BPH: Bank Położony z Hukiem. Historia zarżnięcia kury znoszącej złote jaja

BPH: Bank Położony z Hukiem. Historia zarżnięcia kury znoszącej złote jaja

Był kiedyś taki bank, który działał bardziej agresywnie niż konkurencja, bił się o nowych klientów, podbierał ich innym, najszybciej ze wszystkich zwiększał udziały rynkowe. W kilka lat z pozycji numer 6-7 wskoczył na podium. W 2006 r. stał się trzecim największym bankiem w Polsce, z zyskiem netto 1,27 mld zł, portfelem kredytów przekraczającym 35 mld zł i depozytami przekraczającymi 41,4 mld zł.

Pamiętacie? To bank BPH, należący wówczas do niemieckiej grupy HVB. Nawet dziś z dawnym Bankiem BPH przegrywałyby pod względem wielkości oraz generowanych zysków  takie tuzy, jak BZ WBK (484 mln zł zysku po półroczu 2010 r.), czy ING (369 mln zł zarobku), czy BRE (255 mln zł na plusie). Jedynymi bankami, których nie udało się zdetronizować ekipie prezesa Józefa Wancera, byly PKO BP i Pekao. Aczkolwiek do żubra agresywny BPH zaczął się już nawet zbliżać. Między innymi dzięki dużej aktywności na rynku reklamowym 🙂

Zobacz również:

Dziś z dawnego BPH nie zostało prawie nic. Zamiast wschodzącej potęgi jest obraz nędzy i rozpaczy. Gdy niemal wszystkie banki w Polsce poprawiają swoje wyniki finansowe, bank BPH znów zawiódł swoich akcjonariuszy. W środę podał, że w drugim kwartale miał 170 mln zł straty. W całym pierwszym półroczu bank BPH jest już 224 mln zł pod kreską. To jedyny w Polsce wśród dużych i średnich banków, który przynosi straty. Jak to się stało, że w ciągu ledwie czterech lat potencjał giganta zostal rozbity w pył? Jak można w tak krótkim czasie zarżnąć kurę znoszącą złote jajka? Rozwalić do szczętu najbardziej wydajną maszynkę bankową na rynku?

Dlaczego bank BPH tonie w stratach, kiedy jego konkurenci zwiększyli zyski w porównaniu z ubiegłym rokiem średnio o 30%? Praprzyczyną tego stanu jest podział banku BPH dokonany przed trzema laty. Wówczas większość jego majątku wcielono do Banku Pekao (był to efekt fuzji właściciela Pekao, włoskiej grupy UniCredit, i głównego akcjonariusza BPH, niemieckiej grupy HVB). Oto historia choroby BPH. Rozcięcie na dwie części było najgorszym co mogło się przydarzyć krakowskimu bankowi.

Włosi nie mogli przejąć całego BPH, bo nie zgodził się na to ówczesny polski rząd PiS z Kazimierzem Marcinkiewiczem na czele. Zastrzeżenia miał także urząd antymonopolowy, bo wedug niektórych analiz połączenie drugiego (Pekao) i trzeciego (BPH) banku w Polsce mogłoby doprowadzić do rynkowego duopolu, podzielenia rynku między PKO BP i połączonego giganta. Alessandro Profumo, prezes UniCredit, pielgrzymował kilka razy do Polski i ostatecznie uzyskał zgodę polskich władz, by Pekao przejęło choćby większą część BPH. Rząd najchętniej w ogóle zablokowałby transakcję, ale Profumo miał poparcie Komisji Europejskiej.

Włosi wchłonęli więc najlepsze aktywa BPH, a resztę sprzedali amerykańskiemu GE Money. BPH z dnia na dzień został bez większości rentownych oddziałów i bez bankowości korporacyjnej (przejął ją w całości Pekao). A wszystko to stało się w najgorszym możliwym momencie, kiedy nadszedł światowy kryzys finansowy. Banki zatrzymały akcję kredytową i płaciły krocie za odsetki od lokat, więc BPH – bez zbudowanego portfela kredytowego – został pozbawiony przychodów.

Teraz, po połączeniu z GE Money i zmianie na stanowisku prezesa – Józefa Wancera zastąpił Richard Gaskin – nowy BPH próbuje się jakoś pozbierać. Na razie bez skutku. Bank ma niższe od tych sprzed roku przychody z odsetek (677 mln zł) oraz z prowizji (377 mln zł). Portfel kredytów (30 mld zł, pochodzący głównie ze „stajni” GE Money) nie jest zdrowy. W pierwszym półroczu bank spisał na straty 512 mln zł kredytów, gdy rok temu było to tylko 260 mln zł. Bank kładą na łopatki kredyty samochodowe i ratalne – to przez nie odsetek złych kredytów sięga w BPH ponad 9 proc.

Jak uratować BPH? Nowy prezes chce ograniczyć udzielanie tych kredytów, których „szkodowość” jest największa (po nóż ma iść finansowanie sprzedaży ratalnej oraz udzielanie kredytów samochodowych z pomocą pośredników finansowych, którym zależy głównie na szybkiej prowizji za udzielenie kredytu). Zaostrzył już kryteria przyznawania kredytów hipotecznych i firmowych. Bank zamyka też pokrywające się placówki BPH i dawnego GE Money. Stara się też skuteczniej zbierać lokaty, by zalepić wielką dziurę w stosunku do udzielonych kredytów (lokat jest tylko 15 mld zł). W pierwszym półroczu BPH zwiększył wartość portfela depozytowego o prawie jedną piątą, czyli o 4,2 mld zł. Bank promował m.in. depozyt z jednodniową kapitalizacją: „Lokatę Pracowitą”.

Nawet jeśli BPH nie pójdzie ostatecznie na dno, tylko z sukcesami będzie „inwestował w relacje” (z klientami), to trudno przewidywać kiedy będzie miał szansę wejść znów do elity największych banków w Polsce. Odpowiedzialność za to, że dobry bank został zniszczony, ponoszą wszyscy, którzy zgadzali się na jego podział. Dziś już wiadomo, że był to gruby błąd. Pekao o mało się nie udławił większością majątku przejętego po BPH („Żubr” po tej transakcji miał być największym polskim bankiem, a mimo przejęcia trzeciego gracza na rynku odstaje od PKO BP). A tak a propos inwestowania w relacje:

Nad tym, czy podział BPH i zniszczenie potencjału trzeciego największego banku w Polsce było konieczne, zastanawiają się nie tylko finansiści, ale nawet Komisja Nadzoru Finansowego. Jej przewodniczący Stanisław Kluza, rozważając różne możliwości zmiany właściciela banku BZ WBK (Alejandro, czy Fernando?), niedawno oświadczył, że nie dopuści do powtórzenia casusu BPH i do przejęcia BZ WBK przez takiego inwestora, który musiałby podzielić bank.

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!