Ostatnio w ożywionym po kilku latach przerwy teleturnieju „Milionerzy” (pozdrowienia dla Huberta Urbańskiego ;-)) pojawił się podobno gracz, który miał problem z odpowiedzią na pytanie jakie zwierzę jest symbolem giełdowej hossy. Osioł? Baran? Tchórz? Gdyby takie pytanie zadać w USA, to prawdopodobnie większość obywateli trafnie wskazałaby Byka (co najwyżej część pomyliłaby go z żubrem albo z bizonem, ale to przeież ten sam kierunek).

No, ale tam duża część oszczędności ludzi jest ulokowana w akcjach McDonaldsa, Apple’a, czy Boeinga. W Stanach ludzie żyją z wypłacanych przez spółki dywidend. U nas – z odsetek od depozytów bankowych. A częściej: na kredyt. Kto wychodzi na tym lepiej? Cóż, wystarczy porównać gdzie pod względem indywidualnej zamożności są Amerykanie, a gdzie my.

Czytaj też: W którym kraju ludzie mają najwięcej oszczędności? I gdzie my w tym renkingu jesteśmy?

Dlatego, wspólnie z Albertem Rokickim, który prowadzi blog Longterm.pl (najstarszy w „tym kraju” blog o długoterminowym inwestowaniu), postanowiłem ponownie rozpocząć cykl edukacyjny o inwestowaniu. Tym razem nie będę opowiadał jak inwestować na giełdzie dla dywidendy, lecz jak inwestować w ogóle. Jak pomnażać pieniądze z myślą o przyszłości. Jak w tej przyszłości być z zabezpieczeniem finansowym, a nie z komornikiem na głowie.

Jak się za to zabrać, jakie pierwsze kroki wykonać, żeby się nie poślizgnąć na inwestycyjnej skórce od banana. Jakie wybrać lokaty w banku, jak patrzeć na obligacje, o co chodzi w funduszach. Wiem coś o tym, bo lokuję swoje prywatne oszczędności od ponad 20 lat i w tym czasie wiele razy leżałem już na tyłku. Lepiej uczcie się na moich błędach, niż na swoich ;-).

Dlaczego warto oszczędzać i inwestować razem z nami? Są dowody, że to się opłaca!

Mam nadzieję, że na uczestnictwie w tej akcji wyjdziecie równie dobrze jak ci Czytelnicy, którzy od pierwszego odcinka śledzą akcję „Dywidenda jak w banku” (również z udziałem Longterma, a także Giełdy Papierów Wartościowych, Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych, biura maklerskiego Bossa, funduszy inwestycyjnych BPH, ostatnio przemianowanych na Rockbridge TFI).

Tutaj znajdziesz:  wszystkie moje teksty, klipy wideo, zapisy z webinariów oraz graficzne explainery, które powstały w ramach akcji “Dywidenda jak w banku”.  

Wejdź na stronę www.dywidendajakwbanku.pl, obejrzyj wszystkie teksty i treści multimedialne, które stworzyliśmy wspólnie z Albertem oraz zapisz się na nasz dywidendowy newsletter

Kiedy w kwietniu 2016 r. ruszaliśmy z „Dywidendą jak w banku”, ceny akcji szorowały po dnie. Niektórzy śmiali się z nas, że próbujemy ożywić trupa giełdowych inwestycji. Wiedzieliśmy, że to dobra okazja, żeby zacząć opowiadać Wam o długoterminowym inwestowaniu w akcje i kto nas posłuchał – raczej się nie zawiódł. W czasie trwania naszej akcji (od kwietnia 2016 r. do dziś) indeks WIG – odzwierciedlający zmianę ceny przeciętnej firmy obecnej na warszawskiej giełdzie – poszedł w górę o ponad 40%.

Jestem przekonany, że na nauce inwestowania w ramach akcji „Poradnik początkującego inwestora” też dobrze wyjdziecie. Co prawda nie powiem jak za rok zostać rentierem – zżymam sie, kiedy dostaję od młodych czytelników pytania typu: „Samciku, poradź co zrobić z pieniędzmi, za rok muszę mieć dwa razy tyle, ile mam dziś” – ale wiem jak zrobić żebyście za jakiś czas powiedzieli: „mam ten wewnętrzny spokój wynikający z niezależności finansowej”.

Akcję „Poradnik początkującego inwestora” wspiera firma GetBack, którą witamy na pokładzie samcikowo-longtermowej łodzi edukacyjnej, obok licznych partnerów pokrewnej akcji „dywidendowej”. Partner pomoże sfinansować dystrybucję tekstów do jak największej grupy posiadaczy oszczędności, zorganizować webinaria i dodatkowe przedsięwzięcia, dzięki którym będziemy mogli spotykać się z Wami na żywo i odpowiadać na pytania oraz wątpliwości. Szukajcie tego banera, będzie towarzyszył wszystkim elementom naszej akcji, obliczonej na co najmniej pół roku.

Nasza współpraca dotyczy edukacji dotyczącej inwestowania, ale czytelnicy „Subiektywnie o finansach” będą też mieli specjalną ścieżkę u naszego Partnera w rozstrzyganiu spraw dotyczących kwestii windykacyjnych. W razie potrzeby piszcie na [email protected]

Jak znaleźć się na autostradzie do inwestowania?

W ramach akcji ukazały się już dwa teksty – Longterm napisał o lekturach obowiązkowych początkującego inwestora. Żeby inwestować oszczędności nie trzeba być Einsteinem, ale być może warto liznąć wiedzy od ludzi, którzy przez całe życie się tym zajmowali. Choćby dla czystej ciekawości. Ja z kolei wyznaczyłem cztery kroki, które warto uczynić zanim zaczniecie inwestować oszczędności. Bo inwestowanie – jak wszystko w życiu – lepiej wychodzi jak się ma wokół siebie porządek.

Czytaj: Cztery kroki, które musisz zrobić, żeby znaleźć się na autostradzie do inwestowania swoich pieniędzy

Czytaj na stronie Longterm.pl10 lektur obowiązkowych dla każdego początkującego inwestora. Autostrada do zysków

Już za kilka dni spotkamy się z Wami podczas pierwszego z webinariów, na których wspólnie z Longtermem opowiemy o naszym pomyśle na Wasze pieniądze. To o tyle ciekawe, że mamy z Albertem zupełnie inne spojrzenia na inwestowanie (łączy nas głównie długoterminowość), więc będziecie mogli wybrać tę drogę, która Wam bardziej pasuje. Webinarium jest bezpłatne, ale liczba miejsc jest ograniczona. Wszystkie szczegóły oraz koordynaty jak zarezerwować wejściówkę znajdziecie pod poniższym linkiem:

Zaproszenie na webinarium: Jak zabrać się za inwestowanie oszczędności? 

A tutaj link do sekcji na „Subiektywnie…” poświęconej akcji „Poradnik początkującego inwestora”. Zaglądajcie!

Cztery myśli początkującego inwestora

A teraz, przechodząc do meritum tematu niniejszego tekstu, dwa słowa o czterech myślach, które tłoczą się w głowie każdego początkującego inwestora. Tak naprawdę tych myśli tłoczy się znacznie więcej, ale cztery są kluczowe. Po kolei się z nimi zderzmy:

1. Boję się, że stracę wszystko

Każdy z nas ma w rodzinie lub wśród przyjaciół ludzi, którzy uwierzyli różnej maści naganiaczom. Wierzyli, że inwestują w maszynkę do zarabiania pieniędzy, a okazało się, że ponieśli bolesne straty. Miał byś zysk bez ryzyka, kolorowy świat wielkich pieniędzy, a jest dupa zbita. Spotkałem na swojej drodze dziennikarza i blogera finansowego więcej takich ludzi, niż ktokolwiek. Każdemu mówiłem to samo: to nie inwestowanie jest złe, tylko sposób na to, który ci, nieszczęśniku, zarekomendowano.

Można włożyć wszystkie pieniądze w Amber Gold, albo w fundusz inwestycyjny, który straci 99% pieniędzy. To żadna sztuka. Na rynku jest wiele takich możliwości. Ale jeśli inwestuje się rozsądnie, stopniowo, rozpraszając ryzyko, to nawet ewentualna pomyłka nie jest nieszczęściem. Rozwadnia się w serii dobrych decyzji.

To tak, jak z jeżdżeniem samochodem. Można jeździć bezpiecznie albo rozbić się na pierwszym słupie. Mam na koncie inwestycję, w której straciłem połowę pieniędzy, ale mam też takie, w których pomnożyłem pieniądze wielokrotnie. W tym cyklu przedstawię sposoby, dzięki którym inwestowanie można połączyć ze spokojnym snem. Naprawdę!

2. Boję się, że nie umiem, zjedzą mnie

To nie jest rocket science. W USA robi to większość obywateli, a – umówmy się – nie jest to naród składający się z samych geniuszy. Są w inwestowaniu rzeczy bardziej i mniej skomplikowane. Można rzucić się na te najtrudniejsze albo zacząć od łatwych. Jasne, że wtedy zarabia się trochę mniej, ale bez przesady – nie ma dramatu.

Ja używam głównie prostych instrumentów i mechanizmów. Nie dlatego, że nie znam się na tych skomplikowanych. Owszem, inwestuję lub inwestowałem w produkty struktuyzowane, opcje na wieprzowinę, na foreksie. Po prostu mam mało czasu. Pokażę w tym cyklu takie sposoby, strategie lokowania pieniędzy, które ogarnie każdy.

3. Boję się, że mam za mało pieniędzy

Inwestowanie można zacząć już od 100 zł. Albo od 1000 zł. Wiadomo, że pieniądz ładniej rośnie jeśli zainwestuje się 100.000 zł, ale tu nie chodzi o zyski, tylko o nawyk. Większość z Was kiedyś będzie bardzo dobrze zarabiała, osiągnie sukces finansowy. Dla jednego to będzie pensja rzędu trzech średnich krajowych, a dla innego posada prezesa banku. Chodzi o to, żeby w tym momencie życia mieć wbudowane w mózgu mechanizmy oszczędzania i inwestowania, które pozwolą uczynić z tych pieniędzy dobry użytek.

Po drugie zaś inwestowanie nawet małych kwot jest ważne, bo sprawia, że budujemy choćby minimalną długoterminową poduszkę finansową na przyszłość. W najgorszym wypadku będziemy kiedyś mieli np. 10.000 zł w funduszu awaryjnym, a jak dobrze pójdzie… Wiecie, że są na warszawskiej giełdzie spółki, w które można było włożyć 10.000 zł i dziś ma się ponad milion? Nigdy nie wiesz ile w długim terminie przyniesie twoja inwestycja. Ale jeśli nie masz tych inwestycji kilku, kilkunastu, to na pewno nigdy się tego nie dowiesz.

4. Boję się, że nie starczy mi cierpliwości, nie umiem oszczędzać

Większość z nas nie lubi oszczędzać. Ja też uwielbiam wydawanie pieniędzy (choć miałem też czas, w którym musiałem żyć z partnerką za 12 zł dziennie i też potrafiłem trzymać się tych limitów z żelazną konsekwencją). To naturalne, że wolimy wydawać niż oszczędzać. Ale istnieją mechanizmy, które powodują, że oszczędzanie jest bezbolesne. Że go w ogóle nie widzisz i że w ogóle nie boli.

Sorry, ale nie ma takiego rozrzutnika, którego nie nauczyłbym oszczędzania. Wystarczy chcieć. I wykonać kilka prostych czynności, które zarekomenduję. A przede wszystkim – czytać teksty ukazujące się w ramach cyklu „Poradnik początkującego inwestora”. W USA za tę wiedzę musielibyście zapłacić setki albo tysiące dolarów. Tutaj – m.in. dzięki wsparciu partnera akcji – macie to gratis.

Do zobaczenia na webinarium. A w kolejnych tygodniach zaglądajcie na www.subiektywnieofinansach.pl oraz do sekcji partnerskiej „Poradnik początkującego inwestora”. Tam będą się ukazywały kolejne teksty. Zapiszcie się na wspólny newsletter akcji „Dywidenda jak w banku” i „Poradnik początkującego inwestora”, a dostaniecie jako pierwsi informację o nowych przedsięwzięciach, o których myślimy.

Zapis na newsletter znajdziecie na tej stronie