17 czerwca 2020

All Inclusive w tym roku „odwołane”? Limity miejsc na basenach, rezerwacje na plaży, kolejki do baru, jedzenie w porcjach. Lista „nowości” w hotelach w te wakacje

All Inclusive w tym roku „odwołane”? Limity miejsc na basenach, rezerwacje na plaży, kolejki do baru, jedzenie w porcjach. Lista „nowości” w hotelach w te wakacje

Polskie biura podróży w lipcu wznowią ruch turystyczny. Ale rzeczywistość, która czeka turystów w miejscu docelowym, nie będzie przypominać tej z poprzednich wakacji. Ceny wycieczek ciągle trzymają się mocno, tyle, że standard obsług z powodu pandemii spadnie. Spory szok mogą przeżyć zwłaszcza turyści przyzwyczajeni do standardu all inclusive. Oto lista rzeczy, na które powinni mentalnie przygotować się turyści, którzy w tym roku chcą jechać do hotelu w ciepłych krajach

Trzy największe biura podróży – Itaka, Rainbow Tours i TUI – na przełomie czerwca i lipca planują wznowić loty – takie są przynajmniej plany. Swoje granice otworzyły kraje południa Europy. Statystycznie ceny do najpopularniejszych destynacji wybieranych przez Polaków, czyli Hiszpanii, Grecji i Chorwacji, są nieznacznie niższe niż przed rokiem, ale standard jest odmienny.

Zobacz również:

W każdym kraju, podobnie jak w Polsce, obowiązują reżimy sanitarne. Oprócz tego każdy hotel może wprowadzać własne zasady A turyści nierzadko będą się o nich dowiadywać dopiero na miejscu. „Umieszczenie przy każdej ofercie tabelki z listą tego, co wolno, a czego nie wolno jest nierealne, w dodatku przepisy i zasady zmieniają się z tygodnia na tydzień” – usłyszałem w biurze podróży. Jest jednak pewien zestaw zmian „minimum”, które obowiązują w każdym hotelu.

Nowe reżimy sanitarne, ograniczenia z korzystania z atrakcji, brak swobody poruszania się sprawiają, że każdy musi sobie odpowiedzieć na pytanie: czy warto płacić cenę za wakacje z pandemią? Co będzie działać w hotelach, a co nie? Jak z konieczności zmienią się pakiety usług all inclusive? Oto wakacyjny przewodnik.

Czytaj też: Polskie morze, góry i jeziora z… biurem podróży? Touroperatorzy szukają interesu i hurtem wykupują pokoje na wakacje. Co to oznacza dla nas?

Wakacje w ciepłych krajach: czy samolot w ogóle wystartuje?

Informację o tym, jak się zmieni obsługa turystów w ciepłych krajach czerpiemy z czterech źródeł: infolinii biur podróży, czyli tego, co może usłyszeć przeciętny klient, sanitarnych protokołów hotelowych, nieoficjalnych rozmów z przedstawicielami biur podróży i wytycznych działających w danych krajach izb turystycznych i służb sanitarnych.

Przede wszystkim nie wiadomo czy wycieczki w ogóle się odbędą. W Polsce ciągle obowiązują ograniczenia wypełniania samolotów – wolnych musi być połowa miejsc – a to sprawia, że żaden samolot czarterowy nie oderwie się od ziemi, bo będzie to nieopłacalne. W rządzie o tym wiedzą i minister rozwoju Jadwiga Emilewicz zapowiedziała, że zwróci się do Głównego Inspektora Sanitarnego, by ten zgodził się na złagodzenie ograniczeń w czarterach. Stan na dziś jest taki, że limity obowiązują, a to sprawia, że nie mamy 100% pewności, że wycieczka się odbędzie.

„Wysłanie samolotu w rejon basenu Morza Śródziemnego to koszt 1000 zł za osobę. Nasza branża operuje na marżach rzędu 2%. Gdybyśmy mieli dopłacić 1.000 zł za każde puste miejsce, to byśmy zbankrutowali. Wątpię też, czy klienci chcieliby dopłacać za puste miejsce, więc liczymy, że rząd zniesie te ograniczenia”

– powiedział mi członek zarządu jednego z największych biur podróży w Polsce. Warto pamiętać, że jeśli zrealizuje się czarny scenariusz i nigdzie nie polecimy, to biuro podróży nie będzie musiało nam od razu oddać pieniędzy. Ciągle obowiązuje stan pandemii, a to oznacza, że termin na zwrot wynosi 180 dni.

Czytaj też: Pechowy czarter, czyli co kupiła w TUI pani Agnieszka? Ni to lot, ni impreza turystyczna. A pieniądze utknęły w czarnej dziurze. Błąd w ustawie?

Transfer do hotelu: gorąco, ale w maseczkach

Jeśli uda nam się dotrzeć na miejsce wypoczynku, to przeważnie czekają nas tam niezbyt przyjemne obowiązki. W autokarach transferowych do hoteli będziemy musieli mieć założone maseczki, a kierowca ma dezynfekować autokar po każdym transferze. Podobnie jak w Polsce, we wszystkich europejskich krajach obowiązują limity miejsc – wynoszą 50-80% wszystkich siedzeń w autokarze. Rząd za kierowcą ma być obowiązkowo pusty.

Tak to wygląda dziś, ale sytuacja jest dynamiczna, np. w Grecji obowiązuje limit 65% miejsc w autokarach, ale ma być zniesiony do czasu pełnego otwarcia granic dla turystów, czyli 1 lipca.

Czytaj też: Samoloty znów wystartowały, linie lotnicze odkrywają karty. Ale czy „pandemiczne” ceny biletów zachęcają do podróży? I czy polskie prawo nie utrąci połączeń?

Zameldowanie: karta do pokoju zatopiona w płynie do dezynfekcji

Tam gdzie jest to możliwe, zameldowanie turystów ma się odbywać bezkontaktowo, przy pomocy smartfona, z wykorzystaniem internetu w hotelowym lobby. Stan idealny to taki, w którym turyści zostają powiadomieni SMS-owo np. w drodze do hotelu o tym, który mają numer pokoju. I w tym pokoju (jednorazowe wejście na QR kod) czekałby na nich „klucz” (czy raczej karty). Obowiązkowo w hotelach będziemy musieli dezynfekować ręce przed wejściem do recepcji, przy windach i przy restauracji.

Ale to nie koniec – w Hiszpanii rząd nakazał trzymanie zdeponowanych kart lub kluczy do pokojów… w pojemnikach z płynem dezynfekcyjnym. Oprócz tego w hotelach preferowane mają być płatności bezgotówkowe. Tylko czy ma to sens, skoro i tak wszystko się zdezynfekuje? Nawet WHO ma wątpliwości.

Obsługa hotelowa: gwarantowane kolejki do wind

W tym roku w hotelach pojawiły się ograniczenia w liczbie osób podróżujących windą – na podłodze będą wyznaczone miejsca, w których będzie można stać. I np. winda, która zwykle zabierała 8 osób, w tym roku zabierze tylko 3 lub 4. Kolejki w drodze z i do pokoju – gwarantowane.

Ci z gości, którzy po przyjeździe lubili czytać miejscowe ulotki, przewodniki i mapki, będą musieli znaleźć inne zajęcie – ilość papieru ma być ograniczona do minimum, aby ulotki nie przechodziły z rąk do rąk. Zamiast tego hotele będą namawiać do zainstalowania w telefonie aplikacji, w których turyści znajdą wszystkie potrzebne informacje.

Niektóre hotele wprowadzają dodatkowe obostrzenia, które mają w założeniu chronić gości, np. obowiązkowa 12-godzinna przerwa między wymeldowaniem, a zameldowaniem turystów. To oznacza, że mniejsze będzie pole manewru, gdy np. przyjedziemy kilka godzin wcześniej, niż przypada nasz check-in do hotelu, a pokój jest już wolny. Nikt nas do niego nie wpuści, bo pokój będzie „na kwarantannie”.

Sprzątanie pokoi – dezynfekowane mają być piloty, uchwyty, poręcze, wieszaki, a części wspólne w hotelu (poręcze, guziki w windach), co godzinę.

Czytaj też: Oficjalny lockdown zakończony, ale… nic już nie będzie tak samo. Ilu z nas nie wróci do kina, siłowni, restauracji, hotelu i samolotu? Sprawdzam dane!

Czytaj też: Zaczyna się. Niemcy chcą opodatkować swoim obywatelom podróże samochodem i samolotem, a obniżą VAT na bilety kolejowe. Co my na to?

Wyżywienie: all inclusive tylko na porcje

Wydłużone godziny serwowania śniadań, obiadów i kolacji – ze względu na konieczność utrzymywania dystansu, stołówki pomieszczą mniej osób jednocześnie – to coś dla tych, którzy zawsze spóźniali się na śniadania. Ale są też złe informacje – nie będzie można się kręcić w nieskończoność od strefy z daniami głównymi do deserów i z powrotem. W większości hoteli będzie obowiązywała kolejka, w której – trochę jak na taśmie produkcyjnej – będzie można stanąć tylko raz i wybrać dla siebie jedzenie. Chodzi o to, żeby turyści nie mieli ze sobą kontaktu przy „podróżowaniu” po sali restauracyjnej.

Stolików nie będzie można wybrać – wskaże nam je obsługa. Dezynfekcja to za mało –  będziemy jeść na jednorazowych ceratach lub serwetach. Przed wejściem do restauracji gościom będzie mierzona temperatura i będą musieli mieć na rękach rękawiczki lub zdezynfekować ręce. Maseczki są obowiązkowe – można je zdjąć dopiero przy zasiadaniu do posiłku. Goście siedzący przy stolikach mają być oddaleni od siebie o 1,5 metra.

Dominować będą zapakowane w folie porcje dań i gotowanie na żywo (live cooking). Szwedzki stół, z którego nakładamy sobie jedzenie jakie chcemy i ile chcemy – będzie w większości hoteli zlikwidowany albo ograniczony do minimum. Automaty z napojami będą wyłączone.

Nie będzie wspólnych butelek z oliwą i solniczek, czy cukierniczek – turyści będą skazani na opakowania jednorazowe.  Oczywiście takie same zasady będą obowiązywać przy barze – tu również zostaną zaznaczone punkty, w których będzie można stać, a przy samym barze nie będzie krzeseł ani charakterystycznych wysokich barowych taboretów. Sączenie napojów na miejscu ma być ograniczone do minimum, w barze weźmiemy raczej napoje tylko na wynos. A jakie to all inclusive, gdy nie można sączyć przy barze?

Rozrywki: kto pierwszy w kolejce do basenu?

Nie będzie animacji, dyskotek i zajęć sportowych, które wymagają kontaktu. Wszelkie pozostałe mogą się odbywać, ale z zachowaniem dystansu.

Na basenie i na plaży będzie obowiązywał limit miejsc – ile on będzie wynosił? To zależy od kraju. Generalnie na plaży leżaki mają być oddalone od siebie o 2 metry. Większy problem jest z basenami. Na przykład we Włoszech obowiązujący limit to jedna osoba na 7 metrów kwadratowych powierzchni basenu. To znaczy, że do basenu o wymiarach 10 x 5 metrów wejdzie jednocześnie tylko 7 osób.  Ale w Grecji limit jest już inny – jedna osoba na 5 metrów kwadratowych. A to oznacza, że w takim samym basenie może się jednocześnie pluskać już 10 osób.  Każdy hotel może wprowadzać własne, bardziej restrykcyjne od krajowych, wytyczne.

To tylko te ograniczenia, które dziś jesteśmy w stanie zliczyć. Nie wiadomo co jeszcze może zaskoczyć turystów, bo biura podróży nie informują szczegółowo o obowiązujących wytycznych, a żaden polski turysta jeszcze nie dotarł nad Morze Śródziemne i nie sprawdził wszystkiego na własnej skórze.  Czekamy na relację pierwszych „śmiałków”.

Ceny wypoczynku, pomimo nieco innych standardów, wcale nie są radykalnie niższe. Obecnie średnie ceny wycieczek na Wyspy Kanaryjskie na pierwszy tydzień sierpnia – w wersji all inclusive – to 3.990 zł (drożej o 46 zł niż rok temu), a do Grecji – 3.575 zł  (taniej o 145 zł niż rok temu).

Trochę trudno się dziwić, bo z punktu widzenia hotelu koszty utrzymania reżimu sanitarnego są duże. Z drugiej strony może zjemy trochę mniej i wypijemy trochę mniej (ograniczenia w barach i restauracjach), ale hotelarzom koszty stałe wcale nie spadły. Dlatego przed wyjazdem warto pamiętać o tych niedogodnościach, bo prawdopodobnie reklamacje nie będą uwzględniane – ciągle obowiązuje stan pandemii i nikt nie będzie zwracał nam pieniędzy za to, że w ciągu tygodniowego urlopu w wersji all inclusive pięć godzin spędziliśmy w kolejce chętnych do basenu.

źródło zdjęcia: PixaBay

14
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
6 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
12 Comment authors
EwaPrzemoJakubAnnabbt Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Wiktor
Gość
Wiktor

All inclusive z ograniczeniami? Nareszcie! Może skończy się marnowanie jedzenia, Dżesiki i Janusze nakładający kopiaste talerze – żeby Niemiec im nie zabrał – i za chwile wyrzucający połowę do śmietnika, bo nie posmakowało, lub okazało się, że jednak tyle nie zjedzą (przecież na wakacjach zawsze „jedzą” 3 razy tyle co w domu). Z drugiej strony już słyszę te utyskiwania i reklamacje, że na obiad tylko 5 różnych dań, można wybrać np jedynie jedno (oczywiście w domu standardowo codziennie mamy 5 dań do wyboru., więc co to za oszustwo na tym all inclusive). Środowisko będzie nam wdzięczne – mniej zmarnujemy całkowicie… Czytaj więcej »

Maciej Samcik
Admin

A to na pewno. Byłem w hotelu we Wrocławiu i już sam fakt, że zamiast nakładać sobie bez ograniczeń co tam chciałem, musiałem wpisać na formularzu wybrane produkty, spowodował, że nic się nie zmarnowało. Nałożyli mi tylko to, co zamówiłem i tylko tyle, ile byłem w stanie wchłonąć 😉

Janusz
Gość
Janusz

Kolego zapominasz, że w domu na obiad możemy sobie wcześniej standardowo wybrać na co mamy ochotę i co chcemy ugotować, kupując odpowiednie produkty.

bbt
Gość
bbt

Tyle środków chemicznych do dezynfekcji, jednorazowych plastików na zastawę, maseczeki i rękawiczki.
Jakkolwiek ograniczenie wyrzucania jedzenia cieszy to jednak nie wiem czy to bedzie dla natury na plus.

Jurek
Gość
Jurek

Ja w tym roku planuje raczej kilka wypadów do południowych sąsiadów (jak goście ze śląska będą mogli przekraczać granicę). Wakację z tego roku chyba przełożę na 2021.

Andrzej
Gość
Andrzej

No dobrze, ale przecież tak samo mogą wyglądać wakacje za rok, za dwa, za trzy I tak w nieskończoność bo wirus nie wyparuje a szczepionki może nie być wcale a jak nawet będzie, to nie da się zaszczepić wszystkich na całym świecie. I co, każdego roku będzie tak? Przecież ta paranoja musi mieć swój koniec, tak się nie da żyć do końca świata.

