21 października 2010

Bank brał opłatę za obsługę nieterminowej płatności. Ale jej nie obsługiwał

Bank brał opłatę za obsługę nieterminowej płatności. Ale jej nie obsługiwał

Kilka lat temu szczyty popularności wśród sprytnych bankowców biły „promocyjne” kredyty ratalne. Udzielało się klientowi kredytu „zero procent” z zastrzeżeniem, że kredyt jest darmowy tylko wtedy, kiedy klient spłaci go w ciągu pół roku. W przeciwnym razie za kredyt trzeba było zapłacić np. 20% w skali roku, licząc od pierwszego dnia pożyczki.Wszystko było jasno napisane drobnym maczkiem w umowach, które klienci grzecznie podpisywali w sklepach, by jak najszybciej zabrać do domu upragniony telewizor, lodówkę lub konsolę.

W oparciu o te umowy banki udzielały kredytów, których dzień płatności ostatniej raty przypadał np. na pierwszy dzień po zakończeniu sześciomiesięcznego okresu „promocji”. I naliczał zdziwionym klientom odsetki. Odkąd kredyty ratalne stały się mniej modne, ten patent nie jest już przez bankowców stosowany. Ale od pobierania różnego rodzaju kar już po spłacie przez klienta ostatniej raty bankowcy się nie odzwyczaili. Świadczy o tym choćby przykład pani Aldony z podwarszawskich Łomianek, klientki banku HSBC, której kredyt przejął w zeszłym roku Alior Bank.

Zobacz również:

Czytaj też: Awantury o kredyt ratalny. Bank pożyczy, ale potem martw się sam

Ostatnia rata mojego kredytu gotówkowego przypadała na 30 listopada 2009 r.  Tego dnia przelałam na konto Alior Banku kwotę 132,26 zł, jak co miesiąc. Niestety, po pewnym czasie okazało się, że ostatnia rata, zwana wyrównującą, powinna być zapłacona w wysokości 166,34 zł. Niestety ja tej informacji nie otrzymałam. Alior Bank twierdzi, że wysłał mi ją na 20 dni przed wymaganym terminem płatności, listem zwykłym” – opowiada pani Aldona.

W połowie marca 2010 r. pani Aldona dostała wezwanie do płatności – już nie od banku, ale od kancelarii prawnej Korczyńska i Wspólnicy, która zajmuje się obsługą nieterminowych płatności klientów Alior Banku. Do spłaty było 34,52 zł kapitału, 1,69 zł odsetek i jeszcze dodatkowe 100,00 zł. Pani Aldona złożyła w Alior Banku pismo z prośbą o wyjaśnienie skąd wzięło się dodatkowe 100 zł kary. Odpowiedź nasza czytelniczka uzyskała dopiero w sierpniu, kiedy jej tajemniczy dług ze 100 zł urósł już do 160 zł. Okazało się, że zadłużenie powstało w wyniku naliczanej co miesiąc opłaty 20 zł za „obsługę nieterminowej płatności”.

Pani Aldona jest słusznie oburzona: „Według mojego prostego rozumowania obsługa nieterminowej płatności polega na powiadomieniu klienta o przekroczeniu terminu płatności (co praktykują inne banki) pocztą, telefonicznie, mailem, SMS-em lub w jakikolwiek inny sposób. Gdyby Alior Bank obsługiwał nieterminowe płatności a nie tylko naliczał opłaty za ich obsługę, to moja zaległość zostałaby uregulowana w listopadzie w wysokości 56,21 zł. A tak w sumie zapłaciłam 176,39 zł. Bank, zwlekając z odpowiedzią na moje pisma, jednocześnie co miesiąc naliczał 20 zł”.

Co prawda po złożeniu przez panią Aldonę reklamacji bank zrezygnował z opłaty za „obsługę nieterminowej płatności” za dwa ostatnie miesiące, ale i tak zarobił niemało. To niestety dość często spotykany wśród bankowców patent na zwiększanie rentowności biznesu. Opłata za obsługę nieterminowej płatności pojawia się zarówno przy debetach, jak i kredytach gotówkowych i kartach kredytowych. Niekiedy ta opłata nazywa się prowizją za „administrowanie saldem zadłużenia” albo jakoś podobnie.

Pół biedy jeśli bank od razu poinformuje klienta, że ma zaległość w spłacie jakiejś raty – niezależnie od tego, czy ta zaległość powstała na skutek błędu klienta, nieporozumienia lub tego, że bank nie doręczył skutecznie informacji o zadłużeniu. Gorzej jeśli to administrowanie lub obsługa nieregularnej płatności nie wiąże się z żadnymi czynnościami wykonywanymi przez babk. No, może poza dopisywaniem kolejnych kwot do rachunku klienta.

———————————————————————

Zajrzyj też do Facebooka, na stronę blogu „Subiektywnie o finansach”. Znajdziesz tam zapowiedzi kolejnych wpisów, luźne spostrzeżenia na temat banków, które nie zmieściły się w blogu oraz dyskusje na tematy dotyczące pieniędzy. Jeśli chcesz napisać lub przeczytać coś na temat swojego banku – kliknij okienko Facebooka obok i zostań fanem blogu!

Subiektywnie o finansach” w liczbach: Do tego blogu przynajmniej raz w miesiącu zagląda 92.800 osób, którzy klikają jego notki 126.000 razy (przeciętna z miesięcy styczeń-wrzesień 2010, dane StatCounter). We wrześniu 2010 r. blog odwiedziło 107.000 użytkowników, którzy kliknęli jego notki 143.400 razy (dane StatCounter).

———————————————————————-

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu