Banki nie mają kasy na kredyty dla firm?

Banki nie mają kasy na kredyty dla firm?

We wtorkowej „Gazecie” opisuję najnowszy raport wrocławskiego Krajowego Rejestru Długów.Wynika z niego, że polscy konsumenci i firmy nie zapłaciły w terminie 70,3 mld zł kredytów i rachunków. Przez rok zaległości płatnicze urosły o 11 mld zł. A to dopiero początek kryzysu pełną gębą.

Chcę zwrócić uwagę na jedną liczbę z tego raportu – wzrost nie spłacanych kredytów firmowych. Otóż według KRD z tych 11 mld zł wzrostu zaległości aż 6 mld zł przypada na nie spłacane w terminie kredyty przedsiębiorstw prywatnych! Dla porównania – długi osób fizycznych w związku z kredytami konsumpcyjnymi wzrosły w tym czasie o 2 mld zł, a przterminowane zadłużenie z tytułu kredytów hipotecznych – o miliard.

Zobacz również:

Bankom znacznie bardziej doskwiera więc psujący się portfel kredytów dla firm, niż dla ludzi. Pisał o tym zresztą również poniedziałkowy „Parkiet”. Do czego zmierzam? Otóż te dane KRD czarno na białym pokazują powód, dla którego banki odcięły polskim firmom finansowanie.

Od początku roku zadłużenie przedsiębiorstw w bankach prawie nie rośnie (a właściwie rośnie, ale tylko o tyle, o ile osłabił się złoty, bo część kredytów jest wyrażona w walucie obcej). I wszyscy się użalają, że banki nie mają pieniędzy na nowe kredyty, bo kapitał własny jest jaki jest (i większy nie będzie), a depozyty rosną opornie. Sam tak czasem tłumaczyłem w gazecie kredytową suszę, wzruszony narzekaniami bankowców.

Tylko że to wcale nie jest tak, że banki nie mają kasy na kredyty dla firm. Kasa by się znalazła i to w niemałych ilościach. Pod hipotekę przecież banki cały czas pożyczają. Może nie tyle, ile kiedyś, ale pożyczają. Karty kredytowe dają, a jakże. Ostatnio trzy razy do mnie dzwonili, czy bym nie chciał podwyższyć limitów w swoich kartach. Szybka gotówka? Proszę bardzo. Niby kryzys, ale kredycik można dostać, nawet od ręki. A dla firm zabrakło? Bzdura.

Banki nie pożyczają firmom, bo nie chcą. Widzą, że portfel kredytów korporacyjnych psuje się szybciej, niż detalicznych, więc po co mają się pakować w kłopoty? Zwłaszcza, że ryzyko udzielenia jednego dużego kredytu firmowego jest większe, niż z wyłożenia tej samej gotówki na tysiąc małych ”szybkich gotówek”. No i marża. Przy cenie pieniądza na rynku ok. 5 proc. i oprocentowaniu pożyczki gotówkowej albo kredytu w karcie na 15-20 proc. bank ma 10-15 pkt. proc. czystej marży! Nawet jeśli co piąty klient nie odda pieniędzy, to nadal zostaje godziwy zysk. Więc po co ma pakować się w ryzykowne kredyty firmowe?

Oczywiście żaden bankowiec nie powie tego wprost. Dlatego prezesi ronią rzewne łzy i opowiadają o braku kapitału. Kapitał jest, tylko nie ma chęci. Sprawa jest o tyle niewesoła, że przy takim układzie – wysoko oprocentowane kredyty detaliczne dają bankom dużo wyższy zarobek, niż kredyty korporacyjne – żadna państwowe gwarancje, o których tyle się ostatnio mówi, mogą nie pomóc w ożywianiu kredytów dla firm. Banki będą jeszcze przez jakiś czas uprawiały minimalizm. Dadzą przedsiębiorcom tylko tyle kredytów, by mieć jakąś drugą nóżkę poza detalem. A najlepiej nibynóżkę…

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu