Bankomat miał być darmowy, a nie był. Karta walutowa, ale jakby złotowa. Cyrk?

To temat, który od czasu do czasu tu wraca: czy można wierzyć w zapewnienia bankowców, że wszystkie bankomaty na świecie są dla klientów darmowe? Jest na rynku co najmniej kilka (włączając w to konta VP-owskie – może nawet kilkanaście) rachunków, które obiecują wypłaty gotówki za free z bankomatów nie tylko polskich, ale i zagranicznych. Jednocześnie jest kilka powodów, dla któych w takie zapewnienie można powątpiewać. Pierwszym z nich są spready walutowe. To, że wypłata z zagranicznego bankomatu nie jst obłożona żadną „oficjalną” prowizją wcale nie oznacza, że będzie dla klienta tania. Banki oferujące „darmowe” bankomaty na całym świecie brak prowizji od samej czynności wypłaty często odbijają sobie iście złodziejskimi kursami wymiany walut. Spread między kursem NBP i tym, po którym wypłata będzie przeliczona na polskie złote potrafi sięgnąć 10% i więcej. Drugą sprawą jest opłata surcharge, która może być naliczona klientowi przez operatora bankomatu zagranicznego. W Polsce tego typu prowizje są zakazane, ale są kraje, w których za sam fakt wypłaty zagraniczny bankomat może pobrać od klienta prowizję. Krajowy bank, choć w regulaminie pisze, że zagraniczne bankomaty udostępnia za darmo, z reguły nie refunduje tego rodzaju wydatków.

Ale są i inne pułapki czyhające na klientów wypłacających pieniądze z zagranicznych bankomatów. Napisał do mnie pan Krzysztof, który od Citibanku otrzymał zapewnienie: „Darmowe bankomaty na całym świecie”. Możliwość korzystania z bankomatów bez opłat bardzo go rozgrzewała, ponieważ kilka razy w roku wyjeżdża za granicę i korzysta tam z płatności kartą. Posiada też w tym samym banku rachunki w EUR i GBP, korzysta również z możliwości „przepięcia” przed każdym wyjazdem za granicę karty na odpowiedni rachunek walutowy (żeby płatności były księgowane od razu w walucie zagranicznej, bez przewalutowania i spreadu). Słowem – świadomy klient, który nie popełnia błędów w zarządzaniu swoimi pieniędzmi i stara się wykorzystać do cna możliwości ograniczania kosztów, oferowane mu przez bank. Mimo swej wysokiej świadomości pan Krzysztof dał się „zrobić” jak dziecko.

„W tym roku, będąc w Grecji, moja żona (współposiadacz rachunków) dokonała wypłaty w tamtejszym bankomacie Trapeza Banku. Wypłaciła dwa razy po 600 EUR. Pierwsza wypłata przeszła bez naliczenia opłaty, natomiast za drugą – taką samą – bank obciążył rachunek prowizją w wysokości ponad 76 EUR. Po powrocie do kraju zareklamowałem tę prowizję. Reklamacja nie została uwzględniona, odwołanie od tej decyzji również nie przyniosło rezultatu. Bank tłumaczył się tym, że w bankomacie wybrano opcję przewalutowania z EUR na PLN, zaś bank nie ma na to wpływu i nie może wyłączyć takiej opcji. Podali przy tym jakieś kody operacji, które nic mi nie mówią”

– pisze pan Krzysztof. W liście do mnie nie ukrywa, że nic nie rozumie. Jego karta była przecież „przepięta” do rachunku w EUR, a wszystkie bankomaty na całym świecie miał gwarantowane jako bezpłatne. Uważa, że oszukano go, mamiąc niby-ofertą. Pan Krzysztof padł niestety ofiarą procedury o nazwie DCC. Stosują ją już prawie wszyscy właściciele terminali płatniczych i bankomatów. Polega ona na tym, że terminal (lub bankomat) odczytuje z karty w jakim kraju została wydana i proponuje automatyczne przewalutowanie transakcji już na miejscu, na walutę kraju, z którego pochodzi klient. Oficjalnie dla wygody, a tak naprawdę po to, żeby to właściciel terminalu zarobił na spreadzie walutowym (a nie bank, który wydał kartę). W tym przypadku zgoda klientki na procedurę DCC skończyła się aż dwoma przewalutowaniami. Bankomat nie „wiedział” bowiem, że złotowa karta klienta była „przypięta” do rachunku w euro. Przewalutował więc transakcję z euro na złote, po czym Citibank, który wydał kartę ponownie przewalutował ją na euro – by pieniądze mogły „wejść” na wskazane przez klienta w ramach „przepięcia” konto walutowe. W zasadzie bank jest „czysty”, bo klient nie musiał godzić się na DCC. Ale niesmak pozostał, bo w tym konkretnym przypadku zaoferowanie przez bank usługi „przepięcia” karty skończyła się podwojeniem „kary” dla klienta. Uważam, że tę „nadwyżkę kary”, wynikającą z oferowania produktu, wywołującego niekiedy nieprzyjemne skutki uboczne, bank powinien klientowi zwrócić.

Czytaj też: Cztery pułapki, które bank zastawi na ciebie za granicą. Jak się uchronić?

Pamiętajcie – zanim skorzystacie z opcji „przewalutowanie transakcji na miejscu” zawsze się dwa razy zastanówcie czy warto. Jeśli macie kartę „przepiętą” na lokalną walutę zagraniczną – wiadomo, że takie oferty trzeba z definicji odrzucić. Zagraniczny operator nie rozpoznaje karty jako „udającej lokalną”, która umożliwia transakcje w walucie obowiązującej w danym kraju. Dla niego jest to polska karta wydana przez polski bank, więc automatycznie będzie proponował DCC, czyli przewalutowanie transakcji na złote. Jeśli karta jest przypięta do konta walutowego, to zamiast braku przewalutowań będą aż dwa i klient zostanie ukarany za swoją zapobiegliwość. Jeszcze większe wyzwanie mogą stanowić dla procedury DCC karty wielowalutowe Banku Pekao, które same „rozpoznają” walutę, w której klient dokonuje transakcji. Jeśli więc klient nie okaże się wystarczająco bystry i będąc za granicą zgodzi się na procedurę DCC, to terminal być może przewalutuje transakcję na złote, a ta zostanie „rozpoznana” przez kartę jako złotowa. I skończy się na „tylko” jednym (choć zapewne bardzo kosztownym) przewalutowaniu.

O PUŁAPKACH PRZY PŁACENIU ZA GRANICĄ. O spreadach, surcharge’ach i innych pułapkach, które bankowcy zastawiają na nas, gdy tylko wystawimy nos z kraju, opowiadałem z nadwiślańskiej plaży. 

PRZETESTOWAŁEM SWÓJ FINANSOWY SPADOCHRON 😉. Każdy powinien go mieć. Najlepiej w dwóch egzemplarzach. Postanowiłem sprawdzić czy z moim jest wszystko w porządku. Nie bez stresiku, w końcu to mogła być już ostatnia odsłona cyklu „Samcik prześwietla” ;-). Kolejny klip – za tydzień. I też postaram się zrobić ze swoim życiem coś ciekawego.

fly

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss