Chciwa Clara: chce 399 zł za „czyszczenie BIK-u”. Ale jeśli trzeba się spocić, to… 939 zł

Czyszczenie baz BIK oraz rejestrów bankowych już za 399 zł zamiast 899 zł. Zapomnij o negatywnych wpisach w bazach i śpij spokojnie!” – taką kuszącą ofertę można znaleźć w portalu zakupów grupowych Grupeo.pl. Pojawia się tylko na kilka dni, zbiera obfite żniwo kilkudziesięciu kupujących i znika po to, by za chwilę… pojawić się ponownie. Rzecz na pierwszy rzut oka wygląda wiarygodnie i jest bardzo dobrze opakowana marketingowo. „Potrzebujesz jak najszybciej pieniędzy i chcesz zaciągnąć kredyt lub pożyczkę a obawiasz się, że jest to niemożliwe, bo obciąża Cię negatywny wpis w bazach BIK, BRKR, ERIF, KRD lub BIG. Teraz niczego się nie obawiaj i oddaj swoją sprawę w ręce profesjonalistów, którzy doskonale będą wiedzieć, w jaki sposób rozwiązać Twój problem. Zapomnij o obciążających Cię wpisach!„. I dalej: „Lex Clara posługuje się sprawdzoną i skuteczną metodą usunięcia danych z baz BIK. Dzięki wiedzy, doświadczeniu i cierpliwości odnosi ona liczne sukcesy na tym polu. Każdego dnia ponad 500 osób nie może sobie poradzić z BIK – nie wliczaj się do tego grona i pozbądź się negatywnych wpisów w bazach!

Czyszczenie Lex Clara BIK

Któż by nie skorzystał, zwłaszcza że cena okazyjna – nędzne 400 zł. A w zamian pełnia szczęścia, maksymalna wiarygodność kredytowa i bankowcy błagający na kolanach, by mogli udzielić nam kredytu. Piękna wizja. Tyle, że nieprawdziwa. Po pierwsze i najważniejsze: na samym dole strony, czyli tam, gdzie żaden podniecony do granic możliwości dłużnik już nie dotrze, bo wcześniej zapłaci za kupon zniżkowy, znajduje się pewne drobne zastrzeżenie: „Pamiętaj, że możemy wymazać Twoją złą historię jedynie wtedy, gdy wszystkie zobowiązania zostały ZAMKNIĘTE, czyli SPŁACONE w całości„. Obietnica, że jeśli ktoś chce wziąć kredyt, a obciążają go negatywne wpisy, dzięki pomocy profesjonalistów pozbędzie się problemów, jest więc stwierdzeniem mocno na wyrost. Dotyczy to wyłącznie osób, które już uporały się z długiem. Potężną manipulacją jest w tym kontekście obietnica „czyszczenia” takich baz, jak ERIF, KRD, czy BIG. Na marginesie: nie ma czegoś takiego, jak „samodzielny” BIG. Każde biuro informacji gospodarczej (działają ich trzy) ma  w nazwie skrót BIG. Prawnikom z Lex Clara chodziło pewnie o Infomonitor BIG ;-). Ważniejsze, że zarówno Infomonitor BIG, ERIF BIG, jak i KRD BIG z mocy prawa mają obowiązek same usunąć wpis dotyczący długu, który został spłacony. Nie trzeba nikomu za to płacić.

Czytaj też: Obiecują, że za kilak stówek wyczyszczą BIK. Okazja, czy kant?

Jedyną bazą, z której informacja o nieterminowej spłacie kredytu nie jest usuwana po uregulowaniu przez klienta wszystkich należności, jest Biuro Informacji Kredytowej, czyli BIK. To nie jest „czarna lista” złych dłużników, tylko baza, w której jest zapisywana cała nasza historia kredytowa. BIK informację o nieterminowej spłacie jakiegoś kredytu zamieszczać może nawet przez siedem lat od spłaty. Czy jest sposób, żeby ten czas skrócić? Art. 105 Prawa bankowego stanowi, że po spłacie należności dane klienta mogą być przetwarzane tylko wtedy, gdy on sam wyraził na to zgodę. Ale są niestety wyjątki: banki, a tym samym BIK, mogą również przetwarzać dane osobowe bez zgody klienta, jeśli spóźnił się on ze spłatą wierzytelności ponad 60 dni, a jednocześnie bank ma dowód, że poinformował klienta o zaległościach i o tym, że z ich powodu będzie gmerał w kartotece klienta w BIK. Co może więc zrobić firma, która chciałaby „wyczyścić” klientowi BIK? Po pierwsze sprawdzić czy dług został spłacony. Po drugie próbować wycofać zgodę klienta na przetwarzanie jego danych osobowych. Jeśli opóźnienie w spłacie długu nie przekraczało 60 dni, to bingo – da się zrobić.

Jeśli opóźnienie było większe, „czyściciel” może próbować jeszcze zażądać od banku dowodu, że ten poinformował klienta o zaległościach (np. tego, że bank wysłał w tej sprawie list polecony i że został on dostarczony. I że istnieje potwierdzenie odbioru). Jeśli dowodu brak – bingo! Jeśli jest, „czyściciel” raczej nic nie wskóra, ładnie przeprosi i oddali się, jak niepyszny. Oczywiście pieniądze od klienta i tak weźmie, bo przecież się starał… Zapewne w Lex Clara ogarniają ten proces doskonale i dlatego wpisali do oferty znacznie wyższe opłaty w przypadku „czyszczenia baz” w sytuacji, kiedy trzeba się trochę spocić. W ogłoszeniu czytam bowiem: „Oferta obejmuje czyszczenie baz (BIK, BRKR, ERIF, KRD, BIG) do 60 dni za 399 zł zamiast 899 zł. Czyszczenie baz od 60 do 80 dni – 939 zł zamiast 1500 zł. Czyszczenie baz do 180 dni – 1339 zł zamiast 2000 zł„. Wygląda na to, że za 399 zł Lex Clara weźmie od klienta pełnomocnictwo potwierdzone notarialnie i wyśle do BIK-u oraz banku pisma z informacją o wycofaniu zgody na przetwarzanie danych osobowych klienta, załączając potwierdzenie spłaty długu. Robota prosta jak drut. W przypadku konieczności wykonania większej pracy – a więc skutecznego zakwestionowania prawa banku do przechowywania danych o kliencie, którego dług był przeterminowany bardziej, niż o 60 dni – pani Clara życzy sobie już 939 zł.

Firma Lex Clara z powodzeniem zajmuje się ochroną danych osobowych swoich klientów. Stosowane przez nią procedury pozwalają na skuteczne wykreślenie wpisów w BIK nawet takich jak „windykacja” czy „zadłużenia powyżej 180 dni” oraz wszystkich wpisów wynikających z nieterminowej obsługi produktów bankowych” – obiecuje Clara. Ale w innym miejscu czytamy, że firma nie gwarantuje sukcesu. Ale potencjalnych klientów, desperatów i tak nie brakuje: „Myślę o kupnie mieszkania, potrzebny mi jest kredyt hipoteczny. Na przeszkodzie stoi na razie negatywny wpis do bankowej bazy kredytowej. Negatywnego wpisu dokonał PKO BP za kartę kredytową, której zadłużenie spłacałem po czasie, gdyż miałem kłopoty finansowe. Zadłużenie spłaciłem dawno temu, ok. 2,5 roku temu. Wiem, że istnieją firmy które oferują usługi tzw „czyszczenia” negatywnych wpisów. Czy warto korzystać z takich usług? W moim przypadku likwidacja wpisu przez sam bank nastąpi dopiero w lipcu 2015 r. Firmy „czyszczące” wpisy zachwalają swoje usługi twierdząc że jest duża szansa na likwidację tych wpisów wcześniej” – łamie się pan Piotr, czytelnik blogu. Panie Piotrze, proszę się nie łamać! I nie wyrzucać pieniędzy w błoto.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss