zdawałem sobie sprawy, że jeśli wysyłam za dużo SMS-ów, to telekom może zerwać ze mną umowę. Farsa? Powiedzcie to panu Dominikowi.

Czy córka pana Dominika wysyła za dużo SMS-ów?

Pan Dominik przeniósł numer córki do nowej sieci na promocyjnych warunkach, tj. gwarantujących nielimitowane bezpłatne połączenia w kraju oraz nielimitowane wiadomości tekstowe SMS. Po kilku miesiącach od przenosin zaczęły się problemy. Czytelnik opisał nam bardzo szczegółowo swoją wersję tej historii, dołączając do niej 14 różnych dokumentów – skany umów, faktury, reklamacje i odpowiedzi na reklamacje.

A wszystko sprowadzało się do faktu, iż nowy operator, Orange, stwierdził, że córka pana Dominika korzysta z telefonu z naruszeniem warunków umownych. Konkretnie zaś została oskarżona o „SMS-owe spamowanie”, czyli wysyłanie zautomatyzowanych wiadomości reklamowych SMS. Grozi to rozwiązaniem umowy z winy klienta w trybie natychmiastowym, wraz z naliczeniem kar umownych. Pan Dominik złożył reklamację, ale firma ją odrzuciła. Co napisała?

„Liczba wysyłanych z tego numeru wiadomości SMS w ciągu jednego okresu rozliczeniowego oraz ich częstotliwość wskazują, że karta SIM jest wykorzystywana do zautomatyzowanego przesyłania danych. Stanowi to naruszenia warunków umowy i jest działaniem na szkodę naszej firmy. Jeśli nadal będą Państwo korzystać z karty SIM niezgodnie z umową będziemy musieli  wypowiedzieć umowę”

Nasz czytelnik odpisał krótko – że to absurd. I że nie zgadza się z takim postawniem sprawy oraz prosi o ponowne rozpatrzenie reklamacji. Wskazał, że „rzekoma wysyłka automatyczna” to SMS-y do 27 powtarzających się numerów (w domyśle zapewne – kolegów i koleżanek córki). Odpowiedź?

„Nie bierzemy pod uwagę liczby numerów, na które wiadomości są wysyłane, ale liczbę wysyłanych SMS-ów w ciągu jednego okresu rozliczeniowego i ich częstotliwość. Nasze stanowisko jest ostateczne. Proces reklamacyjny uznajemy za zakończony. Kolejne zgłoszenia pozostawimy bez rozpatrzenia. Roszczeń można dochodzić na drodze sądowej”

Kto ma rację? Pan Dominik załączył billingi numeru córki. Faktycznie – wysłanych SMS-ów jest tam sporo –  w jednym miesiącu było tam 3283. Tak to wygląda jeśli chodzi o częstotliwość (za screenu wycięliśmy numery telefonów odbiorców). 

Tak na oko taki biling faktycznie może budzić podejrzenia – czy tak częste wysyłanie SMS-ów to już wysyłka automatyczna (np. przy pomocy jakiegoś dodatkowego oprogramowania)? A może ktoś się włamał do telefonu? Niczego nie można wykluczyć, łącznie z tym, że klientka po prostu zatraca się w tym esemesowaniu. 

Co to jest wysyłka automatyczne i od jakiego progu się zaczyna?

Ale pomyślmy. Czy te 3,2 tys. wiadomości to dużo? Załóżmy, że z 24 godzin doby jesteśmy aktywni przez jakieś 16 godzin (przez pozostałych osiem godzin śpimy). Wtedy wystarczy wysłać siedem SMS-ów na godzinę dziennie, żeby dobić w ciągu 30 dni do wyniku ponad 3300 SMS-ów. Czyli na upartego byłoby to możliwe – to prywatna sprawa każdego z nas ile czasu poświęca na wysyłanie SMS-ów zamiast na życie.

Jak ustalić od kiedy zaczyna się „wysyłka automatyczna”, a kiedy tylko szybkie pisanie na klawiaturze smartfona? Jakie są kryteria? Czy 2000 SMS-ów to też łamanie regulaminu? A może 1000 SMS-ów? A może tylko 50, ale wysyłanych co sekundę? Gdzie jest to napisane? Niestety, regulamin tego nie określa. To arbitralna decyzja operatora, „na podstawie częstotliwości i liczby wysyłek”.  Granice są nieostre, więc pole do interpretacji – nieograniczone.

A jeśli ktoś na serio wysyła tych kilka tysięcy SMS-ów w miesiącu? Może warto by wprowadzić jednak limity w ofertach „bez limitu”. Wtedy przynajmniej byłyby jasne kryteria. Albo wprowadzić do regulaminu zastrzeżenie, że można takiego klienta skierować na „SMS-owy odwyk”? Historia czytelnika skończy się prawdopodobnie w sądzie. No, chyba że jego córka się opanuje i zamiast z SMS-ów zacznie korzystać z Messengera albo innej tego typu aplikacji.

Już po publikacji Orange przesłało nam swoje stanowisko.

Przepraszamy klienta za niekomfortową sytuację w jakiej się znalazł. Przesłane do czytelnika pismo miało charakter ostrzegawczy i nie wywoływało żadnych skutków prawnych. Wysłaliśmy je do tych klientów, którzy wysyłali na tyle dużo SMS, że mogło to zostać zinterpretowane, jako wysyłka zautomatyzowana. W takich sytuacjach bierzemy pod uwagę częstotliwość wysyłki oraz jej skalę, a analizę ponawiamy w kolejnych okresach rozliczeniowych.

Wysyłka automatyczna to dodatkowo płatna usługa biznesowa, w ramach której klient, może wysłać duże ilości SMS na wiele numerów w krótkim czasie.  Pozwala wysłać nawet kilka tysięcy SMS do dużej grupy numerów. SMS w ramach tej usługi są wysyłane w inny sposób niż z telefonu komórkowego.

W niektórych przypadkach klienci biznesowi wykorzystują zwykłe numery telefonu do wysyłek do dużych grup klientów, co może nadmiernie obciążyć sieć. Dlatego przypominamy klientom o wynikających z umowy ograniczeniach związanych ze skalą wysyłki SMS.

źródło zdjęcia: PixaBay

Subscribe
Powiadom o
41 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Grzegorz
7 lat temu

Dlaczego ma się opanować i zacząć korzystać z messendżera? Ma nielimitowane smsy i z nich korzysta. Może Orange się opanuje i przestanie robić klientów w bambuko z ofertą „bez limitu”?

Krzysztof A.
7 lat temu

Tenże sam Orange jeszcze nie tak dawno w ofercie na karcie oferował pakiet 2000 SMSów ważny kilka dni 🙂

Karim
7 lat temu

Osoby w tym wieku korzystają głównie z komunikatorów. Trochę dziwne jest, że ona jedna tak umiłowała smsy, których liczba z roku na rok maleje. Nie wiemy też czy operator nie zajrzał do ich treści wszak wszystkie przeszły przez jego SMSC. Z drugiej strony samych smsów wcale nie musiało być tak dużo, ponieważ używając niestandardowych znaków (np. polskich diakrytycznych lub cyrylicy) jeden sms wysyłany jest w kilku wiadomościach.

Lech
7 lat temu
Reply to  Karim

Z tego, co wiem, operator nie gromadzi treści smsów. Kiedyś, gdzieś na przełomie wieków (a może i wcześniej) pamiętam, jak Orange ustami swojego rzecznika zaprzeczało właśnie temu gromadzeniu, ale zamiast użyć argumentu, że jest to tajemnica korespondencji, że prawo zabrania itp. to użyło argumentu, ileż to smsów się w ciągu roku wysyła, jakaż to ilość danych, i gdzie by to trzeba było zapisywać. A, jak się mi wówczas okazało, po przeliczeniu tej niebagatelnej liczby smsów i pomnożeniu przez 160 bajtów, i uwzględnieniu kompresji typu ZIP (a może nawet i nie), wyszło, że spokojnie roczne smsy użytkowników Orange można by zapisać… Czytaj więcej »

Andrzej
7 lat temu

Wg mnie to jakiś absurd. Jak byłem w wieku gimnazjalno-licealnym, to wysyłałem może nie tysiące smsów, ale setki na pewno – wtedy w ofercie heyah, sms kosztował chyba 0,5 gr. Były różne pakiety i wykorzystywało się każdą okazję, żeby było taniej. Dzisiaj jesteśmy w dobie komunikatorów i nikt nie patrzy, na ilość wysyłanych wiadomości. Jedno zdanie wysyła się czasami w trzech wiadomościach. Przekładając tą formę pisania na smsy, można faktycznie nabić ilościowo sporo wysłanych wiadomości w krótkich odstępach czasowych. Młode osoby nie rozstają się teraz z telefonami i odpisują nawet w nocy. Wydaje mi się, że to bardzo prawdopodobne, że… Czytaj więcej »

henryk5pio
7 lat temu
Reply to  Andrzej

Dokładnie tak. Zamiast pisać długą wiadomość wielu ludzi ją tnie, aby doszła szybciej, czy to SMS-em czy w jakimś komunikatorze, dzięki czemu rozmówca wie, że piszemy o czymś i nie dajemy mu tym znać, by nie napisał czegoś, co spowoduje dezaktualizację tego co pisaliśmy/zmianę tematu. A co do 7 sms-ów na godzinę, to jest to jeden sms na 8,5 minuty. Nie jestem przekonany, czy to jest kompulsywne/namiętne sms-owanie, zwłaszcza, że pamiętam jak w gimnazjum moje koleżanki i kuzynki namiętnie i szybko smsowały.

msw
7 lat temu

Godz. 6:43, aż 3 smsy w ciągu minuty na (chyba) ten nam numer – nie dziwię się, że telekomowi to śmierdzi na kilometr.

Natomiast ja się dziwię, czemu latorośl nie używa Whatsappa itp.? Jeśli nie ma smartfona (w co wątpię) – ok, może słać pierdylion smsów. Ale jeśli ma smartfona, to jaki jest sens smsów?

QVX
7 lat temu
Reply to  msw

Wystarczy pisać z polskimi znakami etc. i z jednego SMS-a robi się kilka wysłanych.

Lech
7 lat temu
Reply to  msw

Nic nie śmierdzi. To może być jeden sms z polskimi znakami (wysłany jako 3 smsmy), albo po prostu 3 wiadomości w minutę. Takie jak:
* Cześć
*Już wstałam
*Zaraz wychodzę.
Teza, że to „śmierdzi na kilometr” może wyjść tylko od totalnego ignoranta, jakim zapewne jesteś, i żal, że takim ignorantem jest też pracownik Orange.

msw
7 lat temu
Reply to  Lech

Millennial pokemon na codzień używający znaków diakrytytycznych? Haha, Lechu, dobry żart.

Fakt, po tylu latach nieużywania smsów, zapomniałem, że sms ma max. 160 znaków.

Lech
7 lat temu
Reply to  msw

Czasami się nie używa znaków diakrytycznych, czasami używa. Nie ma w tym nic śmiesznego. Wystarczy jeden znak, czy nawet przypadkowa litera wciśnięta spoza standardowego zestawu i już się z 1 smsa robią trzy, mimo że tradycyjnie byłby to 1 sms. Czyżby właśnie tacy niedoinformowani pracownicy pracowali w Orange? 🙂