Bolesna przygoda z pożyczkami społecznościowymi, czyli kokosowy jubileusz

Firma Kokos.pl wysłanym niedawno komunikatem prasowym uświadomiła mi, że rynek pożyczek społecznościowych w Polsce ma już bite cztery lata. Sporo, a pewnie z połowa tego czasu to był okres burz i naporów oraz różnych zawirowań. Duże firmy działające na tym rynku bankrutowały, zwijały się, łączyły z innymi…  Zniknął m.in. Monetto.pl, niemiecki gigant Smava został wykupiony przez krajowego konkurenta, ale od jakichś dwóch lat na rynku panuje mała stabilizacja, dzięki której platformy ułatwiające pośredniczenie między posiadaczami gotówki a ludźmi w potrzebie mogą powoli budo9wać wiarygodność. I chyba jako-tako to wychodzi, bo według wyliczeń Kokos.pl przez cztery lata obecności pożyczek społecznościowych w Polsce przez platformy tego typu przepłynęło już 130 milionów złotych.

Kokos.pl – którego właścicielem jest znana w światku finansowym spółka Blue Media, ta sama która uruchomiła niezależny od KIR system przelewów natychmiastowych – chwali się, że w ciągu czterech lat działalności przyciągnął ponad 180.000 użytkowników (zarówno pożyczkobiorców, jak i inwestorów). Najbardziej wnikliwi czytelnicy blogu „Subiektywnie o Finansach” zapewne wiedzą, że jestem jednym z nich. Dwa lata temu założyłem konto w serwisie Kokos.pl i postanowiłem przetestować ideę pożyczek społecznościowych, zwanych dumnie social lending. Przyznam się Wam bez bicia, że akurat w moim przypadku jest to doświadczenie bolesne, a dotkliwe uczucie boleści wynika zapewne z małego doświadczenia inwestora oraz zbyt ograniczonej dywersyfikacji aktywów. Czyli: jak w życiu, jak w życiu…

Kokos podaje, że średnia spłacalność rat pożyczek zaciągniętych za pomocą jego serwisu waha się między 92%, a 100%. Zaś zyski inwestorów oscylują najczęściej w granicach między 12%, a 24%. Przyznam szczerze, że w moim przypadku niestety te liczby się nie sprawdzają. Obecność na rynku pożyczek społecznościowych jako inwestora póki co przynosi mi więcej strat, niż korzyści. Udzieliłem bowiem trzech pożyczek, na kwotę w sumie 700 zł. Oprocentowanie dwóch, które nie zostały jeszcze spłacone, wynosi 19% i 31%. Pierwsza jest spłacana mniej więcej terminowo (z pewnym opóźnieniem), druga nie jest spłacana w ogóle (z powrotem dostałem raptem pięć z 12 rat). Póki co z moich 700 zł dostałem z powrotem 508 zł, zaś jeśli druga z pożyczek, w którą zainwestowałem, się nie „zepsuje”, moja ponad dwuletnia przygoda z Kokosem.pl skończy się stratą 105 zł z zainwestowanych 700 zł. A do tego jeszcze powinienem doliczyć koszty wynikające z weryfikacji mojej wiarygodności w różnych BIK-ach, firmach telekomunikacyjnych, bankach, za którą Kokos.pl pobrał chyba ze 30 zł. Cóż, miałem w tym czasie dużo lepsze inwestycje (choć miałem też gorsze).

Kokos - mac

Ale może nie powinienem kończyć z Kokosem, tylko właśnie skorzystać z uzyskanych doświadczeń i pożyczać ludziom dalej, nie popełniając ponownie tych samych błędów? Tak naprawdę wystarczy porządnie prześwietlić w internecie pożyczkobiorcę (pomoże wujek Google: czasem nazwa pożyczkobiorcy wiele mówi…) oraz nie ufać partnerowi, który pożycza najpierw na krótko, a potem – korzystając ze zbudowanej wiarygodności – zgłasza się jeszcze raz po pożyczkę na dłuższy termin (jest prawdopodobieństwo, że ta poprzednia pożyczka była tylko na podpuchę). A przede wszystkim budować portfel z wielu małych pożyczek, najlepiej kilkunastu.

Inwestycja w Kokos.pl nie była duża pozycją w moim prywatnym portfelu inwestycyjnym. Ba, była jego mikroskopijną częścią. Ale gdybym chciał zainwestować naprawdę sporo, np. kilkanaście tysięcy złotych (a to minimalna wartość, od której rzecz przestałaby być tylko nieszkodliwym hobby, a zaczęłaby być profesjonalną inwestycją), musiałbym włożyć w to zajęcie nieproporcjonalnie dużo więcej uwagi, niż w inne, porównywalne kwotowo inwestycje. Zapraszam do dyskusji tych, którzy z inwestowania na Kokos.pl lub na innych tego typu serwisach dobrze zarabiają. Podzielcie się swoim podejściem do tego interesu, opowiedzcie jak to się robi żeby nie stracić i co radzicie tym, którzy chcieliby ulokować swoje mniejsze lub większe oszczędności w taki właśnie sposób. Czy nadszedł już czas społeczności w finansach?

A Kokos.pl? Po czterech latach uruchamia kredyt płatniczy, czyli narzędzie dla inwestorów, którzy po spełnieniu kilku warunków mogą mogli później pokryć kapitałem swoje obecne inwestycje w Kokos.pl. W serwisie będzie też można zaciągać pożyczki konsolidacyjne (nie wierzę, by były tańsze, niż w banku, z punktu widzenia pożyczającego)  „Uruchamiając Kokos.pl zakładaliśmy wprawdzie szybszy wzrost, ale rynek rozwija się stabilnie. Prawdziwy rozkwit idei social lending w Polsce jeszcze nie nastąpił, bo wciąż brakuje sprawdzonych pożyczkobiorców. Inwestorzy czekają z kapitałem, a dobre aukcje kończą się w kilka minut” – pisze Kokos. Święte słowa. Tego, co najbardziej brakuje temu rynkowi, to dobrych pożyczkobiorców. A nie takich, którzy przychodzą do tego typu serwisów tylko dlatego, że wszystkie banki ich już wyrzuciły przez okno

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss