Awantura o UOKiK: czy reklamy Amber Gold rzeczywiście były takie rzetelne?

Podczas czwartkowej debaty w Sejmie, poświęconej aferze Amber Gold, obok prokuratury głównym „chłopcem do bicia” był Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Premier grzmiał, że gdyby UOKiK swego czasu zabronił emitowania reklam Amber Gold, całej sprawy mogłoby nie być, a przynajmniej liczba oszukanych byłaby znacznie mniejsza. „Odnoszę wrażenie, że UOKiK bardziej bronił konkurencji, niż konsumentów” – konkludował premier, a swoje trzy grosze dorzucił później także Minister Finansów Jacek Rostowski, który akurat w sprawie niedociągnięć UOKiK powinien milczeć jak grób. On sam – jako minister nadzorujący sektor finansowy – ma w sprawie Amber Gold zbyt wiele na sumieniu, by wypowiadać się o winach innych urzędów.

Reklama Amber Gold

Czy UOKiK rzeczywiście powinien zakazać reklam Amber Gold? Jego szefowa Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel twierdzi, że w sprawie „złotych lokat” jej urząd „nie ma sobie nic do zarzucenia„. Pod koniec sierpnia UOKiK ogłosił, że reklamy Amber Gold były uczciwe i nie wprowadzały klientów w błąd. Przyznam, że kiedy czytam to orzeczenie UOKiK, to coś się we mnie burzy. Jak to: reklama Amber Gold „uczciwa” i „nie wprowadzająca w błąd”? To dlaczego w takim razie 3.000 osób składa do prokuratury doniesienia o popełnieniu przestępstwa, skąd wzięło się 700 osób podpisanych pod pozwem zbiorowym przeciwko Amber Gold? Jak to możliwe, że firma nie wypłaciła swoim klientom co najmniej 180 mln zł? Zapytałem nawet o to Małgorzatę Cieloch, rzeczniczkę UOKiK. A ona dość dokładnie wytłumaczyła mi tok myślenia urzędników od ochrony konkurencji:

Badaliśmy w ramach przysługujących nam kompetencji, czy informacje zawarte w reklamach odpowiadały warunkom oferowanych konsumentom umów. Pod tym względem przekaz reklamowy był w pełni odzwierciedlony w treści umów. Umowy jak wiemy – do momentu pojawienia się problemów finansowych spółki – były przez Amber Gold konsekwentnie wykonywane. W tym kontekście informacje przedstawiane w reklamach były prawdziwe i nie wprowadzały konsumentów w błąd. Ryzyko zmiany kursu złota nie obciążało klienta Amber Gold, bo zgodnie z treścią umów zmiany kursów nie miały wpływu na wysokość wypłaconej kwoty. Konsument miał otrzymać wpłaconą przez siebie kwotę wraz z zagwarantowanym w umowie oprocentowaniem niezależnie od zmian kursowych. Reklama, umowa i realne wykonanie – wszystko miało miejsce. Problemem Amber Gold był brak zabezpieczeń środków gromadzonych od klientów i niewypłacalność” – napisała mi nieco rozżalona Małgorzata Cieloch.

Reklama Amber Gold

Nie w pełni zgadzam się z tym, że UOKiK nie ma sobie nic do zarzucenia. Gdyby umowy i reklamy Amber Gold urząd wziął pod lupę na początku 2010 r., kiedy firma zaczęła się rozwijać, wielu klientów „złotej” firmy byłoby w lepszej sytuacji – prawdopodobnie dopiero po interwencji UOKiK jesienią 2011 r. Amber Gold poprawił umowy, m.in. usuwając z nich zapisy dotyczące gigantycznego spreadu walutowego. Uważam też, że UOKiK wykazał dużą dozę tolerancji, puszczając mimo uszu bijące po oczach słowo: „gwarancja”, umieszczone w każdej z reklam Amber Gold. Czy naprawdę nie można było zakwestionować faktu, że firma obiecuje bezpieczeństwo pieniędzy kojarzone z lokatami bankowymi, wprowadzając klientów w błąd? Czy nie można było zakwestionować słowa „lokata” w reklamie, które też mogło sugerować, że mamy do czynienia z produktem bankowym? Gdyby UOKiK w stosunku do Amber Gold wykazał tę samą surowość, którą – całkiem słusznie! – wykazuje w stosunku do innych instytucji finansowych, być może nie skończyłoby się na wyroku uniewinniającym.

Oczywiście wiem, że UOKiK nie jest prokuratorem, ani tajną policją i nie miał obowiązku sprawdzać w jaki sposób firma zarabia obiecywane klientom 13 proc. w skali roku oraz czy nie jest piramidą finansową. Żaden urząd niestety nie zwolni nas z myślenia. Czy gdyby osoby, które zainwestowały w Amber Gold, dostały ofertę biura turystycznego: „u nas gwarantowany wypoczynek w Egipcie, w hotelu pięciogwiazdkowym za 999 zł za tydzień, z przelotem i opieką przewodnika„, to by się dały namówić? Pewnie nie, bo to z daleka śmierdzi oszustwem. Ale dopóki firma woziłaby klientów za te 999 zł, to UOKiK nie mógłby na taką reklamę powiedzieć złego słowa. Z oceną ofert finansowych radzimy sobie jednak gorzej, niż z innymi, bo zwyczajnie za mało o finansach wiemy. Dlatego akurat w sektorze finansowym UOKiK nie powinien „odpuszczać” – a odnoszę wrażenie, że w przypadku Amber Gold akurat „odpuścił”, zadowalając się wykonaniem tylko niezbędnego minimum swoich obowiązków.

Reklama Amber Gold

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss