A jeśli końca świata jednak nie będzie? Zapłacimy za to słono: 37.000 zł na łebka…

21 grudnia: dzień w którym skończą się wszystkie nasze problemy. Tak w każdym razie obiecują PR-owcy gości, którzy postanowili być bardziej sławni od Nostradamusa. Wiecie co jest najdziwniejsze? Nie słyszałem, żeby w ramach akcji pt. „koniec świata” Majowie mieli do sprzedania jakąś książkę, nie wchodzi też do kin żaden ich film. Nie wiadomo wreszcie nic o tym, by zamierzali opchnąć jakieś papiery na parkiecie i potrzebowali dużo hałasu przed book-buildingiem :-). Gdyby jakimś cudem koniec świata nie nastąpił, nie tylko Majowie wyszliby na mało poważne plemię. Bo…

…trzeba będzie spłacić kredyty. Jesteśmy zadłużeni w bankach (my, czyli polskie rodziny, nie firmy) na 535 mld zł. Z tego – jak podała ostatnio Komisja Nadzoru Finansowego – jakieś 40 mld zł to pieniądze, których nie oddajemy w terminie. Zapewne część z tych długów powstało tylko przez niedopatrzenie (zapomniało się zapłacić jakąś fakturkę, a banki od razu robią dym…). Ale większość to niestety kasa, której najzwyczajniej w świecie nie mamy z czego oddać. I mieć nie będziemy, bo banki nawciskały nam kredytów gotówkowych i kart kredytowych na piękne oczy.

…wyprowadzić się od franka. Koniec świata mógłby też zakończyć zgryzoty 1,5 mln rodzin, które założyły sobie pętlę na szyi w postaci kredytu hipotecznego na 20, 30 albo i ponad 40 lat. No dobra, większości z nas ta pętla nie uwiera zbyt mocno, ale spora grupa kredytobiorców już jest lekko podduszona. Ostatnio Narodowy Bank Polski oszacował, że co czwarty kredyt hipoteczny ma wartość większą, niż wartość mieszkania, które jest zabezpieczeniem pożyczki. Wszystko przez wysoki kurs franka szwajcarskiego, w którym wyrażona jest połowa naszych kredytów hipotecznych. Nie ma szans na to, żeby w najbliższym czasie sytuacja się polepszyła. A 350.000 rodzin śpi spokojnie tylko dlatego, że branża bankowa – trochę we własnym interesie – gromadnie przymyka oko na brak właściwego zabezpieczenia kredytów. Nie wiadomo jak długo jeszcze bankowcy będą udawali, że nic nie widzą. Mieszkania będą taniały, frank pozostanie drogi. Chyba, że 21 grudnia… 

…latami klepać biedę. Z danych firmy Infomonitor wynika, że 2,2 mln ludzi w Polsce straciło płynność finansową. Wydają więcej, niż zarabiają, nie płacą w terminie rachunków, mają narastający garb starych długów. Politycy mają ich gdzieś, bo nowelizacja ustawy pozwalającej na prywatne bankructwo jest w proszku. Z tych 2,2 mln osób najmarniej 700.000 to ci, których sytuacja jest dramatyczna, bo stracili nie tylko płynność finansową, ale i wypłacalność. Nie działająca ustawa antylichwiarska sprawia, że dobijają ich odsetki od odsetek i windykatorzy. Sprawa jest jasna: albo Majowie mają rację, albo przyjdzie klepać biedę do końca życia.

…i zwrócić dług publiczny. Oprócz tego, że sami mamy 535 mld zł długów prywatnych, co czyni jakieś 14.500 zł na osobę (i pewnie dwa razy tyle na każdego pracującego), zadłużają nas też politycy. Balcerowiczowski licznik długu publicznego wskazuje dziś kwotę 840 mld zł, co czyni jakieś 22.600 zł długu na każdego Polaka oraz dwa razy więcej na każdego pracującego Polaka. Przy średniej pensji 3.700 zł brutto trzeba by wysupłać ponad półroczne przeciętne wynagrodzenie, by ten dług pokryć. Oczywiście po części państwo zadłuża się u nas samych, ale w większości są to długi w instytucjach finansowych i pożyczki zagraniczne. A więc kicha. Zwłaszcza, że dług cały czas rośnie. I kiedyś trzeba go będzie spłacić, albo… zabić inflacją, na której zwykle tracą wszyscy,

Generalnie, moi drodzy, jeśli koniec świata nie nastąpi, to prędzej czy później zapukają do drzwi goście, którzy powiedzą, że trzeba im oddać po 37.000 zł na łebka (licząc też emerytów i niemowlęta). W oszczędnościach (licząc tylko aktywa finansowe), mamy po 16.000 zł na łebka, więc problem jest niewąski. Na szczęście wkrótce ma przestać istnieć.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss