29 stycznia 2020

Biedronka ogłosiła duże podwyżki pensji. Ile zarobi kasjer? I niechlubna lista zawodów, w których pensje nie są „biedronkowe”

Biedronka ogłosiła duże podwyżki pensji. Ile zarobi kasjer? I niechlubna lista zawodów, w których pensje nie są „biedronkowe”

W handlu brakuje rąk do pracy, więc sieci sklepów dają podwyżki. Biedronka – nawet 350 zł. Praca kasjera jest ciężka i mało prestiżowa, ale lista zawodów, w których zarabia się już mniej, niż „na kasie w supermarkecie” jest coraz bardziej zastanawiająca

W Polsce rosną pensje. Oczywiście nie wszystkim i nie po równo, ale przecież nikt nie obiecywał idealnej sprawiedliwości (no dobra,  jest jedna taka partia, która równość ma na sztandarach, i której program przeanalizowaliśmy tutaj). Ale czy równość to sprawiedliwość? Można polemizować. 

Zobacz również:

Jedną z branż, w których pracownik jest na wagę złota, jest handel. Wiedzą to nie tylko sieci odzieżowe, sklepy, które mają butiki w galeriach handlowych, ale też markety i dyskonty. Dwaj najwięksi pracodawcy – Biedronka i Lidl – żeby zatrzymać najlepszych kasjerów ścigają się na podwyżki. Efekt? Kasjerzy już na starcie mogą dostać wyższe pensje, niż przyszli kardiolodzy, czy pedagodzy. 

Czytaj też: Czterodniowy tydzień pracy i ta sama pensja? Oni to przetestowali i wszystkim polecają. Ale skutki mogą być opłakane. Mam lepszy pomysł!

Czytaj też: Czy kurs językowy można potraktować jako inwestycję w wyższe zarobki? O ile wyższe? I kiedy ta inwestycja się zwróci? Policzyłem!

Mamy dwa miliony kasjerów i sprzedawców. Czy można ich jakoś zastąpić?

W Polsce pracowników handlu jest za mało. Jak policzył związek zawodowy UNI Europa (to organizacja zrzeszająca 60 związków zawodowych z 35 krajów europejskich) – w tej branży pracuje ok. 2 mln. Gdyby przełożyć tę wartość na liczbę sklepów, to okazuje się, że „obłożenie” pracownikami marketów jest w Polsce o kilkaset tysięcy osób mniejsze, niż we Francji czy Wielkiej. Brytanii.

Liczba sklepów rośnie, a pracowników nie przybywa w aż takim tempie. Dziś Biedronka ma ponad 3000 sklepów, Lidl – 700. Oznacza, to, że Biedronce w ciągu ostatniej dekady przybyło ponad 1200 punktów handlowych, a Lidlowi 300. A przecież powstawały całe nowe galerie, markety i nowe sieci. Biedronka zatrudnia 67.000 osób, a Lidl – 13.000. Razem to tyle, ilu jest w Polsce górników! 

Kasjer to podobno zawód wymierający. Można go zastąpić kasami samoobsługowymi i takie próby są podejmowane, ale… na razie nikomu to się jeszcze nie udało w 100%. Owszem, przybywa takich kas w drogeriach, a w supermarketach są już chyba standardem, ale kolejek do kas samoobsługowych raczej nie ma. Widziałem to już nie raz, nie dwa: kasy samoobsługowe mogą świecić pustkami, a do dwóch dyżurnych kasjerów kolejki ciągną się przez cały sklepy.

Dlaczego tak się dzieje? Po pierwsze: to dla klientów zbyt ciężka robota przerzucać duże ilości zakupów z miejsca na miejsce. Po drugie, własnoręczne nabijanie cen, ważenie, wpisywanie liczby bułek, itp. zajmuje niewprawnym rękom klientów więcej czasu, niż profesjonalistom a kasy notorycznie sprawiają psikusy. Psują się, zacinają, albo coś im nie pasuje. I po wizycie w sklepie w głowie dźwięczy powtarzający się komunikat: „proszę odłożyć towar do strefy pakowania”. Albo: „za chwilę podejdzie asystent”. Wystarczy mała różnica w faktycznej wadze produktu i tej zarejestrowanej w pamięci kasy i już towar „nie przechodzi”. 

Zapełnienie obsady marketów „żywymi” kasjerami nie jest łatwe także dlatego, że kasjerzy są do bólu nielojalniWedług Instytutu Badawczego Randstad kasjerzy i sprzedawcy są wśród osób, które najczęściej zmieniają pracę (zrobiło tak 38% badanych). Główna motywacja? Oczywiście finansowa. Po prostu sklep naprzeciwko płaci więcej. Ile?

Czytaj też: Ile w przyszłym roku muszą ci zapłacić za godzinę pracy? I czy to dużo czy mało? Krok ku sprawiedliwości czy granda? Liczę!

Czytaj też: Nie masz już siły słuchać od swoich pracowników, że chcą podwyżek? Daj im te bonusy

Kto płaci więcej? Niemiec, czy Portugalczyk?

Ile teraz zarabia się „na kasie” w Biedronce? Firma od tego roku dała pracownikom podwyżki.  Przy tej skali działalności nie ma jednak jednej, uniwersalnej listy płac. Stawki różnią się od tego czy praca jest w dużym mieście, czy w miasteczku i oczywiście od stażu pracownika. Ale generalnie podwyżki wyniosą 100-350 zł brutto.

Po zmianach stawki kształtują się następująco: od 3050 zł do 3200 zł brutto na start, wliczając w to nagrodę za obecność. Po roku pensja rośnie o 100 zł, a po trzech latach wyniesie od 3200 zł w mniejszych miejscowościach do 3650 zł brutto w największych miastach. Jak to brutto przekształca się na wypłatę netto? Początkujący kasjer na rękę ma 2240-2340 zł, czyli wciąż mniej, niż zarabia 75% Polaków (według szacunków Wynagrodzenia.pl).  Po trzech latach pensja na rękę wynosi 2340-2660 zł i nadal dwie trzecie Polaków zarabia więcej.

Lidl, który działa w mniejszej skali, hojnymi podwyżkami (o 10%) obdarował pracowników w marcu ubiegłego roku. Stawki „u Niemca” wynoszą: 3100-3850 zł brutto na początku zatrudnienia. A żeby pracownika nie kusiło do konkurencji,  po roku wypłata rośnie o co najmniej 100 zł, po dwóch latach stażu – wynosi już 3450-4350 zł brutto (kwoty bez dodatków).

Jak to się ma do przeciętnego wynagrodzenia w Polsce? W grudniu 2019 r. wyniosło ono dokładnie 5604 zł brutto, czyli ponad 6% więcej niż przed rokiem. I mniej więcej 4000 zł na rękę. A do płacy minimalnej? Ona od stycznia poszła w górę aż o 350 zł brutto, do 2600 zł. Na rękę wychodzi 1920 zł. Markety płacą znacznie powyżej płacy minimalnej. Jak na tle rynku prezentują się zarobki „na kasie” dyskontu w porównaniu do innych zajęć?

Czytaj też: Urlopu tyle ile chcesz, konsjerż w pakiecie socjalnym, pensja nawet po śmierci. Botoks i piwo za friko. Przegląd najlepszych bonusów pracowniczych

Czytaj też: Ile lat (w) pracy dzieli nas od niemieckiego dobrobytu? Niektórzy będą zaskoczeni. Ale jest kilka pomysłów co zrobić, by nie było aż tak źle

Kasjer kontra nauczyciel. Komu lepiej płacą?

3000-3800 zł brutto na początek i 3200-4400 zł brutto po dwóch-trzech latach pracy, czyli od 2250 zł do 3200 zł na rękę – czy to satysfakcjonujące pieniądze za pracę „na kasie”? Cóż, biorąc pod uwagę rosnące koszty utrzymania – mimo wszystko szału nie ma. Wiadomo, że to znacznie więcej, niż 1920 zł na rękę płacy minimalnej, ale wciąż trudno mówić o tym, że praca w markecie pozwala opływać w dostatki. Nawet biorąc pod uwagę, że nie wymaga bardzo wysokich kwalifikacji.

Postanowiłem sprawdzić jak nowe stawki za pracę w marketach mają się do uposażeń w innych zawodach, zarówno na początku kariery zawodowej, jak i dla osób z doświadczeniem. Co się okazało?

Kasjer w Lidlu czy Biedronce zarobi więcej niż nauczyciel. Ciężka jest dola polskiego nauczyciela. Na niewiele zdały się ubiegłoroczne strajki, pensje jak były, tak zostają niskie. Rząd co prawda zdecydował się je trochę podnieść, ale głównie dlatego, żeby po podwyżce pensji minimalnej nie dochodziło do paradoksów, że w zarobki woźnego były większe, niż nauczyciela.

Czytaj teżIle „sprawiedliwie” powinien zarabiać belfer? Ile dziś naprawdę zarabia, dodając to, co otrzymuje „w naturze”? Liczę!

Jeszcze rok remu nauczyciel stażysta dostawał 2535 zł brutto. Wtedy to było więcej niż płaca minimalna, która wynosiła 2250 zł brutto. Od 1 stycznia  płaca minimalna wynosi 2.600 zł brutto (1.920 na rękę). Wzrost nauczycielskich uposażeń nie podlega pod rozporządzenia Rady Ministrów ws. płacym minimalnej, bo wynagrodzenia pedagogów wynikają z innych przepisów.

Na jesieni zapadła decyzja żeby podnieść nauczycielom pensje i na starcie można dostać 2782 zł brutto. To mniej, niż w markecie. Podwyżki nie będzie dla ich lepiej wykształconych kolegów: nauczycieli dyplomowanych, ale również stażystów, kontraktowych i mianowanych, którzy zdobyli dyplom magistra i mają przygotowanie pedagogiczne. Oznacza to, że nauczyciel mianowany zarobi 3250 zł brutto, a dyplomowany – 3817 zł. To zarobki porównywalne z uposażeniem kasjerów po 2-3 latach pracy.

Czytaj też: Premier chce, byśmy dogonili Europę pod względem zarobków? Policzyli kiedy będziemy zarabiali średnio… po 11.000 zł. Już niedługo

Czytaj też: Utrapienia polskiego pracownika. Mało zarabia, bo inkasuje tylko połowę tego, co wypracuje. A potem rząd zabiera mu 30% z wypłaty. To zło?

Lekarze kontra kasjerzy. W dyskoncie można zarobić więcej?

Co łączy lekarzy i pracowników handlu? Lekarz stażysta, czyli taki, który skończył 6-letnie studia i ma prawo wykonywania zawodu w placówce, ale brakuje mu doświadczenia, zarabia na start 2600 zł.

Również i w tym przypadku rząd musiał podnieść stawki dla stażystów, bo po podwyżce pensji minimalnej ich wynagrodzenie byłoby mniejsze od minimum – do tej pory dostawali 2465 zł brutto. Jednak 2600 zł na start dla lekarza to i tak niewiele, biorąc pod uwagę, że salowa z dodatkiem za wysługę lat dostanie więcej.

Doskonale wiemy, że lekarz po kilku, kilkunastu latach pracy może dorobić się sporego majątku. Ale przeważnie tylko pod warunkiem, że haruje na przysłowiowych trzech etatach, np. w szpitalu, w przychodni publicznej i w prywatnej poradni.

Nie zmienia to faktu, że początkujący lekarz zarabia mniej, niż początkujący kasjer. Podobnie rzecz się ma z innymi zawodami medycznymi: np. pielęgniarkami bez specjalizacji po studiach I stopnia (2688 zł brutto). Po studiach II stopnia i ze specjalizacją – wypłata rośnie do oszałamiających 3066 zł brutto. Inny przykład: diagności labolatoryjni (3000 zł brutto), czy fizjoterapeuci. Ci  zatrudnieni w państwowych placówkach zgarniają całe 2900 zł brutto.

Czytaj też: Do polityki nie idzie się dla pieniędzy, ale globalny sukces w tej „branży” dobrze robi portfelowi. Podliczamy sukces Donalda Tuska

Czytaj też:„Rozdawnictwo to nie grzech”, „polityka to rozdawanie”. Kogoś pogięło? O wchodzeniu na wyższy poziom. Absurdu

Urzędnicy i aktorzy kontra kasjerzy. Kto ma wyższą pensję?

Według danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej podwyżka płacy minimalnej obejmie 56.000 pracowników sektora publicznego: urzędników niższego szczebla, pracowników samorządów, członków korpusu służby cywilnej.

W ich przypadku zarobki równe są pensji minimalnej, od której liczone są dodatki, np. funkcyjne, czy za wysługę lat. Jednak przeciętnemu urzędnikowi trudno jest pobić zarobki kasjera z 3-letnim doświadczeniem. Według firmy Sedlak&Sedlak Jeszcze w ubiegłym roku jedna czwarta urzędników w Polsce zarabiała mniej niż 2750 zł brutto. Zarobki połowy z nich mieszczą się w widełkach 2750-4560 zł brutto – czyli ci najlepsi dostają niewiele więcej, niż doświadczony pracownik marketu.

Czytaj też: Warszawa jest jedną z tańszych metropolii na świecie? No to sprawdźmy ceny i zarobki. Nasze i singapurskie

Kasjerzy zarabiają też więcej niż… aktorzy. Oczywiście nie ci znani z telewizji, lecz młodzi, na dorobku. Świeżo upieczony aktor, który chce się skupić na grze w teatrze, dostaje na start 2300-3100 zł brutto. Do tego 180-220 zł brutto za każde przedstawienie. Jeśli zagra dziesięć przedstawień w miesiącu ma co najmniej 4300 zł. Czyli zaczyna wyprzedzać kasjera.

Mogą dorabiać grając w serialach (2500 zł za dzień zdjęciowy dla początkującego „nazwiska” aż po 10.000 zł dla gwiazdy). Do tego udział w reklamach, ale – powiedzmy sobie szczerze – topowe zarobki dotyczą kilku procent wszystkich aktorów w Polsce.

Kasjerzy zarobią też więcej niż pracownicy działów edukacji (3130 zł brutto)inspektorzy ochrony środowiska (3349 zł brutto), czy asystenci i lektorzy na uczelniach wyższych (3250 zł brutto).

Co to wszystko oznacza? Wygląda na to, że wolny rynek określił pensje kasjerów jako znacznie powyżej minimalnych (zapewne także dlatego, że jest mało prestiżowa i pracownicy muszą dostawać ekwiwalent gotówkowy za wykonywanie zajęć nudnych i powtarzalnych), a rząd drastycznie zaniża pensje „swoich” pracowników. Skoro państwo jest tak złym pracodawcą, to może trzeba coś z tym zrobić przy wyborczych urnach?

Tak, czy owak – już za rok płaca minimalna będzie wynosiła – według planów rządu – 3000 zł brutto. Bardzo jestem ciekaw, czy w Biedronce, czy Lidlu nadal płace będą wówczas wyższe o 450-600 zł, niż płaca minimalna.

Źródło zdjęcia: PixaBay

Subscribe
Powiadom o
68 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Michał
6 lat temu

Teraz pomnóżmy wynagrodzenia nauczycieli razy dwa, aby odzwierciedlić ich czas pracy względem pracowników Biedronki i już będziemy mieli rzetelne porównanie.
(P.S Tak, wiem że każdy nauczyciel (także ci od wf) po tych trzech godzinach w szkole, siedzi codziennie w domu 16 godzin i sprawdza klasówki)

Łukasz
6 lat temu
Reply to  Michał

Jeśli utrzymasz niskie płace dla nauczycieli to pozostaną tylko ci, których rynek nie jest w stanie „zagospodarować” czyli najsłabsi. Jeśli chcesz dobrej edukacji dla dzieci zapłać nauczycielom, żeby nauczyciel – pasjonat nie wstydził się, że zarabia mniej niż gość na kasie bez kwalifikacji.

Radek
6 lat temu
Reply to  Łukasz

Tak, ale liczba przepracowanych godzin u naczyciela jest mniejsza. W dodatku mamy 2 miesiace wakacji, ferie zimowe i przerwę świąteczną. Nie można porównywać kwoty wynagrodzenia 1:1 i mówić o tym, że nauczyciel zarabia mniej. U nauczycieli mamy też pracę bez systemu zmianowego, z wolnymi weekendami co ma swoją wartość (niekiedy większą niż te 300 zł brutto). I jeszcze jedno: na pensje urzędników, nauczycieli, policjantów, ratowników, lekarzy itd pracują ludzie w sektorze prywatnym. To właśnie m.in. pracownicy Lidla i Biedronki odprowadzają podatki, z których państwo (bez znaczenia czy rząd czy samorząd) może wypłacać pensje. I te pensje w sektorze publicznym z… Czytaj więcej »

Łukasz
6 lat temu
Reply to  Radek

Jeśli chcemy by nasz kraj był oparty na gospodarce innowacyjnej, a nie stawał się jedynie rynkiem zbytu dla światowych koncernów – powinniśmy postawić na edukację. Zapłaćmy nauczycielom i przemodelujmy system tak by pracowali tam najlepsi specjaliści, którzy pomogą dzieciakom rozwijać się, tak by dla tych dzieciaków jedyną opcją na przyszłość nie była praca na kasie.

Justyna
6 lat temu
Reply to  Łukasz

Ktoś musi. Większa płaca nie gwarantuje większej ilości pasjonatów w zawodzie bnauczyciel, ani spektakularnych zmian w systemie.

Proszę nie umniejszać innych zawodów są równie potrzebne.

Belfer
6 lat temu
Reply to  Justyna

Może tak ale z drugiej strony nauczyciele są potrzebni, żeby nauczyć ludzi takich jak Justyna, że mówimy o liczbie nauczycieli a nie o ilości nauczycieli.

Skończ
6 lat temu
Reply to  Justyna

Nie wiem co bierzesz, ale zmień dealera 🤣
Sorry ale za takie psie pieniądze nie chciałoby mi się nawet mówić do prawie pustej sali.
Tak samo za najniższa nie chciałoby mi się siedzieć na kasie.
To cud, że jeszcze przy takim śmiechu chodzą szpitale i szkoły i urzędy.
Różnica polega na tym, że prywatne firmy to kumają i nie płacą najniższej a państwowa przez takich lemingów o podobnych poglądach. Proponuje zbić sobie piątkę z nieudacznikami ekonomicznymi, którzy są włodarzami w naszym kraju

6 lat temu
Reply to  Skończ

Sam skończyłem historię nauczycielską, z pasji, po prostu lubiąc uczyć. Jednocześnie w głowie miałem pieniądze, więc szkoliłem się jako programista. Nie da się godnie żyć w dużym mieście z pensji nauczycielskiej. Ani nawet pod nim.

jakub