30 marca 2017

Aegon gwarantuje, że… zapłaci za studia twojego dziecka. Superoferta czy pułapka?

Aegon gwarantuje, że… zapłaci za studia twojego dziecka. Superoferta czy pułapka?

Jak zapewnić dziecku dobry start w dorosłość? Oprócz konta oszczędnościowego i inwestowania pieniędzy w fundusze jest też trzecia opcja – czyli polisa ubezpieczeniowa z gwarantowaną sumą wypłaty. Taka polisa polega na tym, że wpłacam do niej co miesiąc określoną kwotę, a ubezpieczyciel gwarantuje mi, że dziecko dostanie daną sumę pieniędzy niezależnie od okoliczności. Na przykład dostanie ją w wieku np. 18 lat, albo kiedy zacznie studiować. Albo gdy… przejdzie na emeryturę (takie polisy ubezpieczyciele też mają w ofercie).

Dodatkowo firma ubezpieczeniowa zapewnia, że w przypadku mojej – rodzica – śmierci albo całkowitej niezdolności do pracy, a więc w sytuacjach, w których stracę możliwość opłacania składek, dziecko również otrzyma wskazaną w umowie sumę ubezpieczenia. Krótko pisząc: jako rodzic mam gwarancję, że moje dziecko jest kute na cztery kopyta. Wiem już ile kasy dostanie od firmy ubezpieczeniowej na dobry start w dorosłość, a jedyną zagadką pozostaje to, czy będzie to efekt opłaconych od A do Z przeze mnie składek, czy też – odpukać – wynik wypłaty z tytułu jakiegoś nieszczęścia, które mnie dotknęło.

Zobacz również:

Właśnie takie polisy są dziś w modzie. Firmy ubezpieczeniowe, które kiedyś wciągały klientów w nieopłacalne i ryzykowne polisy inwestycyjne o charakterze posagowym, teraz chcą odzyskać reputację firm zapewniających rodzinom bezpieczeństwo i święty spokój, oferując polisy z gwarantowaną wypłatą określonej kwoty. Jedną z takich firm jest Aegon, który od kilku lat promuje polisy z przeznaczeniem na sfinansowanie studiów dla dzieci. Firma raz do roku publikuje specjalny raport, w którym uświadamia rodziców, że porządne wyedukowanie dzieci od podstawówki aż po studia kosztuje sporo, a będzie kosztowało jeszcze więcej. I że trzeba się na ten wydatek zawczasu przygotować. Przyznam, że ta filozofia jest mi bliska, więc zaciekawiłem się nowymi polisami przeznaczonymi na opłacenie kosztów studiowania naszych dzieci. Nazywa się to-to „Program finansowania studiów” i zawiera siedem pakietów, różniących się między sobą tylko sumami ubezpieczenia.

Najskromniejszy pakiet „wart” jest 25.000 zł (wystarczy na sfinansowanie studiów na publicznej uczelni w miejscu zamieszkania), a najbardziej wypasiony to „pakiet amerykański”, który pozwoli zebrać 750.000 zł i zagwarantować dziecku możliwość studiowania (czesne, mieszkanie, wydatki „na życie”, rozrywki) w renomowanej uczelni w Stanach. Pomiędzy nimi są bardziej „uniwersalne” warianty z sumami ubezpieczenia 50.000 zł, albo np. 100.000 zł, co ma pozwolić na studia poza miejscem zamieszkania na jakiejś polskiej uczelni.

Oczywiście w zależności od wybranego pakietu trzeba też podpisać „cyrograf” na opłacanie składek w określonej wysokości. Jeśli właśnie urodziło nam się dziecko i chcemy oszczędzać na nie przez 18 lat, to żeby dziecko dostało 50.000 zł, musimy wpłacać po 230 zł miesięcznie. Jeśli zaś marzy nam się „pakiet amerykański” – to już po prawie 3500 zł miesięcznie. Aegon gwarantuje, że gdyby – podwójnie odpukać – dziecku coś się stało i nie mogło skorzystać z tych pieniędzy, to wszystkie składki wracają z powrotem do rodzica.

Zerknąłem na warunki tego ubezpieczenia i przyznam szczerze, że tak, jak z reguły nie cierpię czytać tego typu dokumentów, tak tym razem wniknąłem w OWU bez bólu, a nawet z niejaką przyjemnością. Wszystko opisane konkretnym, czytelnym, zrozumiałym językiem, bez prawniczego bełkotu. Zapoznanie się ze wszystkimi kluczowymi informacjami zajęło mi nie więcej, niż 10 minut i – co ważniejsze – po tej lekturze dokładnie wiedziałem na co się piszę. Tak powinny wyglądać warunki polis dostarczane klientom przez firmy ubezpieczeniowe.

Nie rozumiem dlaczego firmy ubezpieczeniowe narzekają na to, że ich obowiązki informacyjne wobec klientów są tak rozbudowane, że trzeba klientom drukować i dostarczać setki stron dokumentów. Moim zdaniem wystarczy uprościć polisy i zatrudnić ludzi, którzy zajmą się upraszczaniem tego, co klientowi trzeba o danej polisie powiedzieć. Mam do Aegona ogromne pretensje za stare grzechy, ale jeśli chodzi o sposób prezentowania nowo oferowanych polis to od pewnego czasu ta firma jest dla mnie wzorem uczciwej komunikacji z klientem.

Wracając do samej polisy: oczywiście gwarantowane sumy ubezpieczenia są tak skalkulowane, by polisa działała podobnie, jak inne tego typu produkty – klient dostaje na koniec mniej więcej tyle, ile wpłacił, a zysk z obracania tymi pieniędzmi idzie do kasy ubezpieczyciela oraz na pokrycie ryzyka śmierci rodzica. Weźmy wariant, w którym urodziło mi się dziecko i chcę zapewnić mu 100.000 zł na pokrycie kosztów studiowania. W ramach polisy Aegon musiałbym wpłacać po 462 zł miesięcznie, czyli w sumie 99.800 zł. Gdybym te same 462 zł miesięcznie wpłacał na konto oszczędnościowe dające tylko 2% w skali roku, to zebrałbym 122.000 zł. No dobra, 116.000 zł po zapłaceniu podatku Belki.

Polisa z gwarantowaną sumą wypłaty nigdy nie będzie tak dobra, jak samodzielne lokowanie oszczędności, bo w płaconych przez nas składkach „zaszyty” jest zysk firmy oraz przede wszystkim gwarancja wypłacenia pieniędzy dziecku nawet wtedy, kiedy rodzicom stanie się coś złego. No i płacimy też za „bat” w postaci obowiązku przekazywania pieniędzy firmie ubezpieczeniowej (czyli chowamy kasę przed sobą, bo z konta oszczędnościowego moglibyśmy ją sobie podbierać). No i wreszcie wypłata z polisy jest wolna od podatku Belki (ale tę różnicę już akurat uwzględniłem w wyliczeniach).

Polisy z gwarantowaną sumą ubezpieczenia mogą być więc nie najgorszym pomysłem dla utracjuszy, którzy potrzebują pistoletu przy skroni, żeby w ogóle oszczędzać jakieś pieniądze (nawet na przyszłość dzieci). „Studencka” polisa Aegonu też ma mechanizm zmuszający do oszczędzania: jeśli przestaniemy opłacać składki, ubezpieczenie wygaśnie i dostaniemy z powrotem tylko tzw. wartość wykupu, zapewne mniejszą od zebranych składek. Niestety, w OWU, ani tabeli składek nie znalazłem informacji ile owa wartość wykupu wynosi w poszczególnych latach.

Firma bardzo przejrzyście wykłada natomiast warunki, w których polisa rzeczywiście może być „uśmiercona” przez klienta. Jeśli nie zapłacimy jakiejś składki, to przez 60 dni możemy naprawić błąd, dopiero po tym czasie polisa wygaśnie. Raz na pięć lat możemy na cały rok zaprzestać opłacania składek (wtedy oczywiście zmniejsza się też suma ubezpieczenia). Jakkolwiek nie jestem wielkim fanem oszczędzania na przyszłość z ubezpieczycielami, to uważam, że najnowsze „studenckie” pakiety Aegonu niektórym z Was mogą przypaść do gustu. Mają na pewno jeden duży plus: każdy, kto przeczyta ich warunki, będzie wiedział co kupuje. Tyle, że to powinno być normalną cechą każdej polisy, a nie czymś wyjątkowym, nad czym miałbym się jakoś szczególnie rozpływać.

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu