1 grudnia 2020

Bank chciał klientów namówić do rewolucji w płaceniu, ale… klienci zrobili mu konttrewolucję. I bank nagle się wycofał. Komu przeszkadza mobilna autoryzacja?

Bank chciał klientów namówić do rewolucji w płaceniu, ale… klienci zrobili mu konttrewolucję. I bank nagle się wycofał. Komu przeszkadza mobilna autoryzacja?

Citibank niespodziewanie wycofał się z rewolucji, którą miał zafundować klientom z początkiem grudnia. Aby zapłacić za zakupy internetowe kartą Citibanku – wbrew wcześniejszym zapowiedziom – nie będzie trzeba mieć bankowej aplikacji mobilnej. Po raz kolejny okazało się, że bankowa chęć do innowacji i zwiększenia bezpieczeństwa klientów poległa w starciu z konserwatyzmem tych ostatnich i przyzwyczajeniem do starych metod

Jakiś czas temu opisywałem na „Subiektywnie o finansach” pomysł Toyota Banku, który postanowił być w awangardzie nowoczesności i „zmusić” klientów do posiadania bankowej aplikacji mobilnej. Wraz z wprowadzeniem dyrektywy PSD2 bank wycofał możliwość logowania się do konta i potwierdzania transakcji za pomocą SMS-ów autoryzacyjnych – można to było robić tylko poprzez aplikację na smartfonie.

Zobacz również:

Choć intencje Toyota Banku były szczytne – chodziło o zwiększenie bezpieczeństwa klientów, bo potwierdzanie operacji za pomocą czegoś, co mam w ręku, ogranicza ryzyko wyprowadzenia pieniędzy z konta przez złodzieja – na bank wylały się kubły pomyj. Toyota Bank jednak nie ustąpił i do SMS-ów autoryzacyjnych nie wrócił. Ale to mały bank, który od początku był bankiem niemal 100-procentowo digitalnym, więc większość jego klientów była już co najmniej w połowie drogi do innowacji.

Czytaj też: Banki w pośpiechu likwidują karty-zdrapki, ale przy okazji również… tokeny sprzętowe. Co się stało, że ta – chyba dość bezpieczna – forma autoryzacji jest w likwidacji?

Rewolucja Citibanku i konttrewolucja jego klientów

Kilka dni temu o rewolucji na nieco mniejszą skalę poinformował klientów Citibank. Od 1 grudnia miały zostać częściowo wyłączone SMS-y autoryzacyjne przy zatwierdzaniu części zakupów internetowych. W nowym modelu transakcje w sklepach online miałyby być potwierdzane za pomocą aplikacji mobilnej.

Miałoby to wyglądać w taki sposób, że po wybraniu płatności kartą Citibanku w e-sklepie, na smartfonie klienta z zainstalowaną aplikacją mobilną Citi pojawiałoby się powiadomienie push, po którego kliknięciu trzeba byłoby podać na smartfonie token PIN (czyli rodzaj hasła do aplikacji mobilnej).

Zastąpienie SMS-ów autoryzacyjnych PIN-em wpisywanym na telefonie to nie jest zły pomysł, bo SMS-y autoryzacyjne złodzieje mogą przejąć i podać w sklepie internetowym w imieniu klienta. A żeby wpisać PIN na smartfonie klienta nie tylko trzeba go znać, ale i mieć w rąsi samo urządzenie. Dla większości internetowych złodziei to mission impossible.

Citibank nie podał, które zakupy w internecie będą wymagały obowiązkowo autoryzacji mobilnej, a które nie, co oznaczało, że aby mieć pewność, iż zakupy kartą Citi nie zostaną odrzucone, po 1 grudnia lepiej mieć aktywną aplikację mobilną CitiMobile, żeby w razie czego móc „przyjąć pusha”, zamiast tradycyjnej autoryzacji SMS-em.

Ambitny plan Citibanku był więc taki, żeby jeszcze przed szczytem zakupów internetowych – oraz szczytem aktywności złodziei internetowych – dać klientowi do ręki bezpieczniejszy sposób kupowania. Ale coś poszło nie tak, bo – jak właśnie przeczytałem w najnowszej korespondencji z bankiem…

„W związku z zapytaniami dotyczącymi planowanej zmiany sposobu autoryzacji dla części transakcji internetowych kartą, która miała nastąpić 1 grudnia, postanowiliśmy przesunąć datę wdrożenia nowego wymogu autoryzacji transakcji”

Dlaczego klienci nie „kupili” mobilnej autoryzacji zakupów internetowych?

Wygląda na to, że to, co w Citibanku nazywają „zapytaniami dotyczącymi planowanej zmiany” było regularną falą sprzeciwu klientów, którzy nie mieli zamiaru nic na smartfonach instalować albo po mają kartę Citibanku, ale nie mają smartfona.

Być może próba skłonienia klientów do używania autoryzacji mobilnej w e-sklepach była zbyt gwałtowna? Dla kogoś, kto z bankowością mobilną nie miał nigdy do czynienia, przeskok nie jest czynnością trywialną. A Citibank jej dodatkowo nie ułatwił.

Trzeba bowiem ściągnąć aplikację, aktywować ją, a potem jeszcze osobno aktywować autoryzację mobilną transakcji (w sekcji „Profil i ustawienia” trzeba wybrać opcję „Alerty i powiadomienia” i włączyć tę opcję). A poza tym jeszcze sprawdzić, czy w ustawieniach telefonu nie ma blokady powiadomień push. I jeszcze przy kolejnym logowaniu do aplikacji CitiMobile pokaże się zgoda na stosowanie autoryzacji mobilnej.

Brzmi dość skomplikowanie, prawda? Może nie ma się co dziwić, że ludzie postawili weto? Na miejscu Citibanku wybrałbym raczej metodę marchewki, niż kija i zachęcał klientów do przeskakiwania na autoryzację mobilną jakimiś bonusami, a nie groźbą tego, że w okresie przedświątecznym mogą nie zrobić zakupów internetowych z kartą Citi w ręku.

To kolejna nauczka dla banków, które chcą zmieniać klientom metody autoryzacji na bezpieczniejsze. Jeśli nie chcecie stać się ofiarą fali hejtu, drodzy bankowcy, to musicie znaleźć dobry pomysł na przestawienie klientów na nowe tory. Albo dać tym klientom dużo czasu, żeby przestawili się sami. Przyzwyczajenie do prostych, choć niespecjalnie bezpiecznych SMS-ów jest w Narodzie duże.

————————–

POSŁUCHAJ PODCASTU „FINANSOWE SENSACJE TYGODNIA”

W najnowszym odcinku podcastu „Finansowe sensacje tygodnia” rozmawiamy z Bolesławem Witkowskim z platformy goodie – ekspertem od wyciskania – o tym, jak wycisnąć ostatnie soki z Black Friday. Niektórzy obstawiają rabaty przy kasach, inni – kody rabatowe w internecie. Jeszcze inni szykują się na zakupy z kartami płatniczymi, w których znajduje się możliwość zwrotu części pieniędzy za zakupy. Jeszcze inni zakładają konta w platformach cashbackowych. Co się bardziej opłaci? Jak zmaksymalizować zyski?  Podcast do odsłuchania tutaj

————————–

źródło zdjęcia tytułowego: hitesh choudhary/Pexels

Subscribe
Powiadom o
54 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Maxxx
5 lat temu

Aplikacja mobilna Citi plasuje sie na szczycie najgorszych bankowych apek ever. Nie dzalają w niej przyciski nawigacji androida (ma wlasne na górnym pasku !!!). Nie da się apki zamknąć (trzeba ją wywalać menagerem aplikacji). Aby zalogować się odciskiem palca należy najpierw wybrać opcje zaloguj na środku ekranu aby następnie przenieść palec n czytnik. Permanetne błędy z powodu nie zamknietej sesji (bo z apki trzeba się ręcznie wylogowac wchodząc gdzies w menu) i wiele innych kwiatków. I się dziwić że nikt nie chce jej do autoryzacji 🙂

adam
5 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Najbliższy dział IT Citi banku jest w Warszawie, byłem kiedyś na rozmowie o pracę nawet.
A aplikacja – koszmar. I serwis internetowy nie lepszy. Mnie najbardziej brakuje opcji analizy historii, albo chociaż eksportu do Excela, żeby analizować własnymi siłami.

Jjjj
5 lat temu
Reply to  adam

O serwisie citi mam od zawsze raczej kiepskie zdanie, ale eksport do Excela czy tam CSV to mają od wielu, wielu lat. Przynajmniej dla kart. Ale skoro mają dla karty, to pewnie i dla konta. Tylko jak to w citi czasem ciężko tam coś znaleźć.

Zzz
5 lat temu
Reply to  Maxxx

Przypomniałeś mi czego w niej najbardziej nienawidziłem. Właśnie braku obsługi przycisków androida. Można powiedzieć – nikt to nie używaj systemowego estrcsz problem rozwiązany. Wcale tak nie Jerzy suka nawyku jest większa jak w każdej innej aplikacji tondsisla to ci palecnsam leci w te przyciski ciągle…

Arnold
5 lat temu
Reply to  Zzz

A po polsku?

Dźwiedziu
5 lat temu

Moja historia jest taka, że Citi ubzdurało sobie, że na moim telefonie nie będzie się dało używać ich aplikacji i jednocześnie odebrało mi potwierdzenia SMS przed tą datą (akurat w zeszłym tygodniu robiłem zakup ich kartą). Tak więc też napisałem wiadomość, dlaczego to nie działa, nie wiedząc wtedy o wycofaniu się.

Pamiętajmy też, że aplikacja na telefonie to więcej możliwości zbierania danych użytkownika telefonu (podziękujmy też Googlowi, który poukrywał uprawnienia aplikacji przed użytkownikami i ogólnie przerabia system na przyjazny dla reklamodawców, nie użytkowników). Zgoda? Wyrażona przez używanie aplikacji.

anonymous
5 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Macieju, pyta się pan jakby pierwszy raz w życiu słyszał o goolge i ich praktykach. W androidzie to standard że uprawnienia są nadane arbitralnie a jak komuś uda się je wykopać i zablokować to aplikacje przestają działać.

Paweł Jarczyk
5 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie poukrywał. Nie ma racji poprzednik. Wszystko na Wierzchu

ChrońPrywatnośćSwoją
5 lat temu

Nie chcę instalować aplikacji inwigilatora od banku. Proszę spojrzeć na długą listę uprawnień, jakich wymaga dowolna aplikacja bankowa. Nie będzie też działała na telefonach rootowanych i pozbawionych usług Google/AppStore/sklep Huawei. SMS też nie jest idealny, bo operator telekomunikacyjny, a przez to wszelkie służby specjalne o 3-literowych symbolach ustalą lokalizację, ale bank nie ma dostępu do dużej ilości dodatkowych danych. Profilowanie klientów działa wtedy, gdy otrzymuje dane. Uproduktowianie to tylko jeden z niewielu sposobów szerokiego wykorzystywania tych danych. Dodam, że któryś z urzędów skarbowych zażądał od jednego z banków adresów IP, z których logowali się wybrani klienci, bo mają prawo… do… Czytaj więcej »