Ksawery
Gość
Ksawery

W opinii osób stojących za sterami rządów oczywiście że da się tak żyć. Tak samo jak nagle okazało się, że da się cały świat zaaresztować w domach (no powiedzmy połowę) bez podstaw prawnych wyłącznie w oparciu o epatowanie tendencyjnym i manipulacyjnym przekazem medialno-rządowym. Kiedyś jak była epidemia to każdy znał kilka osób chorych i nie było problemu ze znalezieniem rodziny ze zmarłym,. Teraz świat stawia się na głowie bo niecałe 2% umierających na w sobie nowego wirusa. A do tego większość z nich to osoby ciężko chore na inne poważne schorzenia i zwykle w podeszłym lub starczym wieku. Ludzie dali… Czytaj więcej »

Jakub
Gość
Jakub

Tak się da żyć. Ludzie się różnych rzeczy przystosowali, włącznie z byciem wciśniętymi w ciasne mieszkania w wielkich miastach, po których poruszają się wciśnięci w komunikację zbiorową, żeby potem przez 8 godzin niezdrowo siedzieć na krześle, bo im za to płacą.

My tak naprawdę to życia potrzebujemy nie tak wiele, cała reszta to nasza wygoda i poziom życia, który jednak jest bardzo zmienny i zależny od miejsca w którym żyjemy.

Solomon Kane
Gość
Solomon Kane

Zobaczymy jak będzie. Planuję wyjazd w PL do apartamentu w Gdańsku (taka miejska turystyka, muzea, wycieczki a nie plaża).
Żarcie jak w domu czyli gotuje się samemu , robi zakupy. No cóż, wypady do restauracji i kawiarni są możliwe.
Jeśli wynajmujący zachowają czystość, goście także, to może nie być źle. Najbardziej obawiam się tramwajów i miejskiej kolejki (od marca nie jeździłem.tramwajem, tylko auto)

Anna
Gość
Anna

Co za bzdury. Właśnie wróciłam z krótkiego prywatnego wypadu. Jedyne co się zgadza, to przydzielony stolik na caly pobyt i godzina posiłku a nie 3h (dobre hotele zawsze tak maja). Wywieszaja menu jakie sa potrawy i dodatki, zglaszasz czy jestes wege, wegan w pierwszy dzien itd i obsluga podchodzi do stolika z polmiskami i nakladasz sam co chcesz z danej diety która zdeklarowales (wege, wegan, miesna), nie masz po prostu w kolejce stać. Wymieniaja sztucce do nakladania i obsługują kolejny stolik. Napoje w dzbankach na twoim stoliku czekaja i nalewasz sam, ile chcesz. Jedzenie donosza, bo na kilka stolikow przypada… Czytaj więcej »

Ksawery
Gość
Ksawery

Podobną historię słyszałem z Dolnego Śląska. Generalnie tam gdzie nie ma administracyjnych zakazów wszystko działa w 95% po staremu. Niewielki procent ludzi nosi kagańce w sklepach i podobnych przybytkach, a poza tym ludzie temat oswoili. Każdy rozsądnie myślący człowiek widzi że trupy nie wypadają z okien, jak spojrzy na statystyki to widzi, że tam gdzie liczby wykrytych przypadków wzrasta po usunięciu zakazów normalnego życia wzrastają to nie są one jakoś zatrważające a i liczby zgonów utrzymują się na minimalnym poziomie (np. Izrael, Portugalia, Australia). Co ciekawe, w tym miasteczku podobno była kontrola w Biedrze i ludzi łapali, że olewają opowiastki… Czytaj więcej »

Przemo
Gość
Przemo

Casa de locos…

Ewa
Gość
Ewa

Dość stronniczy artykuł, autor jest chyba generalnie przeciwnikiem formuły all inclusive i stara się zniechęcić do wyjazdu zagranicę, tworząc wizję ograniczeń z których obecnie może co dziesiąte jest stosowane. Może warto pomyśleć o perspektywie ludzi i całych regionów Europy które utrzymują się z turystyki sezonowej – obecnie greckie hotele czekają na turystów i są lepiej przygotowane niż obiekty w Polsce, gdzie prawie codziennie notuje się prawie 300 zakażeń.

trackback

[…] mogą już ruszać na podbój zagranicznych plaż. Od 1 lipca tanie linie, nasz rodzimy LOT, a także czarterowe samoloty biur podroży zaczęły regularne rejsy na południe […]

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu