Banki przeglądają frankowe kredyty. Możliwe przymusowe przewalutowanie?

Odkąd bank centralny Szwajcarii postanowił związać kurs franka z euro, drukując w tym celu setki miliardów nowych franków, łatwiejsze stało się życie polskich kredytobiorców, mających na karku pożyczki denominowane w tej, najbardziej rozchwytywanej walucie świata, Raty przestały rosnąć pod niebiosa, choć trudno uznać kurs franka na poziomie 3,5-3,6 zł za niski. Pamiętamy przecież jak przez mgłę sytuację, w której frank kosztował 2,7-2,8 zł i te uważaliśmy, że jest to skandalicznie wysoki kurs. Cóż, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dziś cieszymy się, że jest 3,5-3,6 zł, a nie 4,26 zł, jak jeszcze kilka tygodni temu. No i dobrze, że LIBOR wciąż niski, bo on trochę amortyzuje wysoki kurs waluty.. 

Tym niemniej wciąż z tyłu głowy mam niedawne wyliczenia Open Finance, z których wynika, że aż 250.000 mieszkań jest wartych mniej, niż kredyty zaciągnięte na ich zakup. Każda taka sytuacja daje bankowi prawo i możliwość do żądania, by klient dodatkowo zabezpieczył kredyt. Wiem, że niektóre banki zwróciły się już do wybranych klientów z takim roszczeniem. Jeden z klientów Getin Banku dostał ostatnio takie oto urocze pisemko: „Hipoteczny Oddział Getin Noble Bank informuje, iż w wyniku weryfikacji bieżącej wartości zabezpieczenia kredytu nr (…) wartość zabezpieczenia spadła poniżej poziomu wskazanego w §9 ust. 4 Regulaminu Kredytów Finansowych. W związku z powyższym zwracamy się do Państwa z prośbą o: 1. Spłacenie części kredytu poprzez dostarczenie do Banku wniosku o przedterminową częściową spłatę kredytu oraz wniesienie na rachunek nr (…) kwoty w wysokości 171.192,10 zł lub też 2. Uzupełnienie zabezpieczenia poprzez dostarczenie do Banku wniosku o zmianę zabezpieczenia kredytu z propozycją dodania alternatywnego zabezpieczenia”. Rzecznik Getin Banku zapewnił mnie, że nie jest to żadna szeroko zakrojona akcja, a weryfikacja nielicznych kredytów, lecz przyznacie chyba, że brzmi ona groźnie.

Czytaj też: Drogi frank? Bank namawia klientów do rezygnacji ze spreadu

Niektórzy czytelnicy na wszelki wypadek zabrali się za dokładne czytanie swoich umów kredytowych. I czasem nie jest to daremny wysiłek. Niestety, prowadzący do głębokich stanów stresowych: „Głównym źródłem mojego stresu jest drobny zapis w umowie kredytowej, którą podpisałem w połowie 2006 r. w Banku BPH, a później przeniesiono ją do Pekao. Otóż bank w umowie zastrzegł sobie prawo do jednostronnego przewalutowania mojego kredytu w sytuacji gdy frank znacznie się umocni. Zaciągnąłem kredyt po kursie 2,42 zł. W umowie bank nie dostarcza konkretnej definicji jaki próg stanowi znaczące umocnienie, ale wydaje się, że takie okoliczności właśnie nastąpiły. Do tej pory bank siedział cicho i nie niepokoił mnie w żaden sposób. Obawiam się jednak, że może to zrobić. W związku z tym mam pytanie: czy taki zapis jest w pełni zgodny z obowiązującym prawem? Czy gdyby taka sytuacja nastąpiła mogę się jakoś bronić?

W poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie najpierw udałem się do Arkadiusza Mierzwy, rzecznika Banku Pekao. On nieco mnie uspokoił. „Jednym z głównych elementów przejęcia wydzielonej części Banku BPH przez Pekao było utrzymanie w mocy wszystkich umów podpisanych przez ten pierwszy bank z klientami na dotychczasowych warunkach. Literalnie rzecz biorąc w istniejących wcześniej umowach Bank Pekao nie może proponować jakichkolwiek zmian, poza tymi wynikającymi ze zmian w innych obowiązujących przepisach prawa (np. oprocentowanie kart kredytowych). Po przejrzeniu starych umów kredytowych z banku BPH znaleźliśmy tego typu postanowienia:

1. Bank może, na pisemny wniosek kredytobiorcy, dokonać zmiany warunków spłaty kredytu, w tym zmiany waluty udzielonego kredytu. Swoją decyzję bank uzależnia od pozytywnej oceny zdolności kredytowej Kredytobiorcy; 2. Jeżeli w okresie spłaty kredytu nastąpi istotna zmiana kursu waluty kredytu, co będzie w ocenie Banku, skutkowało poważnym zagrożeniem spłaty kredytu  – Bank będzie uprawniony do wystąpienia  do  Klienta z wnioskiem o dokonanie przewalutowania kredytu na inną walutę, zgodnie z aktualnie obowiązującą ofertą walut w Banku lub ustanowienia dodatkowego zabezpieczenia spłaty kredytu. (dotyczy kredytów walutowych); 3. Zmiany, o których mowa w ust. 1 i 2, wymagają zawarcia aneksu do umowy kredytu oraz zmiany treści wpisu hipoteki, a w przypadku poręczenia spłaty kredytu – zgody Poręczyciela. Postanowienia ust. 2 mówią o uprawnieniu Banku do wystąpienia do Klienta z wnioskiem o przewalutowanie kredytu, nie mówią natomiast o jednostronnym przewalutowaniu. Zmiana postanowień umowy kredytu wymaga tym samym zawarcia aneksu do umowy, a do tego potrzebne są podpisy dwóch stron umowy. Nie namawiamy klientów do podpisywania tego typu aneksów i nie mamy takiego zamiaru” – napisał mi Mierzwa.

Czytaj też: Rekordowy frank? Nie spłacaj kredytu na przełomie miesiąca!

Uspokaja też Bank BPH. Ale tylko troszkę: „Zapisy z umów kredytowych nie pozwalają Bankowi na jednostronne przewalutowanie kredytu, a jedynie na wnioskowanie do kredytobiorcy o zmianę waluty. Operacja taka wymaga podpisania aneksu do umowy, co oznacza, iż nie może odbyć się bez wiedzy i zgody Klienta. Dotychczas Bank nie korzystał z takiej możliwości, natomiast wszelkie przyszłe działania w zakresie kredytów hipotecznych będą podejmowane w oparciu o szczegółowe analizy ich skutków oraz z dbałością o satysfakcję i bezpieczeństwo finansowe Klientów”. Dbałość o satysfakcję i bezpieczeństwo finansowe klientów? Brzmi groźnie 🙂

Na wszelki wypadek poprosiłem jeszcze o opinię niezależnego prawnika, Tomasza Koniecznego z kancelarii Konieczny Polak. Zapytałem czy zapisy umożliwiające bankowi zmianę waluty kredytu bez zgody klienta byłyby w ogóle legalne. „W mojej ocenie przedmiotowy zapis nie wiąże kredytobiorcy będącego konsumentem, bowiem stanowi niedozwoloną klauzulę umowną. Wprawdzie bank przyznaje sobie uprawnienie do jednostronnej zmiany umowy z ważnego powodu, za jaki uznaje znaczne umocnienie się kursu franka szwajcarskiego, jednakże przesłanka do przewalutowania kredytu bez zgody klienta określona jest na tyle nieprecyzyjnie, że daje przedsiębiorcy wolną rękę zarówno w interpretacji tego postanowienia, jak i w konsekwencji w dokonaniu zmiany waluty kredytu. (…)

Rażące naruszenie interesów konsumenta jest ewidentne, skoro przewalutowanie kredytu może nastąpić właśnie w najmniej odpowiednim dla kredytobiorcy momencie, tj. po znacznym wzroście kursu obcej waluty (w tym wypadku CHF). W ten sposób tylko zatwierdza się „straty” (w postaci wyższego zobowiązania kredytowego) odniesione na niekorzystnych wahaniach na rynku walutowym, które w braku przewalutowania zostałyby odrobione po umocnieniu się złotego. (…) Przewalutowanie kredytu oznacza więc z reguły istotną zmianę oprocentowania kredytu i to niezależną od zmian wskaźników w postaci oprocentowania kredytów na rynku międzybankowym (np. LIBOR, WIBOR). Dlatego też bez zgody konsumenta tak poważna zmiana warunków udzielenia kredytu w trakcie jego spłacania nie jest według mnie prawnie dopuszczalna” – napisał mi mec. Konieczny. To oznacza, że jeśli znajdziecie w swoich umowach kredytowych jakikolwiek zapis, mogący sugerować możliwość przewalutowania Waszego kredytu przez bank, będzie to zapis nielegalny, który w żadnym wypadku Was nie wiąże.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss